Feng Yu Jiu Tian

Rozdział 4813 min. lektury

Feng Ming powoli przekroczył próg komnaty, a jego oczy patrzyły w dół, wypełniane strachem i obawą tego, co miało za chwilę nastąpić. Nie zdążył nawet podnieść swej głowy, kiedy wpadł na czyjąś twardą klatkę piersiową i natychmiast znalazł się w potrzasku znajomych ramion.

Rozwścieczona twarz Rong Tiana wylądowała na czubku jego głowy.

Gdzie byłeś? – Mężczyzna zażądał odpowiedzi apodyktycznym tonem głosu.

Na zewnątrz Pałacu. – Feng Ming udawał niewiniątko, kiedy spoglądał na kochanka swymi dużymi, ciemnymi oczami.

Kto dał ci pozwolenie, by opuścić teren Pałacu? – beształ go dalej.

Feng Ming odpowiedział zaskoczonym głosem:

Czy nie mówiłeś, że tak długo, jak przebywam w Xi Rei, mogę robić, cokolwiek zechcę i absolutnie nikt nie odważy się mnie skrzywdzić?

Rong Tian wyładował całą frustrację na swym kochanku, gdy jego usta wgryzły się w kark niedaleko niewielkiego ramienia Feng Minga.

Nie chcę się z Tobą sprzeczać. Kiedy wróciłem, zostałem poinformowany przez służbę, że zabrałeś ze sobą swoje służące i wyszedłeś z Pałacu. Czy wiesz, jak strasznie się martwiłem? Te pokojówki zachowują się coraz bardziej nieodpowiedzialnie. Nadszedł czas, żeby dać im nauczkę!

Nie, to ja chciałem wyjść na zewnątrz, nie możesz ich karać! – Feng Ming bronił swych służących.

Tak, ty będziesz pierwszy na liście!

Widząc, że jego ukochany wrócił cały i zdrowy, wielki gniew Rong Tiana stopniowo gasł. Jego napięta twarz złagodniała i pokazał się na niej nikły uśmiech.

Kiedy następnym razem odważysz się wyśliznąć na zewnątrz, surowo cię ukarzę. – Stłumił śmiech i spokojniej już zapytał: – Więc gdzie byłeś?

Feng Ming spojrzał w bok, myśląc o najbardziej wiarygodnej odpowiedzi.

Byłem przyjrzeć się konstrukcji nowych tarasów, których budowę zarządziłeś.

Co sądzisz o postępach? – Głos Króla stawał się zachrypiały, a jego dłoń przedarła się przez szaty Feng Minga tuż przy kołnierzu.

Jego ręce były jak szpony głodnego wilka, pożerające ciepłą i delikatna skórę Księcia.

Pod niezwykle sprawnym dotykiem mężczyzny Feng Ming natychmiast zapomniał o tarasach i swych marnych wymówkach. Zamiast tego, nogi się pod nim ugięły i nie mając na to już żadnego wpływu, opadł całym ciężarem ciała na zgięcie łokci Króla, wydając przy tym prowokujące jęki.

Naprawdę, chciałbym cię teraz całego zjeść. – Serce Rong Tiana płonęło z pożądania i miłości. Feng Ming wtulony w jego ramiona był podniecający, patrzenie na niego było prawdziwą przyjemnością.

Książę kuszony przez rozkosz, jaką dawały mu dłonie kochanka, stracił jakąkolwiek chęć do dalszej walki. Poddał się całkowicie i wyszeptał:

Więc zjedz mnie…

Pomimo tak rzadko nadarzającej się okazji, Rong Tian opanował się jak prawdziwy dżentelmen, po czym uśmiechnął się i potrząsnął głową.

Nie mam teraz czasu na posiłek…

Dlaczego? – Feng Ming lekko otworzył przymknięte do tej pory powieki i spojrzał na kochanka namiętnym wzrokiem. Jego policzki były zarumienione.

Tak ponętna twarz sprawiła, że serce Króla nabrało ochoty, ogromnej ochoty… Wzmocnił pocałunek na czerwonych wargach Księcia, po czym zaczął delikatnie je gryźć.

Ekstrawagancji strój Feng Minga warstwa po warstwie został niespiesznie zdjęty i rzucony na podłogę.

Rong Tian… – Książę wydał z siebie prowokacyjny jęk.

Hm? – Mężczyzna uniósł brew i bez ostrzeżenia podniósł kochanka, po czym w swych silnych ramionach zaniósł go do łóżka.

Ach! – Feng Ming był już na granicy ekstazy, a jego członek błagał o uwolnienie. Szarpnął rozpaczliwie za kołnierz Króla i przyciągając go jeszcze bliżej siebie, wydyszał: – Chcę…

Czego chcesz? – Rong Tian uśmiechał się przebiegle.

W sercu Króla rozgorzał prawdziwy ogień pożądania, jednak nie chcąc postępować zbyt gwałtownie, z całych sił powstrzymywał żądzę.

Jego oczy studiowały szczupłe i rozpalone ciało spoczywające pod nim. Jego dłonie umiejętnie tańczyły po skórze Feng Minga i niczym doświadczony pianista zaczął grać piękną muzykę na cudownej krzywiźnie ciała kochanka.

Książę starał się powstrzymać swój głos, ale mimo to wydawał z siebie jęki i pomruki, jak mały kociak proszący o więcej mleka. Bolało go całe ciało i wiło się prosząc o spełnienie. Rong Tian delikatnymi ruchami namawiał jego męskość do poddania się. Pragnienie Feng Minga kontrolowane przez czuły dotyk mężczyzny już po chwili spłynęło kremową cieczą wypływającą z wierzchołka członka.

Feng Ming, czy było ci dobrze?

Książę przytaknął, ale na jego twarzy odmalowało się po chwili rozczarowanie. Podparł się na jednej z rąk i bezlitośnie ugryzł Rong Tiana w szyję.

Auć! – Król krzyknął zaskoczony i bez ostrzeżenia przekręcił Feng Minga, kładąc go sobie na kolanie, po czym wymierzył mu w pośladki dwa żwawe klapsy.

Ośmieliłeś się ugryźć Króla Xi Rei, cóż za zuchwałość! – drwił z kochanka żartobliwie.

Nie obchodzi mnie to, dlaczego to zawsze ja jestem tym, który pokazuje swą zawstydzoną twarz? – wykrzyknął Książę, po czym odwrócił głowę i spojrzał gniewnie na mężczyznę. – Nie masz żadnych złych łóżkowych nawyków ani fizycznego niedosytu? Dlaczego nie będziesz bardziej bezpośredni i choć raz nie zrobisz tego do końca?

Do końca? – Z gardła Rong Tiana wydobył się dziwny dźwięk.

Ten dzieciak zachowuje się tak nieostrożnie i nawet daje mi zaproszenie. Gdybym tylko nie martwił się o twoje zdrowie, pożarłbym cię teraz żywcem i nie zostawił ani jednej kosteczki…!

Jednakże Król nie był świadomy prawdziwego powodu, dla którego Feng Ming był dziś taki otwarty i pragnął fizycznej bliskości.

Odkąd Księżniczka Miao Guang poruszyła temat małżeństwa, Książę wiedział, iż Rong Tian w niedalekiej przyszłości będzie musiał się ożenić i ta myśl naprawdę go przerażała. Jeśli kiedykolwiek by do tego doszło, to jego serce pękłoby chyba z bólu. Martwił się o ich niepewną przyszłość i nie mogąc powstrzymać emocji, pragnął, aby Król trzymał go w ramionach i połączył się z nim fizycznie.

Tak, nawet jeśli boję się bólu. Czuję, że jestem gotowy do… gotowy… – Nieśmiało dokończył Feng Ming.

Jego oczy unikały spojrzenia Rong Tiana, kiedy wyciągnął rękę, by przejąć inicjatywę. Jego smukła dłoń delikatnie dotknęła boleśnie nabrzmiały członek Króla.

Ciepło dochodzące z penisa przechodziło przez ubranie. Wstrzemięźliwość Rong Tiana już dawno osiągnęła szczyt i omal nie przerwała bariery.

Czy jesteś pewny, że chcesz pójść na całość? – Zdolności Króla, aby zwalczyć swoje pierwotne potrzeby, były naprawdę godne pochwały. Starał się zachować resztki rozsądku. Przyglądał się uważnie twarzy swego pięknego kochanka.

Tak… – Feng Ming dał mu przytłumiony dźwięk zgody.

Nie boisz się bólu?

Rong Tian dał mu ostatnią szansę na wycofanie się. Książę zamknął oczy, przygryzł dolną wargę i chicho przytaknął.

Feng Ming był jak rzadki smakołyk, który nęcił go do szaleństwa, gdy był położony przed oczami Rong Tiana. Teraz nie istniało już nic, co powstrzymałoby mężczyznę przed pochłonięciem go w całości. Jak mógł z tym walczyć?

Serce Króla wyło dziko spalane przez pożądanie, jednak jego ruchy były wciąż bardzo delikatne. Łagodnie popchnął Feng Minga z powrotem na łóżko.

Nie bój się… – Jego głos był namiętny i odbił się echem w komnacie.

Ja… ja wcale się nie boję…

Para dużych dłoni Rong Tiana przejechała po krzywiźnie tali kochanka, powoli pieszcząc gładką skórę. Nagle poczuł, że ciało pod jego czułym dotykiem, zamiast się zrelaksować coraz bardziej się napina, a twarz Feng Minga staje się niepokojąco blada.

W przeszłości Rong Tian już kilka razy próbował wejść w Księcia, jednak za każdym razem nie był w stanie tego zrobić bez krzywdzenia Feng Minga, którego ciało zdecydowanie się temu sprzeciwiało. Po pewnym czasie zaprzestał już jakichkolwiek prób.

Feng Ming musisz się odprężyć.

Ja… Ja jestem gotowy, żeby być z tobą! – Książę zagryzł swą dolną wargę, powstrzymując płacz.

Rong Tian westchnął i pochylił się, aby dotknąć ust chłopaka.

Nie ruszaj się, otwórz usta. Zobacz, skaleczyłeś swoje wargi. – Zmarszczył brwi, po czym dodał. – Zanim w ogóle będę miał szanse w ciebie wejść, ty zdążysz umrzeć ze strachu.

Spokojnie zapanował nad sytuacją i używając swej własnej ręki, zwolnił boleśnie nabrzmiały członek.

Gęsty, mleczny płyn wystrzelił wprost do jego dłoni. Szybko sięgnął po kawałek materiału i się dokładnie wytarł.

Rong Tian… – Feng Ming chwycił za jego dłoń i prosił. – Nie będziemy kontynuować?

Jak byłoby to możliwe, kiedy jesteś w takim stanie?

Mężczyzna przytulił Księcia do piersi i zaczął go uspokajać.

To nie ma znaczenia, mamy przed sobą dużo czasu. Zrobimy to, kiedy będziesz naprawdę gotowy.

Będzie lepiej, jeśli najpierw wyleczymy cię i pozbędziemy się tej trucizny…

Feng Ming potrząsnął głową, a jego oczy zaszkliły się.

Chcę być z tobą, tak samo, jak mężczyzna i kobieta mogą być połączeni ciałami.

Nie płacz. Nie powinieneś być zły ani się tym zamartwiać. – Rong Tian był zaskoczony, kiedy zobaczył, że z oczu Feng Minga popłynęły łzy.

Dlaczego miałbym przestać?

Najpierw powiedz mi, dlaczego tak nagle zmieniłeś zdanie i tak bardzo chcesz, abym cię zjadł?

Feng Ming popatrzył na Króla nieszczęśliwym spojrzeniem. Jego usta trzęsły się.

Ja po prostu chcę udowodnić, że też potrafię dać ci przyjemność.

Oczywiście, że dajesz mi przyjemność.

Nagle ogarnęła ich cisza.

Feng Ming odwrócił swe załzawione oczy i spojrzał w twarz mężczyzny. Widząc smutek w tych pięknych źrenicach, Król nareszcie się poddał.

Dobrze, jeśli nie pójdziemy dziś na całość, zapłaczesz się na śmierć. – Rong Tian wpadł na rozwiązanie i wahając się, dodał: – Jest taki zwyczaj w Xi Rei, gdzie młodzieniec oddaje się pod opiekę starszego mężczyzny, który wprowadza go w dojrzałość i uczy. Przez ten czas dzielą ze sobą bliską relację i czasem dzielą również łoże. Kiedy nadchodzi odpowiednia chwila, młodzieniec otrzymuję szansę udowodnienia swej wiedzy, wyćwiczonej siły i umiejętności, również w łóżku. Ja też posiadam takie doświadczenia…

O czym ty mówisz? – Głos Feng Minga drżał w oczekiwaniu.

Rong Tian wypuścił z siebie długie i ciężkie westchnienie. Nie było innego i lepszego sposobu.

Jest jeszcze tyle czasu przed nami, ale… oddam ci się ten jeden, jedyny raz…

Ty… naprawdę pozwolisz mi być na górze? – Oczy Feng Minga otworzyły się szeroko z podekscytowania.

Czy masz lepszą propozycję?

Ach! To jest wspaniałe! – Wykrzyczał Feng Ming, który ledwie mógł ukryć swą radość. Chwycił za ramiona Rong Tiana i aż podskakiwał na łóżku. – Jesteś dla mnie za dobry! Jesteś najlepszy! Jesteś najlepszą osobą na całym świecie!

Książę nigdy nawet by nie pomyślał, że tak potoczą się sprawy.

Jeśli bym wiedział, że tak się stanie, to z pewnością zaoferowałbym się na pożarcie już dawno temu!

Nie tracąc ani sekundy dłużej, Feng Ming rzucił się na swój cel niczym tygrys.

Rong Tian natychmiast zaszydził:

Feng Ming, bycie na górze wcale nie oznacza, że musisz od razu drzeć moje ubrania!

Przepraszam! Jestem zbyt podniecony, nie mogę się kontrolować!

Rób to spokojniej. – Mężczyzna zaśmiał się. – Czy ja robię coś takiego tobie?

Przepraszam!

Na zewnątrz Książęcej Komnaty, Chiu Lan i reszta dziewcząt sekretnie podsłuchiwały pod drzwiami. Nie było żadnego dźwięku, który świadczyłby, że jest tam Rong Tian. Wszystkim, co mogły usłyszeć, były szalone jęki przyjemności Feng Minga.

Ach… Mój mały Tian… Tian jesteś taki wspaniały…

Tak bardzo cię kocham…

Czy możemy powtórzyć to następnym razem…?

Stopniowo oddech Feng Minga stawał się coraz cięższy. Te odgłosy sprawiały, że twarze publiczności będącej na zewnątrz stawały się coraz bardziej czerwone.

Chiu Lan i siostry spojrzały po sobie zdezorientowane i oniemiałe.

Po około pół godzinie jęki ustały, tak, jakby obaj mężczyźni byli ekstremalnie zmęczeni aż do punktu wycieńczenia.

Kiedy dziewczyny miały już wśliznąć się po cichu do komnaty, aby sprawdzić, czy ich Panowie śpią, nagle drzwi się otworzyły.

Służące przełknęły swe zaskoczone okrzyki. Zza progu komnaty wyszedł Rong Tian, niosąc w swych ramionach kompletnie wyczerpanego Feng Minga. Książę wyglądał jakby był w innym świecie, a jego oczy były przymknięte tak, jakby spał.

Król miał na sobie wierzchnią część garderoby, zakrywającą jedynie jego dolną część ciała. Szyja i muskularna klatka piersiowa były odsłonięte. Rozrzucone po całej skórze miłosne ugryzienia z pewnością zostały zostawione tam przez Feng Minga.

Chiu Lan ostrożnie podniosła głowę, aby spojrzeć na niego, a jej twarz natychmiast spłonęła niczym rozżarzony węgiel. Natychmiast klęknęła przed swym Panem:

Wasza Wysokość…

Królu…

Rong Tian nie poczuł się urażony i cicho rozkazał:

Przygotujcie kąpiel.

Ciało w jego ramionach delikatnie się poruszyło. Mężczyzna zmarszczył brwi i nieznacznie obniżył głowę, by przyjrzeć się badawczo Feng Mingowi, który rozmarzony spoczywał w zgięciu jego łokci. Pomimo tego, iż spokojnie spał, to w czasie snu sporadycznie uśmiechał się sam do siebie. Król nie był w stanie powstrzymać czułości, jaką w tej chwili poczuł w sercu i również uśmiechnął się tak samo, jak ten zadowolony z siebie idiota w jego objęciach.

Z niewielką trudnością w chodzeniu skierował swe kroki w stronę łaźni, aby umyć ich oboje.

Tłumaczenie: Polandread

Tom I
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23

Tom II
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49

Tom III
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62

Tom IV
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział ekstra

Tom V
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Rozdział 96
Rozdział 97

Tom VI
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: