Fallen Hero

Rozdział 1830 min. lektury

Pamiętasz? Nasze pierwsze spotkanie było podczas jednej z takich letnich nocy. – Xi Cheng, mocząc się w gorącym źródle, spokojnie rozpoczął rozmowę z będącym tuż przy nim Shun Jie.

Pod rozległym gwiaździstym niebem, górska noc nie była wcale gorąca i sucha. Od czasu do czasu wiejący zimny wiatr rozwiewał nagromadzony podczas dnia letni żar, sprawiając, że powietrze wypełniał przyjemny i delikatny zapach.

To prawda. Myślałem, że jesteś dziewczyną. – Na twarzy chłopaka pojawił się łagodny i delikatny wyraz, gdy tylko przypomniał sobie to jedno z najsłodszych wspomnień.

Całun rozpaczy, jakim jeszcze niedawno było otoczone jego ciało i serce, całkowicie gdzieś zniknął. Teraz był tym dawnym sobą, pełnym radości i pogodnym człowiekiem, takim jak wtedy, kiedy po raz pierwszy spotkał Xi Chenga. Czyste i pełne blasku oczy sprawiały, że jego zwyczajna twarz wyglądała na szczerą i mogącą poruszyć niejedno serce.

On i Xi Cheng żyli w Górach Panlong już od ponad roku. Oboje zdążyli przyzwyczaić się do swego towarzystwa. W wolnym czasie często opuszczali góry, by podróżować do różnych miejsc, ale kiedy wracali do Panlong, nigdy nie zapominali o tym, aby przyjść nad ten staw i cieszyć się sobą nawzajem.

Jeszcze kilka miesięcy temu Shun Jie nawet nie wyobrażał sobie, że on i Xi Cheng mogą żyć razem tak jak teraz. Lecz słodki sen stał się rzeczywistością, a szczęście, jakie go wypełniało, było prawie nie do zniesienia. Co więcej, Xi Cheng w oczywisty sposób rozpieszczał go, jakby zaślepiony miłością, jakby chciał wynagrodzić te wszystkie okrutne rzeczy, których dopuścił się na nim w przeszłości.

Hmm, gdyby rok wcześniej, ktoś powiedział mi, że wciąż będę miał szansę, aby z tobą być, z pewnością bym mu nie uwierzył. – Shun Jie przysunął się bliżej kochanka i delikatnie jak to miał w zwyczaju, zaczął pomagać mu w myciu jego długich włosów.

W tamtym czasie… czy nienawidziłeś mnie z całego serca? – Oczy Xi Chenga przybrały trudny do opisania, subtelny wyraz. Jego twarz nadal była nadzwyczajnie piękna. Nikt z pewnością nie domyśliłby się, że ten dobrze prosperujący właściciel ziemski, był niegdyś potężnym Okrutnym Księciem, dzierżącym w swej ręce władzę nad największą armią świata.

Duan Shun Jie delikatnie potrząsnął głową.

Nie, w tamtym czasie za każdym razem, kiedy o tobie myślałem, moje serce przepełniał ból, ale kiedy nagle się przede mną pojawiałeś, to jednocześnie czułem niewymowną radość. Oczywiście rozumiałem, że nie powinienem cię kochać, ale za nic nie mogłem się powstrzymać… – Nawet jeśli ten pełen goryczy związek sprawiał mu nieopisane cierpienie, to miłość, jaką czuł do Xi Chenga, nigdy ani odrobinę nie osłabła. – Tak naprawdę wciąż nie rozumiem, dlaczego mi ostatecznie pomogłeś? – Shun Jie westchnął cicho i zaczął osuszać mokre włosy kochanka. – Szczerze mówiąc, wciąż mam wrażenie, że to wszystko jest nierealne. Wcześniej zawsze byłeś dla mnie taki… – Chłopak zacisnął nagle usta, wiążąc w gardle słowa „okrutny”.

Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Xi Cheng nienawidzi rozmów o swym zachowaniu w tamtym czasie, ale wciąż niepewny siebie Shun Jie bardzo chciał wiedzieć, co właściwie skłoniło mężczyznę, aby bez wahania stanął w jego obronie i przeciwstawił się swemu ojcu Feng Zongowi.

Prawdę mówiąc, Shun Jie w ciągu ostatniego roku wiele razy pragnął porozmawiać z kochankiem o tej sprawie, ale za każdym razem Xi Cheng próbował uniknąć pytań, zmieniając temat rozmowy. Kiedy Shun Jie znowu próbował poruszyć z nim tę kwestię, twarz mężczyzny przybierała ślad dziwnego skrępowania.

Sprawa uczuć do Shun Jie nie była dla Xi Chenga czymś, co zdarzyło się w ciągu jednej nocy. Może już na początku, podczas pierwszego spotkania, kiedy chciał się z nim chwilę podroczyć, ziarno nieznanych uczuć zostało zasiane w jego sercu. Wszystko, co zdarzyło się potem, pozwoliło tym uczuciom się rozwinąć. Mówiąc wprost, już wtedy, kiedy na wpół wymuszając, a na wpół uwodzicielsko nakłaniając Shun Jie do poddania się, jego motywy były niejednoznaczne. W mieście Sudu, kiedy go uratował, a potem przez tak wiele dni ukrywali się w górskiej grocie, to uczucie rozkwitło jeszcze silniej, aż do punktu, w którym w końcu wszystko sobie uświadomił. To dlatego, że bał się naprawdę zakochać w tak prostym człowieku, jego zachowanie w stosunku do Shun Jie zamieniło się w niezwykłe okrucieństwo.

Na początku myślał tylko o tym, aby pozwolić chłopakowi zostać przy swym boku, a w tym czasie uporządkować swe uczucia względem niego, jednak zazdrość, jaką poczuł, gdy Shun Jie poświęcając samego siebie, bronił Ouyang Si Qi, wypaliła doszczętnie jego rozsądek. Niemal własnoręcznie zniszczył pierwszy pąk budzącej się w nim kruchej miłości, niemal zniszczył to, co było między nim a Shun Jie.

W pierwszej chwili, gdy dowiedział się o ucieczce chłopaka, przekonywał sam siebie, że powinien pozwolić mu odejść i zapomnieć o nim. Ale kiedy wciąż nieumiejący poddać się Shun Jie niespodziewanie przyszedł do niego z tą łagodną i wypełnioną smutkiem twarzą, to prawdopodobnie był ten moment, w którym zdecydował się przyznać sam przed sobą, że jego serce naprawdę kocha tego zwykłego chłopaka. Odpowiedź stała się jeszcze bardziej jasna, kiedy zaczęli się kochać, a przyjemność bycia z Shun Jie była bezgranicznie wspaniała.

Jednakże, kiedy ledwo uzmysłowił sobie swe własne uczucia, musiał stawić czoła dekretowi Feng Zonga o natychmiastowej egzekucji Shun Jie. Ze swymi umiejętnościami i rozsądkiem z pewnością mógł zatrzymać zarówno pozycję Koronowanego Księcia i swego męskiego kochanka, jednak ogarnięty dziwną paniką, która nawet jego samego zaskoczyła, stracił panowanie nad sobą i sięgnął po swój miecz. Własnym postępowaniem pozbawił się władzy i wpływów, jakie posiadał.

Oczywiście nie można powiedzieć, że ani trochę nie żałował utraty możliwości zostania największym władcą pod niebem, jednak wspaniałe i spokojne dni jak ten dzisiejszy, wcale nie były takie złe…

Xuan Yuan Xi Cheng nie miał wcale zamiaru wracać do przeszłości, którą w tak gwałtowny sposób porzucił. Dzięki wpływom, jakie posiadał teraz w Jianghu, byłby w stanie ustanowić swe małe Królestwo, ale przewartościował swe życie i zrozumiał, że aby być szczęśliwym i spełnionym, to wcale nie potrzebuje do tego większej władzy i sławy.

Bycie z Shun Jie przez ten cały rok sprawiło, że w końcu jego własne uczucia stały się jasne, jednak Xi Cheng nie miał najmniejszego zamiaru powiedzieć o tym kochankowi. Po prostu pozwoli temu niemądremu chłopakowi tworzyć szalone przypuszczenia.

Niewyraźny i nikczemny uśmiech pojawił się nagle na ustach Xi Chenga, stopniowo przeradzając się w klasyczny wyraz twarzy należący do dawnego Okrutnego Księcia.

Widząc, jak oblicze ukochanego przybiera złowrogi wyraz, Shun Jie doskonale wiedział, że nie otrzyma żadnej odpowiedzi. Ale wcale się tym nie przejmował. W końcu tak swobodne przebywanie z Xi Chengiem w ciągu tych wszystkich miesięcy było wystarczające, aby wyraźnie wytłumaczyć tę sprawę bez używania słów.

O uczuciach nie zawsze trzeba mówić głośno, prawda? Czasami wystarczą same czyny.

Czy wiesz, że ostatnio trochę przytyłeś?

Mający już dość kąpieli w gorącym źródle Shun Jie wstał nagle i odwrócił się, chcąc wyjść na brzeg, by się ubrać. Kiedy usłyszał te słowa, zauważył, że Xi Cheng z dziwną powściągliwością w oczach wpatruje się w jego talię.

Nagle poczuł ukłucie w sercu. To prawda, od ponad roku miał obok siebie swą ukochaną osobę, każdego dnia jedli, pili i szczęśliwie spędzali razem czas. Takie wypełnione radością i beztroską życie sprawiło, że może rzeczywiście nieco nabrał wagi?

Przez ostatnie dwa dni przebywali nad górskim źródłem, mocząc swe ciała w ciepłej wodzie. Shun Jie spojrzał na swe odbicie w tafli wody, wydawało się, jakby jego policzki stały się pełniejsze i gładsze. Nie potrafiąc się powstrzymać, z zazdrością spojrzał na smukłą sylwetkę Xi Chenga. Mężczyzna był wciąż wysoki, lekko umięśniony i perfekcyjny w każdej części. Chłopak naprawdę nie rozumiał, dlaczego jego kochanek jest tak hojnie obdarzony przez naturę.

Masz rację – przyznał nieśmiało Shun Jie. – Każdy dzień jest taki beztroski, tylko jem i piję. Już niedługo stanę się tak gruby, jak stary Sai Meng Chang. – Wspomniany Meng Chang był jednym z podwładnych Xi Chenga. Był dość wysoki, jednak jego brzuch był ogromny i chorobliwie opasły.

Przygnębiony ton głosu kochanka rozbawił Xi Chenga, sprawiając, że wybuchnął głośnym śmiechem.

Shun Jie, zdradzę ci sekret. Nawet jeśli twoja twarz jest zwyczajna, to twoja talia jest bardzo smukła, a twoje pośladki okrągłe i jędrne. To naprawdę uroczy widok. Obawiam się jednak, że jeśli nadal będziesz przybierał na wadze, będę musiał znaleźć sobie sekretnego kochanka…

Ty… – Rozmowa o jego pośladkach i talii sprawiła, że Shun Jie cały poczerwieniał z zażenowania. Odwrócił twarz, próbując to ukryć. Obie jego ręce opierały się na brzegu jeziora, w połowie klęczał na piasku gotowy do wyjścia, jednak nagle został zatrzymany i objęty od tyłu przez Xi Chenga.

Chcesz, żebym pomógł ci stracić trochę wagi czy nie? – Mężczyzna z lubieżnym uśmiechem delikatnie pogłaskał pośladki Shun Jie. – Nie wiesz, że uprawianie miłości w wysokiej temperaturze wymaga bardzo dużo wysiłku? Zrób to ze mną kilka razy w tym gorącym źródle, a na pewno stracisz na wadze… – Powoli przesunął palce z pośladków kochanka do przodu, aby chwycić za jego członek. Ten mały flirt na świeżym górskim powietrzu w otoczeniu przyrody sprawił, że Xi Chenga wypełniło nagłe pożądanie.

Idź do diabła! – wysyczał Shun Jie, nie mogąc znieść trików kochanka, które zawsze prowadziły do spraw związanych z seksem. Prawdę mówiąc, zawsze tak nierozsądnie się na to godził… a jeszcze ta dwuznaczna poza, jaką teraz przybrał…

Xi Cheng stał się jeszcze bardziej podniecony, widząc złość i zakłopotanie chłopaka. Szybko przybrał tę sama pozę, co Shun Jie. Opierając swoje dłonie na brzegu, przyległ do ciała kochanka, a nabrzmiały członek wsunął między jego uda.

Co ty do diabła wyprawiasz! Ktoś nas może zobaczyć! – Shun Jie sam nie wiedział, czy powinien być zły, czy zażenowany. Ta dziwna pozycja, którą przybrali i dłoń Xi Chenga, która nieprzerwanie stymulowała jego męskość, była zwykłą prowokacją. Chłopak zaczął nagle wić się pod mężczyzną, próbując oswobodzić spod ciężaru przygniatającego go ciała.

Nagle usłyszał za sobą, jak Xi Cheng wciąga w płuca zimne powietrze. Początkowo chciał tylko podroczyć się z Shun Jie, ale im dalej się posuwał, tym bardziej robił się podniecony i bardziej śmiały w swych poczynaniach.

Nie ma mowy, nikt nas nie zobaczy. Oni otrzymali rozkaz blokowania wszystkich przypadkowych ludzi, sami też się nie zbliżą…

Oni” byli żołnierzami strzegącymi rezydencji w Górach Panlong. Stali się małym oddziałem gwardzistów służących Xi Chengowi. Szczerze mówiąc, nawet Shun Jie nie wiedział, gdzie Xuan Yuan ich znalazł. Każdy z nich był nieprzeciętnie wyćwiczony w sztukach walki i z własnej woli służył byłemu Księciu. Kiedy Shun Jie zapytał o nich swego kochanka, Xi Cheng odpowiedział mu tylko, że to „dawni zaufani podwładni”. Nie chciał jednak niczego więcej zdradzić, sprawiając, że w końcu chłopak zrezygnował z dalszych pytań.

Nawet świadomość tego, że po okolicy rozsiana jest straż, która nie dopuści, aby zostali zobaczeni przez przypadkowe osoby, nie dawała Shun Jie spokoju. Wciąż miał dziwną barierę w sercu, pamiętał bowiem słowa swego Mistrza, aby nigdy i przez nikogo nie zostać złapanym na akcie miłosnym.

Pomimo wahania Shun Jie, Xi Cheng wcale nie miał zamiaru się poddać. Podczas kąpieli w gorącym źródle mieli na sobie tylko przepaski biodrowe. Mokry materiał przylepił się do ciała, niezdolny niczego ukryć. Xuan Yuan rozwiązał węzeł na biodrach chłopaka, a materiał z łatwością opadł do wody.

Nie rób tego, nie bądź taki… – powiedział nagle Shun Jie. Wciąż trwał w półklęczącej pozycji. Jego nagie i wypięte pośladki sprawiały, że płonął z zażenowania, jednak smukłe i sprawne palce Xi Chenga wśliznęły się w wąską szczelinę pomiędzy nimi i zaczęły delikatnie wchodzić w ciasny otwór. W takiej chwili przyjemności Shun Jie omal nie stracił sił, aby dłużej się opierać.

Pozwól mi to zrobić, w końcu nie kochasz się w takiej scenerii codziennie… – Xi Cheng stał się prawdziwym mistrzem w postępowaniu z Shun Jie. Wiedział, że użycie odrobiny kokieterii uczyni chłopaka bezsilnym.

To… Achh. Co ty wyprawiasz? Jest brudny! Ty… – Wykrzyknął Shun Jie zszokowany, gdy nagle jego kochanek pochylił się i użył swych ust, aby zwilżyć ciasny miłosny otwór. Od czasu do czasu za pomocą języka wchodził w różowy pąk, liżąc i rozluźniając go.

To uczucie przyjemnego gorąca i wilgoci sprawiło, że chłopak nie potrafił już kontrolować swego ciała. Nagle zaczął drżeć, a jego członek stanął w pełnej erekcji.

Xi Cheng wcześniej nie robił mu czegoś takiego, jednak w tej chwili, na otwartej przestrzeni… to naprawdę było zbyt nieostrożne…

Dobrze znane uczucie drętwienia zaczęło narastać w dolnej partii jego brzucha. Shun Jie dobrze wiedział, że w swych pieszczotach zaszli już za daleko.

Palce Xi Chenga nieprzerwanie stymulowały członek kochanka. Obaj oddychali ciężko i głośno. Wydawało się, jakby na tym świecie pozostali tylko oni. Już dawno zapomnieli o tym, że niebo było ich namiotem, a ziemia ich łożem, na którym się kochali.

Nie mogąc już dłużej znieść pożądania, Xi Cheng włożył nabrzmiały członek pomiędzy pośladki kochanka. Nie wszedł jednak w niego natychmiast, zamiast tego subtelnie naciskał na ciasny otwór, dając zapowiedź nadchodzącej rozkoszy.

Twarz Shun Jie była rozpalona jak nigdy wcześniej. Czuł, jak jego kochanek drży z pożądania. Sam odczuwając mrowienie w swym ciele, omal nie zaczął błagać Xi Cheng, aby w końcu w niego wszedł głęboko, mocno… Powstrzymał się jednak przed wypowiedzeniem tych zawstydzających słów i czekał, bezradnie dysząc i drżąc.

Nareszcie po długim czasie pieszczot i uwodzenia mężczyzna dał upust swemu pożądaniu. Shun Jie niemal mógł czuć każdy moment, kiedy gorący członek Xi Chenga pocierał o wewnętrzne ścianki wąskiego otworu, mógł czuć, jak mężczyzna milimetr po milimetrze wchodzi w najgłębszą część jego ciała.

Kompletnie zagłębiając się ciepłym wnętrzu kochanka, Xi Cheng ani na chwilę nie przyspieszył tłoczących ruchów. Czuł się niesamowicie, będąc nieprzerwanie ściskany przez delikatne i gorące ścianki wąskiego tunelu. Przyspieszył ruchy dopiero wówczas, kiedy usłyszał, jak chłopak zaczyna znacząco jęczeć, nie mogąc znieść dłużej wzrastającej w nim przyjemności.

Po tym, jak obaj osiągnęli szczyt ekstazy, Xi Cheng wcale nie miał zamiaru opuścić pola bitwy. Możliwość kochania się na otwartej przestrzeni sprawiła, że poczuł się jeszcze bardziej podniecony. Szybko wyciągną nadal sztywny członek, obrócił wciąż zamroczonego Shun Jie twarzą do siebie i rozchylając uda kochanka, jeszcze raz wszedł w niego.

Shun Jie, wiesz, twoje wnętrze jest takie gorące! Czy sprawiam, że jest ci dobrze? Czy czujesz się cudownie?! – Patrząc na mocno zaciśnięte oczy kochanka i jego zaczerwienioną twarz, serce Xi Chenga było jak wzrastająca fala. Całkowicie zapomniał, ile ma lat, chciał być jak stary doświadczony kochanek, w którego ramionach Shun Jie czułby się wspaniale.

Zawstydzony tymi słowami chłopak nie miał śmiałości, aby otworzyć oczy i spojrzeć na Xi Chenga. Bezowocnie próbował ignorować zaczepki kochanka. Nieśmiałość, jaką wzbudziły w nim te lubieżne pytania, uczyniła go jeszcze bardziej wrażliwym. Jego sutki były całowane i kąsane, a pieszczony brzuch, członek i wszystkie jego czułe miejsca, stały się gorące i aż piekły.

Kiedy Xuan Yuan ponownie doszedł, uczucie rozlewającego się wewnątrz gorąca i lepkości nie było wcale przyjemne, jednak Shun Jie nie mógł pozbyć się tego intymnego wrażenia, że w tym właśnie momencie on i Xi Cheng są połączeni ze sobą, jakby byli jedną nierozerwalną całością.

Ja jestem w tobie, ty jesteś we mnie…

Leżeli wtuleni w siebie. Ich ciała pokryte były nadbrzeżnym piachem. Jego mokre drobinki pocierały i wgniatały się w skórę, lecz ten subtelny ból jeszcze bardziej pobudzał pożądanie, napływając z dolnej partii ich ciał i stając się niemożliwym do opisania impulsem, przez który obaj zaczęli lekko drżeć.

Oboje zachłanni i spragnieni siebie kochali się jeszcze kilka razy. Xi Cheng wciąż był pełen wigoru, jednak oszołomiony i kompletnie wyczerpany Shun Jie nie był już w stanie znieść kolejnego miłosnego zbliżenia.

Ostatecznie mężczyzna pomógł mu wstać i powoli zaprowadził do głównej ścieżki, zanim po prostu usadowił go na swych plecach i zaniósł do położonej w nieznacznej odległości ich górskiej rezydencji.

Następnego dnia Xuan Yuan wyszedł z domu z samego rana w towarzystwie jednego ze swych podwładnych. Duan Shun Jie skorzystał z okazji, aby chwilę odpocząć po nocy pełnej uniesień. Leżąc w łóżku, myślał o tym, aby wykorzystać piękny dzień i zrobić sobie mały spacer wokół gór.

Kiedy w końcu wyszedł z domu, wybrał przypadkową ścieżkę i instynktownie, jakby pozbawiony świadomości poszedł wprost nad gorące źródło, gdzie jeszcze wczoraj razem z Xi Chengiem spędzili tak pełne pasji chwile.

Serce Shun Jie było jednocześnie zawstydzone i szczęśliwe, kiedy stał nad brzegiem stawu. Po krótkiej chwili wpatrywania się w gładką i spokojną taflę wody odwrócił się w końcu i skierował ku małej ścieżce wiodącej w górski las.

Nie spacerował tędy zbyt często. Ścieżka wiodła coraz wyżej, a wszędzie rosły bujne zielone drzewa i górskie krzewy, było tu też wiele kolorowych kwiatów, których piękno chwytało za serce. Shun Jie od razu pomyślał, że jutro musi koniecznie przyprowadzić tu Xi Chenga, aby on również mógł cieszyć się tą piękną scenerią. Nagle tuż przed nim wyrosła jakaś postać, sprawiając, że aż podskoczył z zaskoczenia.

Pozdrawiam Lorda Duan. – Shun Jie skupił wzrok na mężczyźnie i od razu rozpoznał w nim jednego z podwładnych Xuan Yuana, Mistrza Qin.

Mistrzu Qin, co tutaj robisz? – Shun Jie kiwnął głową na powitanie. Ze zdziwieniem zauważył jednak, że mężczyzna stara się na niego nie patrzeć, tak jakby patrzenie mu w oczy było czymś bardzo żenującym.

Melduję Lordzie Duan, ta górska ścieżka i to miejsce, w którym się teraz znajdujemy, to jeden z ukrytych posterunków. Dniem i nocą jest tutaj ktoś stojący na straży.

Gdy tylko Shun Jie usłyszał słowa mężczyzny, kierowany złym przeczuciem odwrócił się, aby spojrzeć za siebie. To, co zobaczył, sprawiło, że omal nie zemdlał. To miejsce było najlepszym punktem, aby dokładnie obserwować staw położony poniżej. Natychmiast przypomniał sobie ostatni wieczór, jasno oświetlony przez pełnię księżyca… i unikające kontaktu oczy Mistrza Qin…

Ostatniej nocy, tutaj… – Głos Shun Jie lekko drżał.

Pochmurna twarz Mistrza Qin nagle poczerwieniała, gdy z lekkim zażenowaniem w głosie zaczął tłumaczyć:

Mistrz Fu miał wczoraj wartę. Dziś przy zmianie wachty wspomniał, że ostatniej nocy widział dwóch Lordów… – Gdy padało ostatnie zdanie, głos mężczyzny stał się cichszy, prawdopodobnie dlatego, że zauważył, jak twarz Shun Jie z czerwonej robi się zielona.

Shun Jie natychmiast stracił chęć do dalszej przechadzki w tej malowniczej scenerii. Po tysiąckroć przeklinał w duchu Xi Chenga, który doskonale wiedział o tym, że ktoś ich obserwuje, a mimo to zmusił go do intymnego zbliżenia!

Nie potrafił nawet wyobrazić sobie, że prawdziwe relacje, jakie ich łączą, przestaną być tajemnicą i rozprzestrzenią się po rezydencji!

Dusząc w sobie chęć ucieczki, szybko pożegnał się z Mistrzem Qin i oszołomiony, lekko chwiejnym krokiem zszedł z góry, kierując się w stronę domu. Przez cały czas wypowiadał głośno słowa nagromadzonej w nim złości, co chwilę uderzając pięściami w rosnące przy ścieżce drzewa.

Niech cię szlag, Xuan Yuan Xi Chengu! Kiedy wrócisz do domu, dam ci porządną nauczkę!!

Kiedy dotarł w końcu do dziedzińca górskiej rezydencji, jego wypełnione chęcią zemsty myśli zostały nagle przerwane przez głos służącego, który natychmiast do niego podbiegł.

Osoba ta odpowiedzialna była za opiekę nad Su’r. Mężczyzna przyszedł zameldować, że dziecko dostało nagle wysokiej gorączki. Shun Jie natychmiast tam pospieszył. Nawet lekarz, który badał chorą Su’r, nie był w stanie obniżyć jej gorączki. Shun Jie zaczął wpadać w panikę, nie wiedząc, co dalej robić.

Su’r była córką Xi Chenga i Ouyang Si Qi. Na początku Xi Cheng gwałtownie sprzeciwiał się zabraniu jej z nimi, jednak Shun Jie nie potrafił opuścić tego osieroconego przez matkę dziecka. W rezultacie jego ciągłych nalegań Xuan Yuan w końcu odpuścił, wysyłając jednego ze swych zaufanych ludzi, aby wykradł Su’r z Tongan i przyniósł ją do rezydencji w Górach Panlong.

W stosunku do tego biednego dziecka Duan Shun Jie zawsze czuł niewymowne i pełne skruchy wyrzuty sumienia. Gdyby on i Xi Cheng nie spotkali się, ona nigdy nie przyszłaby na ten wypełniony cierpieniem świat. Jednak gdyby do tego spotkania nie doszło, to on sam nie miałby szansy być tak szczęśliwym, jakim jest dziś.

Ponieważ jego nadmierne szczęście mieszało się z poczuciem winy, Duan Shun Jie przemienił to w prawdziwie zaślepioną miłość i oddanie do Su’r. Pomimo tego, że była ona tylko jego siostrzenicą, Shun Jie kochał ją nawet bardziej, niż jej własny ojciec.

Lordzie Duan, Lord Yan powrócił.

Shun Jie był wyszkolonym żołnierzem. Wiedza medyczna, jaką posiadał, była bardzo niewielka, tak mała, że nie potrafił nawet rozpoznać czy choroba Su’r nie była zwykłym przeziębieniem.

W chwili największej bezradności słysząc, że Xuan Yuan w końcu powrócił, zamiast niedawnej złości poczuł nagłą ulgę.

Co się dzieje? – Xi Cheng pojawił się w drzwiach pokoju, wciąż mając na sobie swój wierzchni płaszcz. Widać było, że gdy tylko wrócił do domu, od razu tu przybiegł.

Su’r ma wysoką gorączkę. Medyk podał jej lekarstwa, ale nie widać żadnej poprawy. Pomału traci przytomność. – Shun Jie szybko wyjaśnił mu sytuację i ustąpił miejsca przy łóżeczku dziecka.

Xi Cheng popatrzył na czerwoną twarzyczkę i zwęził brwi. Szybko wyciągnął rękę, by zbadać puls dziecka i uniósł maleńkie powieki, sprawdzając białka oczu. Natychmiast odwrócił się i podszedł do stołu, wziął pędzel i szybko skreślił na kartce kilka słów, po czym podał list służącemu:

Idź do miasteczka u podnóża gór i kup zioła zgodnie z tą listą.

Możesz ją wyleczyć czy nie? – Shun Jie spojrzał na kochanka nieufnie. Doskonale wiedział, że na tej ziemi nie ma niczego, co stanowiłoby problem dla Xi Chenga, lecz nigdy nie spodziewał się, że potrafi on również leczyć choroby.

Mężczyzna zaśmiał się i poklepał go po ramieniu:

Proszę! Nie patrz na mnie w tak podejrzliwy sposób. Nie śmiem twierdzić, że jestem najlepszym lekarzem na świecie, ale w porównaniu do zwykłego medyka jestem znacznie lepszy.

Lepiej tego nie schrzań… – Shun Jie wciąż czuł się zaniepokojony.

Su’r jest moją córką, jak mógłbym coś zepsuć. – Xi Cheng posłał mu krótkie spojrzenie, skrajnie niezadowolony z barku wiary w jego zdolności.

Kto to może wiedzieć! W końcu wciąż masz synów i córki w Tongan… – Shun Jie zniżył głos. Samo wspomnienie o żonach i dzieciach Xi Chenga sprawiało, że czuł się ogromnie winny. Był jednak niechętny, aby wypuścić szczęście ze swych rąk, nawet jeśli miałby unieszczęśliwić przez to innych ludzi.

Nie martw się! Czy jadłeś już obiad? Pozwól, że zjemy razem. – Ton głosu i zachowanie Xi Chenga nie zmieniło się ani odrobinę, jakby w ogóle niczym się nie przejmował. Rozkazał służącym przygotować posiłek, po czym pociągnął za sobą Shun Jie, aby usiadł przy nim.

Po jakichś trzydziestu minutach przybył posłaniec z zakupionymi ziołami. Xi Cheng przygotował odpowiednią mieszankę, po czym napoił nią Su’r. Już po krótkim czasie gorączka zaczęła spadać.

Widząc pobladłe w niezdrowy sposób policzki dziecka, Duan Shun Jie zaczął nalegać, że chce zostać przy niej, dopóki nie wydobrzeje. Xi Cheng w żaden sposób nie potrafił przekonać go do wyjścia, więc ostatecznie został razem z nim.

Shun Jie czuwał przez całą noc. Ukradkiem wstawał i podchodził do Su’r, aby sprawdzać jej kondycję. Widząc, że mała twarzyczka w końcu nabrała trochę koloru, a oddech stał się regularny i spokojny, dopiero wówczas uwierzył, że Xuan Yuan potrafi być również dobrym lekarzem.

Cicho odwrócił się i podszedł do śpiącego kochanka. Patrzył na jego pogrążoną we śnie twarz. Znowu naszły go różne myśli mieszające się z niedowierzaniem, że są razem. Wciąż wątpił w to, że ich związek czeka długa przyszłość, jednak te prawdziwe chwile szczęścia i swoboda bycia ze sobą sprawiały, że ani trochę nie czuł się smutny.

Rzęsy Xi Chenga zafalowały kilka razy, a powieki powoli się otworzyły. W ciemności jego źrenice lśniły i patrzyły wprost na Shun Jie, jakby rzucały zaklęcie na jego serce.

O co chodzi? Nie możesz spać? – Mężczyzna uśmiechnął się subtelnie, powoli usiadł na łóżku i zaczął delikatnie ziewać.

Niespecjalnie. – Shun Jie podszedł do okna.

Niebiosa! Dlaczego na tym świecie istnieje osoba, która nawet ziewając, jest tak piękna i elegancka.

Udając, że przygląda się nocnej scenerii, starał się ukryć zaczerwienioną twarz i kołatające w piersi serce. Zaczął przeklinać samego siebie, że wciąż czuje się taki zawstydzony.

Xi Cheng podszedł do niego i stanął przy oknie ramię przy ramieniu. Nocny zimny górski wiatr rozproszył upał letniego dnia. Rozległe niebo usiane było migoczącymi gwiazdami, a w oddali lśniła tafla jeziora. Widok z okna był tak piękny, że w każdym wzbudziłby wątpliwość czy to niebiosa, czy śmiertelny świat. Czas w tym miejscu jakby się zatrzymał.

O czym myślisz?

Gdyby Feng Zong miał szansę zobaczyć Xi Chenga w tej właśnie chwili, z pewnością nie uwierzyłby, że jego syn mógł przybrać taki wyraz twarzy. Poprzedni Xuan Yuan Xi Cheng był nieczuły i zimny jak ostry miecz, pokazywał swe zdolności w krwawy i okrutny sposób. Obecny Xuan Yuan pomimo tego, iż jego pewność siebie nie zmalała, to odnosiło się wrażenie, jakby otaczał go większy spokój i opanowanie.

O różnych rzeczach… – odpowiedział cicho Shun Jie. Obecność Xi Chenga zawsze rzucała na niego czar i ogłupiła go, chłopak zganił się za to, zanim dokończył. – Myślę o… o tym, jaki byłem dawniej. Jak bardzo wzbraniałem się, aby uwierzyć, że mogę być z tobą tak, jak teraz… Stać ramię w ramię, tak spokojnie i szczerze z tobą rozmawiać…

Głupiec! – Xi Cheng wybuchnął nagle śmiechem, kompletnie psując kruchą atmosferę. – To normalne, że na początku mogłeś w to wątpić, ale teraz Su’r jest z nami już ponad rok, a twoja twarz wciąż nosi wyraz niedowierzania, czy to nie głupie?!

Ponieważ ja wciąż w to nie wierzę! – Shun Jie był lekko poirytowany. Rzeczywiście żył z Xi Chengiem jak zwykła para, ale wciąż miał wrażenie, że to tylko sen, błogosławieństwo ponad miarę. – Ja po prostu nie mogę uwierzyć, że ty… Ty…

Nie wierzysz, że ja co? – zapytał Xi Cheng z twarzą niewiniątka.

Nie mogę uwierzyć, że… że mnie lubisz. – Głos Shun Jie zamienił się w szept, a pod koniec był prawie niesłyszalny.

Xi Cheng śmiał się przez dłuższą chwilę, jakby nie miał zamiaru dyskutować o tym z kochankiem. Zamiast tego wyciągną dłoń i placem wskazał na rozgwieżdżone niebo za oknem.

Shun Jie, patrz. Tak wiele gwiazd…

Duan Shun Jie podniósł twarz od góry, na ciemnogranatowym niebie niezliczona ilość punkcików migotała srebrnym blaskiem.

Wiesz, już od najmłodszych lat czułem, że mężczyzna na tym świecie może tylko walczyć o dominację, by jego imię wyryło się na kartach historii. Dla Cesarskiej Rodziny Xuan Yuan właśnie z tego powodu przez dwadzieścia lat wyjeżdżałem na niezliczone wyprawy wojenne. Nie chciałem nawet odrobinę odpuścić i potraktować tych dążeń z większą rozwagą i spokojem… – Ton głosu Xi Chenga brzmiał niezwykle szczerze i łagodnie. – Ale widzisz, stojąc teraz i patrząc na to bezgraniczne niebo, myślę sobie, że nawet jeśli mój majątek i zasługi są tak imponujące, że zajmą połowę tomu na kartach historii, to jednak jest to nic więcej jak tylko kilkadziesiąt stron papieru. Jeśli dla czegoś takiego chcesz poświęcić całe swoje życie, to ostatecznie, kiedy przyjdzie śmierć, będziesz żałował, że to zrobiłeś. Urodziłem się w Imperialnej Rodzinie, wszyscy wokół mnie dążyli do osiągnięcia najwyższej władzy i wsparcia ze strony Cesarza, ale moje oczy widziały, że ci wszyscy wysocy rangą urzędnicy, którzy osiągnęli najwyższą pozycję, wpływy i bogactwo wcale nie byli szczęśliwi… Na pewno nie tak szczęśliwi, jak ja jestem teraz… – Xi Cheng uśmiechnął się delikatnie, zanim dodał: – Skoro tak jest, dlaczego miałbym nadal się przy tym upierać? Bogactwo, władza i wpływy są w zasięgu mojej ręki, ale kazać mi bezradnie przyglądać się temu, jak umierasz na moich oczach… Raczej wolałbym porzucić tę możliwość i zamienić to wszystko na ciebie…

Mężczyzna mówił w miły i urzekający sposób, a słowa trafiały wprost do serca Shun Jie, sprawiając, że było ono niewymownie poruszone. Chciał otworzyć usta, by coś powiedzieć, ale Su’r obudzona przez ich głosy zaczęła głośno płakać.

Shun Jie nie mając wyboru, szybko podszedł do łóżeczka i podniósł otulone w koc dziecko, delikatnie tuląc je do siebie. Xi Cheng również do nich dołączył, aby sprawdzić kondycję Su’r.

Wygląda na to, że się zmoczyła… – W głosie Xi Chenga słychać było odrobinę bezradności. Dla tego mężczyzny, który zawsze czuł, że pod tym niebem nie ma dla niego rzeczy niemożliwych, zmiana pieluchy była jedynym prawdziwym problemem.

Skoncentrowany i odrobinę rozbawiony podczas przebierania Su’r Xi Cheng nie zauważył, jak Shun Jie spogląda na niego z boku.

Widząc tę rozczulającą scenę, serce chłopaka zlała fala łagodnych i ciepłych uczuć. Wyciągnął rękę i pewnie złapał za dłoń Xi Chenga. Powoli podniósł dziecko i przytulił je do piersi. Poczuł, jak jego oczy w tym momencie stają się mokre od wzbierających w nich łez…

Głupiec! – Xi Cheng zaśmiał się cicho. Powoli przybliżył się do Shun Jie, objął go i namiętnie pocałował drżące usta kochanka.

Waa… Waaa… – Su’r trzymana w ramionach Shun Jie, czując delikatny nacisk na swe kruche ciało, zaczęła głośno płakać.

Cholera…! – Słysząc, jak Xi Cheng głośno klnie i marszczy groźnie brwi, Shun Jie nie mogąc się dłużej powstrzymać, wybuchnął nagle radosnym śmiechem…

Te wszystkie łamiące serce i okrutne rzeczy, zostały rzucone w niepamięć. Nie skupiaj się na bólu i żalu, tylko odważnie trwaj w miłości, a szczęście w końcu do ciebie przyjdzie…

Koniec

Tłumaczenie: Polandread

1 Comments

  1. IonAnthos

    Historia niedorzeczna…nie wystarczy instruktaż uprawiania miłości męsko-męskiej jako główny wątek bo i tak ginie on w opisach „martyrologii” Duan Shun Jie…Tysiąc nieszczęść i upokorzeń jakie przeżywa w dwóch tomach tej nowelki…Naprawdę co za dużo … niestrawność gotowa…
    Doczytałam do końca, żeby potwierdzić puentę…to było jedyne możliwe zakończenie tej historii, żeby nie zamienić jej ostatecznie w hekatombę.

    Odpowiedz

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: