– Generale, Lord przysłał kogoś z wiadomością o wieczornym spotkaniu.
– Mhm. – Siedząc na krześle i wpatrując się w okno niewidzącym wzrokiem, Duan Shun Jie kiwnął lekko głową. Nawet nie spojrzał w kierunku Chang Er, który przyniósł mu nowe rozkazy.
Czuł się tak, jakby w pokoju pozostało tylko jego ciało, a dusza już od dawna uleciała przez okno.
Po sromotnej porażce w górach Panlong Wojsko Pingnan zostało zdziesiątkowane i doznało bardzo znaczących strat. Bez wątpienia wielu ludzi, którzy do tej pory byli zazdrośni o pozycję Shun Jie i przywileje, jakimi obdarzał go sam Ouyang Fa De, teraz swobodnie oskarżało go o samowolne opuszczenie stanowiska dowodzenia w czasie bitwy. Głośno wołali o karę dla niego, którą zgodnie z prawem wojskowym za tego rodzaju przewinienie było ścięcie głowy.
Niespodziewanie Ouyang Fa De zaprzestał dalszego śledztwa, rozkazując chwilowo zdegradować Duan Shun Jie z oficjalnego stanowiska Głównodowodzącego. Karą dla niego miał być areszt domowy w celu przemyślenia swego postępowanie i błędów.
Jednak Duan Shun Jie zachowywał się tak, jakby stracił pod Górą Panlong całą swą energią i siłę. Nie reagował ani na ludzką zawiść, wrogość ani nawet na współczucie. Całymi dniami siedział tylko wpatrzony pustym wzrokiem w dal, sprawiając, że jego towarzysze zaczęli myśleć, iż popadł w apatii z powodu poczucia winy i wstydu, i że już na zawsze utracił swego ducha walki.
Nikt jednak nie wiedział, że jego stan tak naprawdę spowodowany był niespodziewanym i nagłym rozstaniem z kochankiem.
Yan Xi Cheng po prostu zniknął z życia chłopaka tak nagle, jak się w nim pojawił. Jakby nigdy nie istniał w tym świecie.
Duan Shun Jie poprosił nawet kogoś, aby przeprowadził śledztwo i dowiedział się czegokolwiek o rodzinie Yan. Okazało się, że górska rezydencja była opuszczona już od dawna, lecz nigdy przedtem nie mieszkał tam nikt o takim nazwisku.
Znowu zaczęły nachodzić go dziwne myśli. Czy ktoś tak piękny, jak Xi Cheng mógł być częścią tego szarego świata? Czy to były tylko pobożne życzenia, aby tak zwykły człowiek, jak Shun Jie, mógł pragnąć przeznaczonej przez los miłości? Wmieszał w to nawet niezliczoną ilość oficerów i żołnierzy Armii Pingnan, aby zamiast niego cierpieli boską karę za te pragnienia…
Nigdy nie wierzył w Boga i nigdy nie wierzył w przeznaczenie, lecz teraz pozwolił pędzić na oślep swej wyobraźni. W końcu doszedł do wniosku, iż radość, którą wcześniej odczuwał i obecna agonia przepełniona poczuciem winy są wolą nieba.
To, do czego człowiek powinien dążyć, to splendor, chwała, bogactwo… Cała ambicja i pragnienia ludzkich dążeń całkowicie zniknęły z życia Shun Jie wraz ze zniknięciem Yan Xi Chenga.
Tysiące razy żałował, że nie umarł w tamtej bitwie u podnóża Panlong. Teraz nie cierpiałby z powodu tej straty.
Kiedy tak siedział wpatrzony w księżyc, który pomału ustępował miejsca wschodzącemu słońcu, jedyne myśli, jakie go nachodziły to te, że jego życie bez Xi Chenga będzie zbyt długie i puste. A kiedy nadejdzie jego koniec…
– Generale, na zewnątrz stoi młody panicz i prosi o spotkanie z tobą. – Chang Er jeszcze raz zapukał do drzwi pokoju.
– Powiedz mu, że nie chcę nikogo widzieć. – Duan Shun Jie nie miał ochoty na rozmowy z kimkolwiek z wyjątkiem tego jedynego człowieka, który z pewnością tu nie przyjdzie.
Jeszcze tak niedawno całym sercem myślał, że go odnajdzie. Teraz był zniechęcony i przygnębiony. Przestał wierzyć, że szczęście znów się do niego uśmiechnie.
– Ten Młody Panicz mówi, że nazywa się Yan i jest twoim dobrym przyjacielem…
Nagle drzwi z wielkim pośpiechem zostały otworzone. Chang Er nigdy wcześnie nie widział takiego wyrazu na twarzy swego Pana. Wydawało się, jakby cała jego osoba odzyskała utraconą energię i na nowo odżyła. Radość, zachwyt i niedowierzanie, wszystko to łączyło się w jedno.
Duan Shun Jie szybko przemknął koło niego i pobiegł prosto do drzwi frontowych.
– Xi Cheng! Xi Cheng! O Niebiosa! To naprawdę ty!
Shun Jie nie potrafił nawet wyrazić swych uczuć, które w tym momencie go wypełniły. Kiedy tylko zobaczył tę pełną wdzięku, uśmiechniętą i piękną twarz Yan Xi Chenga, poczuł, jakby słońce nagle zaświeciło w jego przygnębionym i rozżalonym sercu.
– Xi Cheng!
– Shun Jie. – W porównaniu do radości chłopaka, mężczyzna wydawał się bardziej spokojny.
Miał na sobie zwykłe szaty, a przy jego boku nie było żadnego służącego. Na jego twarzy odmalowało się zmęczenie i senność, jakby przybył tu z daleka, nie zaznając ani chwili odpoczynku.
Pomimo iż miejsce, w którym stali, było otwartym dużym pomieszczeniem, gdzie przyjmowano gości i gdzie z łatwością mogli być podejrzani przez innych ludzi, Duan Shun Jie nie potrafił się powstrzymać przed nagłą chęcią przytulenia mężczyzny, chęcią silniejszej od wstydu.
Przy dużej pomocy ze strony kochanka, Shun Jie zdążył się uspokoić, a wówczas zobaczył, jak mężczyzna daje mu znaki, aby skryli się w jego prywatnym pokoju i uciekli od ciekawskich spojrzeń.
– Xi Cheng, dlaczego tak nagle wyjechałeś? Chciałem cię odnaleźć, ale nikt nic nie wiedział o rodzinie Yan! – Kiedy tylko znaleźli się w sypialni, Shun Jie dokładnie zamknął za nimi drzwi i natychmiast zaczął domagać się wyjaśnień.
Twarz Yan Xi Chenga była spokojna. Podszedł do krzesła i wytwornie na nim usiadł.
– Tamtego dnia zaraz po twoim wyjściu do rezydencji przyjechał mój ojciec. Ktoś doniósł mu o tobie i o mnie, więc niezwłocznie przybył i nakazał, abym natychmiast dołączył do reszty rodziny. Oczywiście opierałem się, ale rozkazał on służbie, aby siłą zaprowadzili mnie do powozu i w ten sposób zmusił do wspólnego wyjazdu. Desperacko wypatrywałem szansy, aby uciec i cię odnaleźć.
Nawet jeśli było to tylko kilka słów, wystarczyły one, aby Shun Jie wyobraził sobie, przez jaki ból i cierpienie musiał przejść jego ukochany, aby z nim teraz być. Zerwał nawet więzi z własną rodziną!
Z poruszonym sercem odszukał dłoń Xi Chenga i stanowczo ją ścisnął. Całym sobą czuł, że niezależnie od tego, jak mocno go teraz kocha, to wciąż za mało.
– Naprawdę przez wiele przeszedłeś…
– Okoliczni mieszkańcy nie wiedzieli nic o mojej rodzinie, prawdopodobnie dlatego, że mieszkaliśmy w tej rezydencji od niedługiego czasu… mogli wciąż o nas nie wiedzieć… – Mężczyzna mówił bardzo swobodnie, nawet śladu wahania nie można było dostrzec na jego twarzy. – Przepraszam, Shun Jie. Musiałeś się bardzo o mnie martwić. Nie wiń mnie! Ja… nie mam już domu. Jeśli mnie nie chcesz, naprawdę nie będę miał dokąd pójść.
Yan Xi Cheng mówił bardzo poważnym i niskim głosem. W delikatny i zbolały sposób pochylił się w stronę klatki piersiowej chłopaka.
Nie tak dawno złożył przysięgę swemu Cesarskiemu Ojcu, że w ciągu roku zetrze w proch Armię Pingnan. Pomimo tak wielkiego błędu i przegranej bitwy pod górą Panlong, niespodziewanie Głównodowodzący Duan Shun Jie nie został obwiniony za tę krwawą porażkę. Oznaczać to może tylko jedno, że Ouyang Fa De w sposób oczywisty ceni tego chłopaka bardziej, niż ludzie do tej pory sądzili. To jeszcze mocniej utwierdziło Siódmego Księcia Yan Xi Chenga w przekonaniu, że musi wykorzystać ten związek, aby pokonać Pingnan od środka.
– Jak mogę cię o cokolwiek winić, przecież nie miałeś wyjścia. Ja… oprócz ciebie nie dbam o nic innego… – Shun Jie wypowiedział te słowa bez wahania i wstydu. Były przepełnione szczerością i płynęły prosto z głębi jego serca. Chciał, aby Xi Cheng wiedział o tym wszystkim i niczego się nie obawiał.
– Jesteś niemądry. Czy nie jesteśmy w końcu razem? – odpowiedział mężczyzna, pokazując na swej twarzy prawdziwe wzruszenie, lecz w duchu szydząc z tego zakochanego głupca.
Nagle bez wahania patrząc prosto w jasne oczy Shun Jie, wyciągnął rękę i delikatnie rozwiązał szarfę na jego tali.
– Xi Cheng, dlaczego ty… – Chłopak natychmiast okrył się rumieńcem. Nigdy by nie pomyślał, że jego kochanek może być tak niecierpliwy, ale po tak długim rozstaniu nie miał serca, aby mu odmawiać. Pozwolił się rozebrać i położyć na łóżku stojącym za nim.
Wszystko było jak we śnie…
– Xi Cheng… Xi Cheng… – Szepcząc ciągle imię ukochanego, chłopak już przestał liczyć, ile razy mężczyzna wchodził w jego ciało. Wiedział tylko, że kiedy się dziś spotkali, był wciąż środek dnia, a teraz niebo za oknem przybrało kolor zmierzchu.
Oboje kochali się przez wszystkie te godziny, a ich splątane ze sobą ciała ani na chwilę nie chciały się rozłączyć. Cały pokój wypełniony był zapachem potu i pożądania.
– Shun Jie, bardzo zeszczuplałeś… – Używając siły, aby poruszać swą talią, mężczyzna nieprzerwanie wchodził w gorące i namiętne ciało leżące pod nim.
Prawdą było to, że pochłonięty tęsknotą i poczuciem winy chłopak, zapominał regularnie jeść, co w konsekwencji przyczyniło się do dużej utraty wagi. Pomimo iż Shun Jie to wiedział, jak miał się do tego przyznać? Dodatkowo teraz podczas ich stosunku leżał na brzuchu, od tyłu przyjmując w sobie partnera, co dodatkowo sprawiło, że poczuł się jeszcze bardziej zawstydzony. Nie śmiał pokazać swej twarzy, na której widać było każde jego pragnienie.
– To… to nie ma znaczenia… to tylko trochę ciała… Jeśli chcesz, żebym przytył… zrobię to… Achh… – Ostatni okrzyk zaskoczenia nie miał nic wspólnego ze sprawą, o której mówili. Był spowodowany tym, że Yan Xi Cheng nagle przyspieszył rytm poruszania się i doszedł wewnątrz jego ciała.
– Shun Jie, Shun Jie! – Być może z powodu tak długiego rozstania Yan Xi Cheng był dzisiejszej nocy tak szczególnie pobudzony. Sam stracił rachubę, ile razy szczytował już w ciele chłopaka. Wyciągnął powoli swą męskość, lecz w czasie krótszym niż złapanie oddechu jego członek znów stał prosto. Ocierał się o skraj wciąż lekko otwartego kręgu mięśni, gotowy zatopić się tam znowu.
Duan Shun Jie nie kochał się już od tak dawna i dziś nie był w stanie w pełni się tym cieszyć. Desperacko próbował opierać się kochankowi, który wciąż bez odpoczynku chciał się w nim poruszać. Był już na skraju łez, kiedy zaczął prosić o litość:
– Xi Cheng, ja… błagam cię… Nie rób tego więcej… ja już nie mogę… to tak boli…
W najgłębszej części swego ciała w jamie brzusznej odczuwał dziwny rodzaj rozpychania do granic możliwości. Wiedział, że jeśli jeszcze raz odbędą stosunek, spowoduje to już torsje i wymioty. Jednakże widząc twarz i wypełniające się łzami oczy mężczyzny, naprawdę nie chciał go rozczarować.
Z trudem obrócił się i bez wahania otworzył swe usta, aby wziąć w nie nabrzmiałą męskość kochanka.
W tej samej sekundzie dziwny wyraz pojawił się na twarzy Xi Chenga. Shun Jie nie zwrócił na to uwagi, z determinacją używając swej niezdarnej techniki, aby go zadowolić. Nie potrafił kontrolować tej rzeczy, którą oplatały jego wargi, i która niemalże blokowała jego przełyk, utrudniając oddychanie.
Już po kilku sekundach całe usta wypełniły się słoną i gęstą cieczą, lecz chłopak nie poczuł ani odrobiny obrzydzenia. Nie przestając na tym, ciągle poruszał swoim językiem w nadziei, że dzięki temu da swemu kochankowi jeszcze więcej przyjemności.
Pomimo tych starań jego ruchy były wciąż bardzo niezdarne, lecz i tak coraz bardziej rozpalał ogień szalonego pożądania, który mocniej i mocniej płonął w brzuchu Xi Chenga.
W końcu nie mogąc dłużej się powstrzymać, Yan Xi Cheng złapał w obie dłonie tył głowy Shun Jie i w jego ciepłych ustach zaczął poruszać w przód i w tył swą spragnioną męskość.
Nie dając chłopakowi najmniejszej szansy na ucieczkę, stanowczo uwięził jego głowę w dłoniach i trzymał członek w jego ustach tak długo, aż upewnił się, że całe nasienie rozlało się po ciepłym wnętrzu. Dopiero potem go wypuścił.
W jego oczach widać było napięcie, kiedy obserwował, jak Shun Jie krztusi się i kaszle, a jego twarz puchnie i robi się intensywnie czerwona. W końcu powoli przyciągnął go do siebie i delikatnie poklepywał po plecach, aż poczuł, że oddech chłopaka nieznacznie się uspokoił.
Leżeli wtuleni w siebie przez jakiś czas. Oboje milczeli, nasłuchując dźwięków nocy dochodzących zza okna.
– Xi Cheng, tak za tobą tęskniłem. – Shun Jie wyszeptał nagle, przerywając ciszę i z zamkniętymi oczami całym sobą cieszył się czystym i mocnym zapachem kochanka. Kryjąc swój wstyd za powiekami, nie zauważył nawet, że wyraz twarzy mężczyzny pozostał zimny i obojętny, pomimo usłyszenia tego ciepłego wyznania.
Tej nocy kochali się jeszcze kilka razy. Po każdym z nich palce Yan Xi Chenga ze swymi nieczystymi intencjami kierowały się do ciasnego kręgu mięśni Shun Jie, stymulując je i poluźniając. Za każdym razem zostawiał na ustach i ciele chłopaka pocałunki, mające zwieść jego czujność i uśmierzać ból.
Cieszyli się intymnymi chwilami aż do poranka, kiedy to Chang Er zapukał trzykrotnie do drzwi sypialni, żeby go obudzić. Nie mając wyboru, Shun Jie wstał w końcu, ubrał się i po wymianie długich intymnych pocałunków z kochankiem niechętnie wyszedł z pokoju, aby spotkać się ze swym Panem, Lordem Pingnan.
***
– Shun Jie, widzę, że dziś masz lepszy nastrój! – Ouyang Fa De, prawdopodobnie ze względu na bliską znajomość z Lordem Zhongnan, traktował chłopaka bardziej jak bratanka niż podwładnego.
Duan Shun Jie czuł, że z całego jego ciała emanuje radość i nie jest w stanie tego ukryć. Nie śmiał jednak wyjawić powodu tego wspaniałego nastroju. Szybko pochylił się w pełnym szacunku ukłonie, po czym spokojnie podszedł do stołu, usiadł i czekał, aż Ouyang Fa De wyjawi powód, dla którego dziś go wezwał.
– Shun Jie dobrze wiesz, że po porażce, jaką odnieśliśmy pod Panlong wielu ludzi chce, abym wyraził zgodę na ukaranie cię w najsurowszy sposób.
Twarz chłopaka stała się nagle poważna, kiwnął głową w geście porozumienia. Opuszczenie swego posterunku w czasie bitwy to najgorsza zbrodnia, która absolutnie musi być zadośćuczyniona. Zwykły areszt domowy w celu przemyślenia swych błędów jest niewystarczający.
– Chciałem cię już wiele razy zapytać, co właściwie skłoniło cię do tego, abyś tak bardzo zaniedbał swe obowiązki wojskowe, jednak ty nigdy nie chciałeś niczego tłumaczyć i tylko przybierałeś taki wyraz twarzy, jakbyś chciał za chwilę umrzeć. – Ouyang Fa De mówił zmartwionym głosem.
– Panie, ja… – Policzki chłopaka zarumieniły się nagle. Jak miał wytłumaczyć to, co się stało? Jak powiedzieć, że opuścił swych żołnierzy, aby w sekrecie spotkać się z kochankiem?
– Dobrze, nie będę już dłużej poruszał tego tematu. Mam jednak nadzieję, że gdy na nowo obejmiesz swą pozycję Głównodowodzącego Armia Pingnan, nie powtórzysz więcej tego samego błędu. – Widać było, że Ouyang Fa De nie ma zamiaru jeszcze bardziej komplikować spraw, więc jasno wyraził swe intencje.
– Panie, masz na myśli… – Duan Shun Jie oniemiał, kiedy usłyszał o planach ponownego przekazania mu dowództwa. Jak miałby sobie z tym poradzić, gdy wciąż ciąży na nim odpowiedzialność za klęskę pod Panlong?
Lord Ouyang Fa De dał znać dłonią, że nie chce słyszeć odmowy. Spojrzał stanowczo na chłopaka i spokojnie powiedział:
– Nie mam syna, ale ciebie już od początku traktowałem, jakbyś nim był. Tak długo, jak potrafisz sprostać moim oczekiwaniom i poprowadzić Wojska Pingnan, aby obalić despotycznego władcę Datong, uznam to za wystarczającą zapłatę.
Gdyby Duan Shun Jie usłyszał to jeszcze kilka dni temu w czasie, gdy swym sercem i duszą przebywał w świecie smutku i rozpaczy, z pewnością odmówiłby Lordowi Ouyang Fa De ponownego przyjęcia tak wielkiej odpowiedzialności. Lecz dziś, kiedy znów połączył się z Yan Xi Chengiem, rozumiał, że potrzebuje wystarczająco dużej władzy i wpływów, aby móc ochronić ten zakazany związek. Dodatkowo słowa Lorda Pingnan również sprawiły, że poczuł się miło poruszony.
Widząc po minie chłopaka, że ten prawie się już zgodził, starszy mężczyzna postanowił kuć żelazo, póki gorące.
– Nie chcę, żebyś mi odmawiał. Jutro wydam rozkaz o odwołaniu twego aresztu domowego i mianuję cię na nowo Głównodowodzącym całego Wojska Pingnan. Dziś możesz wrócić do siebie i trochę odpocząć, lecz od jutra szykuj się do służby. – Poklepał ramię Shun Jie, a w jego oczach pojawił się na chwilę dziwny wyraz. W końcu nie mówiąc niczego więce,j dał znać chłopakowi, że może odejść.
Te wszystkie niespodziewane rzeczy, które wydarzyły się jedna po drugiej, sprawiły, że Shun Jie był wciąż oszołomiony i niezdolny, aby naprawdę się tym cieszyć. Jednak myśl o tym, że w jego małej rezydencji wciąż czeka na niego Yan Xi Cheng, w jednej chwili uszczęśliwiła jego serce i sprawiła, że natychmiast pobiegł z powrotem do domu.
Gdy tylko wszedł do sypialni, jego oczom ukazał się wspaniały widok. Xi Cheng wciąż leżał na posłaniu jak w chwili, kiedy go zostawił. Był nagi i uwodzicielsko uśmiechał się do niego. Shun Jie podszedł do kochanka i usiadł spokojnie na skraju łóżka. Z lekkim uczuciem niepokoju wytłumaczył mu, dlaczego Lord Pingnan wezwał go do siebie. Widząc jednak uszczęśliwioną twarz mężczyzny, sam w końcu przyznał, że to dobre wiadomości i pozwolił swemu sercu również się tym cieszyć.
W pośpiechu zjedli śniadanie, lecz zaraz po nim znowu trafili do łóżka. Pomimo tego, że Shun Jie był ogromnie zmęczony i śpiący, nie potrafił odmówić ukochanemu i pozwolił mu posiąść swoje ciało jeszcze kilkakrotnie, wspólnie z nim osiągając szczyty uniesień, zanim oboje zasnęli skrajnie zmęczeni.
Łagodność i czułość Yan Xi Chenga przyniosła ze sobą szczęście, którego Shun Jie nigdy nie zaznał. Jeśli ktoś zapytałby go dziś o to, jakie jest jego największe marzenie, to bez najmniejszego wahania odpowiedziałby stanowczo, że nie marzy o niczym innym, jak tylko być z tym pięknym mężczyzną do końca swych dni. Życie z kimś, kogo tak mocno się kocha, było o wiele lepsze niż sława, splendor i bogactwo.
Gdy Yan Xi Cheng przybył do Jinling, by odnaleźć Duan Shun Jie, w ogóle nie spodziewał się, że chłopak będzie w stenie zachować swoją dotychczasową pozycję i siłę.
Mimo wszystko podczas bitwy pod Panlong popełnił tak niewybaczalny błąd. Z początku planował tylko użyć go, aby dzięki niemu poznać innych wysokich oficerów i wpływowe osobistości Pingnan. Szukał w ten sposób okazji, aby stać się rozpoznawalnym wśród wysokiej rangi oficjeli i spokojnie czekać, aby wykonać następny ruch.
Niespodziewanie Ouyang Fa De mimo wszystko cenił zdolności Duan Shun Jie i dobrze o nim myślał. Yan Xi Cheng sam nie mógł uwierzyć, że los tak się do niego uśmiechnął.
***
Następnego dnia Lord Pingnan, ignorując sprzeciw wielu przyjaciół i urzędników, którzy zawsze wiernie stali przy jego boku i doradzali mu, przywrócił Shun Jie utracone wcześniej stanowisko Głównodowodzącego Armią. Nadając mu ten tytuł, uczynił go człowiekiem, w którego rękach znalazło się życie ponad dziesięciu tysięcy żołnierzy.
Nastające po sobie dni były wypełnione ciężką pracą, lecz Shun Jie starał się znaleźć czas, aby towarzyszyć Yan Xi Chengowi i nie zaniedbywać ich związku. Czasami, kiedy sprawy były zbyt pilne, aby odłożyć je na później i nie mogąc pozwolić sobie na jakakolwiek przerwę, Duan Shun Jie pozwalał kochankowi towarzyszyć mu i pomagać w jego oficjalnych obowiązkach.
Piękny i kulturalny Yan Xi Cheng szybko zdobył uznanie wielu wysokich oficerów i Generałów z Armii Pingnan. Wszyscy w koło wiedzieli, że przy boku Wielkiego Generała Shuna, znajduje się jego dobry przyjaciel, zwany Młodym Paniczem Yan.
Dzisiejszego dnia, tak jak wiele razy wcześniej, Yan Xi Cheng towarzyszył chłopakowi w jego gabinecie, doradzając mu w kolejnych sprawach wojskowych.
Przenikające przez bambusowe parawany jaskrawe światło słoneczne rozlało się na jasnym i czystym karku mężczyzny, sprawiając, że serce Shun Jie zaczęło mocniej bić. Nachylił się, aby złożyć w tym miejscu pocałunek, lecz nagle niemalże podskoczył do góry zaskoczony, gdy drzwi do gabinetu szeroko się otworzyły.
– Kto? – Wściekłość, która odmalowała się na jego twarzy, zniknęła, gdy tylko zobaczył osobę, która ośmieliła się wejść.
Oczywiście Yan Xi Cheng nie przeoczył zmiany w zachowaniu chłopaka i nie mogąc się powstrzymać, z ciekawością zaczął obserwować przybyłego gościa.
Była to młoda dziewczyna, około siedemnasto, może osiemnastoletnia. Na pierwszy rzut oka widać było, że pochodziła z zamożnej rodziny. Piękna i czarująca twarz ożywiona była przez parę nadzwyczaj bystrych oczu.
Było jednak w niej coś, czego Yan Xi Cheng nie mógł znieść. Sposób, w jaki patrzyła na Shun Jie i uśmiech, jakim go obdarzyła, był pełen podziwu. Był to wyraz twarzy zakochanej dziewczyny. Jak mogłaby ukryć tę prawdę przez Siódmym Księciem, który dorastał pośród niezliczonej liczby pięknych kobiet?
– Si Qi? Po co przyszłaś? I jeszcze nie pukasz do drzwi! – W tej odrobinie reprymendy Duan Shun Jie użył braterskiego tonu głosu.
– Kto to jest? – zapytała dziewczyna ordynarnie, dostrzegając zaciekawione jej osobą spojrzenie Xi Chenga, ani na chwilę nie spuszczając wzroku z mężczyzny.
– Ach, to wielki Brat Yan Xi Cheng, jest moim dobrym przyjacielem. Xi Cheng, to jest Ouyang Si Qi. Si Qi to córka Lorda Pingnan. Nigdy jej nie obrażaj i nie sprzeciwiaj się jej! W Jingling oprócz Lorda Pingnan jej słowo również stanowi prawo. – Duan Shun Jie swobodnie przedstawił ich sobie. Widać było, że on i Si Qi byli w dobrych relacjach.
Mężczyzna już wcześniej wiedział, że Ouyang Fa De ma córkę. Słyszał również plotki, że planował on uczynić swego przyszłego zięcia następcą.
Przebiegły plan pojawił się natychmiast w głowie Yan Xi Chenga. Zachowując milczenie, patrzył na dziewczynę i delikatnie się do niej uśmiechał, aby wyrazić w ten sposób swe powitanie.
Zaledwie garstka ludzi mogła oprzeć się jego uśmiechniętej twarzy. Si Qi była tylko młodą dziewczyną, jej policzki natychmiast się zarumieniły oczarowane tym widokiem.
– Si Qi, o co chodzi, po co mnie szukałaś? – Shun Jie widząc jej zawstydzenie, zapytał szybko, aby przerwać tę niezręczną chwilę.
Gdyby tylko mógł, schowałby swego kochanka w miejscu niedostępnym dla ludzi, nikomu nie pozwoliłby o nim myśleć, ani patrzeć na ten czarujący i łagodny uśmiech.
– Czy muszę mieć jakieś kłopoty, nie mogę po prostu przyjść, żeby cię odwiedzić? – Dziewczyna wydęła usta, po czym przeniosła wzrok z Xi Chenga na Shun Jie. – Hmph! To tylko mężczyzna z trochę przystojniejszą twarzą, jak mógłby się równać z łagodnym, miłym i szczerym usposobieniem, jakie posiada Wielki Brat Duan.
Już wiele razy w ten sposób wypowiadała się o Shun Jie. Zawsze robiła to przy swym ojcu, aby zasugerować mu swój wybór. Jednak Ouyang Fa De za każdym razem robił skwaszoną minę i nigdy na to poważnie nie reagował. Teraz zrobiła to przy Yan Xi Chengu, dając mu do zrozumienia, jak bardzo poważne są jej uczucia względem chłopaka.
– Mała dziewczynko! To nie jest dla ciebie miejsce do zabawy! – Duan Shun Jie sam nie potrafił pojąć dlaczego, ale nie chciał, aby Ouyang Si Qi i Yan Xi Cheng przebywali w tym samym miejscu. Widząc dziwny wyraz twarzy kochanka, wpatrującego się z uśmiechem w dziewczynę, poczuł w sercu dziwny niepokój.
– Wielki Bracie Duan, jesteś starym i upartym człowiekiem! Przyszłam tu dziś, aby zapytać, kiedy znajdziesz choć trochę czasu i pójdziesz ze mną na spacer nad rzekę Qinhuai… – Ouyang Si Qi nie była ani odrobinę świadoma skomplikowanych uczuć wypełniających serce Duan Shun Jie. Jej delikatnie zaróżowiona i zaokrąglona twarz była naprawdę słodka, a jej oczy iskrzyły blaskiem zakochanej dziewczyny.
Kiedy chłopak miał już zamiar odmówić, Yan Xi Cheng pociągnął szybko za jego rękaw, aby go powstrzymać i wszedł mu w słowo:
– Shun Jie, odkąd przybyłem do Janling, nie byłem jeszcze na żadnej wycieczce. Skorzystajmy z tej okazji i pójdźmy pozwiedzać miasto i okolice. – Spojrzał prosząco na chłopaka.
Duan Shun Jie nie potrafił odmówić tym pięknym oczom i pokiwał głową na zgodę. Po ustaleniu terminu wycieczki do ogrodów nad jeziorem odprowadzili uradowaną Si Qi do jej lektyki i odesłali z powrotem do domu.
– Xi Cheng, nie odnosisz wrażenia, że tak pełna życia dziewczyna, jak Si Qi jest niezwykle czarująca? – zapytał nagle Shun Jie, nie spuszczając zawstydzonego wzroku z przeglądanych właśnie dokumentów leżących na jego biurku w gabinecie.
Nie potrafił już dużej powstrzymać swych wątpliwości, które zagościły w jego sercu po tym porannym spotkaniu. Pomimo tego, iż zarówno w łóżku, jak i w czasie ich prywatnych spotkań, Yan Xi Cheng były jeszcze bardziej delikatny w stosunku do niego, to Shun Jie i tak czuł się bardzo niepewnie. W końcu jego twarz i wygląd był tylko przeciętne i w porównaniu do delikatnej i świeżej urody Ouyang Si Qi, trudno było mu nie odczuwać swej niższości i szczerze bał się, że kochanek może go niedługo porzucić. Yan Xi Cheng spojrzał na niego z boku i zaśmiał się głośno.
– Przestań, proszę! Jeśli to, co powiedziałeś, usłyszałaby Ouyang Si Qi, obawiam się, że bardzo by ją to zasmuciło i złamało serce. Ta młoda dama w oczywisty sposób wybrała cię jako swój miłosny cel, a ty nagle martwisz się, że chciałaby zabrać ci kochanka… Czy to nie wyśmienity żart?
Twarz Duan Shun Jie poczerwieniała nagle. Tak naprawdę już od dawna był świadomy uczuć Si Qi do niego, ale nigdy nie myślał o tej sprawie poważnie. Jednak teraz Yan Xi Cheng prosto i bez skrępowania zwrócił na to uwagę. Chłopak poczuł się zażenowany, zamknął w sercu swe wątpliwości i nic nie odpowiedział.
***
Bardzo szybko nadszedł dzień wycieczki do Ogrodów nad rzeką. Duan Shun Jie akurat w tym czasie miał pilne sprawy wojskowe, które nie pozwoliły mu choćby na chwilę przerwy. Widząc rozczarowanie na twarzy Si Qi, mógł tylko bez końca ją przepraszać, lecz za nic nie potrafił jej przekonać, aby w końcu go zrozumiała.
Nagle do rozmowy wtrącił się Yan Xi Cheng, który do tej pory milcząco stał przy boku Shun Jie i obserwował całą sytuację.
– Shun Jie, jeśli Panienka Ouyang nie ma nic przeciwko, pozwól, że ja będę jej towarzyszył. W ten sposób nie sprawimy ci kłopotów, a Panience Si Qi przykrości.
– To… – Shun Jie wciąż się wahał, lecz zauważył, że dziewczyna uśmiechnęła się w końcu poprzez łzy.
– To wciąż Starszy Brat Yan jest tym życzliwszym, Si Qi dziękuje i przyjmuje zaproszenie Brata Yana. Duan Shun Jie… ty po prostu umrzyj! Si Qi już nigdy więcej nie okaże ci sympatii! – Jeszcze bardziej pokazując swą złość, pociągnęła za rękaw Yan Xi Chenga i wyszła wraz z nim z gabinetu, nie zamykając za sobą drzwi.
Shun Jie pozostał w środku i patrzył, jak oboje odchodzą i znikają za zakrętem korytarza. Poczuł, jak dziwne i nieprzyjemne uczucie ogarnia jego serce.
Oczywiście niedługo po tym Ouyang Si Qi w sposób naturalny stała się częstym gościem w rezydencji Głównodowodzącego Generała Shuna.
Na początku zawsze zmuszała Duan Shun Jie i Yan Xi Chenga, aby towarzyszyli jej w kolejnych zabawach i wycieczkach. Jednak po tym, jak kilkakrotnie Shun Jie stanowczo jej odmówił, zaczęła w końcu zabierać ze sobą tylko Yan Xi Chenga. Za każdym razem mężczyzna zgadzał się na to z uśmiechem na twarzy, jak gdyby nie widząc, że w tych momentach twarz Shun Jie na krótko staje się pochmurna i smutna.
Ponieważ działo się to regularnie, na ulicach miasta w zastraszającym tempie szerzyły się plotki. Było również wielu donosicieli, którzy bez przerwy przychodzili do Shun Jie, robiąc aluzje, że Yan Xi Cheng zamierza wykorzystać status Ouyang Si Qi, by wspiąć się na wyżyny społeczeństwa. Duan Shun Jie oczywiście nie wierzył pogłoskom, jednak mimo to słowa ludzi spowodowały, że w jego sercu powoli zaczął rosnąć niepokój.
Któregoś razu poruszył ten problem i zapytał o to swego kochanka. Yan Xi Cheng ze zdziwionym wyrazem twarzy, że jego intencje mogły być aż tak źle zrozumiane, odpowiedział bez wahania:
– Shun Jie, ona jest córką Lorda Pingnan. Obawiam się, że jeśli jej odmówię, może to sprowadzić na ciebie gniew Lorda. Gdyby nie ta obawa, po co miałbym znosić to jej naiwnie dziewczęce zachowanie? Jeśli ci to przeszkadza, już nigdy więcej nie będę jej towarzyszył.
Gdyby po usłyszeniu tych słów, Shun Jie w dalszym ciągu nie chciał mu wierzyć, czy miałby prawo, aby nadal uważać się za jego kochanka? Chłopak w końcu zaczął obwiniać sam siebie za te wątpliwości i natychmiast przeprosił ukochanego. A kiedy znowu znalazł się w ciepłych i kochających objęciach Yan Xi Chenga, cała jego nieufność i podejrzenia po prostu zniknęły.
Poza tym jedynym cieniem, jaki pojawił się w ich życiu, cały ich związek wspaniale rozkwitał. Duan Shun Jie zawsze czuł, że ich wspólnie spędzone chwile są wypełnione szczęściem i słodyczą.
Za każdym razem, kiedy miał chwilę odpoczynku od rutynowych obowiązków, oboje włóczyli się po każdym zakamarku Jianling. Niezależnie od tego, czy pływali łodzią po rzece Qinhuai, odwiedzali starą świątynię, czy wymieniali ze sobą subtelne uśmiechy lub ich dłonie delikatnie się dotykały, każda z tych rzeczy sprawiała, że Shun Jie zapominał o otaczających go ludziach i całkowicie zanurzał się wraz z ukochanym w ich własnym świecie.
Przypadkowo podczas jednej z ich wycieczek mężczyźni weszli do cichej i opuszczonej świątyni za miastem. Shun Jie pociągnął za szatę Yan Xi Chenga, aby wraz z nim ukląkł na zimnej posadzce.
– Xi Cheng, nie wierzę w reinkarnację. Jedynym pragnieniem mego doczesnego życia jest bycie z tobą. Nie chcę się nigdy z tobą rozstawać.
Chłopak wpatrywał się intensywnie w spokojne oblicze Buddy na wprost siebie, po czym odwrócił wzrok i z największą szczerością i spokojem popatrzył na kochanka.
– Ja… Ja oczywiście czuję to samo. – Odpowiedział Xi Cheng ściszonym głosem po chwili krótkiego wahania.
Razem złożyli potrójny pokłon do posagu Buddy, po czym wstali. Na ustach Shun Jie pokazał się delikatny uśmiech. Właśnie przed chwilą wyznali sobie miłość i zrobili to przed obliczem Oświeconego.
– Xi Cheng. – Shun Jie zdjął ze swej szyi złoty, delikatny łańcuszek, wyciągnął ramiona i zapiął go na karku kochanka. – Ten łańcuszek nie jest wartościowy, ale mój Pan powiedział mi, że jest to jedyna pamiątka po mojej matce. Odkąd byłem mały, zawsze go nosiłem i nigdy się z nim nie rozstawałem. Chciałbym ci go podarować.
Yan Xi Cheng milczał przed dłuższy czas, po czym również zdjął jadeitowy naszyjnik ze swej szyi i zapiął go na karku chłopaka. Wraz z tym gestem głębokim i intymnym pocałunkiem zapieczętował niewypowiedzianą obietnicę miłości…
Zwątpiłam…w sens czytania, ponieważ chyba znam już zakończenie…