Qin Jing malował przy oknie, gdy ponownie zobaczył Shen Liangshenga. W trakcie malowania portretu dzieci świętujących Nowy Rok usłyszał pukanie do drzwi, więc poszedł otworzyć. Shen Liangsheng stał na zewnątrz z rękami splecionymi za plecami i skinął tylko lekko głową na powitanie, gdy zobaczył lekarza.
– Stajesz się coraz bardziej uprzejmy, Shen-hufa. Ostatnio wparowałeś bez zaproszenia, a teraz pukasz. – Uśmiechając się, Qin Jing odsunął się na bok, by wpuścić mężczyznę. – Znowu wpadasz tu w drodze powrotnej z interesów?
– Możesz traktować moje wizyty w sposób, jaki uznasz za stosowny – odparł nonszalancko Shen Liangsheng, spoglądając na niego kątem oka.
– Och? Czyżby Shen-hufa przyszedł tu specjalnie, żeby się ze mną zobaczyć? – Qin Jing najwyraźniej zrozumiał, o co mu chodziło, ale mimo to figlarnie go podśmiewał.
Nie zwracając uwagi na bezczelnego doktora, Shen Liangsheng zauważył pędzel i tusz leżące na stole i podszedł, żeby je obejrzeć.
– Czy to ty ozdobiłeś tamten parasol?
– Jaki parasol? – Qin Jing zamilkł w osłupieniu, aż przypomniał sobie burzę, w trakcie której po raz pierwszy spotkał Shen Liangshenga, i parasol z papieru olejowego, który wtedy ze sobą miał. Zaskoczony zapytał: – Pamiętasz to jeszcze? Nie ja go wykonałem, to była robota mojego shifu.
Mężczyzna skinął głową i nie skomentował tego więcej, ale Qin Jingowi przyszło do głowy, że skoro jego shifu wyczuł czyjąś obecność z zewnątrz, to bardzo prawdopodobne, że Shen Liangsheng również go wykrył, ponieważ jego neigong było z pewnością bardziej zaawansowane. Chociaż hufa nie pytał wprost ze względu na swoją wyrachowaną naturę, nie oznaczało to, że Qin Jing może milczeć w tej sprawie.
– A skoro już mówimy o moim shifu… hm… – Qin Jing podrapał się po głowie. – Ostatnim razem, kiedy mnie odwiedził… byliśmy chyba w trakcie… więc…
– I co z tego? – Shen Liangsheng uniósł brwi.
– Więc kiedy będziesz miał czas, żeby się z nim spotkać? – Naśladując mężczyznę, Qin Jing również uniósł brwi. – Nie mam ani ojca, ani matki, tylko tego jednego shifu. Im szybciej go poznasz, tym szybciej będziemy mogli się pobrać.
– Dobrze.
– …żartuję. Gdybym cię do niego naprawdę zabrał, pewnie by eksplodował ze złości. – Po tym wszystkim Qin Jing wciąż nie wyciągnął wniosków ze swoich błędów i wciąż próbował pokonać go werbalnie. Jego ciągłe porażki były widoczne, ale po prostu nie mógł się powstrzymać. – Poza tym, mój shifu nie jest byle kim. Nie możesz się z nim spotkać tylko dlatego, że chcesz.
– Nieważne. Nie będziesz mógł spotkać mojego ojca, który zmarł wiele lat temu, a Miao-tangchu już poznałeś. – Beznamiętny ton Shen Liangshenga podtrzymywał rozmowę.
– Hę? – Zaskoczony wzmianką o Miao Jan, Qin Jing wpatrywał się w hufę z otwartymi ustami. – Nigdy nie słyszałem o zwyczaju spotykania się ze starymi kochankami przed ceremonią.
– Miao-tangchu jest zaprzysiężoną siostrą mojego ojca. – Shen Liangsheng w końcu nawiązał luźną rozmowę na temat swojego pochodzenia. – Też nie miałem matki, kiedy dorastałem, więc nie mam nic przeciwko temu, żebyś zaproponował jej herbatę1.
– A może to ty zaoferujesz herbatę mojemu shifu? – Qin Jing wyrzucił z siebie tę ripostę dotyczącą herbaty panny młodej, po czym na nowo skupił się na Miao Jan jako siostrze ojca Shen Liangshenga… czy to był kazirodztwo?
– Nie łączą mnie żadne szczególne stosunki z Miao-tangchu. – Shen Liangsheng spojrzał na niego. – Nie myśl za dużo, Qin-taifu.
– Kurczę, przecież jest od ciebie starsza, a ty mówisz o niej z takim dystansem. Musiałeś być niepopularny wśród dorosłych, kiedy byłeś młody. – rzucił żartobliwie Qin Jing, ale naciskał na bardziej prywatne szczegóły. – Bądź ze mną szczery, Shen Liangsheng. Ile lat w tym roku kończy Miao-tangchu?
– Gdyby mój ojciec żył, miałby ponad sześćdziesiąt lat. Miao-tangchu jest od niego młodsza o jakieś dwa lata.
– Yyy… – Qin Jing wiedział, że Miao Jan nazywali „malowaną wróżką”, choć oczywiście większość w janghu nadal określała ją „złą wiedźmą, która po prostu nie umiera”, ale nigdy nie wyobrażał sobie tak absurdalnej różnicy między jej dziewczęcą cerą a rzeczywistym wiekiem. Oniemiał z wrażenia.
– To, co zrobiłeś z tym miejscem, jest miłe. – Shen Liangsheng zmienił temat, gdy znów się odezwał.
– Hmm? – Qin Jing rozejrzał się wokół. Nie dokonał żadnych zmian w umeblowaniu, ale wkrótce zdał sobie sprawę, że mężczyzna miał na myśli brak wilgotnego, zimowego chłodu południa, ponieważ podłoga jego chaty była wyłożona tik’angiem2, typowym dla północy.
– Zrobiłem to dla roślin, ale jestem wrażliwy na zimno, więc dzielę się z nimi częścią korzyści. – Podchodząc do biurka, Qin Jing zajął miejsce tuż obok Shen Liangshenga i podniósł pędzel. Rozmawiał swobodnie z mężczyzną, dodając za pomocą kilku krótkich pociągnięć pędzla radość i śmiech na twarze dzieci, które zasłaniały dłońmi uszy przed odgłosem petard. – Wiesz, że są zioła, które boją się zimna, a można je wysiewać tylko w środku zimy, dlatego rosną jedynie w najbardziej wysuniętych na południe miejscach. Słyszałem, że morza tam są bardziej błękitne niż niebo w środku lata, i że można zobaczyć ławice ryb igrających na płyciznach, i że są tam koralowce we wszystkich kolorach tęczy, których kawałek może być wart więcej niż złoto…
– Ten obraz też jest ładny. – Wyglądało na to, że wyższy mężczyzna nie słuchał jego paplaniny, tylko obserwował papier i chwalił, choć pochwały te również nie wydawały się zbyt szczere.
– To tylko dla zabicia czasu. Jest zdecydowanie za wcześnie, żeby rysować na Nowy Rok. – Qin Jing przerzucił się na pędzel do czerwonej farby i tchnął życie w fajerwerki, gdy Shen Liangsheng nagle przyciągnął go do siebie. Nie mogąc odsunąć pędzla na czas, pozostawił na papierze maziaj szkarłatu.
– …a właśnie się zastanawiałem, dlaczego jesteś w takim dobrym humorze, żeby tyle ze mną gadać. – Qin Jing, nie czując urazy, parsknął śmiechem. Odłożył pędzel i odwrócił się do mężczyzny. Żartobliwie powiedział: – Skoro łóżko było twoim ostatecznym celem, mogłeś być szczery, zamiast psuć mi obraz, wiesz?
W chacie było ciepło jak w wiosenne popołudnie i nawet ktoś taki jak Qin Jing miał na sobie tylko jednowarstwową szatę. Shen Liangsheng, bez słowa, zaczął dyskretnie manewrować wokół szaty i paska, całując i ssąc jeden z płatków ucha doktora. Kiedy Qin Jing był już całkowicie nagi, wyższy mężczyzna uniósł go na biurko i stanął między jego rozstawionymi nogami, pozwalając spodniom musnąć bezwładny członek. Z lekko pochyloną głową, czule skubał jabłko Adama doktora i niespiesznie badał jego ciało obiema rękami, najwyraźniej oczarowany jego jedwabistą gładkością.
– Shen-hufa, naprawdę przyszedłeś specjalnie, żeby mnie zobaczyć? – zapytał Qin Jing, chichocząc cicho od delikatnych łaskotek. Shen Liangsheng poczuł, jak skóra pod jego ustami drży, jakby całował motyla nieśmiało trzepoczącego skrzydłami.
– Ta twoja góra nie jest aż tak daleko, ale na pewno też nie jest blisko… – Qin Jing lekko odsunął się od głowy, chowającej się w zagłębieniu jego szyi i zapytał z uśmiechem: – Skoro musisz biegać tam i z powrotem, czy nie żałujesz, że zmarnowałeś cały czas spędzony tutaj podczas zdrowienia?
– Tak. Tym bardziej muszę to nadrobić.
Qin Jing chciał się z nim tylko podrażnić i nie oczekiwał, że mężczyzna się do czegoś takiego przyzna. Zanim zdążył sformułować ripostę, został pchnięty z powrotem na biurko. Obserwował, jak mężczyzna bierze pędzel z mieszanego włosia, zanurza go w płynie pozostałym na kamieniu tuszowym i, używając skóry jak papieru, zaczyna malować z gracją jakieś nieznane dzieło.
To mogła być rzeka – Qin Jing zamknął oczy i poczuł, jak kłujące włoski spływają w dół zakrętami niczym woda płynąca z nurtem, czasami wolno, a czasami szybko, jak połączenie yin i yang. Końcówka pędzla zatrzymała się poniżej pępka i na krótko przerwała kontakt. Gdy został ponownie zainicjowany, pędzel został zastąpiony innym, z miękkim włosiem. Włoski muskały i wirowały, rozprzestrzeniając mrowienie na jego klatce piersiowej, gdy ocierały się o jego sutki, zawsze tańcząc po najlżejszym dotknięciu i pozostawiając jedynie ślad przypominający erotyzm. Dwa guzki stopniowo stwardniały, podobnie jak członek poniżej, stając się coraz sztywniejsze z każdym pociągnięciem.
W końcu Shen Liangsheng odłożył pędzel. Qin Jing otworzył oczy, teraz zalane pożądaniem, i ujrzał długą rzekę, wijącą się wzdłuż jego torsu, obramowaną na obu brzegach kwitnącymi trzcinami kołyszącymi się na wietrze, a nad wodą przelatywała samotna dzika gęś. Doprawdy, melancholijny, ponury widok.
– Z czasem szron spada znad rzeki i kęp żółtej trzciny, niczym krzyk zwiastujący zbliżającą się dziką gęś3. – Uśmiechając się do Shen Liangshenga, Qin Jing chwycił lewą dłoń mężczyzny i lekko potarł ją kciukiem. – Obraz w tym wierszu jest urzekający i przyjemny, ale Shen-hufa, czy nie mógłbyś narysować czegoś bardziej pomyślnego?
– Co uważasz za pomyślne, Qin-taifu? – Shen Liangsheng pochylił się, by zadać lekarzowi pytanie. Widząc nagiego mężczyznę pod sobą, którego oczy nie były w stanie powstrzymać zmysłowego podniecenia, a skóra lekko się zarumieniła, wpadł na pomysł. Sięgnął po najmniejszy pędzelek, zanurzył go lekko w cynobrze i nałożył barwnik na obok kącika oka lekarza. W połączeniu ze smugą łez ślad po różu wydawał się jeszcze bardziej kuszący.
– Co o tym myślisz, Shen-hufa? – Qin Jing uniósł głowę, by pocałować go niezbyt głęboko. Ich usta jedynie się dotknęły i powoli ocierały o siebie. Kontynuował cicho: – Całkiem słusznie, że padłem ofiarą kwiatu brzoskwini4.
Lekarz wspomniał o kwiecie brzoskwini, więc hufa rzeczywiście go namalował. Co więcej, narysował go w dość lubieżnym, południowym miejscu.
Z czerwonym pędzlem w prawej dłoni i w pełni utwardzonym członkiem Qin Jinga w lewej, Shen Liangsheng zaczął malować od podstawy w górę, starannie obrysowując najpierw gałęzie i liście, a następnie ilustrując kielich, który miał podtrzymywać spuchniętą głowę. Jego technika była nieskazitelna i absolutnie pewna, ale delikatne włoski były torturą i sprawiały, że Qin Jing głośno jęczał. Zanim Shen Liangsheng namalował wszystkie płatki kwiatu na czubku, głos Qin Jing był bliski załamania.
Shen Liangsheng naciskał maleńką szczelinę na górze w trakcie malowania, a kiedy skończył i uniósł palec, wytrysnęły z niej nagromadzone, przejrzyste soki miłosne. Ostatnie krople zawierały nawet ślad mlecznej bieli. Ekstatyczna euforia doktora ewidentnie przekroczyła granice przedwczesnego uwolnienia.
Świeży pigment płatków były przyćmiony przez lepkie płyny. Uciskając luźno członek, Shen Liangsheng skomentował przy uchu lekarza:
– Kiedy ktoś ma wiele zmagań, wiele pragnień, nazywa się to zalanym kwiatem brzoskwini5. Qin Jing, naprawdę wziąłeś to dosłownie.
Qin Jing zerknął na swoje krocze. Cynobrowy kwiat brzoskwini, z gałęziami i liśćmi, zdobił dumnie wzwiedzionego penisa. Początkowo widok był zbyt prowokujący, by kontynuować obserwację, ale w następnej chwili zdał sobie sprawę, że nie może odwrócić wzroku, jakby bał się przegapić choćby ułamek sekundy. Shen Liangsheng powoli się pochylał, jego głowa zbliżała się do penisa Qin Jinga, ale nie wziął go do ust. Zamiast tego polizał główkę, drażniąc szparę na górze.
Tik’ang był tak ciepły, że Qin Jing zostawił uchylone okno, by umożliwić swobodny przepływ powietrza, otulając biurko jasnym zimowym słońcem. W promieniach unosiły się drobinki ziemskiego kurzu niczym lekki opad śniegu, który ani nie opadłby na ziemię, ani nie rozpłynąłby się w nicość.
Qin Jing dyszał, obserwując lubieżny, dosadny widok przed oczami, pilnie śledząc wzrokiem każde liźnięcie. Gdy tylko język delikatnie dotykał jego śliskiej główki, przyjemność, jaką odczuwał, wzrastała dziesięciokrotnie. Nie mógł się powstrzymać od wypchnięcia bioder do przodu i cichego błagania:
– Weź go głębiej… Zaraz dojdę…
Niespodziewanie Shen Liangsheng otworzył szeroko usta i wziął go głębiej, barwiąc swoje niezwykle blade wargi jasną czerwienią. Na tle jego zimnej, wyrzeźbionej twarzy krew wydawała się pozostałością po uczcie Asury, przerażającej, a zarazem urzekającej.
Jęcząc i dysząc, Qin Jing nie był w stanie wytrzymać dłużej pod nową falą stymulacji. Shen Liangsheng objął go i possał tylko kilka razy, zanim penis w jego ustach drgnął i wystrzelił krople słonego nasienia, które smakowało mu jak krew.
Zamiast to połknąć, Shen Liangsheng podparł biodra doktora, przyłożył usta do wejścia i wypchnął płyn z ust. Następnie rozprowadził lepką substancję jedną ręką, a drugą delikatnie wytarł resztki płynu zwisające z miękkiego członka.
– „Dmuchanie kwiatów, zrywanie słupków, wiosna znów nadeszła”6. Czy to wystarczająco pomyślne dla ciebie, Qin-taifu?
Qin Jing nie dosłyszał jego pytania, wciąż dochodząc do siebie po orgazmie. Czuł jedynie lekką lepkość wokół wejścia, ale w następnej chwili poczuł, że coś wchodzi. Nie był to palec – coś twardszego i dłuższego – i gdy odzyskał przytomność, zdał sobie sprawę, że to musiał być trzonek pędzla.
Shen Liangsheng używał jednego z pędzli, który był na tyle cienki, że można go było płynnie wsunąć wraz ze środkiem smarującym. Przez chwilę hufa pompował go tam i z powrotem, obracając, zanim całkowicie go wyjął. Dwoma palcami rozciągnął otwór i obrócił szczoteczkę, aby pogłaskać wrażliwy obszar z włoskami, ale wkrótce skierował ją prosto do wejścia.
– Najpierw wyjaśnijmy to sobie… – Nerwowo chwycił mężczyznę za rękaw. – Jeśli masz zamiar to zrobić, lepiej nie bierz żadnych używanych pędzli. Określenia „brzuch pełen atramentu”7 nie należy brać dosłownie.
– Qin Jing. – Shen Liangsheng przyciągnął stojak na pędzle i przesunął palcem po zwisających, nieużywanych włosiach. – Możesz wybrać sam.
Lekarz odwrócił się i spojrzał na dwa średnie pędzle z wilczej sierści i dwa duże z koziego włosia. Próbował pójść na kompromis, marszcząc brwi.
– A mogę nie wybierać?
– Nie bądź głupi.
To było ciepłe, pocieszające słowo, ale w tej chwili pozostawiło Qin Jinga jedynie ponurym i niezadowolonym. Postanowił zamknąć oczy, nie zwracając uwagi na rozpaczliwą sytuację, czując, jak się rozchyla. Gdy włosie szczotki ocierało się o jego wejście, kłując i łaskocząc, przyszła mu do głowy absurdalna myśl. Zastanawiał się, jakie uczucia wywoła ten kłąb miękkich włosów, ocierając i drapiąc jego wnętrzności.
– Już jesteś mokry. – Shen Liangsheng mocno wcisnął szczotkę w skórę i zapytał: – Czy to takie przyjemne?
Qin Jing chciał odpowiedzieć, że biorąc pod uwagę pierwotną funkcję tego miejsca, reakcja na penetrację była normalna, ale niestety Shen Liangsheng nie dał mu chwili wytchnienia, dodając kolejny pędzel. Trzonki razem wciąż były dość wąskie, ale końcówki pędzli były znacznie grubsze niż poprzednie. Włosie w środku wskazywało na jedno miejsce i sprawiało, że czuł się rozciągnięty, więc uznał, że rozsądniej będzie nic nie mówić, skoro był tylko mięsem na desce do krojenia, a Shen Liangsheng rzeźnikiem.
Zanim wyższy mężczyzna musnął go po raz kolejny, Qin Jing był mokry od potu. Zebrał siły i błagał o litość.
– Naprawdę nie mogę… Przestań natychmiast…
Co zadziwiające, hufa rzeczywiście przestał go dręczyć. Zdjął pasek, zsunął spodnie do kolan i uwolnił swojego długiego, wyprostowanego członka, ocierając go o uda doktora.
Obawiając się, że po prostu wbije go teraz do środka, Qin Jing szybko zacisnął nogi i przesunął się, by uniknąć tego potwora. Jednak gdy tylko to zrobił, został zmuszony do powrotu do poprzedniej pozycji, a ta paląca długość brutalnie pocierała o delikatną skórę po wewnętrznej stronie jego nóg.
Pędzle w środku poruszały się w rytm energicznych ruchów mężczyzny. Kępki włosów drapały jego wnętrzności, wywołując swędzenie, które powodowało, że pierścień mięśni kurczył się samoistnie w nadziei na ulgę. Jedynym efektem było wsunięcie jednego z pędzli głębiej, szturchając ten zakazany, wrażliwy guzek i wywołując gwałtowny dreszcz u lekarza. Co więcej, bezwładny członek z przodu zaczął reagować.
Widząc to, Shen Liangsheng celowo szturchał trzonki z każdym pchnięciem, podniecając mężczyznę pod sobą. Stopniowo przyjemność i wilgotność rosły, ale pożądanie nie mogło zostać zaspokojone. Wkrótce Qin Jing wyciągnął rękę i sam zaczął poruszać pędzlami.
– Nie możesz już dłużej czekać? – wyszeptał mu do ucha Shen Liangsheng, chwytając go za rękę.
– Nie – mruknął Qin Jing w rzadkim przypływie szczerości, po czym dodał: – Szybko… wejdź we mnie.
Z tak szczerym Qin Jingiem, Shen Liangsheng nie widział sensu w dalszym wstrzymywaniu się. Wyciągając pędzle, wszedł w doktora z siłą i szybkością, zamieniając słowa w jego ustach w bezsensowne jęki.
Początkowo Qin Jing objął ramionami plecy wyższego mężczyzny, ale później, gdy uderzenia nie ustawały, siły go opuściły. Jego ramiona zsunęły się po szacie, opadając na pas mężczyzny, i wślizgnęły się pod materiał, by go objąć.
Talia była kluczowym źródłem mocy w miłosnym romansie. Nie chcąc mu przeszkadzać w pchnięciach, opuścił ramiona jeszcze niżej. Nawet pośród tych dzikich ruchów Qin Jing wyczuł dwie nagie krągłości, cel jego odwiecznych pragnień. Pomyślał sobie, że byłoby miło, nawet gdyby mógł tylko pomacać, a jego niegrzeczne dłonie zaczęły dotykać i pieścić te dwa napięte globusy. Gdy fantazjował o tym, jak cudownie byłoby mieć mężczyznę pod sobą, jego członek stał się jeszcze twardszy.
– Qin Jing. – Doskonale wiedząc, co lekarz rozważa, Shen go ostrzegł: – Nie myśl o tym, o czym nie powinieneś myśleć.
– Ale ja… Ach!
Gdy miał właśnie odpowiedzieć, ukryta w nim męskość wbiła się pod innym kątem i zaatakowała ten jeden wrażliwy punkt. Przytłaczająca stymulacja wymazała wszelkie słownictwo z umysłu Qin Jinga. Jego palce zdawały się żyć własnym życiem, gdy ściskały biodra wyższego mężczyzny i przyciskały je do siebie w rytm pchnięć, jakby zachęcając go do mocniejszych i szybszych uderzeń.
– Ach… Shen… Shen… Liangsheng… – Po około stu pchnięciach Qin Jing nie wytrzymał. Doszedł, krzycząc imię mężczyzny, bez żadnej stymulacji członka. Shen Liangsheng również zbliżał się do granicy wytrzymałości. Kiedy wnętrzności doktora zaczęły się zaciskać, a gwałtowne skurcze wokół jego męskości wysyłały niewiarygodną rozkosz do mózgu, poczuł, jak coś uciska go w podbrzuszu i wbił się w całości, osiągając orgazm niemal w tym samym czasie.
Obaj mężczyźni na chwilę wstrzymali oddech, zanim Shen Liangsheng powoli wyciągnął swojego bezwładnego członka. Widząc ich obu pokrytych potem i atramentem, on również rozebrał się do naga, po czym wziął Qin Jinga w ramiona, pobiegł do leczniczego źródła i zanurzył ich w wodzie.
– Rozpusta w biały dzień – zażartował Qin Jing po ochłonięciu, naśladując poważny ton mężczyzny – jest obrazą przyzwoitości.
Jednak w chwili, gdy to powiedział, jego wyraz twarzy stężał.
– Co się stało?
Shen Liangsheng pomyślał, że nie czuje się dobrze, ale chwilę później Qin Jing mruknął:
– …wycieka.
Shen Liangsheng nie doszedł podczas ich pierwszego razu i umył lekarza po drugim razie, więc Qin Jing po raz pierwszy poczuł, że z jego ciała wypływa czyjś płyn ustrojowy. Nie czuł wiele, gdy był grzmocony w trakcie namiętnego stosunku, ale uczucie nietrzymania pewnej potrzeby sprawiło, że poczuł się dość niezręcznie.
Shen Liangsheng wytrysnął niezwykle głęboko i nawet po tak długim moczeniu się w wodzie doktor czuł, jak z jego ciała wyciekają małe kropelki.
– Nadal tam jest?
Wyższy mężczyzna trzymał Qin Jinga na kolanach przodem do siebie, i zauważył, że na twarzy lekarza wciąż maluje się dyskomfort. Przesunął dłoń do tyłu i wsunął palec w otwór, aby wyczyścić resztki.
– Już nie… Hej… ty… hmm… – Palec Shen Liangshenga nie chciał się odsunąć nawet po zakończeniu zadania, a jego męskość wykazywała oznaki wybudzenia. Qin Jing zastanawiał się, czy mężczyzna ma zamiar zażyć kolejnej rundy, i znalazł pocieszenie w świadomości, że wtedy przynajmniej dowie się, jak to jest umrzeć z naddatku i wyczerpania esencji yang.
– Nie zrobimy tego, jeśli nie chcesz.
Choć nie było to widoczne na pierwszy rzut oka, Qin Jing wyczuł, że hufa jest w dobrym humorze. Mężczyzna nie tylko starał się zachować spokój, ale też wygładził mokre włosy doktora.
– Och, racja. Właściwie chciałem o coś zapytać… – Qin Jing tym razem był naprawdę poważny, kiedy otworzył usta. – Może i mieszkam na odludziu, ale dochodzą mnie plotki o incydentach w jianghu.
– Nie zachowuj się tak niepewnie. Mów szczerze. – Wyższy mężczyzna musiał być naprawdę w dobrym humorze, bo jego zwykle surowy ton się ocieplił.
– Jeśli to naprawdę ty to zrobiłeś… – Qin Jing spojrzał na mężczyznę. – Chcę wiedzieć, dlaczego sekta Hsing dopuszcza się takiej rzezi.
– Co to ma z tobą wspólnego? – Głos Shen Liangshenga stracił ciepło, a chociaż wyraz jego twarzy pozostał ten sam, doktor doskonale wiedział, że jego pytanie zniszczyło dobry nastrój mężczyzny.
– To nie powinno mieć ze mną nic wspólnego, ale tak się składa, że mam wspólną historię z mistrzem Shanem z Qiseshan. – Z ironicznym uśmiechem Qin Jing opowiedział historię powstania tej sekty, zniknięcia mistrza i jego wizyty ze swoim shifu w celu znalezienia lekarstwa. Po skończeniu pokręcił głową. – Pamiętam, jak shifu powiedział mi kiedyś, że Shan Hai-xin chciał odebrać sobie życie, by zapłacić za swoje grzechy, ale wybrał życie nie dlatego, że się bał śmierci, ale dlatego, że wolał cierpieć z powodu grzechu i winy. Założył sektę, by zbudować sobie więzienie i żyć w pokucie każdego dnia. – Zanim dokończył, zrobił krótką przerwę. – Podczas mojego pobytu podsłuchiwałem rozmowę jednego z moich shifu. Mistrz Shan powiedział, że jego grzechy są niewybaczalne, nawet jeśli spędzi to życie na pokucie, a śmierć będzie dla niego uwolnieniem. Dlatego chciał żyć i cierpieć za swoje przewinienia.
– Czy obwiniasz mnie za to, że go zabiłem?
– Po prostu uważam, że taki rodzaj zakończenia jest… – Qin Jing nie potrafił dokończyć tej myśli.
– Sprawy naszej sekty nie mają z tobą nic wspólnego. Niesłuchanie i niepytanie to najrozsądniejsze wyjście, żeby nie stało ci się nic złego.
– To udawaj, że nic nie powiedziałem. – Po chwili milczenia obu mężczyzn, Qin Jing z westchnieniem rozpoczął kolejną serię pytań. – Ale powiedzmy, że nadejdzie taki dzień… w którym będziemy musieli stanąć twarzą w twarz jako śmiertelni wrogowie. Z pewnością tym, który umrze, będę ja, a tym, który przeżyje, będziesz ty, prawda?
– A dlaczego taki dzień miałby nadejść?
– Świat jest pełen nieznanego, a zmienne nieustannie się zmieniają.
– Nie ma potrzeby rozmyślać o nieznanym.
– No więc, co byś zrobił, gdybym umarł?
– Albo znajdę męża, albo żonę.
Qin Jing wybuchnął śmiechem.
– Jakże zatwardziałym musisz być, żeby pamiętać ten żart po tak długim czasie. No cóż, tak naprawdę chciałbym zapytać… – Qin Jing zrobił kolejną pauzę, uśmiechnął się i przycisnął czoło do czoła Shen Liangshenga. Spojrzał mu w oczy ze szczerą czułością. – Skoro tak cię kocham, zastanawiam się, czy ty też mnie kochasz, choć trochę.
– …
– Gdybym umarł, czy pomyślałbyś o mnie choć przez chwilę w ciągu roku?
– …
– Nawet dla mnie nie skłamiesz, co? – Qin Jing cofnął się, chichocząc bez radości. Potem wyszeptał: – Naprawdę jesteś człowiekiem o twardym sercu, Shen Liangsheng.
1. Ślubny zwyczaj. Panna młoda klęka przed rodzicami pana młodego i podaje im herbatę.
2. Tik’ang – ogrzewanie promiennikowe, zwane „oddechem smoka”, powstało w północnych Chinach około X wieku p.n.e. Powierzchnie domów pokrywano glinianymi płytkami, a wnękę pod nimi łączono rurami z piecem kuchennym. Ciepło z ognia krążyło, było wchłaniane przez gliniane płytki i promieniowało do pomieszczenia. Temu zabiegowi poddawano albo samą platformę sypialną (kang), albo całą podłogę, albo podłogę i ściany, w przypadku tych, którzy mogli sobie na to pozwolić.
3. Ostatni wers wiersza Guo qin lou (過秦樓) Chen Yun Pinga.
4. Kwiat brzoskwini symbolizuje romantyczny konflikt i nadmierne pożądanie.
5. Kwiat brzoskwini jest ściśle związany z gwiazdą Xianchi, gdzie według mitu słońce kąpie się pod koniec każdego dnia. Gwiazda ta w chińskiej astrologii jest symbolem obfitej miłości i utraty bogactwa w życiu. W powszechnym użyciu kwiat brzoskwini stał się synonimem romansu i pożądania. Co więcej, kropka narysowana przez Shen Liangshenga znajduje się w miejscu, które jest kojarzone z podatnością na seks.
6. Fragment wiersza Yu Meiren autorstwa Li Yu.
7. Wyrażenie to stosuje się do opisania osoby, która kryje w sobie geniusz literacki lub poetycki.