True Star

Rozdział 88 – Przybył z powrotem6 min. lektury

Ameryko, Ameryko, oto przybył z powrotem!

Pomimo tego, że Ameryka nie była jego ojczyzną, było to miejsce, w którym Tang Feng dorastał, żył, zmagał się i zdobył sławę.

Po siedzeniu w samolocie przez ponad dziesięć godzin wreszcie opuścił odległy wschód i wylądował na zachodzie. Po wyjściu z samolotu Tang Feng odetchnął głęboko. Jasny blask słońca pięknie rozjaśniał niebo, a zimna bryza była po prostu zachwycająca. Poza uczuciem zażyłości z tą ziemią głęboko w kościach Tang Feng odczuwał również wyczerpanie spowodowane różnicą czasu.

Wszystko, co chcę teraz zrobić to pójść do hotelu, wziąć ciepłą kąpiel i zdrzemnąć się, żeby zregenerować energię. Proszę, nie mów, że muszę spotkać się z reżyserem Li Wei w ciągu godziny. Obawiam się, że mój niechlujny wygląd go przestraszy. – Ciągnąc za sobą swoją walizkę, Tang Feng wyszedł z lotniska z uśmiechem na twarzy.

Lu Tian Chen podszedł i przyjął walizkę z ręki Tang Fenga. Prezes wydawał się raczej rześki i energiczny – w ogóle nie wydawał się cierpieć z powodu lotu. Tang Feng dosyć mu tego zazdrościł.

Umówiliśmy się na spotkanie z reżyserem Li Wei na pojutrze. Dzisiaj i jutro możesz dostosować swój rozkład snu. Zrelaksuj się i nie denerwuj.

Lu Tian Chen poszedł w stronę ulicy i do miejsca, w którym stali prędko podjechały dwa czarne samochody. Paru ubranych na czarno ochroniarzy wysiadło i pomogło im włożyć bagaże do samochodów. Xiao Yu i drugi asystent pojechali pierwszym samochodem, podczas gdy Lu Tian Chen i Tang Feng wsiedli do tego drugiego. Tang Feng otworzył drzwi i zajął swoje miejsce. Gdy to robił, stwierdził z uśmiechem:

Ostatnia rzecz, jaką musisz się przejmować to moje podenerwowanie.

Jesteś właśnie arogancki czy zarozumiały?

Lu Tian Chen wsiadł z drugiej strony. Pomiędzy przednią i tylną częścią samochodu znajdował się czarny rozdzielacz. Mogli spokojnie rozmawiać oraz poruszać się bez bycia słyszanymi lub widzianymi przez ochroniarza bądź kierowcę. Tylna przegroda samochodu była wyjątkowo przestronna. Znajdował się tam mały telewizor i niewielka lodówka wypełniona alkoholami. Lu Tian Chen otworzył lodówkę i wyciągnął butelkę.

Chcesz którąś? – spytał Tang Fenga.

Tang Feng potrząsnął głową. Nie lubił pić w samochodzie – sprawiało to, że źle się czuł.

To nie zarozumiałość albo arogancja, a pewność siebie. Prezesie Lu, powinieneś nauczyć się wierzyć w swoich pracowników.

Zawsze w ciebie wierzyłem.

Lu Tian Chen oparł się o siedzenie, trzymając w ręce szklankę whisky z lodem. Odchylił głowę do tyłu i wypił połowę szklanki za jednym razem. Kącik oka Tang Fenga drgnął, gdy obserwował tę scenę.

Jeśli będziesz pił w ten sposób, nabawisz się problemów z żołądkiem. – Przypomniał mu życzliwie skoncentrowany na kwestiach zdrowotnych Tang Feng.

Już mam problemy z żołądkiem – odparł po prostu Lu Tian Chen, lecz odłożył szklankę na bok i pozostawił resztę whisky nietkniętą.

Jeżeli nie wiesz jak się kontrolować, powinieneś znaleźć kogoś, kto potrafi.

Lu Tian Chen przechylił głowę w stronę Tang Fenga, a kącik jego ust się uniósł.

Możesz mnie kontrolować?

Chciałbym pożyć parę lat dłużej. Powinieneś zostawić tak uciążliwą pracę dla swojej przyszłej żony.

Tang Feng odchylił głowę do tyłu i zamknął oczy, aby zasnąć. Lu Tian Chen uśmiechnął się, ale nie odpowiedział.

***

Pojazd zatrzymał się po mniej więcej godzinie. Tang Feng został wówczas… obudzony pocałunkiem przez Lu Tian Chena.

Zaletą wysokiej klasy samochodów takich jak ten, w którym siedzieli, była cichość i stabilność. Łatwo się zasypiało w samochodzie tego typu. W swoim śnie Tang Feng czuł się tak, jakby nagle wpadł do oceanu. Woda napierałaby pochłonąć go ze wszystkich stron. Nie mógł oddychać. Brak świeżego powierza w płucach zaczynał stawać się uciążliwy. Nie mógł powstrzymać się od rozchylenia ust w próbie wzięcia oddechu, lecz coś miękkiego natychmiast wykorzystało okazję, aby wedrzeć się do wnętrza. Tang Feng ugryzł bezlitośnie i następnie usłyszał jęk bólu dochodzący z miejsca obok. Gwałtownie obudził się tylko po to, by ujrzeć Lu Tian Chena siedzącego obok z ręką na ustach.

Ugryzłeś mnie.

Wystarczająco mocno, by polała się krew.

Tang Feng nie czuł się w najmniejszym stopniu winny, jeżeli chodziło o ugryzienie Lu Tian Chena. Dotknął własnych warg i powiedział szczerze:

Myślałem, że do moich ust wpłynęło przerażające morskie zwierzę.

Czy Lu Tian Chen zaczynał ostatnio wariować? Był sfrustrowany seksualnie? Osamotniony? A może zwyczajnie czuł znudzenie? Lu Tian Chen podniósł głowę, by spojrzeć na Tang Fenga, któremu nawet podobała się ta sytuacja. Zamknął mocno oczy i starał się zignorować palący ból języka.

Próbowałem cię tylko obudzić. Dojechaliśmy do hotelu.

Rzecz jasna prezes Lu ma wyjątkowy sposób na budzenie ludzi. Zaczynam się nagle martwić o nowe talenty z naszej agencji. Och, zapomniałem dodać, że jeżeli znowu to zrobisz, prawdopodobnie odgryzę ci język.

Po pozostawieniu ostrzeżenia, Tang Feng pohamował śmiech i opuścił samochód. Kiedy zobaczył przed sobą pięciogwiazdkowy, luksusowy hotel, którego wysoka i niewzruszona sylwetka wznosiła się do nieba, będąc pod wrażeniem, nie mógł powstrzymać się od gwizdnięcia.

Prezesie Lu, czy tym razem firma płaci za naszą wycieczkę? Jeżeli masz zamiar potrącić koszty z mojej pensji, to myślę, że zamiast tego powinienem zostać w tańszym hotelu.

Bez słowa i nie dbając o otoczenie, Lu Tian Chen podszedł, chwycił Tang Fenga za rękę i pociągnął go w stronę hotelu.

Tak naprawdę zarezerwowałem tylko jeden apartament prezydencki, żeby ograniczyć koszty.

Tang Feng stwierdził, że jest mu to obojętne. Bądź co bądź w apartamencie prezydenckim znajdowała się więcej niż jedna sypialnia oraz łazienka.

Tłumaczenie: Berenice96

Tom I
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 125
Rozdział 126
Rozdział 127
Rozdział 128
Tom II
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Rozdział 139
Rozdział 140
Rozdział 141
Rozdział 142
Rozdział 143
Rozdział 144
Rozdział 145
Rozdział 146
Rozdział 147
Rozdział 148
Rozdział 149

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: