Być może z powodu rany i utraty krwi, serce Qin Jinga zaczęło boleć dwa dni przed lidong, więc nie miał innego wyjścia, jak zostać w wodzie. Wynurzył się siedem dni później, o rozmiar szczuplejszy niż wcześniej. Spoglądając w lustro, pomyślał, że jego kości policzkowe uwydatniły się jeszcze bardziej niż wcześniej. Jego oczy wydawały się głębiej osadzone, co niespodziewanie sprawiło, że wyglądał nieco przystojniej.
Góry były ciche zimą. Po kilku nudnych dniach rekonwalescencji Qin Jing postanowił wyjechać i spróbować szczęścia w kasynie w pobliskim miasteczku. Później odwiedził aptekę, w której miał kilka interesów, i wypił trochę z właścicielem, nadrabiając zaległości. Zanim wrócił do swojej chaty, na wpół pijany, godzina psa1 dobiegała końca. Pchnął furtkę na podwórze i zobaczył światło świecy wydobywające się z jego pokoju. Ciepłe, złote światło sączyło się przez papier w oknie, delikatnie otulając jego serce kokonem ciepła.
Qin Jing pomyślał, że to jego shifu podczas jednej z jego sezonowych wizyt i że jeśli teraz wejdzie pijany, zostanie zbesztany, więc został na podwórku, żeby trochę ochłonąć. Niespodziewanie drzwi się otworzyły, a osobą stojącą w świetle dnia okazał się Shen Liangsheng.
– Co tu robisz? – wykrzyknął z niedowierzaniem Qin Jing, ledwie kryjąc zaskoczenie na twarzy. Myślał, że następnym razem zobaczy tego mężczyznę, gdy kurz opadnie i ten człowiek przyjdzie, by przyprowadzić go z powrotem do sekty Xing na egzekucję. Nie mógł sobie wyobrazić innego powodu, dla którego miałby do niego teraz przyjść.
– Tylko przejeżdżałem obok – odpowiedź Shen Liangshenga była łagodna, ale Qin Jing zamarł. Gdyby musiał, znalazłby inny powód tej wizyty. Na przykład powrót Shen Liangshenga nie byłby szokujący, gdyby hufa wziął sobie do serca ich sprawy tamtej nocy.
Jednak to, że Shen-hufa weźmie go sobie do serca, brzmiało równie absurdalnie, jak wejście świni na drzewo. Qin Jing powoli zamrugał i mruknął: „Och”. Wątpliwości wciąż krążyły w jego umyśle i pomyślał, że może ma zwidy od alkoholu.
Wciąż się wpatrywał w przybysza, ale niestety Shen Liangsheng nie rozpłynął się w powietrzu. Mężczyzna nadal stał w tym samym miejscu. Tym razem był ubrany całkowicie na czarno, ale jego twarz wciąż była zimna i złowroga.
– Co planujesz zrobić w takim stroju? Włamać się gdzieś? – Jeśli mężczyzna powiedział, że tylko przejeżdżał obok, niech tak będzie. Qin Jing był otwarty i nie drążył tematu, jedynie rzucając żartem.
– Nie, odwiedziłbym cię po włamaniu.
– Hehe. – Qin Jing nie mógł powstrzymać chichotu. Pokręcił głową, obwiniając się za to, że zapomniał, że hufa też bywa dowcipny. Roześmiał się i przeprosił uprzejmie: – W takim razie bardzo mi przykro, że kazałem ci czekać.
Podczas ich rozmowy, mężczyzna wszedł do pokoju i zamknął drzwi. Kiedy to zrobił, Qin Jing poczuł rdzawy zapach krwi i zdał sobie sprawę, że Shen Liangsheng nie żartuje. Hufa naprawdę był zajęty „interesami”.
A „zajęcie” sekty Xing w tamtych czasach polegało jedynie na odnajdywaniu brakujących stron. Doktor odwrócił się, by przyjrzeć się mężczyźnie, i nie znalazł żadnych śladów obrażeń. A więc to musiało być…
W oświetlonym świecami pokoju Shen Liangsheng zachowywał się nie jak gość, a raczej jak gospodarz, biorąc do połowy napełnioną herbatą filiżankę i leniwie popijając. Krew nie była zbyt widoczna, ponieważ jego strój był czarny, ale zapach z każdą sekundą stawał się coraz intensywniejszy. Spojrzenie Qin Jinga powędrowało w dół, na tren szaty mężczyzny, a jego wzrok spoważniał.
…to musiała być jednostronna masakra.
Po wypiciu herbaty Shen Liangsheng zauważył spojrzenie lekarza, a co ważniejsze, jego obrzydzenie. Chociaż dobrze ukrył większość uczuć, zanim podniósł wzrok znad filiżanki, i tak było to zauważalne.
Shen-hufa podążył za wzrokiem mężczyzny, aż do krawędzi swojej szaty. Jej rąbek przylegał do cholewki butów i był wyszywany wzorami chmur, ale odebrał życie tak wielu ludziom, że srebrna nić nasiąkła krwią. Karmazynowa ciecz zmieniła później kolor na purpurowo-bordowy, przez co szata na pierwszy rzut oka wydawała się całkowicie czarna.
– O czym myślisz, Qin-taifu? – Po długiej ciszy Shen Liangsheng ruszył w jego stronę krok po kroku. Chociaż nie miał broni w ręce, jego obecność wciąż przyprawiała o dreszcze.
– Zastanawiam się, ilu zabiłeś – odpowiedział Qin Jing bardzo szczerze.
– Obawiam się, że więcej, niż ci się wydaje. – Shen Liangsheng położył dłoń na szyi lekarza, głaszcząc jego grdykę opuszkami palców. Wyglądali, jakby szeptali do siebie czułe słówka, a nie rozmawiali o śmierci i rzezi.
– Niestety nie mam dziś nastroju. – Qin Jing cofnął się, by uniknąć jego dotyku, uśmiechając się uprzejmie. – Za późno na gości, Shen-hufa. Muszę cię przeprosić.
– Och? A dlaczego nie masz nastroju? – Shen Liangsheng, zupełnie niewzruszony, stanął przed nim z rękami założonymi z tyłu i wzrokiem lekko skierowanym w dół.
– Bo przegrałem w kasynie. Następnym razem powinieneś wybrać dzień, w którym wygram. – Zachowując ten sam wyraz twarzy, Qin Jing cofnął się o krok, ale zanim się zorientował, pokój zaczął wirować. Nie zauważył, żeby Shen Liangsheng wykonał jakiś gwałtowny ruch, ale w następnej chwili padł na łóżko. Chociaż pościel była miękka, nadal czuł się skrajnie zdezorientowany.
– Czy mógłbyś mi wyświadczyć przysługę, Shen-hufa? Przynajmniej zdejmij najpierw te szaty. – Qin Jing musiał być pijany, bo inaczej nie miałby odwagi mówić w taki sposób, mając na sobie tego mężczyznę. – Nie podoba mi się ich widok.
– Od początku wiedziałeś, kim jestem, Qin Jing. – W głosie Shen Liangshenga nie było niezadowolenia, ale jego czyny mówiły co innego. Uwolniwszy maleńki strumień qi, sprawił, że sześć warstw zimowego stroju na ciele doktora w jednej chwili zmieniło się w postrzępione nici. – Nie sądzisz, że teraz jest już trochę za późno na żal?
Neigong Qin Jinga był tak słaby, jak to tylko możliwe, a jego qi zostało osłabione przez niedawny ból serca. Z tego powodu nie mógł wytrzymać nawet niewielkiej ilości energii, którą uwolnił hufa. Czuł się, jakby na chwilę stracił przytomność, ale ból w dolnej połowie ciała przywrócił go do życia. Shen Liangsheng wdarł się w niego bez żadnego nawilżenia, rozrywając go i wywołując krwawienie. Czerwone kropelki spłynęły w dół, tworząc małą plamę na prześcieradle.
– Czyż nie tego pragniesz, Qin Jing? – Shen Liangsheng tym razem nie powstrzymywał się, uwalniając całą swoją długość ze spodni. Wbił swój gruby trzon głęboko w lekarza, celowo pozostawiając spuchniętą główkę w środku, nawet gdy wysuwał się na zewnątrz. Otwór był rozdarty i nie mógł się zacisnąć.
Qin Jing cierpiał tak bardzo, że nie mógł wydobyć z siebie ani jednego słowa. Gdy był bliski omdlenia z powodu urazu, przeszywający ból raz po raz go ocucał, poddając go niekończącemu się cyklowi tortur.
– Och, jak mogłem zapomnieć? Nie tego pragniesz. Pragniesz ekstatycznej przyjemności. – Działania Shen Liangshenga były równie nieustępliwe, co jego głos beznamiętny. – Więc może ci to zapewnię?
Czując zawroty głowy, Qin Jing poczuł, że ból ustaje, i z trudem otworzył oczy. Zobaczył Shen Liangshenga wstającego z łóżka i przeszukującego półkę z lekami. Mężczyzna wybrał kilka różnych pojemników i powąchał każdy z nich, po czym wrócił z buteleczką w kolorze seledynu. Był to specyfik, którym zaledwie kilka miesięcy temu opatrywał rany hufy.
Shen Liangsheng otworzył butelkę, po czym uniósł biodra lekarza jedną ręką i wylał cały zapas kremowej mikstury. Odrzuciwszy pusty pojemnik, rozprowadził lekarstwo, które po chwili zaczęło działać i zatamowało krwawienie. Następnie uniósł i rozsunął obie nogi, po czym ponownie się zanurzył, tym razem starając się nie rozerwać ran.
Qin Jing stopniowo tracił czucie w pośladkach, aż pozostał mu jedynie stłumiony ból. Mógł tylko pochwalić się skutecznością swojej mikstury leczniczej, tyle że teraz brzmiało to dość ironicznie.
Ból ustąpił, a hufa również poruszał się wolniej. Qin Jing czuł, jak jego męskość ostrożnie trze o wrażliwy guzek, a on sam nie mógł powstrzymać reakcji własnego członka, twardniejącego pod przeszywającym spojrzeniem mężczyzny.
Uwolniwszy jedną rękę, Shen Liangsheng zaczął delikatnie głaskać rosnącą erekcję, a gdy była już w pełni wzwodu, rozwiązał skrępowane wstążką włosy partnera. Delikatnie kołysząc biodrami, naciągnął długi materiał pod członkiem i wokół każdego jądra, a następnie owinął drugi koniec wokół podstawy penisa kilka razy, po czym mocno zawiązał.
Qin Jing próbował zaprotestować i odepchnąć mężczyznę, ale natychmiast zrozumiał, że to nic nie da, więc nie próbował się opierać. Mógł tylko westchnąć w duchu i obawiać się czekającej go długiej nocy.
– Czy miło jest dostać to, czego pragnąłeś, Qin Jing?
Shen Liangsheng uparł się, by dręczyć doktora podczas tej miłosnej sesji. Jego penis niczym smok zanurzał się w morzu, obracając się i tłocząc beztrosko, mieszając wodę, aż fale huczały, a piasek, który przez tysiąc lat leżał uśpiony na dnie morza, zaczął niespokojnie tańczyć i bez celu unosić się w głębinach.
W tę mroźną zimową noc Qin Jing czuł się, jakby stał się morzem przepełnionym mętnym pożądaniem. Jego lewa ręka zwisała leniwie z krawędzi łóżka, a prawa leżała rozpostarta na brzuchu. Przez własną skórę czuł każde pchnięcie mężczyzny, tak jakby miał zaraz przewiercić się przez jego wnętrzności.
Tymczasem jego własna męskość była boleśnie twarda, ale ciasne więzy wokół moszny uniemożliwiały jej powiększenie lub osiągnięcie rozkoszy. Wszystkie euforyczne doznania, których doświadczał, kumulowały się w jego podbrzuszu, nieustannie fermentując i rozszerzając się, niemal sprawiając, że pragnął, aby mężczyzna przebił się przez jego podbrzusze, aby uwolnić rozkosz.
– Shen-hufa… powiedziałem… nie możesz dać… tego, czego naprawdę pragnę… to przysłowie… zostało źle użyte…
Qin Jing wydusił te słowa resztką sił, po czym bezradnie opadł na łóżko, pozwalając Shen Liangshengowi kontynuować pracę. Nie miał nawet siły, by zamknąć oczy. Wpatrywał się w sufit wzrokiem pustym, pozbawionym skupienia, a jednocześnie przepełnionym pożądaniem. Miał wrażenie, jakby w jego oczach cały świat wymarł, a jednocześnie stał się ucztą dla zmysłów. Człowiek i człowiek, bestia i bestia, człowiek i bestia – pozostały tylko nagie ciała, dyszące z zapartym tchem, i rozwiązłe pożądanie.
Początkowo Qin Jing nie chciał nic więcej mówić, ale teraz nie mógł wydać z siebie żadnego dźwięku, nawet gdyby chciał. Usta miał rozchylone, a ślina sączyła się z kącika warg, aż jego gardło i obojczyki były mokre i lśniły grzesznie w migoczącym blasku świecy.
Nie wiedział, jak długo trwała tortura, zanim Shen Liangsheng w końcu zerwał wstążkę z fioletowej erekcji. Moszna gwałtownie się skurczyła, a jego penis drgnął raz, najwyraźniej na granicy uwolnienia.
W następnej chwili Shen Liangsheng przycisnął kciuk do małego otworu na żołędzi. Patrzył, jak mężczyzna pod nim zesztywniał i żałośnie zaskomlał, a z jego oka spłynęła łza.
Qin Jing nie zdawał sobie sprawy, że płacze. Nie wiedział nawet, co zrobił jego partner. Czuł jedynie palące uczucie w pachwinie, gdy gorące nasienie wytrysnęło, ale zostało zablokowane i odbiło się od kolejnej fali ejakulatu. Miał wrażenie, że jego członek zaraz eksploduje z bólu. Żadne słowo na świecie nie oddałoby w pełni tego cierpienia.
Spoglądając chłodno na płaczącego mężczyznę, Shen Liangsheng kontynuował pchnięcia, nie odrywając kciuka, i obserwował, jak lekarz mimowolnie drży. Jego włosy leżały chaotycznie na łóżku, a twarz nie była zarumieniona, jak przystało na kogoś oddającego się pożądaniu, lecz śmiertelnie blada.
Shen Liangsheng zatrzymał się, zanim w końcu uwolnił mężczyznę. Natychmiast kilka strumieni gęstej spermy wytrysnęło na skórę Qin Jinga.
Prawdopodobnie z powodu przedłużającej się erekcji, członek nie zmiękł po osiągnięciu spełnienia i pozostał w tej samej pozycji, co poprzednio. Shen Liangsheng kontynuował ruchy w umiarkowanym tempie i wkrótce zobaczył, że z otworu wytryskuje mleczna sperma – nie jak podczas orgazmu, ale raczej jak ostatnie krople moczu, które sporadycznie skapują, oczyszczając kanalik. Spojrzał wtedy na twarz mężczyzny i zobaczył, że odzyskuje on życie, ale łzy wciąż cicho płynęły z jego oczu.
Shen Liangsheng z zaciekawieniem uniósł brew, co było rzadkim widokiem. Rozłożył dłoń na piersi lekarza i zaczął szczypać jego sutek, wcierając w niego nasienie partnera.
– O czym myślisz? – zapytał prosto do jego ucha partnera, pochylając się nad nim.
– …
– Dobrze ci?
– …
– No to w takim razie nie płacz.
– Hę? – wyrzucił z siebie Qin Jing, jakby dopiero teraz oprzytomniał. – Płaczę?
Shen Liangsheng nie odpowiedział. Zamiast tego przyłożył usta do oczu mężczyzny, całując łzy, po czym go zsunął się do jego warg.
– …niezbyt słone. – Qin Jing z jakiegoś powodu wybuchnął śmiechem, obejmując Shen Liangshenga i szepcząc mu do ucha: – Nie płakałem od bardzo dawna.
Wciąż milcząc, hufa objął twarz doktora jedną dłonią, a drugą wsunął się między ich ciała. Złapał męskość mężczyzny i delikatnie ją pocierał, wznawiając miarowe pchnięcia. Od czasu do czasu muskał czubek palcami, wycierając wyciekające płyny.
– Czy to wystarczy? – zapytał, przytykając usta do ucha Qin Jinga.
Lekarz lekko skinął głową i poczuł, jak mężczyzna wnika głęboko w niego, po czym wystrzelił, ignorując kwestię zachowania jego esencji yang dla shuangxiu.
Świeca na stole dogasła. Płomień skoczył wysoko w powietrze, po czym nagle zgasł.
W nieruchomej ciemności Qin Jing poczuł, jak ciężar partnera z niego znika. To, co tak długo dręczyło jego wnętrzności, w końcu się wycofało, a mężczyzna również odszedł. Dopiero wtedy jego ciało się rozluźniło, a oczy zamknęły.
Nie przejmował się tym, czy Shen Liangsheng odchodzi, czy zostaje na noc. Czuł się, jakby stratowała go spłoszona chmara koni, a ani jedna kość nie pozostała w pełni nietknięta.
Jednak, mimo że był wyczerpany, nie mógł zasnąć. W głowie kołatała mu się tylko myśl, że w pewnym momencie płakał. Jego usta rozwarły się w suchym, bezgłośnym śmiechu.
O czym myślał w tamtym momencie? Qin Jing zaczął się zastanawiać i odkrył, że nie było to nic smutnego. To nie było nic innego, jak tylko żądza śmiertelnego świata. W jego wyobraźni to on był jedną z osób uprawiających seks. Jednakże druga nie była Shen Liangshengiem, lecz człowiekiem bez twarzy, bez tożsamości.
A może nie byli ludźmi, zwierzętami, istotami żywymi ani rzeczami mającymi kształt i formę – było to cudzołóstwo z losem, stosunek ze śmiercią.
Shen-hufa, och, Shen-hufa, Qin Jing przemówił w myślach. Czy wiesz, że za każdym razem, gdy cię widzę, czuję się, jakbym widział koniec mojego życia, ale nie chcę cię puścić właśnie z tego powodu? Ach, smak kochania się ze śmiercią i przeznaczeniem… Pragnienie jest iluzją. Jeśli nie potrafisz się go pozbyć, musisz cierpieć. To takie prawdziwe! Ale Shen Liangsheng, jak myślisz, czego ja naprawdę pragnę?
1. Godzina psa – jedna z 12 podwójnych godzin, na które podzielony jest dzień w chińskim horoskopie, każda związana z innym zwierzęciem zodiaku. Przypada na godziny 23:00 do 1:00.