True Star

Rozdział 94 – Albert II5 min. lektury

Blada dłoń zabrała kawałek papieru, zanim zdążył go podnieść. Mężczyzna miał głowę pełną pięknych, złotych włosów, lecz twarz pod nimi – chociaż przystojna – niosła ze sobą aurę złośliwości. Był to ktoś, kto dystansował się od innych.

Spotykamy się ponownie. Co za zbieg okoliczności, czyż nie? – Albert usiadł bez zaproszenia na krześle zajmowanym wcześniej przez Gino, uśmiechając się lekko. – Aby nie przeszkadzać w trakcie twojej konwersacji z tym dżentelmenem, nie mogłem się powstrzymać od znalezienia kogoś, kto by go wezwał. Jestem bardzo uprzejmy, prawda?

Co miał na myśli Albert, mówiąc, że nie chciał przeszkadzać i zamiast tego odwołał się do znalezienia kogoś, kto wezwał Gino? Tang Fengowi trudno było zrozumieć tok rozumowania Alberta. Jednakże jednego był pewien: nie lubił natykać się na Alberta nawet przez przypadek.

Proszę pana, nie wiem, kim pan jest.

Wyjdź prędko, ty draniu!

Znajdowali się w miejscu publicznym, otoczeni przez kelnerów oraz innych bywalców kawiarni. Tang Feng nie wierzył w to, że Albert odważyłby się zrobić coś w takim zatłoczonym miejscu. Albert zamachał kawałkiem papieru pozostawionym przez Gino.

Twoje słowa mnie ranią.

Proszę mi oddać ten papier – rzekł zimno Tang Feng.

Trzymając w dłoni kawałek papieru, Albert wyciągnął z kieszeni zapalniczkę. Właśnie kiedy miał podpalić papier, Tang Feng chlusnął na niego resztką swojej kawy.

Powietrze tutaj jest bardzo suche. Ostrożnie, coś może się łatwo podpalić – powiedział Tang Feng z twarzą pozbawioną wyrazu.

Albert nie przewidział zachowania Tang Fenga. Podniósł wzrok i spojrzał na niego, jedynie uśmiechając się słabo w odpowiedzi. Zgniótł papier w kulkę i wrzucił go do w połowie napełnionej filiżanki. Nawet jeżeli Tang Feng by go teraz wyciągnął, nie byłby w stanie odszyfrować tego, co było na nim napisane.

Ten kawałek papieru jedynie cię zrani. Wszystkie gwiazdy Hollywoodu to banda kurew, które wyglądają czarująco na zewnątrz, a w środku są zrujnowane. – Albert po dżentelmeńsku wyraził swoje opinie, używając najgorszych możliwych słów.

Jako była gwiazda Hollywood, Tang Feng podniósł się, aby wyjść. Im szybciej uwolni się od Alberta, tym lepiej. Albert klasnął cicho.

Niech pan poczeka, panie Tang.

Kelnerzy stojący dookoła kawiarni ruszyli się w tym samym czasie i podeszli do stolików. Tang Feng nie wiedział, co takiego powiedzieli klientom, ale wszyscy prędko opuścili kawiarnię. Wkrótce pozostali jedynie Albert, Tang Feng oraz wysocy, podejrzanie wyglądający kelnerzy.

Proszę usiąść. – Albert uśmiechnął się uprzejmie w stronę Tang Fenga. Następnie podniósł serwetkę i przyłożył ją do kawy, która rozlała się na jego ubrania. Tang Feng zerknął na blokujących wyjście kelnerów i powoli powrócił na swoje miejsce.

Panie Albercie, nie wiem, czym pana sprowokowałem, ale jestem jedynie trzeciorzędnym celebrytą z obcego kraju. Nie sądzę, żebym był wart tego, by osobiście zabawiać kogoś takiego jak pan.

Tang Feng mógł cieszyć się jedynie z tego, że nadal był dzień. Jednak patrząc na ochlapane kawą ubrania Alberta, nie mógł powstrzymać westchnienia. Nie spodziewał się, że Albert zastąpił kelnerów swoimi własnymi ludźmi. W końcu nie należał do świata przestępczego! Odrzucając na bok serwetkę, Albert głośno i wyraźnie pstryknął palcami. Kelner podszedł prędko i nalał im świeżej kawy.

Wiem, że nie lubisz słodzonej kawy. Och, oczywiście mówię o obecnym tobie. Sprawdziłem twoją przeszłość. Wcześniej lubiłeś kawę zarówno z cukrem, jak i mlekiem. Nie, bardziej trafne byłoby stwierdzenie, że w ogóle nie lubiłeś kawy. Nie wiem, jak to się stało, że nagle zacząłeś ją lubić. – Albert westchnął z powątpiewającym wyrazem twarzy. Zacisnął palce w pięść i oparł na niej podbródek. Patrząc na mężczyznę naprzeciwko, powiedział: – To naprawdę dziwne. Byłeś osobą takiego typu, którym jestem kompletnie niezainteresowany. Przeszły ty jest jak jeden z tych bezdusznych, bogatych gówniarzy, których można spotkać na każdym rogu w Nowym Jorku. Zupełnie tak jak oni nie wiedziałeś, jak będziesz żyć każdego dnia. Miałeś ogromny spadek, lecz twój okropny styl życia wkrótce sprawił, że chwytałeś się brzytwy, aby zdobyć pieniądze. Ostatecznie musiałeś sprzedać swój dom, żeby spłacić długi. Pomimo tego, nikt nie czułby wobec ciebie żadnego współczucia. Na tym świecie jest sporo ludzi wiodących gorsze życie niż twoje. Jednak przeszły ty postanowił porzucić wszelką nadzieję. Nie lubię takich bezużytecznych śmieci. – Albert oparł się, założył nogę na nogę i postukał palcem w kolano. – Jednak teraz patrząc na ciebie, nie jestem w stanie połączyć obecnej wersji z przeszłą.

Już zapomniałem o swojej przeszłości.

Tang Feng nie rozumiał, dlaczego dokładnie Albert przyszedł go odnaleźć. W tej chwili mógł jedynie krok po kroku wybadać teren.

Albert wybuchnął cichym śmiechem z wszystkowiedzącym wyrazem twarzy.

W talii tarota znajduje się karta zwana Śmierć. Ludzie zazwyczaj są przerażeni wyciągnięciem tej karty. Jednakże prędzej niż prawdziwą śmierć, karta Śmierci oznacza zazwyczaj zakończenie przeszłości i początek czegoś nowego. Popełnienie samobójstwa przez wskoczenie do morza jest rezultatem desperacji, którą czułeś w swoim przeszłym życiu. Po odrodzeniu rzecz jasna nie będziesz tą samą osobą.

Panie Albercie, jest pan tutaj po to, aby rozmawiać ze mną o sensie życia?

Tłumaczenie: Berenice96

Tom I
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 125
Rozdział 126
Rozdział 127
Rozdział 128
Tom II
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Rozdział 139
Rozdział 140
Rozdział 141
Rozdział 142
Rozdział 143
Rozdział 144
Rozdział 145
Rozdział 146
Rozdział 147
Rozdział 148
Rozdział 149

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: