Living to Suffer

Rozdział 1422 min. lektury

Słońce było już wysoko w zenicie, gdy Qin Jing się obudził. Shen Liangsheng dawno już odszedł, zostawiając po sobie jedynie zimną pościel.

Spał do południa, ale nadal czuł ból całego ciała po szalonej nocy. Qin Jing pokręcił głową i parsknął śmiechem, zanim wstał z łóżka. Po ubraniu się i umyciu miał właśnie otworzyć okna, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza, gdy na biurku znalazł karteczkę papieru.

Przyjdę do ciebie na Nowy Rok, jeśli nie będę zajęty.

Żadnego powitania. Żadnego zakończenia. Jego przesłanie było jak jego osoba: skrupulatne w treści, mocne i ostre w formie.

Ściskając kartkę, uświadomił sobie, że to pierwszy raz, kiedy mężczyzna umówił się z nim na kolejne spotkanie. Ponownie pokręcił głową i parsknął śmiechem. Zgniótł ją, żeby wyrzucić, ale w końcu podszedł do sekretnej skrytki w łóżku, wyjął książkę pełną dziecięcych marzeń i schował notkę.

Zastanawiam się, dlaczego w ludzkich umysłach „miłość” i „pożądanie” zawsze idą w parze. – Qin Jing wrócił do okna i otworzył je, rozwiewając resztki owej „miłości” i „pożądania”. – W rzeczywistości pożądanie niekoniecznie idzie w parze z miłością.

Po około dwóch tygodniach nadszedł nowy rok. Qin Jing czekał od wschodu do zachodu słońca, ale nikt nie przybył. Włożył więc grubszy płaszcz, zamknął bramę i udał się do kasyna w pobliskim miasteczku, aby spędzić kolejny nowy rok samotnie.

Choć shifu Qin Jinga był niewątpliwie uczniem legendarnego pustelnika, wolał się ukrywać. Zajmował stanowisko wielkiego wróżbity na dworze cesarskim, będąc prawdziwym bóstwem państwa. Obecnie cesarstwo było słabe i brakowało mu utalentowanych ludzi. Im mniej zdolny był Syn Niebios, tym bardziej wierzył we wróżby. Dlatego shifu Qin Jinga musiał nie tylko czytać z nieba i sprawdzać almanach, ale był również odpowiedzialny za wróżby z kości i wszelkie inne ceremonie. Z uwagi na porę roku, mężczyzna nie mógł odwiedzić swojego ucznia.

Co roku Qin Jing spędzał święta samotnie, ale góry okazywały się zbyt mało żywe, więc siadał i oddawał się swoim nałogom przy stole do zakładów. Czuł się szczęśliwy, że istnieje takie miejsce, otwarte przez cały rok. Było tam głośno i ruchliwie, a nawet powitanie nowego roku w towarzystwie grupy nieznajomych, którzy tak jak on uwielbiali hazard, wydawało mu się przyjemne.

A dokąd ty się wybierasz, Qin-taifu?

Qin Jing zamknął bramę i ledwo wymknął się z doliny, gdy usłyszał, jak ktoś zadaje mu pytanie z tyłu. Po chwili odwrócił się z uśmiechem.

Wyczucie czasu jest naprawdę bardzo ważne. Nie zastałbyś mnie, gdybyś przyszedł później.

Myślałem, że ci kazałem na mnie poczekać. – Shen Liangsheng ruszył w jego stronę. Jego wyraz twarzy wydawał się normalny, ale w tonie słychać było nutę niezadowolenia.

Ależ czekałem – pospiesznie zapewnił Qin Jing, widząc zbliżającego się mężczyznę. – A ty nie przyszedłeś. – Po chwili dodał łagodniejszym tonem: – Musisz wiedzieć, Shen-hufa, że czekanie to najgorsze uczucie. Żołądek wisi ci w powietrzu i aż trzepocze. – Wyciągnął rękę do mężczyzny i westchnął. – W końcu boisz się dłużej czekać i po prostu się poddajesz.

Shen Liangsheng odwzajemnił uścisk dłoni lekarza i po długim milczeniu odpowiedział:

W takim razie nie będę kazał panu znowu czekać.

Dziki, zimowy wiatr świstał w górach, a dwaj mężczyźni, stojący ręka w rękę w półmroku, wydawali się połączeni delikatną więzią wzajemnego zaufania.

Niestety, Shen Liangsheng nie wiedział tego, co Qin Jing wiedział aż za dobrze – że następnym razem lekarz będzie musiał poczekać, że było mu pisane czekać na tego człowieka od dnia jego narodzin.

Że będzie musiał czekać, aż odprowadzi go na miejsce śmierci.

Shen Liangsheng, chodź ze mną do miasta. – To Qin Jing pierwszy cofnął rękę i ruszył. – Nie mam nic przygotowanego u siebie. Jeśli w mieście jest jeszcze otwarta restauracja, możemy tam zjeść kolację na zakończenie roku.

Powinieneś jeść regularnie, bo chudniesz. – Bez ostrzeżenia Shen Liangsheng objął mężczyznę i zaczął go znosić w dół góry. – Nie powinno ci się tego mówić. A ty jeszcze nazywasz siebie lekarzem.

Ale czekałam na ciebie – żartował niestrudzenie Qin Jing, opierając się o pierś wyższego mężczyzny. – Umyłem ryż i czekałem, aż hufa zacznie pracować w kuchni, robiąc mi znów kleik ryżowy, żeby ogrzać mi serce.

Nie bądź bezczelny. – Nie zwalniając tempa, Shen Liangsheng przyciągnął partnera bliżej do siebie, blokując pęd chłodnego powietrza.

Po przybyciu do miasta nie mogli znaleźć żadnej otwartej restauracji. Qin Jing pomyślał wtedy o stoisku z makaronem przed kasynem, czynnym przez cały rok, więc zaprowadził tam Shen Liangshenga. Jednak na widok kasyna zaczęła swędzieć go ręka, więc życzliwie zwrócił się do towarzysza: – Skoro nie jesteś głodny, czy zechciałby pan zagrać ze mną kilka rundek?

Shen Liangsheng spojrzał na niego kątem oka, ale wszedł z nim do środka. Stał przy stole i obserwował, jak Qin Jing gra w sic bo z grupą hazardzistów.

Każdy, kto zatrzymywał się w kasynie w sylwestra, musiał być człowiekiem uzależnionym, niechcącym rozstać się z kostką nawet na spotkanie rodzinne. Z przekrwionymi oczami wyli i krzyczeli przy każdym obrocie kości.

Cóż, Qin Jing mógł być również uzależniony, ale przynajmniej nosił maskę uczonego. Stojąc w tłumie, wydawał się raczej spokojny i pewny siebie, choć jego ręka przeczyła jego postawie, gdyż przegrał więcej rund, niż wygrał. Niemniej jednak nie sprawiał wrażenia przygnębionego.

Jeśli postawisz na „mało”, na pewno przegrasz.

Słysząc szept, odwrócił się i zobaczył Shen Liangshenga tuż za sobą.

Poznajesz po dźwięku?

A jak myślisz?

Chichocząc, Qin Jing zauważył w myślach – oczywiście, że ktoś z twoim neigong może to usłyszeć – ale na głos powiedział:

Zabawa tkwi w napięciu. Po co wiedzieć?

Zamiast odpowiedzieć, Shen Liangsheng wziął lekarza za rękę i postawił zakład na „dużo”. Krupier odsłonił wieczko, a suma oczek wyniosła „dużo”, dokładnie tak, jak przewidywał hufa. Qin Jing zebrał swoją wygraną w srebrze, ale odszedł od stołu. Uśmiechnął się, kręcąc głową.

To moje pieniądze. Dlaczego obchodzi cię, czy wygram, czy przegram?

Ty sam należysz do mnie. Po co kłócić się o pieniądze?

Qin Jing spojrzał na niego ze zdziwieniem. Ten mężczyzna był dziś tak nietypowo rozmowny, że słońce musiało wschodzić z zachodu.

Chodź. Skoro wygrałeś dla mnie pieniądze, to postawię ci makaron. – Uznając, że rozmowa do niczego nie doprowadzi, Qin Jing pociągnął wyższego mężczyznę za rękaw i wyszedł z budynku. Kiedy obaj usiedli przy stoisku, kontynuował pogawędkę. – Przypominam sobie, że jadam tu w każdy nowy rok. Właściciel jest starym wdowcem, bez żony i dzieci, więc prowadzi ten lokal nawet w święta, żeby dorobić parę groszy.

Shen Liangsheng skinął głową i nic więcej nie powiedział. Kiedy podano makaron, obaj mężczyźni wzięli po parze bambusowych pałeczek i podzielili się tym, co można by uznać za świąteczną kolację.

Knajpa znajdowała się przed kasynem, co okazało się korzystną lokalizacją. Zwłaszcza o tej porze, klientami byli sami hazardziści, którzy nie mogli znieść burczenia w brzuchach i wychodzili na szybką przekąskę, zanim z powrotem zanurzali się w grze. Każdy z nich niemal pochłaniał jedzenie, po czym pędził z powrotem. Spośród gości tylko Qin Jing i Shen Liangsheng nie odczuwali pośpiechu, siedząc cicho w kącie naprzeciwko siebie i jedząc makaron.

W mętnym świetle latarni ludzie wokół nich przychodzili i odchodzili, ale to nie miało z nimi nic wspólnego. Nawet jasno oświetlone, hałaśliwe kasyno zdawało się oddalać, pozostawiając tylko ich dwóch i dwie miski makaronu w ochronnej bańce ich małego, spokojnego kosmosu. Unosząc się nad tym światem śmiertelności, wędrowali w górę wraz z parą z pieca, coraz wyżej i dalej.

Jakby mogli dosięgnąć gwiazd i krańca świata.

Ostatecznie skończyło się na misce makaronu. Qin Jing, przeżuwając ostrożnie jedzenie, dokończył i zapłacił rachunek. Wyraził chęć spaceru dla lepszego trawienia, więc para opuściła bar. Idąc w milczeniu, skręcili w wąską uliczkę, aby obrać najkrótszą drogę do wyjścia z miasta.

Po obu stronach alejki stały domy, ich drzwi i okna były szczelnie zamknięte, skrywając sceny, które zapewne przedstawiały rodzinne, radosne spotkania. Z wnętrza murów dobiegały nawet ciche odgłosy radości i śmiechu.

Qin Jing wspominał czasy, gdy jego shifu spędzał z nim święta przed wstąpieniem na dwór cesarski. W tamtym czasie doktor był jeszcze młodym chłopcem, który nie potrafił pogodzić się ze śmiercią. Daremnie argumentował, wmuszając w siebie pierożki, którymi gardził: „Mówisz, że demoniczna sekta jest dzika, ale zabija głównie ludzi z jianghu. Skoro więc plebejusze są bezpieczni, dlaczego moje marne życie musi zostać poświęcone?”.

Przypomniał sobie, jak jego shifu tłumaczył mu, gdy przekrawał pierożki na pół, żeby ostygły: „Jak Syn Niebios mógłby zignorować utratę porządku w jianghu, podczas gdy demoniczna sekta gromadzi siłę przeciwko dworowi? Teraz, gdy rodzina od strony cesarzowej spogląda na tron, obawiam się, że w chwili, gdy kraj pogrąży się w wojnie domowej, granice również ogarnie wojna. Wtedy nie byłaby to katastrofa tylko dla jianghu. Zwykli ludzie również zostaliby zdruzgotani”. Pod koniec swojej przemowy przypominał chłopcu: „Zjedz jeszcze kilka”.

Później jego shifu wszedł na dwór i stał się pionkiem w grze, a on sam nigdy więcej nie miał okazji zjeść noworocznych pierogów.

Qin Jing zwolnił kroku, pogrążony we wspomnieniach. Nie poganiając mężczyzny, Shen Liangsheng szedł z nim. W połowie kilometrowej alejki drzwi po obu stronach nagle się otworzyły – nadszedł czas, by odpalić fajerwerki i powitać Nowy Rok.

Niektóre dzieci były na tyle odważne, że trzymały kadzidełka i podpalały ładunki wybuchowe, podczas gdy dorośli je podnosili. Potem, gdy rozlegał się trzask, odskakiwały, chichocząc i zakrywając uszy dłońmi. Qin Jing zatrzymał się, by popatrzeć, a w jego sercu rozkwitło ciepłe uczucie, jakaś spokojna radość.

Shen Liangsheng zatrzymał się obok lekarza i cicho go obserwował. Dostrzegając uśmiech na jego ustach, hufa doświadczył ulotnej chwili niezwykłego spokoju. Był tak spokojny, że zdawał się cofnąć do czasu, kiedy się poznali. Otworzył oczy i zobaczył obcego mężczyznę, kolejną parę oczu wpatrujących się w niego z powagą. „Deszcz wkrótce ustanie” – powiedział. „Lepiej będzie przeżyć”, „uratuję cię”, „co ty na to?”.

Gdy wybuchły fajerwerki, Qin Jing z uśmiechem obserwował tę radosną i pełną harmonii scenę, podczas gdy Shen Liangsheng patrzył na niego, wspominając żartobliwe odpowiedzi lekarza, który opatrywał jego rany. Na ustach hufy pojawił się lekki uśmiech, rzadszy niż spadające gwiazdy, ale niestety zniknął w następnej chwili. Gdyby Qin Jing wiedział, co przeoczył, z pewnością rozpłakałby się z rozpaczy i żalu.

Jeśli tego chcesz, pozwolę ci mnie uratować.

Shen Liangsheng rozmyślał w milczeniu, po czym ulotny uśmiech zniknął.

Moje oddanie, ciałem i duszą w zamian za uratowanie mi życia – to niekoniecznie jest nieuczciwy kompromis.

Gdy fajerwerki ucichły, tłum stopniowo się rozproszył, a dwójka przybyszów nie miała nic innego do roboty, jak iść dalej.

Dotarli do końca wąskiej uliczki. Gwiazdy rozświetlały bezchmurne, zimowe niebo nad nimi, a pod ich stopami rozpościerał się czerwony dywan z pozostałości po fajerwerkach.

W milczeniu dotarli do ujścia ulicy. Shen Liangsheng zatrzymał się i zapytał niespodziewanie:

Czy coś przychodzi ci do głowy, Qin-taifu, po przejściu przez tę szkarłatną ścieżkę?

Oczywiście Qin Jing zrozumiał znaczenie tych słów, ponieważ od początku miał niegrzeczne zamiary, i odpowiedział bez wahania:

Skoro odpalono już fajerwerki i przeszliśmy przez weselny dywan, co twoim zdaniem powinno się wydarzyć dalej?

Pomyślny dzień, przyjemny wieczór… Powinienem powiedzieć “Szczęśliwego Nowego Roku” czy… – Shen Liangsheng objął mężczyznę i skoczył w powietrze. Unosząc się wysoko nad światem, spojrzał z góry na Qin Jinga. – „Szczęśliwego miesiąca miodowego”?

Odpowiedź była prawdopodobnie ta druga: Shen Liangsheng zwinnie przedarł się przez formacje skalne doliny i przeskoczył mury wprost na dziedziniec. W chwili, gdy Qin Jing poczuł grunt pod stopami, został przyciśnięty do drzwi, a hufa rzucił się na niego, badając językiem każdy zakamarek jego ust. Skóra głowy Qin Jinga mrowiła od głębokiego, namiętnego pocałunku. Ich języki były splecione niczym dwa kopulujące węże, niemogące się rozdzielić nawet na grubość włosa.

Shen… mhm… Słuchaj… – Qin Jing zdołał wydusić z siebie słowa, mocno pchając. – Jest strasznie zimno. Powinniśmy chociaż wejść do środka, prawda?

Po wypowiedzeniu ostatniej sylaby poczuł, że znów odrywa się od ziemi, ale tym razem Shen Liangsheng trzymał go za tyłek. Przytuleni twarzą w twarz, patrzyli sobie w oczy, gdy hufa szedł w stronę budynku.

Qin Jing był niewiele niższy od drugiego mężczyzny, więc musiał owinąć ramiona wokół jego szyi, a nogi wokół talii, aby utrzymać równowagę. Oczywiście, nie pozwolił mu ruszyć bez kilku żartobliwych uwag.

Jakie to nieprzyzwoite! Jakie to niestosowne!

Qin-taifu, czy naprawdę myślałeś, że jesteś przyzwoity?

Dobrze, nie jestem, ale powinieneś przynajmniej spróbować oprzeć się mojemu złemu wpływowi.

Wchodzili właśnie do pokoju. Shen Liangsheng skierował się prosto do łóżka i postawił Qin Jinga. Stanęli twarzą w twarz, ale nie kontynuowali pocałunku. Wydawało się, że ich słowa wyczerpały się podczas tej krótkiej rozmowy, a jedyne, co pozostało, to milczące spojrzenie.

Po chwili Shen Liangsheng poprowadził dłoń Qin Jinga do swojego pasa, po czym sam przesunął dłoń na szyję doktora i ostrożnie rozpiął mu guziki na kołnierzyku. Gorączkowy pośpiech, który panował wcześniej na dziedzińcu, zniknął. Powoli i delikatnie rozbierali się nawzajem, a gdy ich oczy przypadkowo się spotkały, znów spuszczali wzrok i kontynuowali pracę.

Tak niewinna scena w pełni przystoi nowożeńcom, którzy przeszli przez wszystkie tradycyjne obrzędy – wymianę posagu i podarunków, oddanie czci niebu i ziemi oraz starszym, wino małżeńskie – by w końcu dojść do tego kroku: zdjęcia szat partnera w cichej ciemności, by dopełnić stu lat szczęścia.

Gdy byli już obnażeni, Shen Liangsheng objął Qin Jinga i opadli na łóżko. Obaj byli wyprostowani i gotowi, ale żaden nie rzucił się na danie główne. Przygważdżając doktora, hufa zabrał się do pracy, rozwiązując wstążkę z jego włosów jedną ręką, a drugą wyciągając spinkę mocującą własne nakrycie głowy. Ozdoba opadła, a jego ciemne, bujne włosy opadły kaskadą na policzki mężczyzny i zsunęły się niżej, łącząc się z włosami towarzysza.

Leżeli tak w ciszy przez jakiś czas, zanim Shen Liangsheng w końcu pochylił się i pocałował Qin Jinga w powieki. Stamtąd pocałunkiem zszedł niżej, by czule uścisnąć usta. Delikatnie je ssał, ocierając się o mężczyznę.

Qin Jing bezmyślnie zdjął prześcieradło i przykrył ich obu, a pod materiałem ich nagie ciała ocierały się o siebie z sekretną przyjemnością.

To doktor pierwszy stracił cierpliwość po długim, drażniącym wstępie. Sięgnął w dół i ustawił ich członki w tym samym miejscu, tak że trzony ocierały się o siebie, gdy ledwie unosili biodra. Czubek jego penisa mrowił tak nieznośnie, że ze szpary sączyło się coraz więcej soków, aż na brzuchu zebrała się mała kałuża.

Jesteś taki mokry – wyszeptał mu do ucha Shen Liangsheng.

A może byś tak trochę possał? – odmruczał doktor i po chwili dodał: – Odwróć się, to się odwdzięczę.

Shen Liangsheng przesunął się, tak aby jego nogi znalazły się tuż przy głowie lekarza. Wziął głęboko jego męskość do ust, a on zrobił to samo z nim. Głośne, chlupoczące dźwięki były szczególnie wyraźne w nocy.

Qin Jing nie był tak wytrzymały jak hufa, ale nie chciał zawsze strzelać pierwszy, więc po chwili zatrzymał się i powiedział do mężczyzny:

Dość.

Tym razem Shen Liangsheng posłuchał uważnie wszystkich poleceń i pozwolił członkowi wysunąć się z ust. Przesunął język w dół między policzki i zaczął bawić się otworem, wnikając głęboko, by podrażnić śliskie ścianki i skubać delikatną skórę wokół wejścia. Czując, jak hufa pieści to miejsce, Qin Jing poczuł wstyd, do którego nie chciał się przyznać, ale jednocześnie palącą przyjemność w środku, jeszcze większą niż ta, którą odczuwał podczas fellatio.

W końcu Shen Liangsheng wrócił do poprzedniej pozycji twarzą w twarz, a Qin Jing zainicjował pocałunek. W jego trakcie poczuł, jak jego nogi zostają delikatnie rozsunięte, a palec wsuwa się i wysuwa.

Boli?

Oczywiście, nie bolało, ponieważ wejście było mokre, a mężczyzna włożył tylko jeden palec. Słysząc troskę w jego głosie, Qin Jing odpowiedział szczerze i natychmiast zrozumiał, że hufa zwraca się do niego jak do panny młodej w noc poślubną. Policzki lekarza poczerwieniały, ale zanim zdążył sformułować ripostę, wydał z siebie cichy jęk z powodu ostrego bólu promieniującego z pośladków.

Otwór był mokry, ale nie został odpowiednio rozluźniony. Shen Liangsheng zanurzył się całkowicie w Qin Jingu i chociaż palący, twardy jak skała trzon nie rozerwał wejścia, lekarz syczał i dyszał z bólu. Szczerze chciał wiedzieć, dlaczego cierpi tak niesprawiedliwie, skoro tym razem nawet nie sprowokował mężczyzny.

Trzymaj się. Wkrótce przestanie boleć. – Słowa Shen Liangshenga były równie delikatne, jak gwałtowne były jego pchnięcia. To był właśnie ten ton, któremu Qin Jing nie mógł się oprzeć, a jedyne, co mógł zrobić, to przyznać, że im zimniejsza i pozbawiona miłości ta osoba się wydawała, tym silniejsze były jej rzadkie wyrazy uczuć.

Po chwili spokojnego znoszenia bólu, ten rzeczywiście nieco ustąpił. Wyglądało to tak, jakby jego otwór w końcu rozpoznał intruza i chętnie go objął, pomimo tępego dyskomfortu, przypominając sobie błogą przyjemność, która miała wkrótce nastąpić. Dlatego też kurczowo trzymał się penisa, jakby bojąc się, że ten odejdzie.

Shen Liangsheng poczuł, jak ciasny kanał zaciska się wokół niego, a delikatna skóra pulsuje i masuje jego przyrodzenie. Fala gorąca uderzyła prosto do krocza i pobudziła biodra do szybszego kołysania. Z miejsca penetracji wkrótce wydobyły się wilgotne, chlupoczące dźwięki, ale to dlatego, że Qin Jing zaczął wydzielać z wnętrza soki rozpusty i aktywnie unosił biodra, by sprostać pchnięciom hufy.

Shen Liangsheng zaczął szczypać jego sutki, jednocześnie bawiąc się uchem mężczyzny i ssąc płatek ucha, po czym w sugestywny sposób wsuwał i wysuwał z niego język.

Z wieloma wrażliwymi punktami, które były pieszczone, Qin Jing unosił się w siódmym niebie. Jego członek był gniewnie zaczerwieniony i wyprostowany, bo jego pełne desperacji potrzeby były ignorowane. Czubek ocierał się o napięte mięśnie na brzuchu partnera z każdym pchnięciem bioder hufy. Stymulacja była nie do opisania, a orgazm nie mógł nadejść wystarczająco szybko.

Z zamglonym umysłem Qin Jing sięgnął po pomoc, ale ciche słowa wyrwały go z oszołomienia i sprawiły, że zapomniał o swoich potrzebach. Gdyby nie przyciśnięte do ucha usta, z których dobiegały szepty, Qin Jing pomyślałby, że ma halucynacje.

Bądź posłuszny, Hengsu – powiedział mężczyzna – i nazywaj mnie mężem.

Co… – Choć wiedział, że te słowa zostały wypowiedziane, Qin Jing mógł tylko udawać, że śni, ale przecież nie mógł tego po prostu zignorować. Twarz go teraz dosłownie piekła, ale na szczęście było ciemno. Wymamrotał przez zaciśnięte usta: – Nie możesz tak po prostu używać mojego imienia osobistego…

Jednak w odpowiedzi Shen Liangsheng zrobił po prostu to, co już kiedyś zrobił: pogłaskał męskość Qin Jinga, cały czas mocno przyciskając palec do szpary.

Qin Jing nauczył się już wcześniej, co to znaczy frustracja spowodowana brakiem orgazmu, więc gdy ból i przyjemność zaczęły się na siebie nakładać, chętnie przyłączył się do romantycznej sceny nocy poślubnej w zamian za uwolnienie i wypowiedział magiczne słowo.

W następnej chwili nacisk na jego członka ustąpił, a sperma wytrysnęła strumieniami. Przytłoczony euforią, stracił ostrość wzroku, a jego klatka piersiowa unosiła się i opadała gwałtownie, próbując się uspokoić.

Shen Liangsheng przerwał pchnięcia, gdy gwałtowny orgazm przetoczył się przez kanał, i po prostu pozostał w pełni skupiony, rozkoszując się ekstatyczną stymulacją. Czuł się, jakby odbył krótką podróż do nieba z Qin Jingiem, mimo że sam jeszcze nie osiągnął pełni.

Gdy Qin Jing odzyskał świadomość, chwycił mężczyznę za plecy i przetoczył się razem z nim, zmieniając jednocześnie pozycję. Położył się na partnerze, aby złapać oddech.

Shen Liangsheng pozwolił mu na to i spokojnie poklepał go po plecach.

Czy ty też masz jakieś przezwisko, Shen Liangsheng? – Po prostu nie byłby najlepszym uczniem swojego shifu, gdyby nie odpowiedział na tak upokarzający cios. Drażnił się z hufą, leżąc na nim jak martwy ciężar. – Sheng-er? A może Ah-Liang? Myślę, że Ah-Liang brzmi nieźle.

– …

Ah-Liang. Ah-Liang… Brzmi jak imię żeńskie.

– …

Kocham cię, Ah-Liang. Wyjdź za mnie.

– …

Wyjdź za mnie, a będziesz dla mnie jedyną osobą na całe życie. Znajdziemy ciche miejsce i się ustatkujemy, będziemy hodować kury i kaczki, będziemy mieli syna i córkę i dożyjemy setki. Jak ci się to podoba?

– …

Po chwili Shen Liangsheng wziął dłoń Qin Jinga i splótł ich palce. Potem puścił ją i poprowadził w dół, gdzie nadal byli połączeni.

Jeśli naprawdę chcesz mieć dzieci, mogę zapytać Miao-tangchu, czy coś wie na ten temat.

Nie, dziękuję. Nic mi nie jest, naprawdę dziękuję. Żartowałem. Proszę, nie traktuj tego poważnie, Shen-hufa! – W chwili, gdy usłyszał imię tej kobiety, pomyślał o balsamie i na myśl o nim przypomniało mu się uczucie bycia uwięzionym między życiem a śmiercią. Obawiał się, że sekta Xing może znać jakąś heretycką metodę zapłodnienia mężczyzny, więc szybko cofnął słowa i zamknął usta, zanim wywołają jeszcze większe spustoszenie.

Ale się ożywiłeś. – Shen Liangsheng spojrzał na niego, po czym odwrócił ich i ponownie przygwoździł mężczyznę. – Kontynuujmy, dobrze?

W ten sposób pożądanie i namiętność powróciły i nie osłabły aż do wschodu słońca.

Qin Jing nie pragnął niczego bardziej, niż pójść spać, ale miękki intruz wciąż był w nim, zatykając to, co musiało być kałużą gęstej spermy.

Czy mógłbyś go wyciągnąć?

Negocjował życzliwie, ale mężczyzna otoczył go ramionami i krótką odpowiedzią zmusił do porzucenia prośby.

Pogódź się z tym.

O mój boże! Qin Jing westchnął zirytowany, ale zmęczenie go dopadło i naprawdę zasnął.

Tuż przed tym, jak zapadł w sen, usłyszał jeszcze raz głos mężczyzny:

Mam sprawy do załatwienia przez następne dwa miesiące, więc prawdopodobnie nie będę miał czasu, żeby przyjść. Nie powinieneś czekać.

Mhm – wydusił Qin Jing w odpowiedzi. Potem coś go olśniło.

Och, zostało tylko dwa miesiące.

Zapadł w sen.

Tłumaczenie: Ashi

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: