Hua Hua You Long

Rozdział 1315 min. lektury

Lu Cang zrozumiał, co ukryte było za tym spojrzeniem. Mówiło ono: „Hmmm Jego Wysokość nie będzie wiecznie cię faworyzował”. Jednak tak naprawdę nie mógł teraz nic z tym zrobić. Usiadł spokojnie i elegancko kontynuował picie wina, aby utopić w nim swój smutek.

To nie był pierwszy raz, kiedy Zhang Zi Dong publicznie obraził Lu Canga. Ośmielał się to robić, ponieważ Jing wyraźnie rozdzielał swoje sprawy prywatne od tych publicznych.

Po prawdzie degradował urzędników lub detronizował cesarskie nałożnice, które obrażały jego kochanka, czasami karał również dworzan, którzy ośmieszali i drwili z Lu Canga w swoich sekretnych przemowach, jednak nie było to częste.

Pomimo tego, iż Jing chciał, aby oboje byli razem szczęśliwi, to nadal mentalnie pozostawał cesarzem i już od najmłodszych lat był w tej kwestii kształcony.

Nie było mowy o tym, aby jego nastrój i uczucie, jakie żywił do swojego męskiego kochanka, miały wpływ na jego ogólną ocenę sytuacji. Wszyscy i wszystko było jego problemem, jako największego władcy.

Lu Cang rozumiał, że jest to prawo przypisane do statusu Jinga. Głęboko w swoim sercu wiedział, że pozycja kochanka cesarza była przeszkodą, która czyniła go niezdolnym do bronienia się w lekkomyślny sposób. Nie mógł nic na to poradzić, że cierpiał nieznośną i bezgraniczną samotność.

Prawdopodobnie dla innych ludzi honorowy status faworyta imperatora, mógłby uczynić ich szczęśliwymi, dumnymi i aroganckimi. Jednak głęboko w sercu Lu Cang wolałby, gdyby Jing był zwykłym obywatelem.

Jego oczekiwania odnośnie do życia w miłości opierały się na szczęśliwym byciu ze sobą, gdzie oboje stanowiliby dla siebie wparcie. Wówczas nie istniałaby potrzeba, aby walczyć o uwagę Jinga z jego obowiązkami i konkubinami. Nie obawiałby się również o ich wspólną przyszłość.

Lordzie Lu, co zwykle robisz w swoim wolnym czasie?

Nieoczekiwanie Liu Zhong Tang wciąż był chętny do rozmowy z Lu Cangiem, nawet po tym, jak był świadkiem całego zamieszania. Chłopak, który cierpiał teraz z powodu tak wielu skierowanych na niego pełnych pogardy spojrzeń, poczuł się przytłoczony tym niespodziewanym zainteresowaniem swoją osobą.

Nie dbając o zdumienie urzędników siedzących obok niego, Liu Zhong Tangowi udało się nawiązać dobrą relację z Lu Cangiem. Przez całe przyjęcie często z nim rozmawiał.

Towarzysząc mu i faworyzując, pomału podnosił dumę Lu Canga, którego samoocena została pomniejszona, przez otrzymaną chwilę wcześniej zniewagę.

***

Uroczyste przyjęcie skończyło się późną nocą. Lu Cang i Liu Zhong Tang obiecali sobie, że niedługo się odwiedzą.

Ciągnąc zmęczone ciało do swojej posiadłości, Lu Cang był zaskoczony, gdy niespodziewanie ujrzał Jinga, który siedział już w jego sypialni.

O co chodzi? – Mówiąc to Lu Cang niedbale zdjął wierzchnią szatę.

Będąc w pełni świadomy utrudnień w ich związku, nie był zły na Jinga nawet w najmniejszym stopniu. Nie chciał wypowiadać na głos, jak bardzo jest rozczarowany, więc zachowywał się w ten sposób. Widać było jednak po nim, że nie był w zbyt dobrej formie.

Czy nie pozbyłem się dziś tego Zhang Zi Donga? Czujesz, że cię skrzywdziłem i zaniedbałem?

Jing skupił swoje błyszczące oczy na Lu Cangu.

O czym ty mówisz? Nie jestem dziewczyną. Jak miałbym więc odczuwać złość, że mój mężczyzna nie przyszedł mi z pomocą?

Kiedy Lu Cang zdjął swój formalny strój, który nosił na przyjęciu, to od razu założył na ramiona lekką szatę do spania. Usiadł na krześle naprzeciw Jinga.

Cang… Ja wiem, że nie byłeś dziś szczęśliwy. Jednak ja również mam swoje problemy… – Jing podszedł i położył ręce na ramionach kochanka.

Wiem…

Ton głosu Lu Canga był delikatny jak westchnienie, ale w uszach Jinga zabrzmiało to, jak dąsanie się.

Nie, ja wiem, że jesteś zły… – Jing delikatnie głaskał dłońmi szyję chłopaka. Jego noga również lekko ocierała się o biodra kochanka. Zachowywał się tak za każdym razem, kiedy miał wyrzuty sumienia względem niego.

Naprawdę, nie jestem… – Lu Cang zrzucił dłonie mężczyzny. – I również pójście ze sobą do łóżka nie rozwiąże problemu. Dziś zrobiliśmy to już wiele razy. To byłoby zbyt dużo dla mojego ciała… Chcę, żebyś dziś poszedł spać do pałacu.

Widzisz, jesteś naprawdę zły. Myślisz, że cię nie rozumiem? Patrząc jak z entuzjazmem rozmawiasz z tym Liu Zhong Tangiem… Po prostu wiedziałem, że jesteś zły. Wyglądało na to, że celowo chciałeś wzbudzić we mnie zazdrość.

Jing wykrzywił wargi w prowokującym uśmiechu. Lu Cang słysząc te wypełnione kpiną słowa, omal nie eksplodował z gniewu.

Ostrzegam cię, Xuan Yuan Jingu! Ty, jako cesarz, to twoja prywatna sprawa. Jednak proszę cię, nie stosuj na mnie tych sposobów rodem z twojego haremu konkubin. Myślisz, że kim ja jestem? Nie broniłeś minie, więc, aby wzbudzić w tobie zazdrość, po prostu wziąłem sobie innego mężczyznę? Ty draniu, jakiego rodzaju bzdury wygadujesz?!

Był jak pies, któremu zapalił się ogon. Oskarżał i krzyczał na Jinga, dając upust swojej ekstremalnej wściekłości.

Uwięziony w tej rezydencji przez całe dnie, był już i tak wystarczająco przygnębiony, aż doprowadzało go to do szaleństwa. A teraz Jing mówił o nim jak o człowieku, który dąsa się i sprzecza, jak jakaś kobieta! Ciężko mu było uwierzyć, że wartości, które sobie cenił, zostały aż tak skrajnie pomniejszone.

Słysząc te wypełnione gniewem krzyki, Jing nagle zrozumiał, że niesłusznie go oskarżył. Szybko przytulił Lu Canga, by go uspokoić.

Przepraszam, przepraszam! Od tak dawna byłem zadręczany przez te cesarskie konkubiny, narzucające się mi na tyłach pałacu. Nieświadomie pomyliłem twoje wielkie, tolerancyjne serce z jedną z nich. Naprawdę mi przykro, Cang. Cang proszę, wybacz mi.

Jing był arogancką osobą z wysoką samooceną, czerpał z niej swą niezachwianą i potężną postawę. Przez te pół roku, kiedy był w związku z Lu Cangiem, od czasu do czasu odrzucał swoją szlachecką powierzchowność i szczerze przepraszał chłopaka. Sprawiało to, że kochanek nie był w stanie dłużej się na niego gniewać. Mógł tylko w sekrecie śmiać się w rękaw z powodu tej nagłej zmiany zachowania Jinga.

Nawet dobry mąż i żona czasami się sprzeczają. To dlatego, że jesteś taki uroczy, chcę się z tobą trochę podroczyć. – Widząc, że Lu Cang uspokoił nieco się, Jing zadrwił delikatnie.

Było tak, jakby całkowicie zapomniał, że był winny niesłusznego oskarżania kochanka.

Nie mówmy już o tym. Nie jestem w nastroju, by z tobą walczyć. Następnym razem nie traktuj mnie tak, jak traktujesz swoje konkubiny. Dziś był męczący dzień i chciałbym położyć się wcześniej.

Lu Cang podszedł do łóżka i położył się na nim. Miał zmęczoną i bladą twarz. Nie minęła chwila, a Jing już przycisnął go pod sobą swoim ciałem.

Ja naprawdę nie chcę… Dziś jestem… Dziś naprawdę nie czuję się zbyt dobrze.

Lu Cang z trudem chwycił za rękę Jinga, która po omacku zaczęła pieścić jego ciało.

Źle się czujesz? A która dokładnie część czuje się tak niedobrze?

Jing myślał, że Lu Cang jest wciąż zły z powodu jego poprzednich oskarżeń. Kiedy się dopytywał, jego ręka głaskała i kusiła już intymną część ciała kochanka.

Lu Cang starał się unikać natarczywych ust Jinga odwracając głowę w bok.

Brzuch… Boli mnie brzuch… Dziś ja naprawdę nie chcę…

Co się stało?

Widząc bladą twarz Lu Canga, Jing zmusił się do zatrzymania swojego ataku i spojrzał na niego uważnie z wyrzutem w oczach.

Ostatnia noc… Ostatniej nocy nie umyłem się… Czuję się senny… – Głos Lu Canga brzmiał łagodnie, a jego twarz zarumieniła się lekko.

Ach… Ta rzecz wciąż pozostała wewnątrz ciebie, więc dlatego boli cię brzuch?

Jing nagle coś sobie uświadomił. Patrzył, jak nieśmiały Lu Cang wskazał głową na swoje łono i zrozumiał, co się stało.

Dobrze, dziś po prostu pójdźmy wcześniej spać!

Jing był trochę zawiedziony. Wstał i zdjął wierzchnią szatę. Wspiął się z powrotem na łóżko i przytulił do Lu Canga. Usnęli wtuleni w siebie.

***

Ta sprawa została rozwiązana, jednakże ludzie nie mogą przewidzieć, a nawet wyobrazić sobie, co przyniesie jutro. Już następnego dnia, ich związek zostanie poddany wielkim trudnościom, które naprawdę wystawią ich uczucia na próbę.

***

Ten dzień zapowiadał się jak zazwyczaj spokojnie. Kiedy Lu Cang się obudził, Jing już zdążył wyjść, by uczestniczyć w porannych obradach. W czasie śniadania chłopak myślał o tym, jak zagospodarować czas.

Przypomniał sobie, że już dawno nie widział się z Cao Xinem i z resztą swoich braci. Lu Cang rozkazał Xiao Sangowi, aby przygotował dla nich konie. Razem pospieszyli do dworku na obrzeżach miasta, gdzie mieszkał Cao Xin wraz jego pozostałymi towarzyszami.

Jing był naprawdę sprytny. Przydzielił braci Lu Canga do wypełniania obowiązków w garnizonie stolicy. Ponadto nadał im takie same stopnie wojskowe i osadził na tym samym posterunku w pobliżu bram miasta. Nie tylko było mu łatwiej ich kontrolować, ale także pomagało mu to w zachowaniu dystansu pomiędzy tymi mężczyznami, a Lu Cangiem.

W okresach walecznych wykonując obowiązki w garnizonie obrony stolicy, byliby przydzieleni do elitarnej pracy i walki. Jednak teraz, w czasie pokoju, musieli obsługiwać wiele trywialnych spraw, takich jak tłumienie przepychanek, renowacja obiektów wojskowych i wspieranie ludności. Przez cały dzień, dopóki nie powrócili do swoich kwater, byli zajęci ciężkimi pracami. Nawet do tego stopnia, że nie mieli czasu, by odwiedzić Lu Canga i zrzędzić nad uszami Jinga.

Było prawie południe, kiedy Lu Cang przyjechał do miejsca, gdzie stacjonował Cao Xin i bracia. Mieszkali w budynku na tyłach bramy Yamen i właśnie zbierali się na podwórzu na wspólny posiłek.

Podążając w kierunku wskazanym przez młodego dozorcę, Lu Cang doszedł do raczej poetycko wyglądającej hali w kształcie lotosu. Nareszcie zobaczył swoich towarzyszy, siedzących przy okrągłym stole. Byli bardzo ożywieni i ruchliwi, w hałaśliwy sposób okazując swoje emocje.

Ai yaj! Dawno się nie widzieliśmy! Moi bracia stali się tak uszlachetnieni, że jedzą nawet swój posiłek w lotosowym pawilonie.

Spotkanie z jego długo niewidzianymi towarzyszami wprawiło Lu Canga w radosny nastrój. Z dużego dystansu wykrzykiwał do nich powitania donośnym głosem.

Wielkie nieba!! Czy to naprawdę Wielki brat?

Cao Xin był pierwszym, który odkrył nadejście Lu Canga. Pędził do niego z pawilonu, tworząc lekkie podmuchy wiatru. Nie dbał również o swoje proste słowa i mocno uściskał Lu Canga.

Wszyscy bracia jednocześnie wylali się zza stołu, przytulali i śmiali razem, robiąc przy tym wielki hałas. Uspokoili się dopiero po jakimś czasie.

Jadłeś już Wielki bracie? Podejdź szybko, zjedzmy razem. Wszyscy usiądźmy. Spędźmy wspaniały czas z naszym Wielkim bratem.

Dowódca strategiczny Liu Cuo był raczej zimny i cichy w porównaniu do reszty mężczyzn. Przypomniał wszystkim, aby się zachowywali i uspokoił sytuację.

Bracia zajęli miejsca. Ktoś podał Lu Cangowi miskę i pałeczki. Wszyscy jedli i rozmawiali przez cały czas, serwując sobie nawzajem kęsy jedzenia.

Czy macie się dobrze? – Lu Cang przyznał w sercu, że znacznie dziwniej jest teraz rozmawiać o ich codziennym życiu. Naciskał więc na to, aby opowiedzieli mu, co zazwyczaj robili.

Zasadniczo każdy coś mówił i śmiał się głośno, zapewniając, że wszystko jest w porządku. Jednak nagle zamilkli, a atmosfera stała się zimna, prawie straszna.

Co? – Lu Cang nie mógł nic poradzić na to, że czuł się zdenerwowany.

Nie mówcie, że jest wam tu źle?

Jeden z młodszych braci, Ge Qing, spojrzał na niego tak, jakby nie mógł powstrzymać dłużej swoich uczuć.

Wielki bracie, ty nie wiesz… – Liu Cuo szturchnął go z boku, aby powstrzymać go przed dalszym mówieniem.

Bracie Qing, nasz Wielki brat ma już wystarczająco dużo problemów, czy możesz…

Lu Cang wyciągnął rękę, dając znać Liu Cuo, aby zamilkł i poważnie spojrzał na Ge Qinga.

Bracie Qing, powiedz, co się wam stało?

Pozostanie przy Jingu było jego własną decyzją. Stąd zasłużył na wszystkie trudności, jakie z tym się wiązały. Musiał znosić upokorzenia i inne nieprzyjemne rzeczy. Te było jego sprawą. Jednak jeśli ta decyzja byłaby przyczyną tego, że jego bracia byli nieszczęśliwi, to Lu Cang nie byłby w stanie wówczas wybaczyć sobie samemu.

Pośpiesz się i powiedz mi dokładnie, co się stało! Powiedziałeś mi tylko zakończenie, nie mówiąc mi, co było przyczyną. Teraz będę się zamartwiał na śmierć! – Lu Cang chwycił Cao Xina, a jego oczy stały się czerwone z niepokoju.

To ten nowo mianowany Gubernator Stolicy! – Ge Qing stanowczo wypowiedział to zdanie.

To prawda, prawda… On nie traktuje nas jak ludzi. Każdego dnia zmusza nas do 12-godzinnej pracy, a w nocy robimy patrole. Jeśli są jakieś straty w stolicy, nawet najmniejsze, on potrąca nam to z naszego żołdu. Tylko lekko ziewniemy, a on już nas przeklina. Często nas karze i bije. Wciąż możemy to znosić, ale on posuwa się w tym coraz dalej i za każdym razem w naszej obecności źle wypowiada się o tobie Wielki bracie. Naprawdę mamy tego dość!

Jeden po drugim, mężczyźni wylewali swoje piętrzące się od dawna żale.

Wywołało to w Lu Canga wściekłość! Na dworze cesarskim byli ludzie, którzy go obrażali, więc mógł im to odpuścić, ale jak do cholery mógł odpuścić ludziom, którzy zastraszali jego braci?

Dwa dni temu powiedział, że brat Cao zawiódł w swojej pracy i uderzył go deską 20 razy! – Ge Qing miał minę, jakby miał zaraz się rozpłakać.

Co?! – Lu Cang podskoczył na swoim krześle. Chwycił Cao Xina. – Znalazł się aktualnie ktoś, kto miał odwagę was uderzyć?! Pozwól mi zobaczyć rany, jak poważne to było?

Nie bądź taki zdenerwowany Wielki bracie. Mam grubą skórę i twarde ciało…

Ach ty… – Nawet jeśli Cao Xin był upartym człowiekiem, to wciąż nie mógł stłumić okrzyku cierpienia, kiedy Lu Cang nagle podwinął jego nogawkę i zobaczył ranę.

Na tym mocnym, masywnym udzie widoczne były wielkie, płaskie siniaki. Były też obszary rozdartej skóry, czerwone rany nabrzmiałe od świeżej krwi. Wysłało to ból prosto do serca Lu Canga. Jego oczy zrobiły się nagle czerwone jak tryskająca krew.

Drań! Kto to zrobił! Szybko, Xiao Qing! Zaprowadź mnie do tego gubernatora!

Widząc rany na ciele swojego brata, Lu Cang odczuł je, jakby były jego własnymi ranami. To było potworne.

Nagle poczuł, jak wraca do niego hart ducha twardego górskiego bandyty. Jego cała osoba jakby odzyskała zapalczywość z dawnych czasów, kiedy sam był człowiekiem, który zarabiał na siebie walką i przelewaniem krwi.

Wielki baracie, uspokój się najpierw. Gubernator stolicy… jest nim Zhang Zi Dong! Wielki bracie, jeżeli tam pójdziesz, to sprowadzisz na siebie jeszcze większe kłopoty!

Liu Cao złapał Lu Canga, utrudniając mu impulsywne działanie.

Bolało go serce na widok przyjaciela, który cierpiał tego rodzaju tortury. Za nic nie chciał, aby Lu Cang został upokorzony przez tego zasługującego na śmierć Zhang Zi Donga.

Co? – Słysząc te trzy słowa, Lu Cang zszokowany opadł na swoje krzesło.

Jego intencją było tylko zapytanie gubernatora stolicy o sposób, w jaki traktuje swoich podwładnych, ale teraz wszystko wyszło na jaw…

Jego bracia doświadczali tego rodzaju cierpienia z powodu jego prywatnych spraw. Oni cierpieli w jego miejsce. Zhang Zi Dong bezbłędnie znalazł ujście swojego gniewu i wyładował go na jego towarzyszach.

Wszystko było jego winą, winą Lu Canga…

Tłumaczenie: Polandread

3 Comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: