Mo Dao Zu Shi

Rozdział 80 – Lojalność II14 min. lektury

Gdy hałas w jaskini w końcu ucichł, Lan Wangji zwrócił się do Wei Wuxiana:

Możesz kontynuować.

Płomienie złości pojawiły się w oczach Su She, lecz jego usta były szczelnie zamknięte i miał sucho w gardle. Mimo wszystko jednak bardziej przejmował się wstydem spowodowanym uciszeniem przez Lan Wangjiego niż zdenerwowaniem wynikającym z niemożności werbalnego zaatakowania Wei Wuxiana. Podrapał się po gardle, próbując zdjąć zaklęcie, lecz nic to nie dało. Mógł tylko spoglądać na Lan Qirena. Mężczyzna stał z zimną miną, nawet się nie ruszając. Jako jedyny byłby w stanie przywrócić mu zdolność mowy i z pewnością Lan Wangji nie rzuciłby ponownie zaklęcia z szacunku wobec jednego z seniorów ze swojej sekty. Niestety MolingSu i GusuLan były w ciągłym konflikcie i nie wyglądało na to, by Lan Qiren chciał mu pomóc.

Obecni w końcu zrozumieli, co się dzieje. Wyglądało na to, że gdy ktoś próbował kłócić się z Wei Wuxianem, Lan Wangji od razu go uciszał. Tłum ucichł jak chmara zimowych cykad. Jednak w takich chwilach zawsze odnajdywali się jacyś wojownicy, którzy nie bali się śmierci i odzywali się prześmiewczo.

Naprawdę jesteś patriarchą Yiling, co? Ależ asertywnie! Naprawdę próbujesz powstrzymać ludzi przed wyrażeniem swoich opinii?

Dziwne – odparł Wei Wuxian.

Co jest dziwnego, seniorze Wei? – zapytał Lan Sizhui.

Lider sekty Su od początku dziwnie się zachowywał. Gdy otoczyły nas trupy, odradzał wszystkim szukanie schronienia, pragnąc wysłać ich na pewną śmierć, a teraz nie daje mi zadać sobie ani jednego pytania. Oprócz tego usilnie stara się mnie wkurzyć, tak jakby bał się, że pożyjecie za długo. Co to oznacza? Czy tak zachowuje się dobry sprzymierzeniec?

Teraz gdy Wei Wuxian o tym wspomniał, wielu zwróciło uwagę na jego podejrzane zachowanie. Lider sekty Su naprawdę był dzisiaj wyjątkowo gadatliwy. Jednak nikt inny się nie odezwał, więc wszyscy postanowili na wszelki wypadek zachować milczenie. Zamiast tego próbowali sobie przypomnieć, co robili przed wejściem i po wejściu na szczyt góry. Wei Wuxian spojrzał na uczniów MolingSu, stojących dość daleko od adeptów GusuLan. Co ważniejsze, nawet nie chcieli zaszczycić ich spojrzeniem. Im dłużej się przyglądał, tym dziwniejsze mu się to wydało.

Hanguang-jun, pozwól, że o coś zapytam – wyszeptał do Lan Wangjiego. – GusuLan i MolingSu kultywują poprzez muzykę, a także znajdują się w regionie Jiangnan dość niedaleko siebie. Dlaczego mam wrażenie, że nie mają ze sobą zbyt przyjaznych relacji?

Lan Sizhui i Lan Jingyi podeszli bliżej.

Oczywiście, że nie mamy z nimi przyjaznych relacji! – odparł drugi z chłopców.

MolingSu jest odłamem sekty GusuLan – powiedział Lan Wangji.

Co?

Lan Sizhui zasłonił usta przyjaciela i wyszeptał:

Seniorze Wei, możesz tego nie wiedzieć, ale MolingSu powstało, gdy jeden z gościnnych uczniów odszedł z GusuLan. Ze względu na miejsce początkowej edukacji techniki jego sekty są podobne do naszych. Również kultywują poprzez muzykę, a jakby tego było mało, główną bronią duchową lidera Su She jest guqin o siedmiu strunach, tak jak w przypadku Hanguanga-jun.

Wei Wuxian zaniemówił, odwracając się, by spojrzeć na ponurego Su She. Lan Jingyi wymsknął się z uścisku Lan Sizhuiego, narzekając:

To nie wszystko, sprawa jest jeszcze dziwniejsza! Lider sekty Su… Dobra, wiem, że muszę mówić cicho! Lider sekty Su nie tylko wszystko kopiuje, ale denerwuje się też, gdy inni mówią, że imituje naszego Hanguanga-jun. Natychmiast wpada w szał! Jak ktoś taki może w ogóle istnieć?!

Jingyi! – przerwał Lan Sizhui, słysząc, że chłopak mówi coraz głośniej.

Jednak Su She wszystko wyraźnie usłyszał. Jego twarz pociemniała, a w oczach zajarzyły się ogniki. Wypluł krew z ust – najwyraźniej w końcu udało mu się siłą zdjąć zaklęcie milczenia. Gdy tylko otworzył usta, jego głos był taki ochrypnięty, jakby miał z dziesięć lat więcej.

Sekta GusuLan, znana z prawności, pełna talentów, najlepsza w całym świecie kultywacyjnym! Więc to tak uczycie swoich adeptów!

Liderze sekty Su, nie spierajmy się z naszymi sprzymierzeńcami w obliczu tak groźnego wroga – powiedział lider sekty Ouyang.

Z naszymi sprzymierzeńcami? – Su She zaśmiał się chłodno. – Spójrzcie na GusuLan. Wszyscy zadają się z Wei Wuxianem. Czy naprawdę możemy uważać ich za sprzymierzeńców?

Te słowa natychmiast rozsierdziły członków wspomnianej sekty. Lan Qiren zerknął na niego, lecz nic nie powiedział. Jeden ze starszych kultywatorów wściekle powiedział:

Su Minshan, choć nie jesteś już jednym z nas, to i tak powinieneś uważać na słowa!

Jeden z uczniów MolingSu natychmiast wystąpił na przód.

Nasz lider dawno temu odszedł z GusuLan. Jakim prawem tak się do niego zwracacie?

Lan Jingyi od dawna miał tonę pretensji wobec Moling Su, więc nie przebierał w słowach:

Może takim, że wasz lider zyskał to wszystko tylko dzięki naukom GusuLan. I co, teraz niby nie możemy nic powiedzieć, kiedy gryzie rękę, która go karmiła?

Dwie grupy zaczęły łypać na siebie i się przekrzykiwać. Ze strony MolingSu dobiegło:

W sekcie GusuLan jest tak wielu uczniów. Nie mówcie, że żaden z nich nie odszedł, by założyć własną sektę? To trochę zbyt pogardliwe, nie sądzicie?

Ktoś ze strony GusuLan natychmiast sparował atak.

Niby kto tu jest pogardliwy? Zastanawiam się, która sekta zagrała źle melodie bitewne i wciąż tego nie zrozumiała!

Gdy tylko te słowa zostały wypowiedziane, Wei Wuxian wszystko zrozumiał, krzycząc:

To nie jedzenie ani otoczenie! – Wszyscy zamarli. – Zapomnieliście, że po wejściu na szczyt góry wszyscy zrobiliście jedną rzecz.

Jaką? – zapytał Lan Sizhui.

Zabijanie trupów.

Och, może jest tak samo jak w mieście Yi, gdzie trupy trzymały w ustach trujący pył?! – oznajmił Ouyang Zizhen. – Tato, czy dziwny proszek wydobył się z ciał, gdy z nimi walczyliście?

Nie było żadnego proszku! – odparł lider sekty Ouyang.

Jego syn się nie poddawał.

No to… Może jakieś płyny?

Wystarczy. – Głos Jiang Chenga był chłodny. – Gdyby z ciał trupów wydobywały się dziwne płyny lub pył, to na pewno byśmy to zauważyli.

Ouyang Zizhen, który myślał, że odkrył prawdę, natychmiast się zarumienił i podrapał po głowie. Jego ojciec przyciągnął go bliżej, sadzając obok pozostałych.

To naprawdę jest powiązane z zabijaniem trupów. Jednak problemem nie są martwi, lecz ludzie, którzy tę czynność wykonywali – powiedział Wei Wuxian i odwrócił się do Lan Qirena. – Seniorze Lan, pozwól, że cię o coś zapytam.

Lan Qiren zerknął na Lan Wangjiego, a jego głos był obojętny.

Jeśli masz pytanie, to dlaczego nie skierujesz go do niego?

Lan Qiren był pedantyczny, lecz nie głupi. Zauważył, że coś było nie tak, więc spokojnie wszystkiego słuchał, pomimo swojego temperamentu, choć minę miał wyraźnie zezłoszczoną. Wei Wuxian na szczęście od dziecka miał z nim do czynienia, więc już dawno temu przestał się tak przejmować. Mając świadomość, że ten mężczyzna samotnie wychował Lan Wangjiego, był tym bardziej pewny, że nie ma się o co bać. Dotknął policzka i się uśmiechnął.

Cóż, martwiłem się, że się wkurzysz, jeśli przy tobie zapytam go o zbyt wiele rzeczy. Lecz skoro sam zwróciłeś na to uwagę, to nie będę się krępował. Lan Zhan?

Mm.

MolingSu wywodzi się z GusuLan, prawda?

Mm.

Choć to tylko odłam, to wciąż wykorzystali techniki GusuLan jako odniesienie, tak?

Tak.

Jedna z technik GusuLan, Pieśń zwycięstwa, jest w stanie wyeliminować zło. Siedmiostrunowy guqin jest najpotężniejszy w tej rodzinie instrumentów, więc najwięcej ludzi go używa. MolingSu również tak robi i guqin także jest powszechnie używany w ich sekcie, czy to prawda?

To prawda.

Choć lider MolingSu odszedł z GusuLan zaznajomiony z ich technikami i założył własną sektę, to jego umiejętności gry na guqinie nie były zbyt wybitne, przez co często nauczał swoich uczniów melodii z błędami, tak?

Tak – odparł szczerze Lan Wangji.

Wei Wuxian i Lan Wangji kontynuowali, rozmawiając, jakby byli sami. Coraz więcej osób zaczęło rozumieć, że nie tylko wyśmiewają Su She, lecz próbują do czegoś dojść. Wszyscy słuchali uważnie.

To oznacza, że nawet gdyby jakaś sekcja utworu zagranego przez MolingSu była błędna, to GusuLan nie zwróciłoby uwagi, uznając, że to błąd spowodowany kiepskimi umiejętnościami? Nie sprawdzając nawet, czy było to celowe, czy przypadkowe?

Źrenice Su She się zwężyły, gdy usłyszał te pytania. Dłoń, którą opierał na rękojeści, zacisnęła się mocno. Ostrze miecza było już wysunięte na centymetr. W tym samym czasie Lan Wangji uniósł głowę, spoglądając ze zrozumieniem w oczy Wei Wuxiana.

Dokładnie – odparł.

Su She z brzękiem dobył miecza, lecz Wei Wuxian przesunął dwoma palcami ostrze w bok, uśmiechając się.

Co robisz? Nie zapominaj, że straciliście wszystkie siły duchowe. Czy takie grożenie mi coś da?

Mężczyzna nie mógł ani zaatakować, ani odłożyć miecza. Zacisnął zęby.

Uwzięliście się na mnie. Co takiego próbujecie zasugerować?

Nie powiedziałem wszystkiego wprost, więc uznałeś, że coś sugeruję? No to wyrażę się jaśniej. Wszyscy stracili siły duchowe, ponieważ łączy ich jedna rzecz. Co takiego? Zabijanie trupów. Podczas walki lider sekty Su był wśród was. Udawał, że wykorzystuje swój guqin do egzorcyzmów, lecz niezauważony zmienił jedną sekcję melodii bitewnych na utwór, który powoduje tymczasową utratę sił duchowych. Walczyliście razem, lecz za waszymi plecami on…

To pomówienia! – krzyknął Su She.

Wśród nas jest wielu kultywatorów z GusuLan grających na guqinie, prawda? Czy słyszeliście jakieś błędy w melodiach wykonywanych przez MolingSu?

Nikt nie zaprzeczył, że to kultywatorzy z GusuLan mieli największe prawo odpowiedzieć na takie pytanie.

Tak, słyszeliśmy! – odparli jednogłośnie.

Liderze sekty Su, wiedziałeś, że wielu kultywatorów z GusuLan gardzi tobą i MolingSu, więc to wykorzystałeś. Mroczne utwory mogą zostać użyte do zranienia innych, lecz jednocześnie na grającym ciąży pewne wymaganie co do ilości potrzebnej siły duchowej. Gdybyś był sam, to niemożliwe byłoby pozbawienie tysiąca ludzi mocy, więc zabrałeś ze sobą pozostałych członków swojej sekty. Spośród obecnych jedynie GusuLan byłaby w stanie zauważyć, że coś jest nie tak, ale wami gardzili. Nawet gdyby to odkryli, to i tak pomyśleliby, że lider Su She jest tak beznadziejny, że nie potrafi uczyć własnych adeptów!

Czy na świecie naprawdę istnieje tak mroczna melodia, że aż pozbawiłaby słuchacza sił duchowych? – zapytał Nie Huaisang, a jego usta były szeroko otwarte z zaskoczenia.

Dlaczego nie? Dźwięki guqinu mogą pozbyć się zła, więc dlaczego nie mogłyby go także przyzwać? Istnieje pewna kolekcja utworów z Dongying zwana Zbiorem chaosu. Zawarte w niej melodie są mroczne, widzieliśmy nawet takie, którymi można by kogoś zabić, więc dlaczego miałaby nie istnieć taka, która potrafi pozbawić kogoś sił duchowych. Mistrz Lan Qiren jest wśród nas. Zapytajcie go, czy taka księga znajduje się w sali zakazanych ksiąg pawilonu bibliotecznego Gusu.

Nawet jeśli taka melodia istnieje, to podczas mojego czasu w Gusu nie miałem dostępu do sali zakazanych ksiąg, więc nie mogłem jej zobaczyć – zakpił Su She, który najwyraźniej się już pozbierał. – Później ani razu nie odwiedziłem Zacisza Obłoków i nigdy nawet o niej nie słyszałem! Za to ty wydajesz się być zaznajomiony ze Zbiorem chaosu i jesteście sobie dziwacznie bliscy z Hanguangiem-jun. W porównaniu ze mną miałeś większe szanse na zdobycie tej księgi, prawda?

Wei Wuxian się zaśmiał.

Kto powiedział, że musiałeś wejść do sali zakazanych ksiąg? Czy nie wystarczyłoby, że twój mistrz ma do niej wolny dostęp? Pewnie to on nauczył cię modyfikować inne utwory, prawda?

Potężna osoba, która miała pełen dostęp do Zacisza Obłoków. Nie trzeba było mówić, o kogo chodziło. Wszyscy wiedzieli, że tą osobą mógł być wyłącznie Lianfang-zun!

Zaplanowaliście, że złapiecie uczniów wszystkich sekt i przyciągniecie jak najwięcej ludzi na Kopce Pogrzebowe. Modliszka poluje na cykadę, podczas gdy sama staje się ofiarą wilgi. Wykorzystał swoje rany jako wymówkę, by nie wzbudzić podejrzeń, lecz mimo to z tobą spiskował. Jeden zagrał mroczną melodię, by pozbawić wszystkich mocy duchowej, a drugi za pomocą amuletu tygrysa stygijskiego kontrolował atakujące trupy. Skończyłoby się to śmiercią tysiąca kultywatorów na mojej górze. Nikt by nie uwierzył, gdybym powiedział, że to nie moja wina, prawda? Nawet się nie bałeś, kiedy na mnie wpadłeś, bo w końcu moje nazwisko jest przez wszystkich znane. Tłum nie wysłuchałby moich protestów przez wieloletnią nienawiść. Może nawet wznieciłoby to moje zabójcze intencje i wymordowałbym wszystkich, oszczędzając wam pracy.

Śmieszne. Lianfang-zun jest już naczelnym kultywatorem, który prowadzi cały świat. To nie tak, że potrzebuje więcej potęgi czy sławy. Jaki miałby cel w zaprowadzeniu tych wszystkich ludzi na śmierć? Zhańbiłeś nie tylko mój honor, ale jego także! – krzyknął Su She.

Skoro tak uparcie twierdzisz, że to wszystko są pomówienia, to czy wykonasz przed wszystkimi melodię bitewną, którą sekta MolingSu grała po drodze?

Wszyscy kultywatorzy Gusu Lan byli obecni. Gdyby Su She zagrał inaczej, to natychmiast by zauważyli.

Przez cały czas tłum powoli odsuwał się od MolingSu, zostawiając wiele pustej przestrzeni i otaczając ich kołem. Wei Wuxian wykorzystał tę okazję.

Nie? Jasne, nie ma problemu. To może sprawdzisz, co to?

Mężczyzna wyjął dwie, pożółkłe strony i zamachał nimi, pozwalając wszystkim zauważyć, że to zapisy nutowe.

Naprawdę myślałeś, że z Wieży Złotego Karpia odeszliśmy z pustymi rękoma? Wewnątrz tajemnej komnaty ukrytej za lustrem z brązu w Aromatycznym Pałacu Jin Guangyao ukrył dwie strony wyrwane ze Zbioru chaosu. Już wszystko wiemy. Gdy tylko przekażę je seniorowi Lan Qirenowi, by sprawdził, że jest tu zagrana przez was melodia, to prawda wyjdzie na jaw!

Kłamiesz – zakpił Su She. – Skąd mam wiedzieć, że to nie są jakieś zapisy muzyczne, które wymyśliłeś, by mnie oskarżać?

To niemożliwe, bym cały czas nosił ze sobą coś takiego, będąc gotowym wyjąć je w każdej chwili, prawda? Zresztą nie ma to znaczenia, senior Lan Qiren będzie wiedział, czy kłamię, jak tylko na nie zerknie.

Su She pierwotnie podejrzewał, że Wei Wuxian udaje. Jednak widząc jego przebiegły uśmiech i pewny ton, a także zmarszczone brwi Lan Qirena, gdy ten spojrzał na papier, coś ścisnęło go w gardle.

Seniorze Lan, uważaj! – krzyknął, wyciągając rękę, by wyrwać mu kartki.

W tym samym czasie lodowato-błękitny rozbłysk Bichenu pomknął w jego stronę. Przypasany do pasa Su She miecz wyskoczył z pochwy, by odeprzeć atak. Jednak dopiero po fakcie zrozumiał, że to prowokacja.

Miecz Su She nazywał się Nanping. Uderzając o Bichen rozbłysnął jasnym światłem – wyraźnie został wypełniony siłą duchową.

Tłumaczenie: Ashi

13 Comments

  1. Katt

    Nie wiem dlaczego, аlе оd bаrdzо długіеgо сzаѕu nie mogę przeczytać 77 rozdziału. Strona się nie otwiera i przekierowuje mnie do 52 rozdziału Little Mashroom z komunikatem „That page can’t be found”. Муślаłаm, żе tо tуmсzаѕоwу błąd ѕеrwеrа аlе ѕtrоnа nаdаl ѕіę nіе оtwіеrа. Zаѕtаnаwіаm ѕіę, сzу tо рrоblеm оgólnу, сzу ѕtrоnа nіе оtwіеrа ѕіę tуlkо u mnіе?

    Odpowiedz
  2. lograk

    Świetny ten epizod, coś wreszcie zaczyna się wyjaśniać, Ashi, jeszcze tylko 46 rozdziałów…. i co my wtedy zrobimy?!
    Podziękowania za jak zwykle niezawodną pracę :)

    Odpowiedz
    1. Ashi Autor

      Tylko? :”> Te 46 rozdziałów to około 560 stron! Dla porównania rozdziały 1-80 to niecałe 1000 stron, czyli jeszcze 1/3 przed nami. Także spokojnie, trochę minie, zanim dojdziemy do końca :”>

      Odpowiedz

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: