True Star

Rozdział 126 – Koniec Klasy Treningowej Prawdziwych Gwiazd I19 min. lektury

Istnieje potężna, sprytna i skuteczna drużyna, zdolna do osiągnięcia dużo lepszych rezultatów w gaszeniu burd internetowych niż jakakolwiek pojedyncza osoba. Zaledwie parę dni po tym, jak wyciekł pierwszy brudny skandal dotyczący Tang Fenga, największe portale przestały publikować kolejne wieści na jego temat, oprócz tych dotyczących pracy. Według Lu Tian Chena, aktualny stopień ekspozycji Tang Fenga był już wystarczający. Chociaż gwiazdy potrzebują eksponowania się, nieprawdą jest, że im więcej uwagi, tym lepiej. Celebryta niemogący się pochwalić żadną pracą, a ciągle pojawiający się w wiadomościach stanie się w końcu irytujący w oczach publiczności, co wiązało się również z odwróconą psychologią. Na razie potrzebował okresu ciszy. Wyznaczona przez Lu Tian Chena grupa zaczęła kontrolować poziom rozgłosu, a Su Qi Cheng, który usiłował zszargać reputację Tang Fenga jak szalony, również się uspokoił. Jak powiedział Charles, parę wyjątkowych zdjęć było szczególnie użytecznych – Su Qi Cheng nie będzie mu powodował żadnych kłopotów w najbliższym czasie. Rzecz jasna było też możliwe, że po ochłonięciu był on w stanie jasno przemyśleć sytuację. Denerwowanie dwóch grubych ryb tylko ze względu na mało znaczącą gwiazdkę nie było mądrą decyzją. Nie ma wiecznych przyjaciół ani wiecznych wrogów, tylko wieczne zainteresowanie. Tang Feng wierzył, że mężczyzna taki jak Su Qi Cheng uświadomi to sobie, chociaż przyjaciółmi nigdy nie zostaną. Nawet gdyby mieli się spotkać ponownie, Tang Feng nie będzie okazywał mu żadnych pozorów sympatii. Nienawidził fałszywych dżentelmenów. W porównaniu z fałszywym dżentelmenem wolałby raczej prawdziwy czarny charakter pokroju Charlesa albo biznesmena o wyraźnych zasadach typu Lu Tian Chena. Przynajmniej nie musiał martwić się przez cały czas, że druga osoba wbije mu nóż w plecy.

Egzamin do Klasy Treningowej Prawdziwych Gwiazd nie mógł zostać zakończony w ciągu jednego dnia. Biorąc pod uwagę nagrywanie programu oraz oceny publiczności, cały egzamin został podzielony na trzy części. Przedłużenie linii frontu wspierało oglądalność. Pierwsza część miała zostać sprawdzona jutro i zawierała najbardziej istotne towarzyskie czynności – taniec oraz jazdę konną. Nie było osoby, która by nie pracowała ciężko przed egzaminem, niemal wszyscy uczestnicy dawali z siebie, co mogli. Jeżeli chodziło o egzamin z tańca, uczniowie mogli wybrać typ tańca, z którym radzili sobie najlepiej. Większość młodych uczestników wybrała coś w stylu tańca ulicznego, reggae albo takie z energicznymi ruchami.

Na scenie kilku młodych wykonawców tańczyło w rytm muzyki, prezentując skomplikowane układy. „Senior” Tang Feng stał wraz z innymi na boku, klaszcząc i kibicując. Taniec pełen mocy był naprawdę piękny, wyraźnie odzwierciedlając wigor i witalność młodości. Młodzi ludzie mieli swój własny taniec i nie było potrzeby, by pokazywali swoją „klasę”, celowo tańcząc do „muzyki starych ludzi”. Bądź co bądź, kiedy osoba przekroczy próg trzydziestu pięciu lat, tańczenie z taką samą ilością energii staje się raczej trudne. Tang Feng odczuwał pokusę, by spróbować tego samego, lecz rezultat był taki, że wszyscy sobie z niego żartowali. Kiedy powinien był wyrazić moc, nie wyglądało to, jakby tańczył, a raczej wykonywał cios z jakiś sztuk walki.

Tang Feng miał pewien sekret, który ukrywał. Sierociniec od czasu do czasu organizował pewne przedsięwzięcia, na przykład, kiedy przybywał którykolwiek z filantropów, musieli zaśpiewać piosenkę, wykonać taniec albo coś takiego. Pewnego razu, gdy zabrakło im dziewczynek do tańca, został zmuszony, by przejąć rolę jednej z nich w balecie. Trenował przez całe trzy miesiące klasyczny balet!

Tang Feng, to twoja kolej!

Po tym, jak zatańczyło paru młodzieńców, prędko nadeszła pora na Tang Fenga. Wszyscy poprzedni tancerze wybrali dynamiczne i optymistyczne utwory oraz skomplikowane ruchy. Tang Feng był w stanie przyznać się, że nie potrafi zrobić tego samego, ale starsi ludzie mieli rzeczy, w których tylko oni przewyższali resztę. Podczas gdy młodzi wykonywali tańce uliczne, on regularnie ćwiczył tango argentyńskie z Tang Tian Tian. Tango to bywało momentami wzruszające i romantyczne, a jego dusza była pełna namiętności i życia.

Por una Cabeza.

Płomienna i żywa muzyka rozbrzmiała spektakularnie, a dźwięki skrzypiec natychmiast podniosły się w sercach publiczności. W odległych ziemiach Argentyny… – akcent wiolonczeli wywołał w widzach przypływ rozmarzenia. Pomiędzy parami na parkiecie, dwójka ludzi przygotowywała się na zaakcentowane obniżenie nuty, aby wykonać pełen mocy krok i ukazać zmysłowy, beztroski, elegancki i zawiły taniec.

Jego wystąpienie jako aktora i jego życie to sen, z którego nie można się obudzić.

Muzyka szarpała struny na sercu człowieka – był to taniec ciągle żywych emocji, w którym brały udział dwa ciała, wystarczająco bliskie, by stanowić jedno. A jednak od samego początku były oddzielone przez najbardziej nikłą przestrzeń. Jeden krok do tyłu za każdym razem – taniec stanowił plątaninę odmowy i zachęty. Oboje przyciągali się, niezdolni do wypuszczenia siebie nawzajem aż do ostatniego dźwięku. Czy kurtyna opadnie w tej chwili, podążając za płaczem skrzypiec?

Mimo wszystko wygięła się delikatnie w jego ramionach, z pożegnalnym uderzeniem wiolonczeli oraz końcowymi akordami skrzypiec w tle. Dotykając się po raz ostatni koniuszkami palców, oddalili się od siebie. Był to gwałtowny i namiętny romans następujący po miłości od pierwszego wejrzenia, w którego czasie oboje pozostawali przy sobie targani sprzecznymi uczuciami. Do samego końca niechętni, by się rozstać, ostatecznie odwrócili się z determinacją i odeszli, pozostawiając widzów w stanie zadumy. Czy ta dwójka również po rozłące będzie nadal wspominać swój niezapomniany romans?

Idealne wystąpienie nie kończyło się tylko na kwestiach technicznych. O ile młode gwiazdy zaprezentowały przed publicznością tańce pełne charyzmy, przyśpieszające bicie serca, pełne energii, życia i pasji, o tyle to, co ukazali Tang Feng oraz Tang Tian Tian, było jak osad o kolorze czerwonego wina w ekstrawaganckich światłach północy. Bardziej bezsilne, poruszające duszę i donośne. Miłość nie jest doskonała i nawet opowieść w stylu kopciuszka, taka jak historia cesarzowej Sissi, w rzeczywistości nie ma pięknego zakończenia. Jeżeli chodzi o miłość od pierwszego wejrzenia, zawsze trzeba zastanowić się, czy dotrwa ona do końca następnego dnia, prawda?

Ich tango argentyńskie spotkało się z powszechnym aplauzem. Poranne egzaminy zostały uznane za sukces. Wszyscy z klasy treningowej włącznie z pracownikami wyszli w południe, by coś zjeść. Nadal mieli przed sobą egzamin z jazdy konnej. Egzamin ten był bardzo prosty – koń miał zacząć truchtać, cwałować, zatrzymać się, obrócić i zrobić parę innych zadań dla początkujących. Chociaż zadania egzaminu wydawały się stosunkowo łatwe, wykonanie ich w rzeczywistości było zupełnie inną kwestią. Zwłaszcza że kiedy chciałeś, żeby koń truchtał, to się kładł, a kiedy chciałeś go zatrzymać, pochylał się, aby zjeść trawę. Ten egzamin naprawdę był pierwszorzędnym materiałem na komedię. Otrzymawszy „prywatne lekcje” zarówno od Lu Tian Chena, jak i Charlesa, Tang Feng z powodzeniem zdał egzamin, zdobywając tym samym liczne pełne podziwu westchnienia. Oczywiste wydawało się to, że nikt nie był wykwalifikowany w tej dziedzinie od samego początku, więc jak Tang Feng zdołał nauczyć się tak prędko i zarazem tak dobrze tańczyć? To naprawdę zbyt niesprawiedliwe, być w tej samej klasie treningowej co Tang Feng. Zbyt niesprawiedliwe! Tang Feng od początku nie traktował uczestnictwa w klasie treningowej jak rywalizacji i w związku z tym nie brał pod uwagę faktu, że inni mogą nie mieć możliwości uczestniczenia w prywatnych lekcjach jazdy konnej poza klasą. Teraz, słysząc opinie pozostałych, mógł jedynie powstrzymywać się od uśmiechu. Taa, naprawdę nie zrobił tego celowo.

Dzienne egzaminy zostały uznane za zakończone w idealny sposób. Nazywano to „egzaminami”, ale nie było sędziów ani punktacji. Po tym, jak się zakończyły, wszyscy uczestnicy show chcieli wyjść, aby coś zjeść i pójść na karaoke. Całe szczęście Tang Feng zdołał tego uniknąć, twierdząc, że czuje się nieco zmęczony. Nie była to wymówka, ponieważ naprawdę czuł ból w biodrze. Jednym powodem był taniec, a drugim jazda konna. Jednak prawdziwą przyczyną była przygoda z Charlesem tamtego dnia. Jego ciało było rzecz jasna nadal młode, więc dlaczego tak szybko się męczył? Tang Feng powrócił samotnie do swojego pokoju i wyciągnął swój lek ze schowka. Musiał ćwiczyć więcej Wing Chun. Nie potrzebował porażająco muskularnego ciała, ale chciał przynajmniej stać się mężczyzną, który mógł wywołać krwawienie z nosa jednym ciosem. Również ze względu na jego osobiste bezpieczeństwo. Może pewnego dnia mógłby również zaprezentować to Su Qi Chengowi. Ściągając kurtkę, Tang Feng włączył telewizor, aby obejrzeć wiadomości, równocześnie wcierając żel w bolące okolice. Nie minęło nawet parę minut, a jego telefon zaczął dzwonić. Dzwonek za dzwonkiem, wyglądało na to, że nie przestanie.

Nie mam dzisiaj czasu, więc nie otworzę ci, nawet jeśli stoisz pod drzwiami – oznajmił Tang Feng od razu po odebraniu połączenia.

Dzwoniący natychmiast zamilknął, a kiedy Tang Feng już miał się rozłączyć, z telefonu dobiegł głos Lu Tian Chena.

Nigdy nie spotkałem kogoś, kto mówiłby do swojego szefa w podobny sposób.

To nie twój numer. Myślałem, że jesteś…

Tang Feng był zaskoczony – myślał, że to Charles ponownie do niego dzwoni. Dzisiaj chciał być sam.

Kim?

Nikim. Czy jest jakiś problem, prezesie Lu?

Dobrze się dzisiaj spisałeś.

Och, dziękuję?

Zadzwonił jedynie po to, żeby mu to powiedzieć?

Jutro również są egzaminy, wypocznij dobrze.

Tak zrobię.

Do widzenia i dobrej nocy.

Ech, to wszystko?

Dobrej nocy.

Lu Tian Chen zadzwonił, żeby powiedzieć mu dobranoc? Podczas gdy Tang Feng nadal o tym myślał, ten zdążył się już rozłączyć.

Naprawdę dziwny facet – zaśmiał się Tang Feng.

Coś błysnęło za szybą jakby światło. Odłożył swój lek i podszedł na boso do okna, po czym lekko rozchylił zasłony. Pod domem stał mężczyzna w czarnej marynarce, opierający się o drzwi samochodu i zaciągający się papierosem. Po chwili zgniótł niedopałek stopą i otworzył drzwi pojazdu, aby wejść do środka. Skryty za zasłonami Tang Feng przyglądał się odjeżdżającemu samochodowi. Czy to dlatego, że powiedział „nie otworzę ci, nawet jeśli stoisz pod drzwiami” Lu Tian Chen, który już tutaj przyjechał, wrócił? Widząc, że na dole nie było można dostrzec żywej duszy, Tang Feng zasunął z powrotem zasłony i odszedł od okna. Ciemność nocy na zewnątrz była bezgraniczna.

***

Dwa dni później klasa treningowa przesunęła Wymarzonego Kochanka, aby nagrać ostatni z egzaminów. Było to zarazem ostatnie wystąpienie w Klasie Treningowej Prawdziwych Gwiazd. Zadanie wyznaczone przez Larry’ego polegało na tym, że każdy uczestnik miał stworzyć teledysk. Każdy mógł sam wybrać utwór, który chciał przedstawić. Nie można było używać słów – jedynie ruchy, wygląd oraz wyraz twarzy… Jednak żaden z tych warunków nie stanowił największego utrudnienia. Najgorsze było to, że wszyscy mieli tylko jedną szansę. Żadnych powtórzeń w razie pomyłki, jedynie obiektyw kamery od początku do końca. Wielu uczestników czuło się nieco podenerwowanych przed wystąpieniem. Chociaż Larry był ich instruktorem, nie pojawił się w ogóle od czasu swojej pierwszej lekcji. Taki stan rzeczy utrzymywał się do dnia wystąpień. Otrzymali jedynie wiadomość, że nagranie zostanie wysłane do Larry’ego. Przed rozpoczęciem nagrywania każdy z uczestników mógł odbyć krótką rozmowę z kamerzystą oraz reżyserem. Można było uznać to za prosty wywiad poprzedzający egzamin.

Utwór, który wybrałem to I Want Love Eltona Johna.

Tang Feng siedział na krześle reżysera, a jego twarz nie ujawniała w ogóle oznak zestresowania – jedynie uśmiech sprawiający, że inni czuli się przyjacielsko nastawieni i nieskrępowani.

Dlaczego wybrałeś ten utwór, czy ma on dla ciebie jakieś szczególne znaczenie? – Poza zasięgiem kamery, reżyser mimochodem ucinał sobie pogawędkę z Tang Fengiem.

W porównaniu z pozostałymi uczestnikami był on wyraźnie odmienny. Dało się to wyczuć, nawet zanim zaczął z nim rozmawiać. Mężczyzna był zrelaksowany, wyluzowany i dowcipny, jednak kiedy tylko kamera nakierowała się w jego stronę, natychmiast stał się pełen powagi i profesjonalny. Tang Feng uśmiechnął się, podtrzymując rękoma podbródek, po czym jak dziecko przybrał nieco wstydliwy wyraz twarzy. Milczał przez około minutę, a następnie zaczął mówić.

Co, jeżeli powiedziałbym, że takie są moje wewnętrzne odczucia? He he, nie chcę przez to stwierdzić, że brakuje mi miłości. Raczej, że każdy, mężczyzna czy kobieta, doświadczył zderzeń oraz upadków na swojej własnej emocjonalnej drodze, do tego stopnia, że jedynie niektórzy są w stanie dotrzeć do końca.

Chcesz wyrazić w ten sposób znaczenie tego utworu, czy powiedziałbyś, że ma on jakiegoś rodzaju specjalny przekaz?

Przenosząc linię wzroku na kamerę, Tang Feng usiadł prosto z delikatnym i skoncentrowanym spojrzeniem, po czy powiedział cicho oraz nieśpiesznie:

Osoba taka jak ja bez przerwy, nieustannie chwieje się na swojej emocjonalnej drodze. Może upadam i się ranię, ale nie może mnie to zatrzymać przed podążaniem naprzód. – Ucichł na parę sekund i opuścił wzrok. – Poza miłością romantyczną nadal jest miłość pomiędzy członkami rodziny oraz miłość pomiędzy przyjaciółmi, wszelkie rodzaje miłości… – dodał łagodnie.

***

Tang Feng stał samotnie przed kamerą w całkowicie pustym pomieszczeniu, mając na sobie ciemnoszary T-shirt oraz czarne spodnie. Niebo za oknem było ponure a gałęzie gęste, ale jednak wpuszczały do środka atramentową szarość. W tak ogromnym oraz luksusowym, lecz zarazem pustym pokoju, wydawał się osamotniony i mało znaczący. Widok, który można było ujrzeć przez oko kamery, już przypominał obraz ujawniający zapowiedź utworu – kolejne pociągnięcia farbą bólu i żalu. Głos rozbrzmiał:

Chcę miłości, ale to niemożliwe.

Kamera zaczęła powoli przybliżać widok, aż zatrzymała się tuż przed mężczyzną. Ten, stojąc z pochyloną głową, podniósł ją powoli i spojrzał w obiektyw, zaczynając śpiewać tekst w intonacji podobnej do prowadzenia dialogu.

Człowiek jak ja, tak nieodpowiedzialny.

Człowiek taki jak ja jest martwy w miejscach,

gdzie inni ludzie czują się wyzwoleni.

Jego lekko poruszające się usta wyglądały na raczej blade i popękane. Pod stanowczymi brwiami kryła się parą lśniących oczu, skrywających niezliczone tajemnice i doświadczenia, o których nikt nie mógł wiedzieć. Z każdym szczegółem jego ruchu wydawało się, że ty również jesteś wciągany w ten świat. Gałęzie stawały się coraz ciemniejsze, zachmurzone niebo pozbawione było słońca, a w ekstrawaganckiej i pustej posesji mężczyzna śpiewał o pragnieniu miłości. Wystąpienie nie było zbyt energiczne i nie posiadało żadnego celowo wytworzonego wyrażenia emocji. Jego mimika była bardzo subtelna, co zostawało uwydatnione w obiektywnie kamery wraz z muzyką, która przenikała serce.

Nie potrafię kochać, całkiem podziurawiony.

Nie czuję nic, jedynie zimno.

Nie czuję nic, jedynie stare blizny

twardniejące wkoło mojego serca.

Znowu i znowu, gdy śpiewał o pragnieniu miłości, jego wyraz twarzy w każdej minucie zdawał się wyrażać to, jak bardzo starał się zapomnieć o swoim minionym bólu i go wymazać. Tang Feng w świetle reflektorów, Tang Feng przed kamerą – byli dwoma różnymi ludźmi. Obaj mieli różne rodzaje charyzmy, a jednak wywoływali w innych pragnienie zbliżenia się. Ludzie znajdujący się na planie, skoncentrowani na oglądaniu wystąpienia mężczyzny nie spostrzegli pewnej osoby stojącej w rogu.

Miłość od pierwszego wejrzenia, serce bijące pragnieniem. Tak jak wtedy, gdy Tang Feng przyszedłby mieszkać w jego domu po zakończeniu transakcji z Charlesem. Mężczyzna, który w jego wyobrażeniach pokazywał pełen smutku i bólu wyraz twarzy, a jednak przed nim przybierał beztroski uśmiech przypominający czyste niebo. Tamtego ranka, gdy przyjechał do mieszkania Tang Fenga, a Charles otworzył drzwi. Albo poprzedniej nocy, gdy palił papierosa pod jego domem, nie rozumiejąc, dlaczego tam przyjechał. Obserwując światło dochodzące od jego okna, walcząc ze sobą, żeby chociażby zadzwonić. Ostatecznie nie poszedł na górę, nie wszedł do środka, nie powiedział ani słowa przed odejściem. Ale jaki był powód?

Lecz ja chcę miłości, tylko innego rodzaju.

Chcę miłości, która mnie nie złamie.

Kiedy Tang Feng dotarł do tej linijki, oparł się o okno lekko, pochylając głowę. Jego skierowane w dół spojrzenie wydawało się niewyraźne, rozbite. Łamiąca serce miłość, której już nigdy nie zazna.

Lu Tian Chen nie był jedynym obecnym. W drugim rogu, do którego nikt nie przywiązywał uwagi, Charles niespodziewanie uniósł kąciki ust w uśmiechu. Kto nie pragnąłby miłości? Ci, którzy nie chcą miłości, są tacy, ponieważ nie widzieli jej piękna, nie znają bolesnego uczucia straty. Jedynie idioci i głupcy. Charles prawdopodobnie nie był ani idiotą, ani głupcem.

Tylko…

Jak mógł wybrać akurat tę piosenkę, jak mógł występować tak naturalnie i intensywnie w świetle reflektora? Sprawiało to, że bardzo trudno było oprzeć się pokusie ukrytej w tekście.

Takiej, która mnie nie zamuruje, nie ogrodzi.

Chcę miłości, to nic nie znaczy.

Takiej chcę miłości, chcę miłości.

Tang Feng, to wbrew regułom. – Charles uśmiechnął się gorzko. Rzadki dla niego gorzki uśmiech, rzadki poważny nastrój, rzadki moment, w którym był obecny na planie, a jednak nie podszedł do Tang Fenga.

Śpiewać utwór, sprawiający, że jego serce zadrżało boleśnie. To było wbrew regułom, nieuczciwe. Jak może być tak nadzwyczajny? Jak był w stanie wystąpić tak idealnie? Wystąpił tak dobrze, że wywołało to wrażenie, iż jego smutny i rozbity wyraz twarzy nie był celowo odegrany, ale w rzeczywistości doświadczył on niezliczonych ran oraz upadków, a jednak ostatecznie nadal szedł naprzód – mężczyzna tęskniący za prawdziwą miłością.

Oczy mężczyzny widzianego przez obiektyw kamery zaczęły ujawniać uciechę, niczym tęcza pojawiająca się, gdy lód topnieje w czasie pierwszych dni wiosny, gdy wreszcie podnosisz głowę i spostrzegasz, że ciemne chmury zdążyły już zniknąć.

Kiedy piosenka stopniowo zaczęła stawać się coraz cichsza, a muzyka zaniknęła, w ostatniej scenie Tang Feng powrócił do swojej początkowej pozycji, patrząc przez okno z plecami skierowanymi w stronę kamery. Promienie słońca wpłynęły z zewnątrz, tworząc wkoło niego delikatną łunę światła. Nie widział już dłużej popielatego nieba czy atramentowych gałęzi. Spomiędzy małej przerwy w ciemnych chmurach przedostawała się łagodna jasność. W pęknięciach pomiędzy czarnymi konarami było nowe życie, bezustannie walczące, aby się ujawnić.

Muzyka się zakończyła, tak samo, jak jego występ, a jednak Tang Feng przez długi czas nie usłyszał krzyku „cięcie”. Jego otoczenie również było nadzwyczaj ciche, czy to możliwe, że nie zagrał dobrze? Jako że był to pierwszy raz, gdy tak naprawdę stanął przed kamerą od czasu swojego odrodzenia, skłamałby, twierdząc, że nie czuł ani odrobiny nerwowości. Patrzył się przez chwilę bezmyślnie, jakoś nie rozumiejąc, dlaczego wszyscy milczeli.

Klap klap klap – dźwięk czyjegoś klaskania rozległ się od strony narożnika. To było niczym wrzucony do wody kamień, wywołujący ślady na powierzchni. Ludzie kolejno zaczęli go oklaskiwać, zanim wszystko, co mógł usłyszeć to brawa i okrzyki. Uśmiechając się szeroko, odwrócił głowę, by spojrzeć w kierunku, z którego rozległy się pierwsze oklaski. Nikogo tam nie było. Nie miał możliwości dowiedzieć się, kto jako pierwszy dał mu swój aplauz i aprobatę.

Tłumaczenie: Berenice96

Tom I
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 125
Rozdział 126
Rozdział 127
Rozdział 128
Tom II
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Rozdział 139
Rozdział 140
Rozdział 141
Rozdział 142
Rozdział 143
Rozdział 144
Rozdział 145
Rozdział 146
Rozdział 147
Rozdział 148
Rozdział 149

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: