True Star

Rozdział 125 – Troska20 min. lektury

Kiedy walczyły dwie armie, dowódca zawsze znajdował się na tyłach, wydając rozkazy swoim oddziałom. Tymi, którzy rzucali się w wir walki i poświęcali, byli zawsze przeznaczeni na stracenie żołnierze. Rzecz jasna nie można zapominać o władcy leżącym w swoim pałacu i rozkoszującym się luksusami, podczas gdy wszystko, co wiązało się z wojną, pozostawione było męczącym się generałom.

Tang Feng nie wiedział, do jakiej rangi dojrzała aktualnie ich sytuacja, ale miał pewność, że był zaledwie pionkiem szachowym w rękach Lu Tian Chena, podczas gdy Ge Chen był pionkiem Su Qi Chenga. Dwójka imperatorów zastanawiała się nad ruchami i wdrażała plany zza sceny, a oni mogli jedynie ruszyć naprzód i walczyć wręcz w brutalnym boju.

Po porwaniu Su Qi Chengowi udało się uchwycić „słabość” Tang Fenga. Fałszywe pogłoski na jego temat zaczęły rozprzestrzeniać się w internecie jak zaraza: Tang Feng zadaje się z dwiema osobami równocześnie. Udało mu się dotrzeć tak daleko jedynie dzięki poleganiu na niepisanych zasadach…

Nie chcąc zostać pozostawione w tyle, inne strony z nowościami zaczęły publikować skandale na temat „anielskiego” Ge Chena: Jego popularność jest skutkiem sypiania na prawo i lewo. Jest „szefową” Su Entertainment…

Tang Feng czuł irytację, nie ważne, na które wiadomości patrzył. Żadna ze stron nie wygrywała. Jaką walkę w ogóle rozgrywali? Aktor otworzył szufladę i wyciągnął z niej paczkę papierosów. Przeniósł się na balkon i usiadł na krześle. Pstryknął zapalniczkę i płomyk rozjaśnił ciemne barwy nocy. Z papierosem wystającym z ust, Tang Feng pochylił się w stronę płomyka, by zapalić końcówkę. Dym z płonącego cicho tytoniu prędko wzniósł się w spiralach i wypełnił powietrze. Tang Feng zaciągnął się lekko. Dym okazał się dla niego zbyt ostry po latach niedotykania papierosów. Zakaszlał parę razy i przywykł do nieco gorzkiego smaku dopiero wtedy, gdy przeniknął on całe wnętrze jego ust. Leniwie wypuścił kłąb białego dymu, który zawisnął flegmatycznie w ciemności niczym mgła przed rozproszeniem się w zimną noc.

Noc była pochmurna. Miasto rozświetlał blask niekończących się świateł, ale była to tylko słaba iluzja dobrobytu. Krótkotrwała ułuda. Wystarczająco krucha, aby zostać rozwianą przez pojedynczy oddech, ujawniając brudną stal i chropowaty beton pod spodem, zimna i zepsuta. Jedyne co było wieczne w tym mieście to księżyc oraz gwiazdy, rozsiane na ciemnej zasłonie nocy i oślepiające oczy swoim jasnym blaskiem. Spalona końcówka papierosa opadła na podłogę i stłumiła światło. Tang Feng przyciągnął do siebie nogi i włożył głowę między kolana. Co takiego robił przez ostatnie parę miesięcy? Czy skupiał zbyt dużo uwagi na bezpodstawnych skandalach, które otaczały go jak fala?

Tang Feng, Tang Feng, ostatecznie jesteś tylko człowiekiem. Nie możesz przewidzieć wszystkiego.

Wieści stale kwestionowały słuszność jego osoby. Jak przebrzmiała gwiazdka jego pokroju zdobyła poparcie takiego show jak Wymarzony Kochanek? Co dało mu względy ze strony Charlesa? I jak zyskał przychylność Lu Tian Chena?

Co takiego masz? Poza młodym ciałem nie posiadasz żadnych prac pod swoim imieniem, które mógłbyś dumnie pokazać publice.

Była to ostra i zjadliwa ocena. Pomimo przeżycia niezliczonych walk i stania się nie do przebicia przez tępe bronie społeczeństwa, Tang Feng nie mógł powstrzymać złości wywołanej obraźliwymi komentarzami podającymi w wątpliwość jego charakter. Był jak geniusz wytykany palcami i uznawany za idiotę przez prawdziwych idiotów. Mógł traktować komentarze jak zwyczajny, nieszkodliwy wiatr, ale nawet jeżeli był on nieszkodliwy, nadal czuł porywy na swojej skórze oraz pozostające następstwa.

Jednakże nie taki był powód, dlaczego siedział na balkonie, oddając się paleniu papierosa. Był zawiedziony sam sobą. Przez ostatnie parę miesięcy zużył zbyt dużo energii na Lu Tian Chena, Charlesa i Alberta. Melodramatyczny poligon miłosny i te korporacyjne bitwy nierządzące się żadnymi zasadami, były zbyt skomplikowane dla aktora. Stanowiły po prostu stratę czasu. Tang Feng był zmęczony tym wszystkim po przeżyciu porwania i walki o przetrwanie. Poczuł nagle przemożną chęć znalezienia kogoś do porozmawiania i wspólnego napicia się. Niespodziewanie jego telefon zaczął wibrować na stole. Tang Feng podniósł głowę z kolan i zerknął na ekran. Był to nieznany numer.

Halo? – zapytał.

Ni hao! Tai Feng! – Co za skrajnie wstrętna mieszanina chińskiego.

Gino, twój chiński jest naprawdę okropny. – Tang Feng wiedział, kto to był, jedynie słysząc głos rozmówcy. Ale skąd Gino miał jego numer?

Nie jestem! – Chiński w wykonaniu Gino był nieugięty jak skała.

Skoro tak to się rozłączam.

Hej! Nie wiesz, co to znaczy zabawa? Tylko sobie z tobą żartowałem!

Usta Tang Fenga uniosły się w uśmiechu.

Zawsze taki byłem.

W ogóle do mnie nie zadzwoniłeś, chociaż specjalnie zostawiłem ci swój numer – zrzędził Gino na drugim końcu linii.

A co ma jedno z drugim wspólnego? Nie mam obowiązku, by do ciebie zadzwonić tylko dlatego, że zostawiłeś mi swój numer. – Tang Feng zachichotał.

Wyszłoby na to samo, nawet jeśli Gino nie dałby mu swojego numeru. Ponadto, z całym tym bałaganem, w jakim był przez ostatnie dni, nie miał cierpliwości na międzynarodowe rozmowy telefoniczne.

Wow, ale masz dzisiaj nastrój. Kto ci dokuczał? – Hałaśliwy śmiech Gino zabrzmiał po drugiej stronie.

Słysząc taki zaraźliwy śmiech, Tang Feng nie mógł się powstrzymać od śmiania się razem z nim. Był jedynie nieco rozstrojony, co sprawiało, że stał się również trochę nieznośny.

Nie, wszystko ze mną w porządku.

Nie, w ogóle nie jest z tobą w porządku. Słyszę to w twoim głosie. Hej, słuchaj mnie brachu, nie marnuj czasu na zamartwianie się tymi nieuzasadnionymi skandalami. Są jak muchy, nigdy nie możesz się ich pozbyć. Możesz uznać je za irytujące, ponieważ stoisz na ziemi, a one latają wkoło ciebie, ale nie poświęcaj im żadnej uwagi. – Gino nieoczekiwanie zaczął zachowywać się jak psycholog.

Mówisz z sensem.

Bardziej niż sama treść wypowiedzi Gino, Tang Fenga interesował raczej powód, dlaczego zdecydował się on zaoferować taką radę. Kto taki pojawia się regularnie na okładkach czasopism z ogromnym nagłówkiem „Uciekając się do przemocy, Gino kopie paparazzi” ozdabiającym przestrzeń obok jego twarzy?

W takim razie… Ach, spójrz. Zamiast marnować czas, odganiając muchy, które nigdy nie znikną, dlaczego nie postawisz sobie na celu, by wspiąć się wyżej? Kiedy wejdziesz wystarczająco wysoko, odkryjesz, że wkoło ciebie nie ma już żadnych much. Ponieważ nigdy nie będą mogły dolecieć do miejsca, na którym jesteś!

Pamiętam, że Fiennes mówił dokładnie to samo parę lat temu w trakcie wywiadu. – Tang Feng bezlitośnie wymierzył Gino szturchnięcie w plecy. Powstrzymał się od głośnego śmiechu. Na miłość Boską, nic dziwnego, że słowa Gino wydawały my się znajome. Czy on jako pierwszy nie zrobił porównania pomiędzy muchami a wysokością?

Teraz Gino używał tych samych słów, aby go rozgadać.

Brachu, w ogóle nie jesteś słodki! A ja tu próbowałem pocieszyć cię z dobroci serca!

Od kiedy stałem się jednym z twoich brachów?

I przede wszystkim, jak Gino w ogóle dowiedział się o tych skandalach? Nawet jeżeli starali się dowiedzieć czegoś więcej o sobie nawzajem, ponieważ mieli zagrać w jednym filmie, nie oznaczało to posuwania się do śledzenia swoich skandali. Nie wspominając tego, że wszystkie dotyczące go wiadomości były napisane po chińsku. Zagraniczne media jeszcze go nie znały. Tang Feng przypomniał sobie wcześniejszy, niezręczny chiński w wykonaniu Gino. Czy zaczął się on uczyć?

Ach, masz rację. Nie jesteśmy braćmi. Już niebawem staniemy się parą, a nawet kochankami. Będziemy całować się ze sobą i tarzać po łóżku, kochając się.

Brzmi jak świetna zabawa. – Tang Feng zerknął na zegarek. – Tak czy inaczej, dzięki za telefon. Radzę sobie bardzo dobrze, więc nie musisz się martwić. Za niedługo muszę iść spać, bo mam jutro pracę.

W porządku, wypocznij dobrze. Czekam na ciebie w Hollywood!

W tym momencie zabrzmiał dzwonek do drzwi. Tang Feng podniósł się z krzesła i podszedł z gołymi stopami do drzwi. Właśnie gdy miał zakończyć połączenie, usłyszał ostatni krzyk Gino.

Jest u ciebie już jedenasta w nocy. Jedenasta! Kto przyszedł się z tobą zobaczyć?

Moja menadżerka. W porządku, rozłączam się. Pa.

Tang Feng zakończył rozmowę. W ogóle nie uważał, że to akurat Xiao Yu go szukała. Podszedł do drzwi, ale nie ruszył się, żeby je otworzyć. Zamiast tego zerknął przez wizjer, bezpośrednio spotykając oczy mężczyzny stojącego na zewnątrz. Była to para brązowych oczu, otoczonych gęstymi rzęsami i niosących w sobie przebiegły błysk.

Charles, idę właśnie do łóżka.

Tang Feng rozpoznał mężczyznę jedynie po oczach. Pomimo początkowego zachowywania dystansu od Charlesa w czasie ich jednomiesięcznego układu, Tang Feng odkrył, że nieświadomie dowiedział się bardzo wielu rzeczy na jego temat. Czasami było to dosyć dziwne uczucie.

Kochanie, wpuść mnie. Proszę. Obiecuję, że cię nie ugryzę. Jeżeli potrzebujesz snu, po prostu postoję przy twoim łóżku. – Charles ponownie zapukał, w jego głosie dało się usłyszeć ślad skrupulatnie odgrywanej żałosności z odrobiną błagania.

Tang Feng otworzył drzwi i obrzucił spojrzeniem mężczyznę o mieszanym pochodzeniu, który trzymał butelkę szampana i gładził własne włosy.

Mówisz, że będziesz stał przy moim łóżku i obserwował mnie, jak śpię? Brzmi jak wyjęte z horroru.

Na podstawie dobrych notowań Charlesa odnośnie do dotrzymywania słowa, Tang Feng wpuścił go do pokoju.

Jest jakiś powód, dlaczego tu jesteś?

Tang Feng zamknął drzwi za Charlesem. Ten pobiegł prosto do kieliszków, a nawet nucił pozbawioną melodii piosenkę.

Skarbie, twierdzisz, że nie mogę przyjść się z tobą zobaczyć, jeśli nie mam powodu? Umawiamy się ze sobą, prawda? W kolejnym odcinku muszę podjąć ostateczną decyzję. Jest to również zakończenie show. Szczerze mówiąc, jest mi raczej przykro, że program się kończy. – Charles otworzył z trzaśnięciem butelkę szampana i napełnił dwa kieliszki. Odwrócił się i podał jeden z nich Tang Fengowi. – Rzecz jasna, znacznie bardziej wolę umawiać się w prawdziwym życiu niż w show.

Tang Feng upił łyk szampana. Był pyszny.

Charles zmarszczył nos i obwąchał pokój jak szczeniaczek. Spojrzał podejrzliwie na aktora.

Paliłeś?

Jest dokładnie tak, jak podejrzewasz. – Tang Feng usiadł ze skrzyżowanymi nogami na kanapie i włączył telewizor.

Normalnie nie palisz. Czy to dlatego, że zmartwiły cię wydarzenia z ostatnich paru dni? Muszę przyznać, że chociaż lubię twoją zawziętą i silną postawę, widok tego, jak poddajesz się sporadycznej słabości, wystarcza, by odebrać mi życie. Moje serce się rozpływa! – Charles podszedł do Tang Fenga i wcisnął się obok niego na kanapę. – Mogę ci pomóc dać nauczkę Ge Chenowi.

Stop, stop, stop! – Tang Feng prędko podniósł rękę. Westchnął i powiedział bezradnie – Nie wspominaj więcej Ge Chena. Albo Su Qi Chenga, jeśli o to chodzi. Nie wciągaj mnie z powrotem w to bagno.

W porządku. – Charles wzruszył ramionami i oparł się o siedzenie. Trzymając kieliszek w lewej ręce, prawa ułożyła się wzdłuż oparcia kanapy i na ramieniu Tang Fenga. Oglądając północny program z wiadomościami, wymamrotał: – Kochanie, po doświadczeniu paru rzeczy w ciągu ostatnich dni, podjąłem decyzję.

Jaką decyzję? Porzucasz swoje postępowanie i zaczynasz nowe życie? – Tang Feng nie zawracał sobie głowy krzyczeniem na Charlesa za jego bezwstydne macanki.

Przebiegły błysk przemknął przez oczy Charlesa, ale zamiast kontynuować wyjaśnienia, zachował on tajemnicę i ziewnął.

Dowiesz się wkrótce.

Ogólnikowa odpowiedź Charlesa była nieco niepokojąca. Tang Feng zmrużył oczy i zerknął na leniwego bałwana siedzącego obok.

Nie brzmi jak nic dobrego.

Hahaha. Skarbie, uwierz mi. Nie skrzywdzę cię. Wszystko, co robię, jest dla twojego dobra! Cóż, jesteś wzruszony?

To brzmi bardzo strasznie – odparł szczerze Tang Feng. Zmarszczył brwi. – Co dokładnie planujesz?

Żartuję sobie. Tylko zmieniam nieco centrum mojej pracy. – Charles wyprostował się na kanapie, z ramieniem nadal otaczającym Tang Fenga. – Może weźmiesz prysznic? Zrobię ci później masaż.

Co? – Nie przesłyszał się? Czy Charles zaoferował mu właśnie masaż?

No dalej, idź. Wiesz, że czuję się trochę winny odnośnie do tego całego porwania. To moje nieznaczne wynagrodzenie dla ciebie. – Charles pociągnął Tang Feng z kanapy i popchnął go w stronę łazienki.

Czekaj, nie musisz tego robić. Ze mną wszystko w porządku. Naprawdę. – Tang Feng odwrócił się, zanim przeszedł przez drzwi łazienki.

Uśmiechając się, Charles wziął na wpół opróżniony kieliszek Tang Fenga.

Możesz wziąć prysznic sam albo mogę pójść tam z tobą. Dosyć tęsknię za naszymi maratonami filmowymi w wannie. – Charles sugestywnie poruszył brwiami w stronę aktora.

***

Pół godziny później Tang Feng wyszedł z łazienki, mając na sobie piżamę. Zatrzymał się z zaskoczeniem, gdy zauważył, w jakim stanie jest jego pokój i natychmiast wybuchnął śmiechem.

Co zrobiłeś?

Wszystkie światła w pomieszczeniu były wyłączone. Po obu stronach łóżka stały dwa szklane zbiorniki wypełnione wodą. Świece w kolorze ciepłej żółci pływały w środku zbiorników i wydawały mocny zapach, który wypełniał pokój. Mętne światło oraz aromat świec nagle sprawiły, że mały apartament stał się romantyczny. Ciepły, satysfakcjonujący oraz całkowicie leniwy rodzaj romantyczności.

Albo czegoś nie robię, albo daję z siebie wszystko. Co o tym sądzisz? Jesteś zadowolony z tego, jak zmieniłem pokój? – Charles zdjął marynarkę i podgiął rękawy do łokci. Wyglądał na zarówno kompetentnego, jak i pełnego życia.

Zadowolony, oczywiście, że był zadowolony. Tang Feng był szczególnie pełen satysfakcji, gdy położył się wzdłuż łóżka, a ręce Charlesa zaczęły masować jego głowę, ramiona i talię. Charles wysmarował ręce różanym olejkiem i rozgrzał go pomiędzy dłońmi, zanim zaczął wcierać go w kark i ramiona Tang Fenga. Jego silne ręce masowały mięśnie aktora z odpowiednią dawką siły, rozluźniając napięcie i pozostawiając za sobą ciepło. Gdy jego całe ciało było całkowicie zrelaksowane, tang Feng czuł się tak wygodnie, że aż chciał zakrzyknąć z przyjemności. Nagle przypomniał sobie reportaż, który dziennikarz napisał o nim w przeszłości. Był tam fragment, który do niego przemówił:

Fiennes zawsze wydaje się szczęśliwy, ale przeżył on dużo większy ból, niż przeciętna osoba mogłaby przeżyć w czasie całego swojego życia. Być może powinniśmy się cieszyć, że dorastał on w pozbawionym miłości i troski sierocińcu. Jako że nigdy nie musiał porównywać się z normalnym dzieckiem, które dorastało w szczęśliwej rodzinie, stopień jego straty i bólu jest niższy. Jeżeli patrzymy na to w ten sposób, staje się to możliwe do zaakceptowania.

Słusznie, jeżeli nie ma z czym robić porównania, wszystko staje się możliwe do zaakceptowania. Na przykład, w tej chwili Tang Feng mógłby spać z takim samym zadowoleniem, gdyby spędzał noc samemu. Jednakże gdyby ktoś miał zadzwonić do niego z troską, ktoś miałby zrobić mu romantyczny masaż, rzecz jasna to prezentowałoby się jako lepszy wybór dla większości ludzi. Nie lubił robić porównań – sprawiały tylko, że łatwiej było po wszystkim narzekać. Nie chciał przyznać się, że był sam przez większość czasu. Chociaż nie widział niczego złego w byciu samym – zbyt dużo ludzi martwiło się, czy był niezadowolony lub nieswój. Tak jakby oczekiwali, że powinien czuć przy nich niezadowolenie lub niewygodę. Dla innego przykładu – kiedy dziecko upada w czasie zabawy, w większości przypadków nauczyłoby się samo wstawać i kontynuować zabawę z innymi dziećmi, gdyby tylko dorośli dookoła niego nie krzyczeli i nie robili sceny. Jednakże jeżeli każdy dorosły w pobliżu podbiegnie do niego i otoczy go troską, z pewnością zacznie płakać.

Charles. – Podczas gdy dłonie mężczyzny delikatnie masowały jego kark, Tang Feng sięgnął i chwycił jego rękę.

Nie mów tak do mnie. Już ci obiecałem, że nie będę dzisiaj niczego próbować. Czy próbujesz zmusić mnie, żebym wybiegł na ulice w środku nocy jak szaleniec? Z pewnością znalazłbym się w jutrzejszych nagłówkach. – Pomimo robienia wymówek, Charles pochylił się i lekko pocałował kark Tang Fenga.

Myślę, że… Będę potrzebował kogoś do ogrzania łóżka tej nocy. – Tang Feng odwrócił się i przyciągnął do siebie Charlesa. Ich usta prędko spotkały się w pocałunku.

Jako że już ze sobą spali, nie było im zbyt trudno powrócić do dawnej rutyny. Tang Feng chciał tylko doświadczyć jakiejś czułości i wypocić się bez żadnych wiążących go ograniczeń. Jutro będzie spać do południa.

Zachowywanie dystansu wobec Charlesa? Traktowanie mężczyzny z obojętnością? W tej chwili nie pamiętał o żadnej z tych rzeczy. Playboy taki jak Charles nie mógłby uganiać się za nim przez całe życie. Jednakże, jeżeli był skłonny to robić, nie musiała to być koniecznie taka zła rzecz.

Ach, to było dobre. Charles był raczej dobry w robieniu masażu.

***

Jeżeli ktoś miałby się go zapytać, Charles przysiągłby, że był to pierwszy raz, kiedy poświęcił tyle wysiłku, próbując zadowolić mężczyznę. Był to jego pierwszy raz, gdy dekorował pokój, specjalnie kupił butelkę drogiego szampana, a nawet dobrowolnie zaoferował zrobienie komuś masażu. Nie wspominając o tym, że ostrożne, delikatne i badające środki, które zastosował w łóżku, niemalże nigdy nie miały miejsca w przeszłości. Rzecz jasna dotyczyło to również zaspokajania mężczyzny ustami. Ale ostatecznie zrobił te wszystkie rzeczy i zrobił je, podążając za głosem swojego instynktu. Dla milionera takiego jak on, któremu niczego nie brakowało, bycie obsługiwanym przez innych zawsze stanowiło standard. Jednakże po zajęciu się kimś innym Charles odkrył, że nie było to takie złe. Kiedy tylko widział twarz Tang Fenga zapalającą się w szoku, zaskoczeniu lub nawet przyjemności, jego serce waliło dziko, jakby ktoś wstrzyknął mu bezpośrednio środek stymulujący. Powiedziałby, że było to znacznie bardziej zaspokajające niż rzeczywisty wytrysk. Zejście się z Tang Fengiem po paru miesiącach było tak satysfakcjonującym uczuciem. Czy raczej, byłoby bardziej trafne opisanie tego słowem porywające. Było nawet lepiej niż za ich pierwszym wspólnym razem. Znudzony? Za nic nie był znudzony Tang Fengiem!

Po gorącej, namiętnej zaprawie, Tang Feng zapadł już w głęboki sen. Aktor oddychał równo, w połowie zagrzebany w ramionach Charlesa. Jeżeli zaś chodziło o Charlesa, wpatrywał się bez mrugnięcia w śpiącego aktora przez ostatnie pół godziny. Wreszcie otrzymał werdykt po pół godziny myślenia i bliskiej obserwacji. Bardzo dobrze. Wreszcie uzyskał odpowiedź na pytanie, które dręczyło go od miesięcy. Jeżeli taka była odpowiedź, wówczas będzie podążał tą drogą na swój własny sposób.

***

Aromatyczne świece wypaliły się w ciągu nocy, światła zostały pochłonięte przez wodę i jedynie ślady dymu pozostały jako dowody ich istnienia. Jasne światło słoneczne walczyło z ciężkimi kotarami, aby wedrzeć się do pokoju, ale ostatecznie przegrało bitwę i zostało sprowadzone do słabego śladu samego siebie, kiedy wreszcie wylądowało na pościeli. W łóżku panował nieporządek. Kiedy Charles się obudził, Tang Fenga nigdzie nie było. Potarł czoło i wkrótce usłyszał dźwięki płynącej wody dochodzące z łazienki. Wziął telefon i zamówił jakieś jedzenie z dostawą. Po intensywnej pracy z zeszłej nocy obaj potrzebowali czegoś do zjedzenia, aby uzupełnić zasoby energii. Całe szczęście pamiętał, co Tang Feng lubił jeść na śniadanie. Niecałe dziesięć minut po wykonaniu telefonu rozległo się pukanie do drzwi. Charles był zaskoczony nadludzką szybkością dostawcy. Sięgnął ręką i chwycił pierwszą lepszą parę spodni. Podszedł do drzwi z gołą klatką piersiową, a jego skóra nadal była ozdobiona śladami zębów Tang Fenga.

Hej! Lu Tian Chen! A już myślałem, że to moje zamówienie. – Charles pojaśniał na twarzy po otworzeniu drzwi i rozłożył ręce na przywitanie w stronę nieco zaskoczonego mężczyzny stojącego na zewnątrz. – Szukasz Tang Fenga? Jest teraz w łazience. Mam go zawołać?

Nie.

Lu Tian Chen rozejrzał się po pokoju. W środku panował chaos. Ubrania pokrywały każdą dostępną powierzchnię na podłodze, a kieliszki z niedopitym szampanem i resztki świec zajmowały stoły. Poza tym w powietrzu nadal unosiła się gęsta woń pożądania.

Czy to coś ważnego? Przekażę mu wiadomość.

Powiedz mu, żeby wypoczął przez te dwa dni i przygotował się do finałowego egzaminu klasy treningowej.

Bez problemu. Zajmę się nim dobrze – odpowiedział Charles, a następnie zamknął drzwi z solidnym trzaśnięciem.

Wpatrując się w zamknięte drzwi, Lu Tian Chen wziął głęboki oddech. Z jakiegoś powodu poczuł nagle ciężar w klatce piersiowej.

***

Kto to był wcześniej?

Tang Feng wyszedł z łazienki, osuszając włosy ręcznikiem. Zdążył już zmienić ubrania na czyste i wyglądał na świeżego i zrelaksowanego. Ogólnie wydawało się, że ma dosyć dobry humor. Charles uśmiechnął się krzywo w odpowiedzi.

Tylko dostawca.

Tłumaczenie: Berenice96

Tom I
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 125
Rozdział 126
Rozdział 127
Rozdział 128
Tom II
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Rozdział 139
Rozdział 140
Rozdział 141
Rozdział 142
Rozdział 143
Rozdział 144
Rozdział 145
Rozdział 146
Rozdział 147
Rozdział 148
Rozdział 149

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: