Till Death do Us Part

Rozdział 2324 min. lektury

Choć woda nie zaczęła opadać, władze lokalne nie podjęły żadnych działań, podobnie jak Japończycy. Wkrótce Izba Handlowa w Tiencinie otrzymała apele od ważnych osobistości, takich jak Cao Rulin1 i Wu Peifu2, rekomendujące utworzenie organizacji samoratunkowej.

Sześć dni po katastrofie Izba w końcu powołała Komisję Pomocy Powodziowej w Tiencinie. Niektórzy zaangażowali się ze szczerej życzliwości, ale byli też ludzie powierzchowni, którzy przekazali wystarczająco dużo, by kupić sobie dobrą opinię.

Tego dnia na łodzi Qin Jing zaniemówił po pytaniu Shen Liangshenga. Pozostał w milczeniu, obserwując, jak z jego twarzy znika bezbronność. W końcu mężczyzna, którego znał, wrócił i zaczął planować.

Nie możesz już zostać w swoim domu, więc chodź ze mną. Po południu jadę do fabryki, ale znajdę kogoś, kto popłynie z tobą do Xiao Liu. Jeśli ich dom też nie będzie się nadawał do zamieszkania, to niech przeniosą się do Petite de Ceinture. – Po chwili wahania kontynuował: – A jeśli nie chcesz mieszkać ze mną, możesz się do nich wprowadzić.

Wciąż klęcząc w tym samym miejscu, gdy Shen Liangsheng przemówił, Qin Jing obserwował, jak mężczyzna wstaje i zaczyna wiosłować. Łódź ruszyła do przodu, a Qin Jing kołysał się, sprawiając wrażenie nieco zdezorientowanego.

Qin Jing. – Shen Liangsheng spojrzał na mężczyznę, wiosłując, i dodał tonem niezbyt chłodnym, ale zdecydowanie surowym: – Nie myśl o tym lepiej niż o przyjacielu pomagającym przyjacielowi. Jeśli będę miał ci jeszcze coś do powiedzenia, powiem ci to wprost. Ale jeśli nie, nie martw się tym.

Ostatecznie Qin Jing nie wprowadził się do Xiao Liu. Po pierwsze, ich mieszkanie na drugim piętrze nie zostało zalane, ale było tak małe, że było trochę ciasno. Siostry jeszcze nie wyszły za mąż, więc Qin Jing nie chciał z nimi mieszkać, niezależnie od tego, jak bardzo byli sobie bliscy. Po drugie… Nie był pewien, o co chodzi. Powiedział, że nie może wyjechać, ale jednocześnie czuł, że jest Shen Liangshengowi zbyt wiele winien, by kiedykolwiek mu się odwdzięczyć, i czuł się bardzo winny.

Prawda była taka, że nie miał pojęcia, czy Shen Liangshengowi nie przeszkadza jego obecność, czy woli go nie widzieć, aby mieć trochę spokoju ducha. W końcu nie mógł się tego dowiedzieć i postanowił sam go o to zapytać.

Qin Jing zapytał dość niejasno, ale Shen Liangsheng zrozumiał, o co naprawdę chodzi, i odpowiedział swobodnie:

Martwiłbym się, gdybyś zatrzymał się gdzie indziej, więc na razie po prostu wytrzymaj ze mną.

Powinno to zabrzmieć nieco dwuznacznie, ale biorąc pod uwagę pozornie niefrasobliwą postawę mężczyzny, naprawdę wyglądało to tak, jakby przyjaciel troszczył się o innego przyjaciela.

W ten sposób Qin Jing osiedlił się w pokoju gościnnym w rezydencji Shen. Shen Liangsheng, dzięki swoim znajomościom, zdobył dwie kolejne łodzie – jedną dla służby na zakupy, a drugą specjalnie dla Qin Jinga. Poprosił nawet sekretarza z południa, który akurat dobrze pływał, o nadzorowanie go przez kilka dni i upewnienie się, że mężczyzna potrafi obsługiwać łódź, zanim pozwoli mu samodzielnie wypłynąć.

Qin Jing wsparł Liu w przeprowadzce do nowego miejsca, a jednocześnie pomógł szkole w transporcie sprzętu i materiałów z terenów dotkniętych powodzią. Gdy te dwa projekty dobiegały końca, usłyszał o nowo utworzonej Komisji Pomocy Powodzianom. Planował udzielać się w Samorządzie Studenckim, ale zanim zdążył o tym poinformować Shen Liangshenga, mężczyzna sam się do niego zgłosił.

Jeśli masz czas, czy mógłbyś przyjść i pomóc mi w biurze?

Nie była to prośba pozbawiona podstaw i Qin Jing chętnie się zgodził. Dopiero jednak po przybyciu do biura okazało się, że praca polega na zarządzaniu dokumentacją dla Komisji.

Qin Jing nie był głupcem i bez trudu dostrzegł ukryte znaczenie tych słów. Powódź przypuszczalnie doprowadzi do rozwoju chorób. Shen Liangsheng prawdopodobnie nie chciał, aby przebywał w zaludnionym miejscu, ale jednocześnie wahał się, czy zostawić go samego bez zajęcia, więc znalazł mu tę pracę.

I właśnie dlatego zrozumiał, że czuje się jeszcze gorzej. Był dla niego tak dobry, że brał pod uwagę nawet najdrobniejsze szczegóły, ale ostatecznie go zawiódł.

Pokój, do którego wprowadził się Qin Jing, był tym samym, w którym mieszkał, gdy po raz pierwszy przybył do tego dworu. Minęły trzy lata. Niewiele się zmieniło, gdy wyjrzał przez okno, ale w środku czuł się zupełnie inaczej.

Przez pierwsze kilka nocy leżał w łóżku z tym nerwowym uczuciem zmieszanym z zawstydzającą nadzieją, że mężczyzna może w każdej chwili przyjść. Wiedział, że najlepiej będzie, jeśli nie przekroczą granicy. A jednak w skrytości żywił nadzieję…

Nie dawała mu spokoju nocami chęć porzucenia wszelkiej samokontroli, zanim któryś z nich znowu odejdzie. Z drugiej strony, Shen Liangsheng wydawał się całkowicie swobodny, komunikując się z Qin Jingiem jedynie jak bliski przyjaciel, nie z dystansem, ale nigdy zbyt blisko.

Podczas posiłków wzrok Qin Jinga ukradkiem błądził od jedzenia ku palcom mężczyzny trzymającego pałeczki, a jedzenie w jego ustach traciło smak. Tęsknił po prostu za jego głosem, palcami, ustami i skórą, ale resztki rozsądku za każdym razem odpychały te impulsy i surowo mu przypominały:

Ta „ostatnia chwila”, o której fantazjujesz, skończy się jedynie zranieniem was obu.

Mieszkańcy Tiencinu zmagali się z rozległymi powodziami przez pół miesiąca, zanim pod koniec sierpnia poziom wody w wyżej położonych miejscach zaczął spadać. Jednak niektórzy ludzie już zachorowali. Od czasu do czasu można było dostrzec czarny dym unoszący się nad domami, których mieszkańcy stracili lokatorów. Pozostali przy życiu próbowali spalić część dobytku, by się nie zarazić.

Pewnej nocy Shen Liangsheng wziął udział w spotkaniu, którego nie mógł przegapić. Kolacja odbyła się na statku wycieczkowym. Niektórzy zdali sobie sprawę, że sale taneczne nie zostaną wkrótce ponownie otwarte, więc zaczęli korzystać z łodzi rekreacyjnych, zatrudniając tancerki do rozrywki i paradując łodziami po zalanych ulicach każdego wieczoru. Fałszywy rząd nie ograniczał takich ordynarnych praktyk, lecz postanowił na nich zarobić, pobierając podatki od rozrywki i dodatkowy podatek od jednostek pływających za każdy pojazd.

Siedząc na jednej z takich łodzi, Shen Liangsheng od czasu do czasu wdawał się w uprzejme pogawędki, patrząc na wodę marszczącą się w świetle latarni i księżyca.

Powiadam, że widok ten można porównać do widoku dziesięciu mil Ch’inhuai3 – usłyszał innego gościa, a wkrótce potem tłumacz przetłumaczył go obecnym japońskim żołnierzom.

Shen Liangsheng mógł niewiele wiedzieć o tym kraju, ale nawet on wiedział, że „dziesięć mil Ch’inhuai” odnosi się do krajobrazu miasta Nankin.

Nankinu, miasta zgwałconego przez armię japońską.

Gdyby był szczery, Shen Liangsheng nie nazwałby siebie dobrym człowiekiem. Chętnie uczestniczył w akcjach ratunkowych pomimo strat poniesionych przez fabrykę Shen w wyniku powodzi, nie z nagłego poczucia szlachetności, ale z egoistycznych pobudek. Po pierwsze, chodziło o znalezienie stabilnej pracy dla Qin Jinga. Po drugie, czuł szczerą potrzebę działania za każdym razem, gdy przypominał sobie rozpacz, której doświadczył, szukając ukochanego podczas powodzi. Być może w końcu zrozumiał ból związany z tą katastrofą i w rezultacie poczuł empatię.

Chociaż działalność charytatywna rozpoczęła się z jego własnych powodów, Shen Liangsheng był perfekcjonistą, który dotrzymywał słowa. Skoro obiecał, to robił, co mógł. Przypadkowo przybył na to spotkanie częściowo z nadzieją na zbiórkę funduszy na ten właśnie cel.

Jednak teraz, gdy spoglądał na gości na łodzi, po tym jak patrzył na fale na wodzie, ogarnęły go wątpliwości. Jakby przeżywał doświadczenie poza ciałem, po raz pierwszy w życiu obserwował toczące się wokół niego przyjęcie. Niektórzy z tych ludzi byli Chińczykami, inni Japończykami, a niektórzy jego przyjaciółmi – to były kręgi, w których gubił się od dawna. Przez te wszystkie lata dawał się wciągnąć w tę grę o władzę i bogactwo. Niczym się od nich nie różnił…

Był równie obrzydliwy.

Piosenkarz z przodu łodzi zaczął śpiewać When Will You Return, podczas gdy mężczyzna z wcześniejszej rozmowy kontynuował temat.

Wiesz co, ta ulica i ta woda nie wyglądają jak Ch’inhuai, a raczej jak Wenecja, którą widujesz w magazynach. Panie Shen, studiował pan za granicą. Był pan tam? Jak to wygląda w porównaniu?

Nie – usłyszał swoją niemal gorzką odpowiedź. – Nie byłem w Wenecji.

Tej nocy Shen Liangsheng wyszedł wcześnie, tłumacząc się złym samopoczuciem. Qin Jinga nie było w salonie, kiedy wrócił, więc udał się do pokoju gościnnego. Odczekał kilka sekund po zapukaniu, ale nie usłyszał odpowiedzi.

Służący powiedzieli, że Qin Jing jest w domu. Jego ręka zawahała się na klamce, zanim powoli ją nacisnął. Zobaczył mężczyznę śpiącego na łóżku w ubraniu, prawdopodobnie bardzo zmęczonego, a książka, którą czytał, leżała na podłodze.

Shen Liangsheng podkradł się cicho i naciągnął lekki koc, żeby przykryć brzuch mężczyzny. Stał chwilę przy łóżku, po czym schylił się, żeby podnieść książkę i położyć ją na stoliku nocnym. Potem wyszedł na palcach, nie gasząc lampy.

Shen Liangsheng zamknął za sobą drzwi bezszelestnie, ale nie odszedł daleko. Został w holu, opierając się o ścianę, i wyjął paczkę papierosów. Gorycz, którą czuł od kilku godzin, w końcu ustąpiła, zastąpiona kojącym i uspokajającym ciepłem bijącym z lampy w sypialni.

Dziś wieczorem stał przed pokojem Qin Jinga, tak jak wiele nocy temu, cicho paląc, zadowolony z samego przebywania w pobliżu mężczyzny. Przeszła pokojówka i zauważywszy, że pan gasi niedopałki papierosów w miejscu, gdzie stał, niszcząc podłogę. Pośpiesznie znalazła popielniczkę i zmiotła popiół i niedopałki wokół niego.

Idę spać. Wy też już odpocznijcie – rozkazał Shen Liangsheng łagodnym głosem. Jego ton był tak delikatny, że włosy na głowie służącej stanęły dęba i zaczęła się zastanawiać, co u licha wstąpiło w jej pana.

Shen Liangsheng stał w milczeniu na korytarzu oświetlonym światłem lampy ściennej, paląc jednego papierosa za drugim, podczas gdy pomysł, który rozważał od kilku tygodni, leniwie unosił się wraz z dymem ku sufitowi, by zatoczyć krąg niczym ptak i w końcu wylądować na twardym gruncie.

 

***

 

Kiedy Qin Jing się obudził, spojrzał na zegarek zaspanymi oczami i stwierdził, że jest już po północy. Chciał się rozebrać, zanim znowu zaśnie, ale zamarł po odpięciu zaledwie jednego guzika.

W rzeczywistości nie mógł wyczuć dymu papierosowego z wnętrza pokoju, ale był pewien, że Shen Liangsheng jest na zewnątrz. Jego serce zaczęło bić szybciej, gdy niepewnie szedł w stronę drzwi. Po kilku sekundach w końcu sięgnął do klamki i otworzył drzwi.

Och, jeszcze nie śpisz?

Tak.

Qin Jing zerknął na popielniczkę w dłoni mężczyzny. Po liczbie niedopałków w środku było widać, jak długo tam stał. Nie był pewien, co próbuje zrobić, ale był jeszcze mniej pewien, co o tym myśli. Po chwili stania twarzą w twarz z rozmówcą wyrzucił z siebie:

Jestem głodny. A ty?

Na twarzy Shen Liangshenga pojawił się uśmiech, a ten rzadki widok sprawił, że policzki Qin Jinga poczerwieniały. Na szczęście w korytarzu panował półmrok, więc jego towarzysz prawdopodobnie tego nie zauważył.

Służący już poszli spać, a na blacie kuchennym nie było nic do jedzenia. Gdy Shen Liangsheng otworzył lodówkę, Qin Jing właśnie miał powiedzieć, że wystarczy jakaś mała przekąska, gdy mężczyzna wyjął talerz wontonów, które kuchnia prawdopodobnie przygotowała na śniadanie na następny dzień.

Czy wiesz, jak przygotować wontony? – zapytał Shen Liangsheng, szukając garnka, w którym chciał zagotować wodę.

Qin Jing skinął głową, a drugi mężczyzna odsunął się na bok, opierając się o ladę i obserwując go. Nie chodziło o to, że biznesmen nie umiał nawet gotować wontonów, bo przecież mieszkał za granicą od wielu lat. Chciał po prostu obserwować go pracującego przy kuchence, bo dawało mu to poczucie bycia w domu.

Obaj dokończyli posiłek w ciszy, po czym Qin Jing zgłosił się na ochotnika do sprzątania. Shen Liangsheng stał przy zlewie, obserwując, jak zmywa naczynia, gdy nagle przemówił:

Qin Jing, chcę sprzedać fabrykę.

Co?

Wspólna fabryka z Japończykami. Już jej nie chcę. – Gdy nie otrzymał odpowiedzi od Qin Jinga, wyjaśnił: – Ale teraz nie ma komu tego sprzedać poza Japończykami. Nie chcę też zatrzymywać pieniędzy. Może je oddam. Chyba wiesz, o co mi chodzi. Więc może mógłbyś skonsultować się z kimś godnym zaufania w tej sprawie. Postaram się zrobić to jak najszybciej. Kiedy powiedziałeś jesień, jaki miesiąc miałeś na myśli? Pomyślałem, że jeśli nie uda mi się tego zrobić na czas, to najpierw pojadę do ciebie, a resztę dogadam później.

Shen Liangsheng nie miał pojęcia, że miejscem, do którego planował udać się Qin Jing, było Shanpei. Myślał, że mężczyzna po prostu jedzie na południe, aby znaleźć spokojniejszy region do nauczania. Qin Jing nie chciał z nim wyjechać, więc jedynym wyjściem było dołączenie do niego, ponieważ nie chciał się z nim ponownie rozstawać. Spokój, który ostatnio okazywał, wynikał właśnie z tego, że podjął decyzję i poczuł ulgę.

Shen Liangsheng… – Qin Jing nie zwracał już uwagi na naczynia, pozwalając wodzie lecieć. Mężczyzna rozmawiał tak, jakby po prostu omawiali, co będą jeść jutro na lunch. Czuł, jakby woda wciągała jego zdolność myślenia do odpływu. Po długich minutach udało mu się sformułować odpowiedź: – Naprawdę nie musisz… Ja…

Shen Liangsheng również nie odpowiedział od razu. Szczerze mówiąc, nawet on nie był pewien, czy Qin Jing nadal coś do niego czuje. Jego zwykła pewność siebie dawno go opuściła, gdy mężczyzna powiedział „au revoir”. Wiedział, że chociaż zdecydował się z nim pojechać, to czy on nie miałby nic przeciwko jego obecności, to zupełnie inna sprawa.

Shen Liangsheng zrozumiał, że próbuje go odwieść od tego pomysłu, ale on już podjął decyzję. Postanowił uniknąć pośredniej odmowy i po chwili milczenia odezwał się, jakby źle zrozumiał:

Jeśli chodziło ci o darowiznę, muszę przyznać, że mam ku temu własne powody.

Nie, ja…

Kiedy wróciłem, ojciec zabrał mnie na wykłady buddyjskie – przerwał Shen Liangsheng i zaczął opowiadać starą historię, jakby chodziło o błahą, codzienną sprawę. – Wierzył w Buddę i nawet poprosił mnicha wykładowcę, aby odczytał moje przeznaczenie. Nie wierzyłem w to, ale pamiętam, jak mnich za moimi plecami opowiadał ojcu… – Urwał na chwilę, po czym kontynuował: – Nie pamiętam dokładnie jego słów, ale w zasadzie powiedział, że dostrzegł w moim życiu zło i że jeśli nie zgromadzę dobrej karmy, prawdopodobnie spotka mnie okropny koniec. No cóż, wcześniej nie wierzyłem w te przesądy, ale teraz trochę wierzę. Więc myślę, że czas zrobić coś dobrego, a może wtedy będę mógł żyć dłużej. A kolejny dzień życia, oznacza kolejny dzień, w którym mogę cię zobaczyć.

Ponieważ woda wciąż leciała, Shen Liangsheng nie zauważył, że Qin Jing płacze. Pojął to dopiero po kilku minutach. Rzucił się do przodu i położył mu pocieszająco dłoń na plecach, a drugą ręką zakręcił kran.

Rzeczywiście, dobierał swoje poprzednie słowa częściowo po to, by rozbudzić emocje Qin Jinga, ale fragment o wróżeniu nie był kłamstwem, a jego ostatnia wypowiedź była całkowicie szczera. Nigdy by jednak tego nie powiedział, gdyby wiedział, że mężczyzna się rozpłacze. Shen Liangsheng klepał go po plecach, wciąż próbując znaleźć odpowiednie słowa, by go pocieszyć, gdy został popchnięty na blat. Tył jego koszuli zmoczył się od wody na krawędzi zlewu.

Jego usta również były wilgotne od czegoś lekko słonego.

Qin Jing mocno trzymał drugiego mężczyznę, zanurzając się w pocałunku tak głęboko, że jego język niemal dotykał końca gardła, ale to nie wystarczyło. Ocierał się o niego, jakby chciał, żeby ich ciała połączyły się w jedno. Pocałunek wymykał się spod kontroli. Ich zęby zderzyły się, niemal ocierając się o języki.

Shen Liangsheng objął partnera w talii i pozwolił mu całować się do woli. Następnie musnął dłońmi jego plecy, próbując go uspokoić i spowolnić tempo. Delikatnie ssał język mężczyzny, bawiąc się nim i spijając z niego wilgoć.

Pozostali połączeni pocałunkiem tak długo, że obaj zaczęli odczuwać zawroty głowy. To było jak sen, bo ostatni raz, kiedy się obejmowali, miał miejsce tak dawno temu, że teraz nie mogli się rozstać nawet na chwilę.

Z zamkniętymi oczami Qin Jing oparł się o Shen Liangshenga. Był tak pochłonięty, że zapomniał oddychać. Wkrótce nogi się pod nim ugięły i osunął się w dół.

Shen Liangsheng złapał mężczyznę w talii i zaśmiał się cicho, po czym uniósł go w ramiona. Nauczyciel był chudy, ale mimo to niewiele niższy od niego. Jednak Shen Liangsheng znalazł w sobie siłę, by zanieść go przez przestronny salon, w górę schodów i do sypialni, nie puszczając go, dopóki nie położył go na łóżku. Wkrótce dołączył do niego i zaczął rozpinać pasek, pogrążony w kolejnym pocałunku.

Witając mężczyznę, Qin Jing otworzył usta, ale podniósł się, zmieniając ich pozycję. Przytrzymał jego dłonie i zdyszany powiedział:

Shen Liangsheng, chcę…

Qin Jing. – Nie czekając na pełną prośbę, Shen Liangsheng uśmiechnął się i dotknął jego czoła swoim. Potarł o siebie czubki ich nosów, szepcząc odpowiedź: – Jestem twój.

Coś pękło w umyśle Qin Jinga i nie pamiętał już, jak się rozebrali. Pamiętał jedynie westchnienie ulgi, gdy w końcu znaleźli się skóra przy skórze. Ugryzł Shen Liangshenga w szyję i zaczął lizać i ssać ślady zębów, aż pojawiły się czerwone plamy. Następnie zszedł niżej, całując klatkę piersiową centymetr po centymetrze i zassał sutek. Najpierw delikatnie pocierał go zębami, a potem trącał językiem.

Shen Liangsheng leżał tam, pozwalając mu robić, co mu się żywnie podobało. Wyczuwał w nim przytłaczającą zaborczość. Qin Jing zawsze był bardzo namiętny w sypialni, ale po raz pierwszy okazał coś takiego.

W tym momencie Shen Liangsheng wiedział, że nie musi się martwić, czy Qin Jing nadal się nim interesuje. Jego zmysły go nie myliły. Czuł oddanie i tęsknotę bijące od tego mężczyzny tak silnie.

Kocham cię” – powiedzieli. „Pragnę cię”.

Pocałunki Qin Jinga powędrowały w dół, ku napiętemu brzuchowi Shen Liangshenga, a jego język przesunął się wzdłuż linii mięśni, po czym zsunął się poniżej talii, mijając bruzdę biodrową, by polizać włoski. Przytulił napęczniałego członka niczym szczeniak próbujący zwrócić na siebie uwagę pana, po czym wziął go głęboko do ust.

Ogromna przyjemność sprawiła, że Shen Liangsheng głośno westchnął. Czuł wokół siebie ciepłą wilgoć, język sunący po jego fiucie, a potem w dół. Jego krocze mrowiło od stymulacji, a odbyt również drgnął.

Próbował się rozluźnić, gdy Qin Jing go lizał i wsunął palec, używając śliny jako lubrykantu. Nawet uniósł pośladki, jakby składając mu hołd – chciał otworzyć przed tym mężczyzną całą swoją istotę, niczego od tej chwili nie ukrywając.

Pamiętając, że to jego pierwszy raz, Qin Jing podniósł wzrok, powoli wsuwając i wysuwając palec, i zapytał cicho:

Masz wazelinę? Nie chcę, żeby bolało.

Już dawno ją wyrzuciłem – odpowiedział Shen Liangsheng wprost. – Może w komodzie jest coś, co moglibyśmy wykorzystać.

Qin Jing przeszukał komodę i znalazł buteleczkę czegoś, co mogło być kremem do twarzy. Wylał trochę na dłoń, żeby to ogrzać, zanim przysunął do wejścia. W końcu udało mu się włożyć dwa palce i ostrożnie wsunął trzeci. Cały proces zajął mu prawie piętnaście minut, ponieważ obawiał się, że Shen Liangsheng będzie odczuwał ból.

Erekcja Qin Jinga stała prosto przez cały czas, a Shen Liangsheng poczuł się źle na sam widok, więc mu przerwał:

Dość. Wchodzisz, kochanie?

Minęło tyle czasu, odkąd mężczyzna nazwał tak Qin Jinga, że serce zabiło mu mocniej. Nie mógł się już powstrzymać. Wyjąwszy palce, poklepał mężczyznę po biodrach, dając mu znak, żeby się odwrócił.

Nie, zostańmy tak. – Shen Liangsheng wziął poduszkę i wsunął ją pod biodra. Sięgnął nawet do lampki na stoliku nocnym i ją zapalił. – Chcę cię widzieć.

Qin Jing nie odpowiedział, ale jego twarz poczerwieniała jeszcze bardziej – co go zdziwiło. Tym razem to on był na górze, więc dlaczego był taki nieśmiały? Jego dłonie nie odpoczywały. Wylał odrobinę kremu na własnego członka i rozprowadził go, po czym powoli zanurzył się w Shen Liangshengu. Robiąc to, utrzymywał kontakt wzrokowy z mężczyzną.

Boli? – zapytał cicho.

Shen Liangsheng pokręcił głową, ale jego brwi lekko się zmarszczyły. Jego nieobecne spojrzenie przeniosło się na Qin Jinga, pozbawiając go całkowicie mowy, a jego serce biło coraz szybciej.

Qin Jing wiedział, że musiało boleć, ale jednocześnie widok przed nim był nieodparty. Był dokładnie taki, jak go zapamiętał – oczy jak mgliste wzgórza wiosną lub srebrzyste jeziora w bezwietrzną noc i długie, trzepoczące rzęsy – i nie mógł się powstrzymać od złożenia na nich szybkich pocałunków.

Jak możesz być tak przystojny? – Posunął się nawet do tego, że zażądał odpowiedzi na tak absurdalne pytanie.

Naprawdę nie boli aż tak bardzo.

Rozbawiony Shen Liangsheng uspokoił mężczyznę, unosząc biodra i dając mu do zrozumienia, żeby się pospieszył. Nie było żadnych gwarancji, kto będzie górą, jeśli to urocze zachowanie będzie kontynuowane.

Qin Jing pragnął tego od tak dawna, że teraz, gdy był w nim, wydawało mu się to niemal nierealne. Powoli kołysał biodrami, całując mężczyznę w usta, od czasu do czasu wołając jego imię między pocałunkami.

Shen Liangsheng trzymał głowę Qin Jinga jedną ręką, gdy ich usta i języki łączyły się w erotycznym tańcu. Drugą ręką objął talię mężczyzny, a następnie powędrował w dół, do miejsca, w którym byli połączeni, pieszcząc jego krocze.

Nie chcąc sprawiać bólu, Qin Jing powstrzymywał się przed szybszymi ruchami, ale już nie dawał rady, gdy jego strefy erotyczne były tak stymulowane. Wykonał kilka szybkich pchnięć, ale na chwilę się zatrzymał.

Mhm… nie…

Czujesz się dobrze? – Choć wejście było boleśnie napięte, Shen Liangsheng wytrzymał i wciąż miał siłę, by drażnić Qin Jinga nie tylko werbalnie, ale i fizycznie. Jedną ręką przesunął wzdłuż jego szczeliny i wsunął palec, używając nadmiaru kremu jako lubrykantu. Zapytał, wkładając go i wyjmując kilka razy: – Założę się, że teraz jest jeszcze lepiej, co?

Leżąc na Shen Liangshengu, Qin Jing był całkowicie pochłonięty przez mężczyznę z jednej strony, czując, że lada chwila się rozpłynie, podczas gdy ten drażnił go też z drugiej strony. Chociaż był to tylko jeden palec i nie trafił w odpowiednie miejsce, stymulacja rozpaliła go jeszcze bardziej. Nie mógł powstrzymać się od rozwiązłych jęków, kontynuując coraz szybsze pchnięcia. Jego sutki napięły się, a mężczyzna zaczął ściskać je lewą ręką. Czuł się, jakby płonął, a jego otwór drgał niekontrolowanie wokół palca mężczyzny.

Tęskniłeś za tym? – Shen Liangsheng przyłożył dłoń Qin Jinga do swojego spuchniętego członka.

Tak – mruknął Qin Jing w odpowiedzi. Przytrzymał trzon i zaczął go pieścić w rytm pchnięć. Nagle dodał: – Tęskniłem za tobą, Shen Liangsheng.

Shen Liangsheng natychmiast wysunął swój figlarny palec i objął mężczyznę obiema rękami, mocno go przytulając. Leżał w milczeniu, po czym ochryple odpowiedział:

Ja też za tobą tęskniłem.

Po miłosnych igraszkach wzięli wspólną kąpiel, a następnie spędzili długi czas w łóżku, tuląc się i rozmawiając.

Shen Liangsheng opowiedział Qin Jingowi o swoim dzieciństwie i o matce. Obejmując mężczyznę i całując go w czoło w ciemności, recytował mu wiersze miłosne Elizabeth Barrett Browning. Jego ton był płaski i pozbawiony emocji, ale same słowa były bogate i szczere, opowiadając o zaginionej legendzie z dalekiej krainy, historii, która nie miała z nimi nic wspólnego.

Wydawało się, że ich historia rozpoczęła się już dawno temu, albo może dopiero co się zaczęła.

Jednak wszystkie opowieści o dwojgu ludziach zaczynają się od pierwszego sonetu.

 

Znienacka, przez rosy

Ócz mych, dojrzę — mistyczny sunie Kształt, aż stanie

Za mną i wstecz mię nagle pociągnie za włosy.

 

Gdy się opieram — spyta, władny, niespodzianie:

Zgadnij, kto-ć trzyma?” Rzekłam: „Śmierć.” Lecz srebrnogłosy

Wtem dźwięczy odzew: „Nie Śmierć, ale Miłowanie.”


 

1. Cao Rulin – chiński polityk o orientacji projapońskiej, wiceminister spraw zagranicznych, minister finansów i łączności w drugim dziesięcioleciu XX wieku. Ze względu na swój udział w negocjacjach dwudziestu jeden żądań (ultimatum wystosowanego przez rząd Japonii wobec Republiki Chińskiej 18 stycznia 1915 roku) został obwołany narodowym zdrajcą.

2. Wu Peifu – chiński polityk i wojskowy, militarysta, który zdołał podporządkować swojej kontroli północnochińskie terytoria, zanim nie został pokonany przez Czang Kaj-szeka.

3. To powiedzenie pochodzi ze słynnego poematu opisującego piękno Nankinu i rzeki Ch’inhuai (współczesna transkrypcja: Qinhuai). To powiedzenie odnosi się do pięknego krajobrazu rzeki.

Tłumaczenie: Ashi

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: