Mo Dao Zu Shi

Rozdział 91 – Pragnienie II12 min. lektury

Z niemal nienasyconą siłą Wei Wuxian zebrał jak najwięcej nasienników lotosu. Siedzieli pośród stert roślin, a w łodzi prawie nie było miejsca na nogi. Po przełamaniu na pół widoczne stawały się kremowo zielone nasiona skryte w pojedynczych, brązowych kieszonkach. Trzeba było je wydłubać i zerwać skórkę, by odsłonić jadalną, białą i miękką część. Miały orzeźwiająco słodki smak. Nawet ich środki składały się z wodnistej zieleni i nie były ani trochę gorzkie.

Wen Ning łuskał nasiona, siedząc na przodzie łodzi. Lan Wangji zaprzestał po zjedzeniu zawartości dwóch nasienników. Gdy zauważył, że Upiorny Generał podaje mu kolejne porcje nasion, potrząsnął głową i przekazał je Wei Wuxianowi, który sam zjadł resztę ich zapasów. Po trzech lub czterech godzinach dryfowania w końcu dotarli do Yunping.

Płytsze strefy przystani zapełnione były małymi łodziami rybackimi. Kilka grup kobiet zebrało się na schodach przy wodzie, piorąc ubrania. Opaleni chłopcy nurkowali i pływali przy brzegu rzeki.

Nagle podpłynęła do nich łódź. Jedna osoba stała przy dziobie z nisko opuszczoną głową, lecz siedzący na środku mężczyźni obaj byli niezwykle przystojni. Jeden ubrany był w śnieżnobiałe szaty i otoczony eteryczną aurą, a siedzący obok i szeroko uśmiechający się młodzieniec miał dość ładną buzię. W tej okolicy rzadko widywano tak zacnych ludzi, więc wszyscy gapili się na nich szeroko otwartymi oczami. Kilku chłopców podpłynęło do nich niczym ciekawska ławica ryb. Około siedmiu lub ośmiu głów wychynęło wokół łodzi.

Jeśli mogę zapytać, to czy to jest miasto Yunping? – zaczął Wei Wuxian.

Piorąca na brzegu dziewczyna zarumieniła się mocno.

Tak.

Jesteśmy na miejscu. No to wysiadamy.

Łódź zacumowała. Lan Wangji wstał jako pierwszy, a gdy był już na lądzie, to odwrócił się, by pomóc Wei Wuxianowi. Zdążyli już wysiąść, lecz Wen Ning wciąż siedział na swoim miejscu, nie mogąc ruszyć się nawet na centymetr. Pływający chłopcy obserwowali, jak patrzy się w dół bez słowa, a jego szyję zdobią dziwne krechy ciągnące się aż po policzki. Uznali go za dziwnego, lecz zamiast się bać, bardzo ich bawił. Ponad dziesięć par dłoni złapało za burtę i potrząsało nią bez ustanku tak mocno, że Wen Ning nie był w stanie zachować równowagi.

Wei Wuxian odwrócił się w stronę chłopców.

Ej! Co robicie? Nie dręczcie go!

Paniczu, nie mogę wysiąść – powiedział szybko Wen Ning.

Gdy zawołał po pomoc, dwóch chłopców zaczęło ochlapywać go wodą. Trup uśmiechnął się bezradnie, nie wiedząc, co zrobić. Gdyby tylko te dzieci wiedziały, że osoba, której płatały figle, może rozerwać ich ciała i połamać kości, to czy też by się tak z niego nabijały?

Łapcie!

Wei Wuxian rzucił im kilka nasienników, które im zostały. Chłopcy natychmiast się rozpierzchli, walcząc między sobą o zdobycz. Wen Ning w końcu mógł wejść na brzeg. Zawstydzony przetarł zmoczony rąbek szaty.

Yunping nie było małym miastem, a do tego dość tłocznym. Minęli bramy miasta, przechodząc obok niezliczonej rzeszy ludzi i kupców. Wen Ning nie lubił tak gwarnych miejsc, więc szybko zniknął bez słowa. Wei Wuxian zapytał kogoś o adres, który zapamiętał, a gdy w końcu dotarli na miejsce, obaj byli zaskoczeni.

Stał przed nim wielki, dobrze prosperujący budynek.

To jest… Świątynia Guanyin1? – zapytał Wei Wuxian.

Mn – przytaknął Lan Wangji.

Jin Guangyao nie wyglądał na osobę pobożną. Wymienili spojrzenia, wyminęli rzeszę odwiedzających, przekroczyli wysoki próg i weszli do świątyni. Miała trzy dziedzińce, wszędzie unosił się dym kadzideł i rozlegał szept modlitw. Obejście całej świątyni nie zajęło im zbyt długo. Na ostatnim dziedzińcu znajdował się pałac Guanyin, lecz nim w ogóle stanęli przed wejściem, zatrzymał ich mnich, składając ręce w powitaniu. Odwzajemnili ten gest.

Wei Wuxian rozmawiał z nim przez chwilę.

Większość świątyń buduje się w górach. Rzadko można natrafić na jakąś w środku miasta.

Mnich się uśmiechnął.

Mieszczanie często pracują cały dzień. Czy też nie potrzebują świątyni Guanyin, by móc się pomodlić i poszukać wewnętrznego spokoju?

Czy hałas nie będzie przeszkadzał Guanyin? – Wei Wuxian odwzajemnił uśmiech.

Guanyin uwalnia ludzi od cierpień. Jak mogłyby jej przeszkadzać modlitwy ludzi?

Czy w tej świątyni tylko ją się czci?

Tak.

Obeszli świątynię jeszcze raz, trochę już rozumiejąc. Po opuszczeniu jej terenu Wei Wuxian zaprowadził Lan Wangjiego do alejki, podniósł gałąź i nakreślił na ziemi kilka kwadratów.

Jin Guangyao naprawdę dał z siebie wszystko.

Lan Wangji wziął do ręki odrzuconą na bok gałąź i dodał kilka kresek. Rysunek stawał się coraz bardziej wyraźny – przedstawiał widok z góry na świątynię Guanyin.

Wei Wuxian zabrał mu patyk.

W środku znajduje się ogromny szyk. Coś jest za jego pomocą tłumione. – Wskazał pewne miejsce. – Jest trochę skomplikowany, lecz dość bezpieczny. Jednak jeśli znajdujący się tutaj rdzeń zostanie zniszczony, to ta istota wyjdzie na wolność.

Lan Wangji wstał.

Zrobimy to w nocy, gdy nie kręci się wiele ludzi. Najpierw znajdźmy miejsce, w którym możemy odpocząć i wymyślić jakiś plan.

Nie wiedzieli, czym była istota ukryta pod świątynią, więc nie mogli działać pochopnie w środku dnia, gdy otaczało ich tylu przechodniów.

Zastanawiam się, ile nam tutaj zejdzie – powiedział Wei Wuxian. – Zdążymy dotrzeć do Lanling? Czy zbyt bardzo nas to opóźni?

Wciąż nie jesteśmy pewni, w jakim stanie jest twoje ciało. Nie możesz się przemęczać.

Podczas bitwy w Kopcach Pogrzebowych Wei Wuxian zużył zbyt wiele energii i staminy. Jego ciało i umysł zbyt długo były spięte. Kilka godzin wcześniej Jiang Cheng tak go zdenerwował, aż dostał krwotoku. Odzyskał trochę sił po długim odpoczynku i choć teraz nie czuł się najgorzej, to jeśli coś zaniedba i znów nadwyręży się w drodze do Lanling, może dojść do kolejnego incydentu w krytycznym momencie. Oprócz tego nie tylko on wysilał się przez ostatnie kilka dni. Lan Wangji nie odpoczął ani przez chwilę.

Nawet jeśli on sam nie potrzebował chwili wytchnienia, to Lan Wangji z pewnością tak.

Okej. No to znajdźmy jakąś gospodę.

Wei Wuxian mógł mieszkać wszędzie – w pałacu, jeśli miał pieniądze i pod drzewem, jeśli nie miał ani grosza. Jednak teraz był z nim Lan Wangji i nie potrafił sobie wyobrazić go leżącego wśród korzeni czy w jakimś małym, brudnym pokoiku. I tak przeszli dość długo, aż w końcu zdecydowali się na zadbaną gospodę po drugiej stronie Yunping.

Właścicielka wybiegła przywitać ich z entuzjazmem i prawie zwlokła ich do środka. Wnętrze było czyste i dobrze zorganizowane, a pierwsze piętro pełne gości, co oznaczało, że osoba odpowiedzialna za to miejsce była dobra w swoim fachu. Większość pracowników stanowiły kobiety, od młodych około dziesięcioletnich dziewczyn zamiatających podłogę, bo puszyste panie pracujące w kuchni. Gdy zauważyły, jak dwóch mężczyzn wchodzi do środka, oczy im się zaświeciły. Jedna z niewiast, która nalewała wodę klientowi, tak zagapiła się na Lan Wangjiego, że nawet nie zauważyła, jak filiżanka się przepełniła.

Właścicielka krzyknęła to i owo, mówiąc im, by zajęły się robotą. Sama zaprowadziła Wei Wuxiana i Lan Wangjiego na górę, pytając:

Ile pokoi panowie potrzebują?

Słysząc to, serce patriarchy zabiło szybciej. Zerknął na towarzysza.

Dwa miesiące temu nie trzeba było nawet pytać. Tuż po swoim powrocie starał się obrzydzić Lan Wangjiego, by uciec mu jak najszybciej. Oczywiście jego przyjaciel szybko go przejrzał, więc po prostu za każdym razem brał jeden pokój. Tak czy siak, noc zawsze kończyła się z Wei Wuxianem w jego łóżku.

Myśląc, że nikt nie zna jego prawdziwej tożsamości, Wei Wuxian śmiał posunąć się do wszystkiego. Już pierwszej nocy po opuszczeniu Zacisza Obłoków wskoczył na łóżko Lan Wangjiego, turlając się na nim wte i wewte. Starszy mężczyzna stał przez chwilę w bezruchu, po czym odszedł do drugiego opłaconego pokoju. Wei Wuxian oczywiście nie miał zamiaru tak łatwo mu odpuścić. Pobiegł za nim, krzycząc, że chce z nim spać. Jak już wskoczył do łóżka, to wyrzucił drugą poduszkę za okno, upierając się, że będzie spał na tej samej, co Lan Wangji. Jakby tego było mało, zaczął pytać, dlaczego jego towarzysz śpi w ubraniu i próbował siłą go rozebrać.

W środku nocy nagle wcisnął swoje zimne stopy pod koc Lan Wangjiego, chwycił go za dłoń i przyłożył ją do swojej piersi, mówiąc: „Posłuchaj bicia mojego serca, Hanguang-jun!”. Następnie zaczął gapić się niewinnie, acz romantycznie w jego oczy. Ostatecznie jego towarzysz miał dość i go unieruchomił, wymuszając na nim milczenie.

Aż go coś w środku ściskało, gdy o tym myślał. Po raz pierwszy Wei Wuxian był zdumiony własną bezwstydnością.

Lan Wangji wciąż spoglądał w dół, nic nie mówiąc. Nie dało się też zobaczyć jego miny. Zauważając, że po dłuższej chwili nie odpowiedział, Wei Wuxian zaczął się zastanawiać.

W przeszłości Lan Zhan zawsze brał jeden pokój. Dlaczego teraz nic nie mówi? Jeśli weźmie dwa pokoje, to będzie oznaczało, że naprawdę mu to przeszkadza. Jednak nawet jeśli poprosi o jeden pokój, to nie mogę uznać, że mu to nie przeszkadza. Może udaje, że mu to nie przeszkadza, by i mnie nie przeszkadzało…

Gdy rozważał tę całą kwestię przeszkadzania, właścicielka odpowiedziała na własne pytanie, oznajmiając:

Jeden pokój, prawda? Jeden wystarczy! Moje pokoje są wystarczająco komfortowe nawet dla dwóch osób. Łóżko nie będzie za ciasne.

Lan Wangji nie zaprzeczył, więc ciało i serce Wei Wuxiana się uspokoiły.

Kobieta otworzyła jedne z drzwi i zaprosiła ich do środka. Pokój rzeczywiście był dość przestronny.

Czy panowie chcieliby zjeść obiad? Nasi kucharze są znakomici. Mogę panom przynieść dania, gdy będą już gotowe.

Bardzo chętnie, lecz nie w tej chwili – odparł Wei Wuxian. – Czy może być chwilę później? Tak koło siódmej.

Właścicielka potwierdziła, zostawiając ich samych. Wei Wuxian już miał zamknąć za nią drzwi, gdy nagle zawołał:

Proszę pani!

Tak, paniczu?

Wei Wuxian wyglądał, jakby na coś się zdecydował.

Kiedy przyniesie pani wieczorem obiad, to poproszę też o trochę alkoholu… Im mocniejszy, tym lepiej – wyszeptał.

Oczywiście! – Właścicielka uśmiechnęła się od ucha do ucha.

Po tym wrócił do pokoju, udając, że nic takiego się nie stało. Zamknął drzwi i usiadł przy stole, a Lan Wangji wyciągnął dłoń, dotykając jego przegubu. Choć wiedział, że mężczyzna tylko sprawdza jego stan, to druga dłoń Wei Wuxiana zacisnęła się pod stołem, gdy długie palce powoli pocierały jego skórę.

Nie ma bezpośredniego zagrożenia – powiedział Lan Wangji godzinę później.

Dzięki. – Wei Wuxian się przeciągnął i uśmiechnął. Widząc, że brwi Lan Wangjiego były zmarszczone, a mina poważna, szybko dodał: – Hanguang-jun, czy martwisz się o Zewu-jun? Myślę, że Jin Guangyao wciąż go szanuje. Zresztą kultywacja Zewu-jun jest silniejsza i był świadomy zagrożenia, więc nie powinniśmy zakładać, że wpadł w jego pułapkę. Jak najszybciej rozwiążmy zagadkę świątyni, by móc jutro wyruszyć w dalszą drogę.

Coś jest nie tak.

Co?

Brat od lat znał Jin Guangyao. Wiedział, że nie zachowuje się impulsywnie i nie czuje żądzy krwi. Nigdy nie postępuje pochopnie.

Tak, też mam takie odczucia. To nie tak, że Jin Guangyao ma dobre serce, lecz z całych sił stara się urazić jak najmniej osób.

Incydent w Kopcach Pogrzebowych był niezwykle pospieszny i źle zaplanowany. Nie wygląda to na jego metody.

Wei Wuxian zastanowił się przez chwilę, po czym odparł:

Gdyby mu się powiodło, to odniósłby olśniewający sukces, jednak w przypadku klęski sprowadziłoby to na niego gniew całego świata kultywacyjnego. Ryzyko rzeczywiście było spore.

Być może konieczne jest dalsze dochodzenie.


1. Guanyin – główna postać chińskiego panteonu buddyjskiego, odpowiednik indyjskiego bodhisattwy Awalokiteśwary, przedstawiana w postaci kobiecej. W Chinach Guanyin jest także tradycyjnie czczona w ludowej religii jako bogini miłosierdzia, litości i płodności.

Tłumaczenie: Ashi

13 Comments

  1. Shaudurnaket

    Właśnie zrobiłam sobie maraton czytania tłumaczenia tego dzieła. Z jednej strony jestem zrozpaczona, że na razie muszę czekać na kolejny rodział, a z drugiej niesamowicie wdzięczna za samo tłumaczenie, które wychodzi naprawdę świetnie :еkѕсуtасја: :АААА: :ѕzоk: :еkѕсуtасја:
    Nіе mоgę ѕіę dосzеkаć. Zоѕtаł mі zаlеdwіе јеdеn ѕеzоn аnіmе, którе ѕwоіm роśріесhеm і mіеѕzаnіеm kіlku fаktów dеnеrwuје, аlе со іnnеgо mоgę zrоbіć аbу zареłnіć рuѕtkę? :szok:
    Jeszcze raz wielkie dzięki za tłumaczenie i mam nadzieję, że dasz radę pisać dalej :ekscytacja:

    Odpowiedz
  2. Badacz Sweevil

    Dziękuję ślicznie za kolejny rozdział. :zachwyt: :ekscytacja:
    Bije pokłony w podziękowaniu za tłumaczenie tych długich rozdziałów. :zachwyt2:
    Czekam na ciąg dalszy.

    Odpowiedz

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: