Mo Dao Zu Shi

Rozdział 97 – Pragnienie VIII6 min. lektury

Po wejściu do pokoju i zamknięciu za sobą drzwi Wei Wuxian oparł się o framugę. Gdy usłyszał zgrzyt zamka od pokoju obok, natychmiast sobie przywalił.

Usiadł na drewnianej leżance i ukrył wciąż czerwoną twarz w dłoniach. Była gorąca jeszcze po dłuższej chwili, żar jego ciała także nie przygasał. Chwycił nawet stojący na stole dzbanek i wylał sobie wodę na głowę, lecz to wcale nie pomogło. Zapach Lan Wangjiego nie znikał z jego skóry.

Wei Wuxian wiedział, że jeśli tu zostanie, to nie będzie w stanie się do rana uspokoić, wiedząc, że jego towarzysz jest zaledwie po drugiej stronie ściany i pamiętając, co robili raptem kilka chwil temu. Nie mógł tutaj zostać. Otworzył okno i wdrapał się na parapet, po czym lekko wyskoczył jak czarny kot, bezdźwięcznie lądując na ziemi obok gospody.

Było już późno. Na ulicach nie było ani żywej duszy, dzięki czemu mógł bez przeszkód pobiec przed siebie.

Mijając zniszczoną przez pijanego Lan Wangjiego ścianę Wei Wuxian w końcu się zatrzymał. Wyryte w niej były chaotyczne rysunki przedstawiające króliki, bażanty i drobne postaci. Wpatrując się na nie, przypomniał sobie, z jaką dedykacją zostały stworzone. Jego towarzysz chciał, by je podziwiał. Nie mógł powstrzymać cisnącego mu się na usta uśmiechu.

Nagle jego serce wypełnił nieopisany żal.

Gdyby tylko tak nie zaszalał, gdy był pijany! Wtedy przynajmniej mógłby udawać, że jest bardzo szczery i uczciwy, bez wstydu śpiąc teraz obok Lan Wangjiego. Zamiast tego czekała go noc na ulicy i bieganie jak bezgłowa mucha, by trochę ochłonąć.

Wyciągnął dłoń, głaszcząc dwie całujące się postacie, a jego wzrok spoczął na wyryty nad nimi napis „Lan Wangji i Wei Wuxian tu byli”. Musiał usunąć te słowa, lecz zanim to zrobił, opuszką palca prześledził każdy znak tworzący pierwsze z imion.

Raz. Dwa razy. Trzy razy.

Im dłużej ich dotykał, tym bardziej nie chciał przestać.

Nagle usłyszał szelest, co wywołało w nim niepokój, gdyż był środek nocy. Wyszedł za róg i się rozejrzał, zauważając ubraną na czarno postać trzymającą pilnik i z oddaniem próbującą spiłować napisy na ścianie.

Wen Ning się odwrócił. Cała jego twarz pokryta była białym pyłem.

Co tutaj robisz, paniczu?

Nie, co ty tutaj robisz?

Och. Panicz Lan zostawił tak wiele napisów i rysunków. Gdyby mieszkańcy się obudzili i to rano zobaczyli, to zapewne nie byliby zadowoleni, więc przyszedłem się ich pozbyć… – Po chwili przerwy zapytał: – Gdzie panicz Lan?

Wei Wuxian spojrzał w dół.

Poszedł spać, a ja postanowiłem pospacerować.

Wen Ning zauważył, że nie był w najlepszym nastroju, więc przestał na chwilę piłować.

Paniczu, czy coś się stało?

Podszedł kilka kroków bliżej, po czym nagle się zatrzymał i szybko cofnął. Wei Wuxian patrzył się na niego zdezorientowany.

Co tym razem robisz?

Wen Ning wyglądał na przerażonego. Zamachał dłońmi.

Nie, nie. Nic!

Na pierwszy rzut oka widać było, że jest zawstydzony. Zerknął na siebie i zauważył, że na przegubach ma odciśnięte czerwone ślady palców. Prawdopodobnie powstały, gdy Lan Wangji złapał go i rzucił na łóżko. Dotknął ust. Wciąż były lekko opuchnięte. Gdy tarmosili się na łóżku, przytulając tak mocno, że prawie stali się jednością, Lan Wangji gryzł i ssał jego skórę. Szyja Wei Wuxiana zapewne również przedstawiała niezły widok.

Gdyby w żyłach Wen Ninga płynęła jakakolwiek krew, to rumieniłby się jak burak.

Ty… Ugh! – Wei Wuxian nie wiedział, co powiedzieć. Usiadł pod ścianą i westchnął. – Chcę się napić wina.

Pójdę kupić – odparł natychmiast Wen Ning.

Wracaj! Gdzie biegniesz?

Trup zawrócił.

Szukam alkoholu…

Ech… Tylko tak powiedziałem, a ty od razu rzuciłeś się do biegu. Wiesz, że nie jesteś moim sługą?

Wiem.

A zresztą czy masz jakieś pieniądze?

Nie…

Widzisz?! Wiedziałem!

Ale panicz Lan… ma dużo pieniędzy. To takie fajne.

Ugh. – Wei Wuxian uderzył kilka razy głową o mur, ciągle wzdychając. – Nieważne. Już nie będę nigdy pił.

Dlaczego? – Wen Ning był zaskoczony.

Alkohol wszystko psuje. Zostanę abstynentem.

Usta trupa drgnęły.

Co to ma być? Nie wierzysz mi?

Nie, nie… – wymamrotał Wen Ning. – Siostrze nie udało się zrazić cię do alkoholu, choć próbowała wszystkiego, co w jej mocy…

Hahaha! Przecież tylko robiła mi dziury w ciele swoimi igłami co drugi dzień, prawda? – Gdy już przeszła mu chęć do śmiechu, Wei Wuxian dodał: – Wen Ning, czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, co zrobisz, gdy ta sprawa się zakończy?

Wen Ning zamarł z zaskoczenia.

Co zrobię?

Obecnie nie miał już prawie żadnych przyjaciół na świecie. Właściwie to nawet nie znał zbyt wielu ludzi. Nigdy nie był dobry w planowaniu, a tym bardziej w podejmowaniu decyzji, więc albo słuchał się Wen Qing, albo Wei Wuxiana. Prawdopodobnie nie wiedział, dokąd powinien się później udać, ani nawet gdzie może się wybrać, ale patriarcha miał nadzieję, że odnajdzie własną drogę. Jednak gdyby tak powiedział, to zapewne zabrzmiałoby, jakby go wyganiał.

Zastanowił się nad tym przez chwilę. Wen Ning może i nie miał żadnych planów, ale on też nie wiedział, co później ze sobą począć, prawda? Pierwotnie wszędzie podróżował z Lan Wangjim, więc nie miał tego problemu. Był pewny, że to się nie zmieni, jednak po dzisiejszej nocy ich relacje mogą nie być już jak dawniej. Samotne wędrówki po świecie nie wydawały się takie straszne i niewykonalne, ale głos w sercu Wei Wuxiana powiedział mu stanowczo, że to niemożliwe.

Słowa, które wypowiedział podczas drogi powrotnej z Wieży Karpia, okazały się prawdą. Obecny Wei Wuxian nie był w stanie sobie poradzić bez Lan Wangjiego.

Westchnął z rozpaczy.

Chcę się napić.

Im dłużej o tym myślał, tym gorzej się czuł. Niepokój, który nie znalazł ujścia, zamienił się w pożogę gorejąca w jego sercu. Zerwał się na nogi.

Kurwa. Wen Ning, idziemy!

Gdzie?

Poszukać kłopotów!

Tłumaczenie: Ashi

Tom I
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36

Tom II
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57

Tom III
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83

Tom IV
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Posłowie autorki I
Posłowie autorki II

12 Comments

  1. Ksiadzgei_

    Wei mimo że mentalnie ma 35 lat około jego dusza ma 35? To wciąż jak dziecko się zachowuje które podąża biernie za rodzicami nie myśląc co czeka go za 10 czy 50 lat no ale zobaczymy co go dalej czeka :’D

    Odpowiedz
  2. Anonim

    Dziękuję gorąco , tak jak pozostali czytelnicy za Twoje tłumaczenie ale błagam , nie bądź okrutna i nie torturuj nas tak długim oczekiwaniem na kolejne rozdziały. Codziennie odpalam swojego laptusia z nadzieją na przeczytanie kolejnego rozdziału………: )

    Odpowiedz
  3. Badacz Sweevil

    Dziękuję za kolejny rozdział. :zachwyt2: który tak szybko się skończył. :złamaneserce:
    Pozostaje czekać na kolejny. :AAAA:
    Coraz bliżej końca historii. :płaku:
    Kłopoty na ciąga Wie Wuxian i Wei Ning. :patriarcha: :facepalm:
    Jeszcze raz dziękuję za rozdział i całą pracę nad nim zwłaszcza, że się pojawił w czasie przygotowań przed świątecznych. :zachwyt2: :ekscytacja:

    Życzę całej grupie Dracaena spokojnych, wesołych i zdrowych świąt Wielkanocnych.

    Odpowiedz

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: