Hua Hua You Long

Rozdział 1047 min. lektury

Dryfujące uczucie czystego strumienia

Była wczesna jesień.

Jednak Jiangnan nadal mierzyło się z urokiem przeciągających się upałów.

Lu Cang wraz z braćmi, mimo iż zamieszkiwali głębokie góry, nie mogli uwolnić się od utrzymującego się gorącego i dusznego powietrza.

Słońce nareszcie zaszło, wszyscy więc zgromadzili się w strumieniu. Wypoczywając na zboczu góry, kąpiąc się i odświeżając, zmywali z siebie upał mijającego dnia.

Lu Cang powrócił do Jiangnan przed kilkoma tygodniami. Za pomocą ukrytego w mieście Hangzhou punktu, udało mu się skontaktować z jego braćmi w górach Lu Cang.

Ponieważ bał się, że Jing będzie go ścigał, aby dokonać swojej zemsty, nie miał innego wyjścia, jak tylko z bólem opuścić budowaną przez tyle lat twierdzę i zrezygnować z dobytku, który tam zgromadzili. Teraz musieli przenieść wszystkich członków fortecy do nowego ustronnego miejsca, znalezionego na odległej górze, zagospodarować nieużytki i założyć nową osadę mieszkalną. Zbudować dla siebie nowe schronienie.

Z dala od śmiejących i bawiących się ludzi, Lu Cang znalazł kawałek skały, aby usiąść. Zdjął buty i zamoczył zmęczone stopy w małym cieku wodnym z pobliskiego strumienia. Nagle jego całe ciało zrelaksowało się, kiedy poczuł jak zimno i uczucie odświeżenia przechodzi od stóp w górę. Jego umysł był teraz krystalicznie czysty, ale powoli niezliczone myśli zaczęły się pojawiać w jego głowie.

Xuan Yuan Jing…

To imię często pojawiało się w jego myślach. Choć czas może osłabić ból wspomnień, te myśli o doznanym cierpieniu i niesprawiedliwości były na tyle gorzkie i trudne, że zakorzeniły się w jego sercu. Wciąż nie mógł się pozbyć głębokiego uczucia żalu i smutku.

Kiedy pomyślał o całym bólu, jakiego doznał z powodu nieprawidłowego leczenia zrastających się kości i fizycznej męki, jaką wówczas znosił, nie mógł powstrzymać się, aby zapomnieć o tych głębokich i nieszczęśliwych uczuciach.

Miesiąc temu Lu Cang, zmagając się z urazami swojego ciała i jednocześnie koncentrując na zebraniu w sobie siły, stanął przed swoimi braćmi. Oczywiście na jego widok wszyscy byli zszokowani i przerażeni. Jednak, kiedy zapytali go o przyczynę tych obrażeń, ból, jaki pojawił się na jego twarzy, sprawił, że jego bracia nie mieli odwagi, by ponownie pytać o szczegóły.

Jednak wraz z rosnącym tempem poprawiania się kondycji fizycznej, nastrój Lu Canga stawał się z dnia na dzień bardziej posępny. To strasznie martwiło jego braci. Podjęli więc inicjatywę, aby znaleźć dla niego kogoś, kto oderwie go od tego stanu i znudzenia. Przyprowadzili piękną i poruszającą się jak padający śnieg sławną kurtyzanę z Hangzhou, Lu Chuan Er.

Jednak pomimo zręczności w uwodzeniu i niesamowitego piękna kobiety, Lu Cangowi nie tylko nie udało się spędzić poetyckiego i romantycznego wieczoru, jaki każda para w takiej sytuacji spędzić powinna, ale zamiast tego wpadł we wściekłość.

Przeraziło to na śmierć Chuan Er, a jego bracia mogli tylko wzdychać ze zdziwieniem w oczach, kiedy patrzyli na niego. Nie mieli bladego pojęcia, co było przyczyną tej nagłej furii.

Tylko Lu Cang wiedział, dlaczego wyładował swój bezsensowny gniew na towarzyszach i to w takim stopniu.

Ból, który odczuwał każdej nocy w dolnej partii swojego ciała, dręczył go. Drżał z nagromadzonego ciepła i kumulujących się emocji. Zmuszały go one do zaciskania zębów i zwijania się w łóżku z bólu.

Taki rodzaj przerażających uczuć mógł tylko prowadzić do jednego wniosku. On, który był znany jako „Orzeł”, od teraz jest jedynie niepełnosprawnym człowiekiem. Był bezużyteczny do tego stopnia, że nie mógłby być już nawet uznawany za istotę ludzką. Jedynym co go pocieszało, był fakt, że nikt nie wie o jego tajemnicy, którą pogrzebał głęboko w sercu.

Jing…

Przyczyną tej tragedii było to, iż Jing przyciągnął go do siebie i zniewolił. To, co z niego teraz pozostało, to zrujnowane ciało i kompletnie obrócone w pył uczucia miłości.

Nawet pomijając zdeformowanie ciała, bardziej obawiał się, że przez resztę swojego życia już nigdy nie będzie w stanie pokochać kogokolwiek. Dla niego było już niemożliwym, aby ponownie mógł kogoś zaakceptować.

Zrozumienie tego było początkiem końca, końca, które teraz zmieniło swoje przeznaczenie.

Jing, wielki imperator przebrany w szaty kobiece, oszołomił Lu Canga tak, aż zaparło mu dech w piersiach i nie był już w stanie zebrać się do kupy. Aby ukryć swoje zauroczenie, użył chęci zemsty, jako wymówki, aby zobaczyć Jinga ponownie. Wraz za tym nastąpił początek wszystkich tych tragedii.

Jeśli karma naprawdę istnieje, Jing zdecydowanie był największym nieszczęściem jego całego życia…

Siedząc na kamieniu, nieświadomie chwycił za kawałek ubrania, aby wytrzeć nim mokre od potu ciało. Nachylił się nad strumieniem i patrzył na kilka swoich głębokich blizn, wystających spomiędzy jego rozchylonej szaty i odbijających się teraz w wodzie. Rana na ramieniu wyblakła. Za każdym razem, kiedy jego oczy napotkały kształt kwiatu śliwy na klatce piersiowej, te różowe blizny, wyciśnięte przez palce własnej ręki, były jak boleśnie przybity do kości wstyd. Wstyd z jego całkowitej porażki w miłości. Wstyd jego próby skończenia z własnym życiem…

Zatopiony w myślach Lu Cang nagle opamiętał się, gdy usłyszał krzyki swoich towarzyszy.

Kto tam? Podaj swoje imię…

Bandyci górscy zawsze bandytami pozostaną. Przybywając do tego nieznanego miejsca, wciąż blokowali ścieżkę, którą przyszli.

Ta myśl sprawiła, że Lu Cang uśmiechnął się nieśmiało. Odwrócił głowę, aby spojrzeć za siebie w kierunku, w którym krzyczeli jego towarzysze. Uśmiech zniknął z jego twarzy w mgnieniu oka.

Na kamiennym moście, jakieś 30 metrów od niego, stał człowiek ubrany w biel. Jego szata unosiła się delikatnie na wietrze. Wiejąca bryza przyniosła odgłos trzepotu jego rękawów. Perfekcyjnie ukrywał swoje przybycie.

Para zimnych oczu mężczyzny była skierowana wprost na Lu Canga i spokojnie w nim utkwiona. Bezdenne czarne źrenice zupełnie nic nie pokazywały. Nie było w nich ani wrogości, ani innej aury morderczego nastroju.

Tą osobą był Jing…

Serce Lu Canga skurczyło się w jednej chwili, a jego ręka zareagowała szybciej niż jego głowa. Chwycił za swój miecz, który leżał obok niego. Wskoczył do środka strumienia, stając między Jingiem, a jego braćmi, aby w ten sposób trzymać ich z dala od siebie.

Wszyscy, uciekajcie!!!!! Szybko, uciekajcie stąd… tak daleko, jak możecie…

Lu Canga, stał w odosobnionym miejscu, co sprawiało, że niewyraźnie widział swych towarzyszy. Odwrócił się więc w ich kierunku i użył całej swej siły, aby krzyczeć do nich.

Patrzył jak wszystkie zaskoczone twarze pozostają w miejscu, nie mając ochoty, aby się gdziekolwiek ruszać. Lu Cang omal nie wypluł swych płuc, aby krzyczeć do nich jeszcze głośniej.

Szybciej… uciekajcie teraz… idźcie…

Prawdopodobnie z powodu niezwykłej ekspresji na twarzy Lu Canga, zrozumieli nareszcie, że coś jest nie tak. Po krótkiej chwili wahania nagle zaczęli się wycofywać. Podczas ucieczki wielokrotnie odwracali swoje głowy, znowu i znowu, aż w końcu zniknęli z jego pola widzenia, kryjąc się w lesie.

Lu Cang odwrócił się z powrotem i uniósł swój miecz na wysokość klatki piersiowej. Nigdy nie był na tyle odważny, aby lekceważyć możliwości Jinga, ale nawet nie spodziewał się, że cesarz odnajdzie go tak szybko. Licząc tylko na własne siły i ryzykując własnym życiem, mógł przeciwstawić się Jingowi nie dłużej niż ćwierć godziny. Było to na tyle wystarczające, by stworzyć jego braciom możliwość rozproszenia się, aby uciekli przed wielkim nieszczęściem, które ściągnął na nich pech Lu Canga.

Tylko podejdź!! – zawołał w swoim sercu.

Myśli przechodziły przez niego na wskroś. Zamiast zachować tempo pogarszającej się psychicznej kondycji, byłoby dla niego lepiej życzyć sobie prostej śmierci. Obecnie był uznawany za mordercę, który zabił kochanka Jego Cesarskiej Wysokości. Wyglądało na to, że ta imponująca sceneria w pięknym górskim potoku, zamieni się w jego grób.

Lu Cang zacisnął dłonie na rękojeści miecza.

Był wprawiony w Jianghu – świecie sztuk walki. Śmierć spod miecza tego wojennego artysty Jinga była czymś, czego się od dawna spodziewał. Teraz chciał tylko przelać krew za swoich braci. Dla niego samego przyszłość już nie istniała, bo nie będzie już w stanie oczyścić się z całego cierpienia i upokorzenia z czasów, kiedy był wciąż zniewolony przez tego człowieka.

Wziął duży łyk powietrza.

Podejdź! – powiedział spokojnie w kierunku, gdzie wciąż stał wysoki, wyprostowany i samotny Jing. Lu Cang zauważył, jak biała sylwetka lekko się zachwiała.

Ruchy cesarza, kiedy schodził w dół, były kompletnie inne niż wszystkie wyobrażenia Lu Canga o tym mężczyźnie. Jing nie użył nawet swojego powietrznego kung-fu. Raczej z wdziękiem ukłonił się, zdjął buty i rzucił je na bok. Po prostu wszedł do małego strumienia i brnął poprzez wodę w kierunku Lu Canga.

Bandyta zacisnął zęby, desperacko usiłując uspokoić niekontrolowane bicie serca. Jego strach osiągnął już najwyższą granicę. Nie wiedział, co za okrutny los na niego czeka.

Jing podchodził w beztroski, leniwy sposób.

Woda szumiała, a atmosfera wypełniła się napięciem. Powietrze wokół nich mogło pęknąć w każdym momencie.

Jing zbliżył się do niego na odległość trzech metrów.

Aaaa… – Lu Cang wybuchł zaciętym okrzykiem, unosząc miecz i całym sobą zaatakował mężczyznę. Jego postać latała w kółko, wypuszczając zadziwiające i niekontrolowane ataki. Używał ruchu, którego nauczył go cesarz. Stał się zupełnie zdesperowany.

Wskazał swym mieczem w kierunku klatki piersiowej Jinga, mając w zamiarze zranienie go. Jego jedynym celem, było zadać cios postaci w bieli.

Bandyta zauważył nagle zamazany zarys i po chwili stracił swój cel z oczu.

Nie miał nawet czasu, aby pogodzić się z uderzeniem w talię, po którym został powalony do wody. Gdy już miał podnieść ponownie miecz, biała jak śnieg, goła stopa stanęła na jego prawej ręce.

Boli… – Nie potrafił stłumić jęków, ale wyraźnie mógł usłyszeć, jak w jego prawej dłoni z charakterystycznym dźwiękiem pękają kości.

Nie mając odwagi, by podnieść głowę, Lu Cang zniżył ją tak, aby nie patrzeć na tę wspaniałą twarz, którą tak dobrze znał. Cicho zamknął swoje oczy i czekał, aż długi miecz przebije jego ciało.

Jing mimo upływającego czasu nadal nie wykonał żadnego ruchu.

Bandyta w końcu nie wytrzymał i uniósł wzrok, by ujrzeć parę tajemniczych, pięknych oczu.

Ich spojrzenia spotkały się. Przez dłuższą chwilę wpatrywali się tak w siebie nawzajem. Twarz Jinga była kompletnie pozbawiona jakiegokolwiek wyrazu, podczas gdy oblicze Lu Canga zmieniło swój grymas i było niezdolne do ukrywania emocji. Mimo wszystko to był ten piękny mężczyzna, w którym tak bardzo był zakochany.

Lu Cang, myślałeś, że jeśli się tutaj ukryjesz, nie będę w stanie cię odnaleźć?

Głos Jinga nie był ani ciężki, ani surowy, nie był również wcale delikatny. Pochylił się i chwycił Lu Canga za lewą rękę, po czym gwałtownie wyciągnął go z wody.

Moje umiejętności walki nie są na twoim poziomie. Nie mam nic więcej do powiedzenia… Jing, daj mi bezpośredni, prosty cios!

Obie ręce Lu Canga zostały wywinięte do tylu, ale on wciąż starał się z całych sił, aby trzymać swą głowę prosto.

Jing zignorował jego słowa, jakby był głuchy. Gwałtownie przyciągnął go do siebie i ściągając pas Lu Canga, użył go do związania mu rąk na plecach.

Cesarz szarpnął za szyję bandyty, a ten poślizgnął się na mokrych kamieniach. Będąc popychanym przez mężczyznę, prawie upadł kilka razy, ale był stanowczo chwytany i podtrzymywany. Jing zachwiał się parę razy wraz z nim, z czego był oczywiście niezadowolony. Gdy tylko dotarli na brzeg rzeki, brutalnie popchnął Lu Canga. Zaskoczony młodzieniec poślizgnął się i upadł natychmiast w dziwnej pozycji na trawie tuż przy brzegu.

Ból w jego złamanej ręce był jak pożar. Lu Cang walczył ze sobą przez chwilę, tylko po to, aby dowiedzieć się, że nie jest w stanie nic zrobić, aby znów stanąć prosto. Mógł tylko wyczuwać zimne i obojętne oczy tuż za swoimi plecami. Podświadomie zacisnął zęby i desperacko wmawiał sobie, że nie może wyglądać na słabego w obecności tego demona.

Co? Nie masz już siły?

Widząc, że Lu Cang nie walczy, Jing, nadal stojąc za chłopakiem, przysiadł na pętach. Jego ręka delikatnie przedarła się przez szczelinę w górnej szacie Lu Canga, szeroko ją odchylając. Zaczął pieścić jego gładką skórę na plecach.

Ty! – Nagła, zaskakująca intymność spowodowała, że Lu Cang krzyknął na alarm. Jego serce nie słuchało jego rozkazów, ponieważ przez ten delikatny dotyk zaczęło całe drżeć.

Ręce Jinga stopniowo przesuwały się w dół, kierując się wprost do miejsca poniżej talii chłopaka. Ponieważ jego szarfa była rozwiązana, cienkie spodnie zostały z łatwością ściągnięte. Lu Cang wziął łyk powietrza. Jego mięśnie pośladków, teraz obnażone, spięły się i przyciągnęły mocno. Spowodowało to, że Jing, niezdolny do przeciwstawienia się swojej złej naturze, brutalnie wyciągnął rękę i zaczął je ugniatać.

Ach, nie rób tego… – Lu Cang otworzył w końcu swoje mocno zaciśnięte usta, pozwalając im na bezsilny wydech. On, który został tak boleśnie związany, poddał się i wydobywając z siebie ciche odgłosy, rzucił się w bierność.

Jing stawał się jeszcze bardziej podniecony. Wykorzystując swoją siłę, chwycił za złamaną rękę Lu Canga i odwrócił go przodem do siebie.

Teraz ich pozycje pozwoliły na to, aby mogli nawzajem się obserwować. Jing odsunął się nieco. Stojąc w wodzie, miał możliwość pełnego spojrzenia na postać Lu Canga.

Bez przytrzymującej jego ubrania szarfy, teraz były one mocno rozchylone po obu stronach ciała chłopaka. Lu Cang był w pełni świadomy, że zarówno jego górne, jak i dolne części pokryte są licznymi stłuczeniami i bliznami. Wszystkie były teraz widoczne dla Jinga.

Nie mógł się powstrzymać i zwinął się w kłębek, kiedy to sobie uświadomił. Nie bał się wcale śmierci. Zamiast tego bardziej obawiał się, iż całkowicie straci swoją godność, kiedy ten mężczyzna będzie przeprowadzał na nim egzekucję.

Jing wciąż milczał. Nagle użył swoich rąk jak żelaznych szczypiec, aby złapać za kostki Lu Canga. Chwilę później za pomocą swojej siły gwałtownie rozłożył obie nogi chłopaka, ustawiając siebie pomiędzy nimi. Oba uda były rozchylone pod najszerszym kątem, tak, że nie mogły już być rozłożone bardziej. Jednak Jing w dalszym ciągu nie miał najmniejszego zamiaru, aby wstrzymać swoje działania.

Obszar pomiędzy swoimi nogami, Lu Cang odczuwał jak bolesne rozdarcie. Jego sekretna część, z powodu nadmiernych ciągnięć, również zmieniała swój jasnoróżowy kolor i rozpostarła się przed Jingiem. Bardzo boleśnie…

Odczuwając cierpienie, nagle chłopak uświadomił sobie, o czym Jing może teraz myśleć. Prawdopodobnie chciał go rozedrzeć na dwie części, gdy on nadal będzie jeszcze żył.

Odrobina krwawej zabawy tuż przed śmiercią. Jednak mówiąc o Jingu, można było to traktować, jak miłosierdzie z jego strony.

Lu Cang zamknął mocno oczy, cicho czekając na swój koniec.

Jego para ud została rozdzielona do granic możliwości. Jednak to, co wydarzyło się potem, nie było wcale tym, co Lu Cang sobie wyobrażał – straszną sceną przemocy, gdzie kawałki jego ciała zostają rozrzucone we wszystkich kierunkach…

Jing mocno przywarł do Lu Canga. Już nie mógł dłużej tłumić swego podniecenia i jak ostrze miecza natychmiast wszedł w chłopaka.

Achhh…

I tak już ciężko poranione wnętrze, zostało ponownie ugodzone, kiedy Lu Cang najmniej się tego spodziewał. Mógł czuć intensywny i gwałtowny ból rozrywanych części na wysokości swojej tali.

Został schwytany w iluzję z powodu tego okrutnego bólu. Przez jakiś czas tonął w półświadomości swojego stanu. Wszystko stało się rozmyte.

Nagle wybuchł krzykiem przepełnionym agonią.

Lu Cang w pełni czuł, jak stare rany w jego ciele zostają ponownie otwarte. Świeża krew popłynęła wprost z jego odbytu. Ponieważ organ seksualny Jinga blokował wyjście, krew płynęła w odwrotnym kierunku. Cierpienie było zbyt wielkie, aby człowiek mógł je wytrzymać.

Lu Cang przypadkowo wykręcał swoje ciało, a jego dolna połowa była jak wyrzucona na brzeg ryba. Trzęsła się i kołysała, walcząc o życie. Próbował uwolnić się z uchwytu Jinga, który przygniatał go pod sobą.

Nie… Przestań…

Mężczyzna brutalnie wpychał, a potem bezlitośnie wyciągał swój członek. Powtarzając te ruchy, zmusił Lu Canga do prawie histerycznego krzyku.

Tak bardzo podekscytowany Jing nie mógł przeciwstawić się tej pokusie. Pomiędzy swymi nierównymi oddechami wyszeptał:

Nie obwiniaj mnie! Poruszasz się tak kusząco, że jak niby mam się powstrzymać?

Pochylił swoje ciało jeszcze bardziej. Za pomocą ręki przytrzymał plecy Lu Canga i użył całej swojej masy, aby z ogromną mocą pchnąć go w dół i nie pozwolić na żadną próbę walki.

Poruszał swoją talią regularnie w szaleńczych ruchach, używając całej tej krwi, jako nawilżenia, szarpiąc się spazmatycznie wewnątrz ciała Lu Canga.

Boli… tak bardzo boli… po prostu mnie zabij… zabij mnie…!

Jego jelita paliły tak mocno, jakby poruszał się w nich nóż, sprawiając, że Lu Cang prawie oszalał. Choć starał się zwinąć swoje ciało, to ze względu na nacisk Jinga, nie był zdolny się poruszyć. Jego twarz zniekształciła się i wykrzywiła w taką ekspresję, jakby życzyła sobie śmierci.

Jedyne co mógł czuć, to rozrywający ból wewnątrz swojego ciała.

Achh… Achh… Achhhhhhh… – Przed oczami Lu Canga pojawiła się nagle otchłań w barwie krwistej czerwieni. Jakby spalał się w płomieniach. To była najbardziej przerażająca kara. Nie mógł nawet myśleć o spokojnej śmierć, gdy doświadczał tak okropnej agonii.

Podekscytowany Jing nadal nie osiągnął w pełni najwyższego punktu ekstazy. Jego zwierzęca chuć została podpalona. Nasilił nacisk na głowę i tors Lu Canga, a jego członek wciąż wtłaczał się w ciało chłopaka.

Szukał i w końcu znalazł szczyt rozkoszy, jakiego nigdy do tej pory nie doświadczył…

Fuuuuuu… – Po osiągnięciu kulminacji, doszedł wewnątrz Lu Canga, wciąż jednak nie wyciągnął swojego członka.

Powracając z błogiego świata, zdał sobie sprawę, że jego kochanek nadal pozostał w swoim twardym, wewnętrznym skurczu. Jego twarz przedstawiała totalny chaos. Jakby nie zdawał sobie sprawy, że niszczący etap już się zakończył.

Jing zmarszczył brwi z dezaprobatą. Wzmocnił uścisk na ramieniu Lu Canga i podniósł go z ziemi, otaczając swymi ramionami. Mógł poczuć, jak chłopak drży delikatnie w jego objęciach. W środku jego serca wybuchło nieznane mu do tej pory ciepło, przepływające dalej wzdłuż ciała. Czekał w milczeniu, aż Lu Cang odzyska świadomość i obudzi się z agonii.

Ee… boli…

Słysząc cichy jęk w swych objęciach, Jing szybko rozluźnił siłę uścisku. Lu Cang podniósł głowę. Przez jakiś czas patrzyli na siebie, jakby byli dla siebie obcy.

W końcu Lu Cang opuścił głowę.

Powinieneś być zadowolony. Uderz teraz!!

Jego głos był cichy jak szept, jakby obawiał się niezliczonych zakrętów w swoim umyśle i był tylko w stanie odnaleźć w sobie te słowa.

Pustka w jego sercu, ból rozrywający ciało, jakby było cięte przez nóż. Lu Cang czuł, jakby nie miał już siły spojrzeć w twarz Jinga. W głębi swojego serca już dawno zrozumiał, że jest niezdolny do konfrontacji z tym człowiekiem. Nie chodziło tylko o jego brak siły fizycznej w stawianiu mu oporu, chodziło o coś więcej, to była bezsilność wobec człowieka, którego kochał z całego serca.

Jing wykonał nieoczekiwany ruch. Gwałtownie wyciągnął swą wciąż sztywną męskość, która nadal tkwiła wewnątrz kochanka. Nagły ból i cierpienie uczyniły ciało Lu Canga jeszcze bardziej bezsilnym. Mógł tylko leżeć na ziemi, stając się jeszcze słabszym i żałośniejszym.

Uderzanie odnosi się do zabicia cię, tak? Możesz mi powiedzieć, dlaczego powinienem cię zabić?

Jing wstał i wygładził swoje ubranie od pasa w dół. Patrząc na Lu Canga, który wciąż leżał, pomiędzy jego nogami, zapytał o to lekkim głosem.

Mam już dość tej zabawy! – zawołał Lu Cang, nie mogąc dłużej gromadzić w sobie żalu. – Przyznaję, że nie mogę być twoim przeciwnikiem, daj mi proste uderzenie! Dlaczego torturujesz mnie ponownie?! Jestem twoim pokonanym przeciwnikiem. Mogę tylko błagać cię o pozostawienie mi choć trochę honoru. Mogę?! Wasza Wysokość…?!!

Jego oczy szczypały, kiedy Lu Cang desperacko próbował powstrzymać łzy. Aby to ukryć, obrócił głowę i spojrzał w bok. Ciężko pracował, aby powstrzymać swoje serce przed ostatnimi skrawkami odwagi, która mimo wszystko wytrysnęła teraz na zewnątrz.

Zabiłem twojego ukochanego wuja Yongyi, czyż nie? Krew za krew! Więc możesz po prostu teraz mnie zabić, aby go pomścić. Nasze umiejętności w walce nie są sobie równe. Nawet jeśli mnie zabijesz, nie mogę mieć o to pretensji!

Jing wpatrywał się w Lu Canga przez chwilę. Nagle w kącikach jego ust pojawił się dziwny uśmiech.

Dlaczego? Nie chcesz dłużej ze mną walczyć? Honor! Jak chcesz, abym cię uhonorował? Powiedź mi.

Jing podniósł swoją gołą stopę i postawił ją na podbrzuszu Lu Canga. Zaciekle nadepnął na niego.

Chłopak zacisnął zęby i zwinął dłonie w pięści, starając się to wytrzymać. Siła nacisku spowodowała, że krew na jego udach wymieszała się z wypływającym nasieniem i powoli sączyła stróżkami w dół po nagiej skórze. W pewien sposób wyglądało to jak erotyczne, a zarazem przerażające malarstwo.

Jing nie użył tej samej siły, co poprzednio. Zsunął swoją bosą stopę niżej i delikatnie nią obracając, zaczął pieścić miłosny organ kochanka.

Wygląda na to, że z pozoru jesteś niezadowolony z moich usług. Używając swojej stopy, podnosił i podrażniał apatyczny członek Lu Canga. Wciąż z niego drwił: – Niesamowite jest to, że ja nadal tak szczerze staram się, aby cię zadowolić.

Zadowolić mnie? – Lu Cang szydził z mężczyzny w sercu. Używając takich sposobów? Pozwalając sobie szczytować w moich jelitach podczas wymuszonego stosunku?

Dobrze! Uczyńmy cię zadowolonym. – Jing delikatnie przesunął nogę. Poczuł szczególnie miękką i gładką rzecz pod swoją stopą.

Ty…!

Lu Cang szybko podniósł kolana i obejmując je rękami, chwycił za kostki. Jednak bez względu na to, ile włożył w to wysiłku, wciąż nie mógł odtrącić tej stopy, która poruszała się na nim w erotyczne wzory.

Absolutnie nie czuł żadnego podniecenia.

Ruchy Jinga nie były szorstkie, można je było nawet nazwać delikatnymi. Gdyby Lu Cang nie cierpiał teraz z powodu swoich ran, byłby naprawdę podekscytowany tym gestem.

Jednak to, co teraz czuł, było jedynie udręką. Jego serce wypełnił ekstremalny ból i niewypowiedziany smutek.

Lu Cang nie był w stanie niczego powiedzieć, aby powstrzymać Jinga.

Dobrze wiedział, że ten mężczyzna nie dbał o jego uczucia i nie zwracał na niego uwagi. Celem tego tyrana było to, aby pozwolić Lu Cangowi cierpieć mocniej i mocniej, aby uczynić jego śmierć jeszcze bardziej żałosną.

Gdyby Jing odkrył, że po tym, jak Lu Cang został przez niego bezlitośnie pobity, brutalnie zdeptany, mógł teraz żyć tylko życiem eunucha, na pewno drwiłby z niego i śmiał się, odchodząc.

Stopa mężczyzny poruszała się i przesuwała w niezwykle stymulujący sposób. Lu Cang nie miał pojęcia, jaki rodzaj ekspresji ma teraz na twarzy. Mógł tylko głupio patrzyć w niebo. Zrezygnował z walki i pozwolił mu kontynuować bezlitosne tortury.

Widząc, jak twarz Lu Canga zastyga w śmiertelną maskę, Jing w końcu uspokoił swoje emocje.

Z powątpiewaniem zaprzestał swoich ruchów, wpatrując się przez chwilę w tę niereagującą na pieszczotę rzecz. Przykucnął na piętach i zaczął delikatnie ją pocierać, używając ręki.

Stosując ten masaż, zwiększał jego moc, aż dolna część ciała Lu Canga stała się czerwona, lecz w dalszym ciągu nie pokazała żadnych oznak erekcji.

W końcu Jing zrozumiał jego niezwykły stan. Zatrzymał ruch ręki i skierował wzrok na Lu Canga, by spojrzeć mu w oczy.

Co się dzieje? – Zmarszczył brwi. – Jesteś niepełnosprawny?

Użył swojego kciuka, aby podnieść członek do stojącej pozycji. Z powodu tej wyjątkowo żenującej sceny, Lu Cang nieznacznie zadrżał. W końcu słabo skinął głową, potwierdzając ten upokarzający fakt.

Proszę, zabij mnie! Możesz potraktować mnie… jak… jak… znajomego, więc daj mi szybką i prostą śmierć. – Rozpaczliwie połknął słowa o „minionych dniach przyjaznych stosunków”.

Dobrze rozumiał, jak szkaradny jest teraz jego obecny wygląd. Jego górna część ciała, miała na sobie tylko kawałek poszarpanego ubrania, eksponując oszpeconą pierś, siniaki i blizny na ramionach, które nie zniknęły.

Miłosne ukąszenia Jinga można było odnaleźć wszędzie na jego ciele. Po bokach jego ud pozostały ślady po nasieniu wymieszanym z krwią. Będąc w takim stanie… może śmierć byłaby teraz najlepsza?

Dlaczego myślisz, że powinienem cię zabić? Jesteś zmęczony życiem? – Jing z elegancją usiadł przy kochanku i spytał lekkim, obojętnym tonem.

W porównaniu ze smutkiem Lu Canga i pragnieniem własnej śmierci Jing wydawał się wypoczęty i beztroski.

Czy nie chciałeś mnie wcześniej zabić?… Przed bramą Tong’an prawie spełniłeś moje życzenie.

Lu Cang natrudził się, aby zmienić pozycję ciała i odwrócił się, pokazując mężczyźnie swoje plecy.

Jing skierował głowę w jego kierunku i był niezdolny do powstrzymania drżenia serca. Lu Cang miał piękną linię ciała. Dodatkowo od tamtego czasu, linia talii zrobiła się jeszcze szczuplejsza w porównaniu z jego dawnymi kształtami, przez co stała się bardziej zauważalna. Tajemniczy miks czerwieni i bieli, który wyciekał spomiędzy jego ud, spowodował, że Jing nie był w stanie się kontrolować.

A więc to tak?

Odpowiadając niejasno, Jing wyciągnął rękę i przyciągnął Lu Canga do siebie, pozwalając mu położyć głowę na swoich udach. Delikatnie go obejmując, ostrożnie pomógł mu uwolnić związane na plecach ręce i z czułością pielęgnował zasinienia na jego nadgarstkach. Nawet on sam był zaskoczony, skąd bierze się w nim tak mnóstwo ciepłych uczuć.

Lu Cang wciąż był zatopiony w swoich myślach. W roztargnieniu przytulił się do piersi Jinga. Jednak, gdy tylko mężczyzna zaczął delikatnie pieścić i głaskać jego ciało, opamiętał się, uświadamiając sobie, w jak dziwnej sytuacji się znalazł.

Zaskoczony tym faktem bandyta, starał się odepchnąć i wyprostować, ale Jing ciasno trzymał go w swoich ramionach.

Nie bój się, nie zabiję cię. Całą prawdę usłyszałem od Xi Zhen…

Co? Co powiedziałeś? – Lu Cang był zdumiony i przestał myśleć o ucieczce. Walcząc ze swoim obolałym ciałem, starał się obrócić. – Prawdę? Jaką prawdę?

Teraz gdy ich pozycje się zmieniły, patrzyli sobie w oczy, wciąż objęci.

Jing pozostał spokojny i opanowany. Zaciskając bardziej swoje ramiona na kochanku, powiedział:

Sprawa dotycząca pigułki… Trucizny, która zabiła Yongyi, a była tak naprawdę podana przez Xi Zhen.

Ach… – Serce Lu Canga nagle zamarło.

Przez chwilę był niezdolny do mówienia, tylko wpatrywał się tępo w Jinga.

Nie rozumiesz? – Jing pochylił swoją głowę i zbliżył się do ucha Lu Canga.

Drażniące i łaskoczące powietrze, owiało twarz chłopaka. – Wiem, że śmierć Yongyi nie miała z tobą nic wspólnego. Zostałeś oczyszczony z niesłusznie postawionych ci zarzutów…

Lu Cang mógł poczuć, jak strumień gorącego powietrza zaczyna palić i dusić go w piersi. Wciąż nie mógł powiedzieć ani słowa. Rany na jego ciele szaleńczo bolały, jakby były rozrywane i przypalane wszystkie na raz. Dodatkowo Jing użył swoich gorących i wilgotnych ust, aby delikatnie całować jego wargi.

Nie wiedząc, skąd zebrał w sobie tyle siły, Lu Cang gwałtownie odepchnął mężczyznę. Z wysiłkiem podparł się i powoli wstał, owijając poranione ciało swoją zniszczoną szatą. Jego kroki były chwiejne i niepewne, gdy próbował iść w kierunku bocznego strumienia.

Jing był zaskoczony. Natychmiast ruszył za nim. Użył siły, aby na powrót przyciągnąć kochanka do siebie.

Jesteś zagadkowy, o co się złościsz? Przecież powinieneś być szczęśliwy!

Lu Cang mocno przygryzł wargi, ale nawet nie odwrócił głowy, aby na niego spojrzeć. Po dłuższej chwili wypluł z siebie kilka słów.

Szczęśliwy? Z czego miałbym się tak cieszyć? A co z Księżniczką Xi Zhen? Nadal pozostanie Cesarzową?

Jak mogłoby to być możliwe? – Jing wyglądał, jakby nagle zrozumiał, co się stało. – Byliście razem przez dłuższy czas, jednak wciąż musisz znosić w sobie gorycz jej czynów… – Wyciągnął ręce i przyciągnął ciało Lu Canga bliżej siebie, znowu tuląc go do klatki piersiowej. – Ona na pewno żałowała tej zbrodni. Obcięła włosy i wciągnęła kaptur zakonny.

Słysząc tę odpowiedź, Lu Cang zadrżał od stóp do głów.

Ach. – Przywołał w pamięci czarującą twarz młodzieńca…

Nie ważne, jak Lu Cang odnosił się do księżniczki Xi Zhen, piastowała ona wysokie stanowisko i żyła w luksusie, a teraz została młodą buddyjską mniszką, która była sama, walcząc ze swym bólem i wyrzutami sumienia.

Przypomniał sobie ten inteligentny wyraz twarzy młodej dziewczyny, gdy patrzyła na Jinga i próbował powiązać go z wyobrażeniem ekspresji wyrażającej stan rozpaczy. Jego serce nie mogło nic na to poradzić, lecz skręciło się z żalu.

Ciepło ciała Jinga przechodziło przez niego na wskroś, ale mimo tego, Lu Cang czuł, jakby byli rozdzieleni warstwą zimnego lodu.

Egoizm Jinga i jego niezdolność do troszczenia się o drugą osobę były naprawdę godne pogardy. Dodatkowo fakt, że kochał tak długo tego człowieka, oziębiał serce Lu Canga jeszcze bardziej.

Więc o to chodzi… Jestem jedynym, który pozostał? –Głos chłopaka był bardzo cichy, ale Jing mimo to dokładnie go słyszał.

Co masz na myśli? – Rzadka czujność Jinga zniknęła.

Gwałtownie obrócił trzymane od tyłu ciało Lu Canga, aby móc na niego spojrzeć. Użył swojego śmiercionośnego i srogiego spojrzenia, by wymusić wytłumaczenie, jakie kryje się za tą wypowiedzią.

Yougyi nie żyje, Xi Zen stała się mniszką. Dlatego pomyślałeś o mnie? – Lu Cang odważnie patrzył mu w oczy. Słowo po słowie wybuchało ogniem cierpień, które tak łamały mu serce.

Źrenice Jinga skurczyły się i pociemniały. Lu Cang wiedział, że robi on wszystko, aby kontrolować swój gniew. W tym samym czasie poczuł jednak, jak palce mężczyzny jeszcze mocniej chwytają jego ramiona i stopniowo zaczynają się na nich zaciskać.

Jing rozchylił szerzej szatę Lu Canga, odsłaniając ramię oraz znajdującą się z przodu i rzucającą w oczy, okropną bliznę.

Mogłeś swobodnie oskarżać mnie, że jestem mordercą. Zdeptałeś mnie. Ze wszystkich sił chciałeś zepchnąć mnie w śmierć, a następnie swobodnie mówisz mi, że potraktowałeś mnie niesprawiedliwie? I co? Chcesz, abym krzyczał i skakał z radości, czołgał się pod twoimi stopami? Chcesz, bym błagał, abyś zabrał mnie znowu do twego haremu?

Lu Cang nie był w stanie powstrzymać drżenia swego ciała, kiedy beształ Jinga.

Kim ja tak naprawdę dla ciebie jestem? Twoją zabawką? Zwierzęciem? A może po prostu twoją męską dziwką??

Jego głos stawał się ostry i niekontrolowany. Chciał zrzucić z siebie ręce Jinga, ale ten trzymał go tak mocno, że nie mógł się poruszyć. Cesarz przybliżył się jeszcze bliżej, by przycisnąć swoje usta do warg Lu Canga i w ten sposób powstrzymać potok plugawych słów. Celowo używał brutalnej siły, aby powstrzymać swój własny gniew.

Nieustępliwy język mocno podważył i otworzył usta chłopaka. Pocałunek Jinga wymieszany z jego wściekłością, szaleńczo penetrował całą jamę ustną kochanka. W dziki sposób włożył również swą dłoń pomiędzy uda Lu Canga.

Plask!!…

Czysty, prosty i melodyjny dźwięk przebił powietrze. Jing nosił wyraz niedowierzania, patrząc na chłopaka. Lu Cang, który szarpał się, by uwolnić rękę, był równie mocno zaskoczony. Zszokowany spojrzał na swoją dłoń, którą właśnie spoliczkował Jinga.

Mówiłem ci, żebyś mnie puścił! Kto ci powiedział, że masz prawo mnie nie słuchać?

Rozkazał swojemu sercu, aby po prostu walczyło na śmierć i życie, aby oddaliło strach czający się w głąb umysłu i nie przejmowało się faktem, że właśnie spoliczkował wielkiego, potężnego i aroganckiego cesarza.

Jing stanął prosto, nie wydobywając z siebie żadnego dźwięku. W jego dwudziestopięcioletnim życiu nie było naprawdę nikogo, kto śmiałby go kiedykolwiek uderzyć. Biorąc pod uwagę jego honorowy status i pozycję, ludzie nie mieli nawet odwagi do niego podejść. Jego doskonała umiejętność walki również zapewniała mu bezpieczeństwo. Kiedy podróżował incognito, nigdy nie cierpiał i niczego nie tracił…

Lu Cang cofnął się chwiejnym krokiem. Ciało Jinga wysyłało agresywne wibracje, powodując w nim lęk. Jednakże jego duma nie mogła znieść tego, aby dalej uciekać.

Stanął twardo w miejscu, lekko unosząc głowę. Czekał na straszną karę, która miała wkrótce nadejść.

Masz cholerny tupet!!

Jing zgrzytał zębami z nienawiścią, kiedy spoglądał na Lu Canga. Wszystkie słowa, które wypowiedział, zostały wypchnięte z przestrzeni pomiędzy jego zębami. Krok po kroku zbliżał się do chłopaka. Jego oczy wysyłały błyski wściekłości.

Konkubina Yi – wysoko wykształcona osoba, piękna i wszechstronnie utalentowana, ponieważ przez przypadek dotknęła cesarskiej korony Jinga, kiedy ta upadła, musiała popełnić samobójstwo z cesarskiego rozkazu.

Lady Lian – najpiękniejsza kobieta w całym Jiangnan, ponieważ w swoim szczytowym momencie z Jingiem jej paznokcie skaleczyły jego ramię, również musiała popełnić samobójstwo…

Nie wiedząc dlaczego, nagle wszystkie te okrutne plotki o Jingu pojawiły się w umyśle Lu Canga. Słyszał o nich, kiedy był jeszcze pałacowym strażnikiem. Mówiono o tym, jak bezlitośnie traktował swoje imperialne konkubiny.

Aaa… – Te bardzo przerażające obraz w głowie chłopaka, wyrywały się wraz z wrzaskiem na zewnątrz. – Aaa… Nie… Aaaaaa…!

Nagle został mocno chwycony przez Jinga, obezwładniony i pchnięty na ziemię. Z jego gardła wydobył się niekontrolowany krzyk, spowodowany szeroko zakorzenionym strachem.

Ty naprawdę masz cholerny tupet! Wygląda na to, że jeśli nie pozwolę ci zapoznać się ponownie z moim temperamentem, nie będę mógł nic więcej zrobić!!

Jing popchnął go znowu na ziemie i ze wściekłością zaczął dotkliwie szczypać i gryźć skórę Lu Canga. Jego ręce również zaczęły ordynarnie pocierać i ugniatać ciało chłopaka, drąc na strzępy ostatni kawałek materiału, osłaniający jego pierś.

Podnosząc ze złością zewnętrzną, dolną szatę, ściągnął swoje spodnie wraz z bielizną. Przycisnął twardą z podniecenia, zabójczą męskość do łona Lu Canga.

Nie rób tego… Błagam cię, nie bądź taki…

Dla Lu Canga lepszym od bycia znów zniewolonym przez tego szaleńca byłoby, gdyby raczej hojnie obdarzył go śmiercią. Jego ciało miało zostać ponownie penetrowane i rozrywane.

Pomimo tego, że jego zmysły przyjemności nie działały prawidłowo, to ze względu na pocieranie i bliskość ciała Jinga, trudno było mu powstrzymywać się od cichego dyszenia. Z trudem łapał oddech.

Jego złamana ręka bezsilnie opadła na bok. Drugą próbował powstrzymać śmiertelny uścisk przytrzymującego go mężczyzny. Wyglądał na bezsilnego, gdy ten z zapałem kąsał jego klatkę piersiową. Podrażniane i obolałe sutki, stale stymulowały jego zmysły. Lu Cang po raz kolejny popadł w stan histerii.

Palce Jinga podjęły próbę wejścia w ciało Lu Canga. Bandyta uświadomił sobie, że jego obecnie tak poranione już ciało, nie będzie w stanie znieść kolejnej przemocy.

Jing pozwoli mu umrzeć, wykorzystując swoje szaleńcze pragnienie. Jeszcze raz odbędą ten dziki seks, a on padnie martwy.

Był całkowicie świadomy swojej fizycznej kondycji. Wiedział, że jego wewnętrzne organy absolutnie nie uporają się z kolejnymi, brutalnymi pchnięciami.

Usta i język Jinga były gorące i wilgotne. Lizał całą drogę od brzucha po dolną część ciała kochanka. Jego palce również wpychały się głębiej w tylne wejście.

Niebiosa… – W przebłysku chwili, kiedy mokry i gorący język Jinga, owinął się wokół jego członka, psychicznie nieprzygotowany na to Lu Cang, nie mógł się powstrzymać przed wyrzuceniem z gardła alarmującego okrzyku.

On naprawdę myślał, że następnym, co przyjdzie, będzie bezlitosna agonia. Nigdy nie spodziewał się, że Jing mógłby…

Prawdę mówiąc, cesarz użył swoich ust już nie pierwszy raz, ale w takich okolicznościach, jak te… po tym, jak Lu Cang go uderzył…?

Chłopak był oszołomiony. Jednakże ta żywa, ciepła i wilgotna rzecz, która go teraz otaczała, wykazywała wielką zwinność.

Cały organ seksualny, który został umieszczony w ustach Jinga, stawał się ciepły. Lu Cang mógł poczuć każdy poszczególny zakamarek w gładkim i śliskim gardle mężczyzny. Jing starał się przyciągnąć Lu Canga bliżej, aby penis kochanka, szybko osiągnął najgłębszy fragment jego gardła.

Korzystając z oszołomienia chłopaka, cesarz uwolnił swoją rękę, która przytrzymywała go w dole i zaczął delikatnie dociskać nią na podstawę organu kochanka, pozwalając, aby miękkie i delikatne ciało ociągało się w jego jamie ustnej. Jego głowa powoli i z dostojnością poruszała się w górę i w dół. Sprawiało to, że Lu Cang zaczął wątpić, czy nie było to złudzenie.

Pomimo dawania Lu Cangowi przyjemności oralnej, palec Jinga ani na chwilę nie zaprzestał zwiedzania wnętrza ciała chłopaka.

Czasem stanowcze, a czasem wyjątkowo delikatne gesty doprowadzały Lu Canga prawie do szaleństwa. Ponadto w ułamku sekundy, kiedy palec wszedł odrobinę mocniej w jego ciało, chłopak z powodu uczucia przyjemności, jakby doznał wstrząsu elektrycznego i nagle niekontrolowanie głośno krzyknął.

Achh…

To było jak jakiś cud. Lu Cang poczuł swój członek, który jakby nieznacznie poruszył się w ustach Jinga. Organ powoli, ale stanowczo podskoczył i stanął prosto.

Ach… przestań… przestań…

Jing, kiedy tylko odkrył, że ten rodzaj zabawy uszczęśliwia jego kochanka, ze wszystkich sił zaczął tłoczyć to delikatne i kruche miejsce.

Lu Cangowi trudno było powstrzymać swoje jęki i krzyki. Niewątpliwie czuł stymulację, której nie doświadczył przez tak długi czas. Przechodziła z jego tylnego wejścia prosto do jego przedniej części ciała. Wyraźnie czuł, że jego niesprawny do tej pory penis powoli twardnieje i unosi się, tak bardzo, że zaczyna sięgać przełyku Jinga.

Cesarz tylko pozornie chciał dokuczyć Lu Cangowi. Trzymając w swoich ustach członek kochanka, który stopniowo stawał się grubszy i większy, nieustannie wyciągał i wkładał go do swojego gardła, stymulując z całej siły wargami i językiem.

Nagle zwiększył zakres pieszczot i włożył kolejny palec. Używając nieznacznie mocniejszych tłoczeń, sprawił, że Lu Cang na chwilę stracił zmysły.

Nareszcie…

Chłopak starał się jak najdłużej powstrzymać w sobie tę długo gromadzoną energię, która nagle wybuchła. Szarpną ciałem, chcąc wyciągnąć członek z ust Jinga, ale ponieważ Jing mocno przytrzymywał go wargami, nie był w stanie się uwolnić.

W mgnieniu oka gęsta i gorąca ciecz energicznie zalała wnętrze ust cesarza, powoli wyciekając z kącików, pomiędzy jego wargami.

Lu Cang był oszołomiony tym niezwykłym widokiem. Pochylił się w kierunku mężczyzny, ale było już za późno, aby zapobiec temu, co potem nastąpiło. Jing podniósł głowę i połknął cały dowód swojego działania.

Ty… ty jesteś… ty…! – Lu Cang tępo patrzył na tego szaleńca i nie mógł uwierzyć w to, co się stało. Jednak wargi cesarza były wciąż poplamione mlecznym płynem z ciała bandyty. Ten dziwny wygląd w ogóle nie pasował do jego szlachetności.

Oszalałeś! – Lu Cang naprawdę nie wiedział, co powiedzieć. Mógł tylko wycisnąć z siebie te słowa.

Jing użył skrawka materiału ze swojego rękawa, by wytrzeć usta, a potem od niechcenia wrócił do tematu.

Nadal uważasz, że jesteś niepełnosprawny, podczas gdy tak ochoczo poddałeś się moim działaniom?!

Lu Cang odważył się szczerze uwierzyć, że to naprawdę się wydarzyło. Będąc w tym stanie umysłu, w roztargnieniu wybuchnął kilkoma słowami:

To dlatego, że to byłeś ty…

Gdy tylko te słowa opuściły jego usta, uświadomił sobie, co właśnie powiedział. W desperacji zasłonił je rękami, ale było już za późno. Piękne oczy Jinga rzuciły się na niego i stały się na nowo niezwykle podniecone.

Zawstydzony chłopak niezręcznie opuścił głowę.

Inni nie są tak dobrzy…? – Nadzwyczaj uradowany tą wypowiedzią Jing, oczywiście nie mógł zrozumieć aluzji, jaka kryła się za słowami Lu Canga.

Z zachwytem przytulił się do kochanka, pragnąc zmusić go do podania odpowiedzi, którą najbardziej chciał usłyszeć.

Kiedy Lu Cang zrozumiał, że sam się w to wszystko wpakował, omal nie odgryzł sobie języka.

Rzeczywiście, nie mógł się oprzeć Jingowi, a fakt, że ten mężczyzna dał mu seks oralny, był nie do zniesienia… Dodatkowym rozczarowaniem, był również jego własny penis, który, będąc kuszony przez tego szaleńca, wystrzelił esencją. Wypowiedzenie głośno swoich uczuć do Jinga, było jak wykopanie sobie grobu.

Lubisz mnie, prawda? – Jing nie chciał odpuścić Lu Cangowi.

Zrobiłby wszystko, co w jego mocy, aby wycisnąć z bandyty jego prawdziwe uczucia. – Po prostu to powiedz: „Lubię cię i co z tego”?

Nagle Lu Canga ogarnął smutek. Przypomniał sobie o niezliczonych ilościach serc, które zostały powierzone temu mężczyźnie.

Czyż Xi Zhen również cię nie lubiła? Jaki rodzaj szczęśliwego końca za to otrzymała?

Twarz Jinga pociemniała. Niczego nie powiedział, tylko chwycił Lu Canga i oplótł go nogami. Powoli i delikatnie, co jakiś czas głaskał jego ramię.

Przedtem… – Jing otworzył usta w chwili, kiedy Lu Cang myślał już, że mężczyzna zignoruje jego słowa.

Byłem szaleńczo zakochany w wujku Yongyi. Nie obchodziło mnie to, że był żonaty, a nawet to, że miał córkę. Polegając na swojej władzy i statusie cesarza, stanowczo go posiadłem. Jednak wujek Yongyi… W stosunku do mnie od samego początku nie chciał wyjść poza uczucia, jakie są pomiędzy wujem a bratankiem. Niezależnie od tego, jak bardzo na niego naciskałem, nigdy mi nie ustępował. W końcu wybrał ucieczkę. Bez wahania z reputacją największego zdrajcy, stanął na własnych nogach i założył królestwo, aby móc się mi przeciwstawić…

Jego głos był przygnębiony, a palce nieświadomie zatrzymały się na piersi Lu Canga, jakby chciały wyczuć bicie jego serca.

Ta sprawa złościła mnie i doprowadzała do szaleństwa! Na tym świecie była osoba, która nie chciała do mnie należeć! Jednak nie minęło wiele czasu, odkąd wstąpiłem na tron. Gdybym wysyłał swoje oddziały na wyprawy wojenne, oczywiście byłoby to dla mnie niekorzystne. Dlatego przechadzałem się we wszystkich kierunkach, by odnajdywać mężczyzn, którzy przypominaliby Yougyi. Wtedy stosowałem brutalną siłę, aby ich zdobyć, a po wszystkim z zimną krwią ich zabijałem. Używałem ich jako środka do uśmierzania mojego bólu i mściwego pragnienia… Było tak przez ostatnie kilka lat i wtedy przez przypadek natknąłem się na ciebie…! – Przerwał na chwilę, po czym spokojnie kontynuował. – Początkowo myślałem, że jesteś z tej samej kategorii, co wujek Yongyi, więc bez względu na to, po prostu wziąłem cię siłą w objęcia. Jednak wtedy pojąłem, że ty i Yongyi jesteście wcale do siebie niepodobni. Nie miałeś jego męskiego punktu widzenia. Twoja powierzchowność jest silna, ale w środku swojego serca jesteś bardzo kruchy… Stosowałem na tobie przemoc. W duszy oczywiście mnie nienawidziłeś, ale nigdy poważnie nie zbuntowałeś się przeciwko mnie…

Przykrywając dłonią usta Lu Canga, który chciał zaprzeczyć, Jing patrząc mu głęboko w oczy, kontynuował:

Wiem, że lubisz mój wygląd i nie możesz mi się oprzeć. Jednak ja nadal nie mogę odmówić sobie pokusy sypiania z tobą… Wciąż i wciąż. Tak często, że nawet sam jestem tym zaskoczony.

Ręka Jinga powoli ześliznęła się ku dołowi, powracając do dolnej części ciała kochanka. Bandyta próbował odepchnąć tę dłoń, ale Jing przytrzymał go mocno przy piersi, więc chłopak nie mógł się poruszyć.

Mówiąc szczerze, zacząłem się trochę niepokoić. Po tym, jak nie mogłem zapomnieć o Yongyi, nagle zacząłem lubić osobę taką jak ty, która w ogóle nie spełnia moich wymagań! Nie mogłem tego znieść! Nie mogłem znieść tego, że rzeczywiście zaczynam uwalniać się od moich obsesyjnych uczuć względem wuja… Zdecydowałem się odzyskać uczucia, te, które wydrążyły dziurę w moim sercu i sprawiały ból… Aby zachować to, co uważałem za doskonałe.

Jing bez żadnego zamysłu pieścił delikatnie Lu Canga, kontynuując wypowiedź z jeszcze większą pewnością siebie.

Jednak po tym, jak sprowadziłem Yongyi z powrotem do pałacu, niezależnie od tego, jak strasznie go maltretowałem, bez względu na wszystko, nie mogłem odzyskać swoich szalonych uczuć z tamtego okresu… Nie chciałem uwierzyć, że czas mógł je tak rozcieńczyć…! Nie mogłem w to uwierzyć! Nie mogłem uwierzyć!! Uparcie przyklejony do niego w dzień i w nocy, postanowiłem odzyskać moje uczucia… moje ja…! Wtedy usłyszałem, że zabiłeś Yongyi. Byłem zły do szaleństwa! Podświadomie czułem, że to ty byłeś powodem osłabienia mojej miłości do Yongyi… Te wielkie obawy, jeszcze bardziej pogłębiły moją determinację, aby cię wyeliminować… Dlatego w tamtym czasie u bram miasta… z bólu chciałem cię zabić, z całego serca chciałem się ciebie pozbyć… Ty… kawałek bolącego fragmentu mojego życia! A wtedy… wtedy… Więc już teraz wszystko wiesz…

Atmosfera uspokoiła się, a Lu Cang kompletnie nie wiedział, jaki wyraz twarzy powinien zachować, patrząc na Jinga. Ten egoistyczny człowiek z powodu swoich własnych pragnień niszczył czyjeś rodziny. Również w najmniejszym stopniu nie wahał się pozbywać ludzi i skazywać ich na śmierć.

Wybrał chorą miłość do wuja, którą traktował, jak idealną i nie chciał jej stracić tylko dlatego, że bał się zakochać w niewystarczająco godnej siebie osobie, jaką był Lu Cang?

Lu Cang bezradnie zamknął oczy.

A wtedy? – Chłopak słyszał, jak obojętnym tonem wypowiada te słowa.

Jing zdumiony podniósł głowę. Nigdy na poważnie nie myślał o swoich uczuciach względem innych ludzi, ale nie był wdzięczny sobie za to, że tak opierał się lubieniu Lu Canga. Nie brał nawet pod uwagę tych tkliwych uścisków, pocałunków… i słów, jako czegoś, z czego można być dumnym. To szokowało go bardzo.

Oczywiście wrócisz ze mną do stolicy. Yongyi już nie żyje, Xi Zhen stała się mniszką… Ponieważ pogodziłem się już z posiadaniem tak bezwartościowej rzeczy, jak ty, po prostu muszę się tym na razie zadowolić.

Wyciągając rękę, przyciągnął Lu Canga o cal bliżej, aby odszukać jego usta.

Puść mnie!! Puść!!

Lu Cang absolutnie nie zamierzał poddać się tak łatwo. A szczególnie teraz, kiedy został nazwany przez tego mężczyznę całkowicie „bezwartościową rzeczą”. Podniósł się do pozycji klęczącej i rozpaczliwie szarpał swoim ciałem, by się oswobodzić i stanąć na nogi. Niestety jego stopy pośliznęły się i upadając, pociągnął za sobą Jinga w dół do strumienia.

Jing oczywiście zawsze pozostanie Jingiem. Pomimo przyznania się do winy i obrony swoich uczuć, absolutnie nie chciał wziąć czegoś „co leży”. Chwycił za rozpuszczone włosy Lu Canga, gniewnie spojrzał w jego oczy i użył grożącego tonu.

Czyżbyś zapomniał, że sam mi się przyznałeś, iż tylko ja mogę cię zadowolić?

Brutalnie chwycił i zaczął na nowo uciskać dolną część ciała kochanka. Chciał mu przypomnieć o przyjemności, jaką dał mu jeszcze chwilę temu.

Wolałbym raczej pozostać eunuchem do końca swojego życia, niż znowu być przy tobie!

Jego plecy były zanurzone w lodowatej wodzie strumienia, lecz Lu Cang pozostał nieugięty i nie chciał pokazać swojej słabości.

Naprawdę? To jest twoja odpowiedź? Chciałbym zobaczyć, jak długo pozostaniesz tak uparty!

Lu Cang naprawdę nie spodziewał się, jaki rodzaj podstępu miał w zanadrzu ten szalony człowiek. Jego zimne oczy spoglądały na bandytę przez ułamek sekundy. Po chwili sięgnął po brokatowy woreczek ukryty na swojej piersi.

Rozwiązał go i wyciągnął z niego nieokreśloną rzecz. Użył swoich ust, aby ugryźć końcówkę tego przedmiotu, a następnie mocno rzucił nim w niebo.

Głośne brzęczenie przebiło się przez panujący wokół spokój. Był to dźwięk gwizdka wykorzystywanego przez wojska. Korzystając z siły wiatru, hałas gwizdu mógł przekazywać ich pozycje.

W głębi serca Lu Cang wiedział, że to nie wróżyło nic dobrego. Usłyszał nagle głośny gwizd odzewu od zachodniej części lasu. Słychać było tam szelest i stłumione odgłosy w odległości nie więcej niż 10 zhang.

Schludnie ubrani żołnierze wyszli z zarośli w dwuszeregach. Ustawili się i wypełnili rzekę w ułamku sekundy. Lu Cang nie mógł się powstrzymać i krzyknął zaskoczony. Tuż przed wojskiem biegli jego zaprzysiężeni bracia, wszyscy ci, którzy wspólnie pomagali sobie w trudach i dzielili się radością. Teraz byli związani sznurami. Używając swoich zdumionych oczu, spoglądali w jego kierunku.

Ty… Ty naprawdę… – Lu Cang nie mógł powstrzymać drżenia. Gorzko nienawidził siebie za to, iż sam wciągnął ich w pułapkę. Dla Jego Cesarskiej Mości wysłanie dwóch oddziałów wojsk było tak proste, jak podniesienie ręki. Jaką głupotą było pozwolić jego braciom rozproszyć się podczas ucieczki. To było jak spacer prosto w pułapkę

Wielki Bracie!!

Cao Xin nie mógł znieść tego, że ma iść do przodu związany, ale żołnierz za nim mocno zacisnął sznur na jego ciele.

Wielki Bracie, co ci się stało? Kim są ci ludzie… i to… to… dlaczego nagi leżysz pod tym człowiekiem??

Och, niebiosa!!!

Lu Cang nagle poczuł, jak coś eksploduje w jego głowie. Całkowicie zapomniał, w jakim jest stanie i jak prezentuje się przed ich oczami. Nie pozostało na nim ani jednego kawałka szaty. Kompletnie nagi leżał pod Jingiem, który był niemal przyklejony do jego ciała.

Wielkie nieba!! Jego wizerunek jako króla bandytów został już kompletnie zrujnowany!!

Zrobiło mu się ciemno przed oczami i nawet nie wiedząc, kiedy z wdziękiem zemdlał…

Tłumaczenie: Polandread

One Comment

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: