True Star

Rozdział 95 – Albert III5 min. lektury

Czytałem parę prac na temat Chin. Jedna z nich wspominała o feniksie, który po spaleniu odradza się ze swoich popiołów. Rzecz jasna to łączy się z ogniem. Ty wpadłeś do oceanu. – Albert dodał długi potok dziwnie brzmiących zdań. – Czy może mi pan powiedzieć, panie Tang? Jestem w oczywisty sposób niezainteresowany twoim typem osoby, więc dlaczego staję się coraz ciekawszy, im więcej się o tobie dowiaduję? Poza tym w tak ogromnym świecie nasza dwójka zdołała się spotkać tutaj przez przypadek! Bóg pozwolił na to, byśmy się spotkali. To nasze przeznaczenie!

Wyraz twarzy Alberta sprawił, że wyglądało to, jakby odgrywał sztukę szekspirowską. Na myśl o tym Tang Feng poczuł przemożną chęć, by się zaśmiać, ale się powstrzymał. Kiwając lekko głową, powiedział:

Tak, być może. Albercie, co dokładnie próbujesz powiedzieć?

Albert zmrużył oczy i nachylił się w stronę Tang Fenga.

Ja również nie wiem. Może ty mi powiesz? – odpowiedział z lekkim uśmiechem na ustach.

Jesteś zaledwie chwilowo znudzony i chcesz zabić czas, dokuczając mi. Wszędzie na ulicy można znaleźć ludzi takich jak ja.

Chociaż Albert pochylił się w jego stronę, Tang Feng siedział z uśmiechem w tym samym miejscu, na pozór spokojny. Jednakże rozmyślał o tym, co powinien zrobić w następnej kolejności. Najlepiej by było, jeśli Albert wyszedłby w ciągu kolejnych paru minut. Ale biorąc pod uwagę najgorszy z możliwych scenariuszy, Tang Feng czuł, że prawdopodobnie powinien poprosić o pomoc. Słysząc odpowiedź Tang Fenga, Albert parę razy potrząsnął głową.

Nie, to nie tak. Już wtedy, kiedy Charles zabrał cię po raz pierwszy na spotkanie ze mną, uważałem, że byłeś inny niż pozostali. Kiedy wróciłem do Stanów Zjednoczonych, coś sobie uświadomiłem: wygląda na to, że nawet Lu Tian Chen troszczy się o ciebie.

Udając, że zmienia pozycję, Tang Feng pochylił się do przodu i skorzystał z okazji, aby wyciągnąć telefon z tylnej kieszeni. W międzyczasie wpatrywał się w Alberta, aby utrzymać jego uwagę na swoich oczach.

Lu Tian Chen? Nie sądzę, że chodzi o to. Jestem tylko jego pracownikiem. Poza tym wie, że mogę zarobić dla niego pieniądze.

Jesteś niepowtarzalny, czy w tym rzecz? – Wyglądało na to, że Albert lubił odpowiadać pytaniami.

Korzystając ze swojej pamięci, Tang Feng wpisał na klawiaturze serię liczb. Tak jakby nic się nie stało, kontynuował rozmowę z Albertem.

Tak, ale każda osoba jest niepowtarzalna.

Albert uśmiechnął się i potrząsnął głową.

Nie, nie, nie, ty nie jesteś taki sam. Niewielu ludzi może zachować taki spokój jak ty naprzeciwko mnie. Nie wspominając nawet… w tej chwili po kryjomu wzywasz pomoc przez telefon.

Został zdemaskowany? Tang Feng westchnął – tak jak przypuszczał, naprawdę nie mógłby być szpiegiem. Jako że został już zdemaskowany, nie było potrzeby, by nadal to ukrywał. Nie chciał rozgniewać Alberta. Położył telefon na stole. Ekran pokazywał, że połączenie zostało już zrealizowane, a osobą na drugim końcu linii był Lu Tian Chen.

Więc widziałeś, myślałem, że raczej dobrze to ukrywałem.

Chociaż Albert wiedział, że Tang Feng potajemnie wzywał pomoc, nie był ani trochę rozzłoszczony. Tak naprawdę jego humor poprawił się, gdy usłyszał bezpośrednie wyznanie Tang Fenga.

Urodziłem się, by wykonywać taką pracę. Nic nie ukryje się przed moimi oczami.

Albert uniósł podbródek. Nikt nie odrzuciłby słów pochwały od innych, a zwłaszcza jeżeli „innym” w tym przypadku była osoba, którą Albert się bardzo interesował.

Muszę przyznać, że jeśli teraz grasz, twoje umiejętności aktorskie są naprawdę zadziwiające. Jednak wierzę, że w tej chwili odgrywasz samego siebie. – Albert rozłożył ręce i zaśmiał się cicho. Wstał ze swojego miejsca, zabrał telefon Tang Fenga ze stołu i zakończył połączenie do Lu Tian Chena. Następnie zrobił krok w stronę Tang Fenga, równocześnie mówiąc: – Lubię piękne rzeczy. Takie jak pąk kwiatu przed rozkwitnięciem. Jak nieskazitelna, zielona skórka cierpkiego jabłka, zanim dojrzeje ono i stanie się czerwone. Ja… mam cierpliwość, żeby czekać ile tylko będzie potrzeba.

Zatrzymując się tuż za Tang Fengiem, Albert schylił się i jego usta znalazły się przy uchu aktora. Ciepły oddech na małżowinie wywołał w Tang Fengu dziwne i niekomfortowe odczucie.

Będę czekał aż do dnia, gdy staniesz się najjaśniejszą gwiazdą na niebie. – Albert zwrócił Tang Fengowi telefon. Korzystając z okazji, chwycił mocno rękę aktora. – Ani odrobiny potu, drżenia lub nawet śladu paniki. Twój nadzwyczajny spokój jest bardzo przyjemny.

To podstawowy wymóg dla aktora.

Tang Feng podniósł oczy i skierował wzrok ku drzwiom. Stał w nich lekko zasapany Lu Tian Chen. Albert również go zauważył. Wyprostował się z uśmiechem i podszedł w stronę drzwi.

Prezesie Lu, spotykamy się ponownie.

Lu Tian Chen odepchnął na bok dwóch ochroniarzy blokujących wejście. Widząc, że z Tang Fengiem wszystko w porządku, nie poszedł pośpiesznie w jego stronę, ale spojrzał zimno na Alberta i powiedział:

Wierzę, że nasza umowa już się zakończyła.

Tłumaczenie: Berenice96

Tom I
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 125
Rozdział 126
Rozdział 127
Rozdział 128
Tom II
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Rozdział 139
Rozdział 140
Rozdział 141
Rozdział 142
Rozdział 143
Rozdział 144
Rozdział 145
Rozdział 146
Rozdział 147
Rozdział 148
Rozdział 149

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: