True Star

Rozdział 122 – Samopomoc IV10 min. lektury

Dwóch ochroniarzy przy drzwiach nie oddalało się za bardzo. Obydwaj mieli miny wyrażające ekstremalne znudzenie.

Czy nie minęło już trochę czasu? Nadal nagrywamy? Ten aktor nie wyglądał tak źle, a wyobrażanie go sobie, gdy leży bezsilnie na łóżku naprawdę sprawia, że jestem zainteresowany – zaczął mówić jeden z nich.

Kiedy zacząłeś się interesować mężczyznami?

Tylko próbuję czegoś nowego, ale chodzi też o to, że ten gość wyglądał dosyć dobrze i nawet szef nie mógł się powstrzymać – zadrwił mężczyzna w czerni, sprawiając prostackie wrażenie.

Nawet o tym nie myśl, szef prawdopodobnie nie pozwoli ci dotknąć tego celebryty. – Drugi z mężczyzn podszedł, aby przyłożyć ucho do drzwi i nasłuchiwał przez chwilę. Nagle zmarszczył brwi i rzekł obniżonym głosem do swojego towarzysza. – Nie słychać żadnych dźwięków, czy może być jakiś problem?

Chcesz wedrzeć się do środka? Szef cię wyklnie.

Szefie? – Mężczyzna w czerni cicho zapukał do drzwi.

Ze środka nie było żadnej odpowiedzi. Spojrzeli po sobie i domyślili się, że coś było nie w porządku.

Sprawdźmy wewnątrz.

Dwójka mężczyzn uchyliła nieco drzwi i zobaczyła łóżko w kompletnym nieładzie, jednak nikogo nie na nim nie było. Właśnie gdy mieli wejść, z łazienki dobiegł dźwięk pochlipującego mężczyzny.

Nie… przestań… proszę, Su Qi Cheng… ach…

Przełykając głośno, mężczyźni ponownie zmierzyli się wzrokiem i, jako że obaj mieli wystarczająco dużo taktu, by zrozumieć sytuację, ukradkiem ponownie zamknęli drzwi, chichocząc.

Szef naprawdę jest zbyt brutalny, już doprowadził tego małego aktora do płaczu.

Przypuszczam, że będą potrzebowali trochę czasu, aby skończyć.

Ochroniarz wyciągnął papierosa i zaczął palić ze swoim kolegą.

Tymczasem w łazience…

Tang Feng z twarzą pozbawioną wyrazu stał przed lustrem i mył ręce, w tym samym czasie wydając z siebie również bardzo sugestywne odgłosy oraz zwroty. Dopiero kiedy usłyszał cichy dźwięk zamykanych drzwi, zaprzestał swojego realistycznego przedstawienia. Sytuacja była zarazem dziwna i w jakiś sposób zabawna – Tang Feng nie przybierał żadnej miny, a jednak nadal udawał erotyczne jęki. Sęk tkwił w tym, że gdyby ktoś nie widział jego twarzy i słyszał jedynie sam głos, naprawdę nabrałby się na to, że zabawia się w łazience.

Jak podobała ci się moja gra, panie Su Qi Cheng? – Sięgając po ręcznik do osuszenia twarzy, Tang Feng stanowczo zamknął drzwi łazienki i usiadł na desce sedesowej.

Su Qi Cheng zdążył się już obudzić, lecz ponieważ jego ręce i nogi były bezpiecznie związane, a usta miał wypchane krawatem, mógł komunikować się jedynie za pomocą oczu. Oczy mężczyzny zdawały się wyrażać uśmieszek i pokazywały humor, tak jakby mówiły, że jego gra nie była zła. Nie było w nich dużo gniewu lub nienawiści.

Sądzę, że cię uraziłem, ale rzecz jasna to ty uraziłeś mnie jako pierwszy. – Po powiedzeniu tego, Tang Feng wydał z siebie głośne i wyraźne „Ach”, używając ręcznika, aby uderzyć głowę Su Qi Chenga. Obniżył ton głosu i przeklął: – Naprawdę jesteś odpychającym facetem.

Oddech Su Qi Chenga był nieco chropowaty, gdy wpatrywał się w Tang Fenga.

Lubisz moje oczy? Jak strasznie, ja w ogóle nie lubię twoich.

Odrzucając ręcznik na bok, zbliżył dłoń do Su Qi Chenga i go spoliczkował, wywołując przy tym donośny odgłos. Nie wpadał łatwo w gniew, ale nie oznaczało to, że w ogóle nie ma temperamentu. Każda osoba, która została porwana, odurzona i niemal zgwałcona a nadal potrafiła utrzymać nerwy na wodzy, była zagrożonym gatunkiem. Jaka szkoda, że był normalną osobą o normalnym temperamencie.

Niestety nie miał ze sobą telefonu, w innym przypadku rozebrałby Su Qi Chenga i zrobił mu parę erotycznych zdjęć. Su Qi Cheng był kimś posiadającym reputację i prestiż, ale w przeciwieństwie do celebrytów, nawet gdyby został uwikłany w seks-skandal nie miałoby to większego znaczenia.

Tang Feng zaczął go okładać i teraz oczy Su Qi Chenga zaczęły wyrażać złość. To był pierwszy raz, gdy tak od kogoś oberwał, jak niezręcznie.

Teraz jesteś zły? – Tang Feng pstryknął Su Qi Chenga w czoło, które szybko stało się czerwone i napuchnięte. – Ja jestem nawet bardziej wściekły na ciebie.

Pobiwszy go wystarczająco, Tang Feng poczuł się odrobinę lepiej. Miał szczęście, że udało mu się złapać Su Qi Chenga, gdy ten się niczego nie spodziewał, lecz nie oznaczało to, że był gotowy z pustymi rękoma stawić czoło dwójce profesjonalnie wytrenowanych i uzbrojonych ochroniarzy. Czy powinien usiąść i czekać na śmierć?

Tang Feng uspokoił się i zaczął planować co zrobić dalej. Jeżeli Lu Tian Chen i Charles nie będą w stanie szybko go odnaleźć, dwóch mężczyzn stojących na zewnątrz w końcu wejdzie do środka. Musiał znaleźć jakieś wyjście. W pokoju nie było telefonów ani urządzeń komunikacyjnych i nie miał żadnego sposobu na porozumienie się ze światem zewnętrznym. Wstał i podszedł do okna obok wanny, zabierając ze sobą krzesło, by na nim stanąć. Była to prawdopodobnie dzielnica willowa jakiegoś hotelu, a w pobliżu znajdował się las oraz jezioro. Poniżej nie było żadnych ludzi i ucieczka nie była niemożliwa. Problem tkwił w tym, że znajdował się na trzecim piętrze – jak będzie w stanie zejść na dół?

Chociaż Mission Impossible wygląda naprawdę cool, wcale nie chcę stać się Tomem Cruise.

Biorąc głęboki oddech, Tang Feng powrócił, aby usiąść na klozecie. Zajął się sobą, kiedy Su Qi Cheng był nieprzytomny. Działanie narkotyku w większości się rozproszyło, ale jego ciało nadal było nieco zmęczone.

Czy spadłby w połowie drogi, jeżeli użyłby zasłon, aby po nich zejść? Czy jeśli krzyczałby po pomoc, ktokolwiek by go usłyszał? Bez względu na to, robienie czegokolwiek było lepsze niż siedzenie w miejscu.

Tang Feng nagle wpadł na pomysł i spojrzał w stronę Su Qi Chenga ze złośliwym zamiarem. Mężczyzna miał rozwleczone ubrania i włosy, które zostały zamienione w ptasie gniazdo przez Tang Fenga. Nawet jego czoło nadal było zaczerwienione. Ten wygląd był dla niego jednym z najbardziej zawstydzających w ciągu wielu lat i bycie nagle obserwowanym przez Tang Fenga sprawiło, że powieka Su Qi Chenga drgnęła. Tang Feng wcale nie był taki łagodny, jak wyglądał.

Dziesięć minut później Tang Feng związał zasłony w linę. Jeden koniec przymocował do własnej talii, a drugi naokoło Su Qi Chenga. Teraz nie musiał martwić się o to, żeby ktoś ciągnął za linę, a nie obchodziło go czy Su Qi Cheng zostanie wyciągnięty z wanny i uderzy głową w toaletę. Su Qi Cheng wpatrywał się intensywnie w Tang Fenga. Wyglądał, jakby chciał go zjeść. Tang Feng nie mógł się powstrzymać od ponownego uderzenia go w twarz.

Nie lubię, gdy ludzie się tak na mnie gapią.

Stanął na krześle i otworzył okno łazienki. Wystawił głowę na zewnątrz i rozejrzał się. Nadmiar światła z zachodzącego słońca wniósł do środka przyjemnie ciepły powiew, ale kiedy spojrzał w dół, poczuł jedynie zawroty głowy i lekki dreszcz na plecach. Wyglądało na to, że jego dawno miniona choroba serca powróciła.

Mogę to zrobić, mogę zejść na dół.

Oddychając głęboko, Tang Feng pochylił się i wyciągnął nogę, aby usiąść okrakiem na parapecie. Właśnie gdy przygotował się na to, aby odważnie naśladować tajnego agenta, drzwi łazienki nagle otworzyły się na oścież. Gdy Tang Feng był wystarczająco zaskoczony, aby zacząć wyskakiwać, ktoś wpadł do środka i mocno chwycił za przywiązaną do niego zasłonę.

Jesteś szalony! – Lu Tian Chen był przerażony na śmierć tym widokiem. Dopiero co wpadł do łazienki, gdy zobaczył mężczyznę podobnego do Tang Fenga wyskakującego przez okno. Bez żadnego zastanowienia czy namysłu, jedynie kierując się instynktem, jak najprędzej podbiegł, aby chwycić za linę.

Lu Tian Chen? – Zostawszy obrażonym, Tang Feng zamrugał jedynie oczami.

Spojrzał w dół na wysokość, która przyprawiała go o zawroty głowy i pośpiesznie odwrócił się, aby obiema rękoma złapać za obramowanie okna. Wydarł się na Lu Tian Chena:

Na co się dalej gapisz, wciągnij mnie wreszcie!

Jego nogi były jak z galarety.

Czy Lu Tian Chen był osobą, która nie reagowała, gdy ktoś ją wyzywał? Jednak w tym momencie nie mógł za dużo rozmyślać i w ogóle nie zastanawiał się nad tonem Tang Fenga. Bez zwłoki zrobił krok do przodu, by złapać go za rękę i, kawałek po kawałku, był w stanie wciągnąć go do środka. Taką właśnie scenę zastał Charles, gdy wszedł. Nie mógł się powstrzymać od zakrzyknięcia:

Drogi Tang Fengu, czy przysięgasz zachować dla mnie swoją cnotę? Do diabła z tym! Czy jestem takim niecywilizowanym idiotą? Nawet jeżeli zostałeś wzięty przez tę świnię Su Qi Chenga, nadal będę cię kochał do śmierci, co najwyżej całując całe twoje ciało!

Zamknij się, ty głupi niedźwiedziu! – Nie było rozsądne sprzeczanie się z obecnym Tang Fengiem, który nadal się wściekał, zupełnie niezgodnie ze swoją zwyczajną dystyngowaną postawą.

Hahaha, zgadza się, lubię twoją zirytowaną stronę, tak pełną życia i bardzo atrakcyjną. – Charles nadal się śmiał, gdy spytał: – Skarbie, gdzie jest ten wieprz Su Qi Cheng?

Za tobą.

Tang Feng zeskoczył z okna z pomocą Lu Tian Chena. Po tym, jak jego stan emocjonalny został nadwyrężony do granic możliwości, Tang Feng prędko rozluźnił się w ramionach mężczyzny. Naprawdę nie miał już więcej energii, więc obojętnie czy Lu Tian Chen, czy Charles, o ile tylko nie był to Su Qi Cheng, chciał jedynie przez chwilę się na kimś wesprzeć.

Kiedy Charles to usłyszał, odwrócił się i zobaczył związanego Su Qi Chenga, natychmiast odchylił głowę i się roześmiał.

Prezesie Su, twoje pojawienia się są zawsze tak spektakularne! Spójrz, jak mężczyzna, którego lubię, mógłby nie być wystarczająco silny, by samemu o siebie zadbać? Naprawdę, jak bardzo przystojny jest mój Tang Feng? – Odwracając się, Charles rozłożył szeroko ramiona i zaczął obejmować Tang Fenga. – Naprawdę jesteś najlepszy, kochanie. Co mam zrobić, zaczynam cię lubić jeszcze bardziej.

Nieprzyjemna konwersacja sprzed paru dni została tak po prostu zapomniana. Ściśnięty pomiędzy Lu Tian Chenem a Charlesem, Tang Feng zamknął oczy z braku lepszej opcji. Nie ważne co się działo, teraz był bezpieczny. Nie liczyło się to, jak bardzo był zazwyczaj zirytowany nimi oboma, teraz przynajmniej czuł się bezpiecznie i ciepło.

Jestem głodny i chce mi się spać – wymamrotał Tang Feng.

Zamknij na chwilę oczy, możesz zjeść, kiedy odpoczniesz.

Lu Tian Chen zakrył oczy Tang Fenga. Puściwszy swoją siłę woli, Tang Feng prędko zapadł w sen.

Tłumaczenie: Berenice96

Tom I
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 125
Rozdział 126
Rozdział 127
Rozdział 128
Tom II
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Rozdział 139
Rozdział 140
Rozdział 141
Rozdział 142
Rozdział 143
Rozdział 144
Rozdział 145
Rozdział 146
Rozdział 147
Rozdział 148
Rozdział 149

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: