True Star

Rozdział 117 – Porwanie III5 min. lektury

Tang Feng zniknął. Początkowo Chen Ming Xu myślał, że aktor po prostu wyszedł na zewnątrz i za chwilę wróci. Bądź co bądź, jego portfel i telefon nadal leżały na stoliku. Jednakże po pięciu minutach czekania, Chen Ming Xu nie mógł już dłużej siedzieć na miejscu. Prędko pochodził dookoła, pytając kelnerów i innych bywalców kawiarni czy nie widzieli, dokąd poszedł Tang Feng. Jedyną odpowiedzią, jaką otrzymał, było to, że mężczyzna w garniturze chwycił Tang Fenga za ramię i wyszedł z nim z kawiarni.

Chen Ming Xu nagle poczuł się tak, jakby ktoś oblał go wiadrem zimnej wody – dreszcz wędrował od czubka jego głowy do palców u nóg. Natychmiast wyciągnął swój telefon i zadzwonił do Lu Tian Chena. Prezes prędko podjechał do kawiarni i zabrał rzeczy, które pozostawił Tang Feng. Powiedział Chen Ming Xu, żeby się nie martwił, prawdopodobnie Tang Feng postanowił wyjść z kimś, kogo znał. Po ostrzeżeniu Chen Ming Xu, żeby zachował milczenie odnośnie do tej sprawy, Lu Tian Chen wyszedł.

Jak myślisz, kto zabrał Tang Fenga? – Lu Tian Chen jadąc, zadzwonił do Charlesa. – Nie sądzę, żeby był to Albert. Miejsce wyglądało zbyt czysto jak na niego. W środku kawiarni byli również inni klienci. Tang Feng jest mądry. Jeśli byłby to ktoś nieznajomy, wykazałby jakiś opór, ale nie zrobił tego.

Więc sądzisz, że to ktoś, kogo zna?

Zgadza się.

Chyba nie uważasz, że to ja to zrobiłem?

Nie sądzę, żebyś był zdesperowany do tego stopnia, aby uciec się do porwania. Charles, czy nie jesteś przypadkiem dżentelmenem? – Lu Tian Chen zaśmiał się cicho.

Na nic mi twoja pochwała. W porządku, wysłałem już ludzi, żeby wyśledzili miejsce pobytu Tang Fenga. Sądząc po tonie twojego głosu, nie wydajesz się specjalnie o niego martwić. – Charles prychnął w odpowiedzi.

Lu Tian Chen chwycił mocniej za kierownicę i zmrużył lekko oczy. Uśmiechnął się drwiąco i stwierdził:

Dookoła Tang Fenga nie ma nikogo, kto chciałby go skrzywdzić. Jeżeli celem są pieniądze, będą się kontaktować z nami.

Cholera! Co, jeżeli zamiast tego chcą ciała Tang Fenga?

Charles był wściekły. Nie dotknął Tang Fenga palcem przez tak długi czas. Jeżeli trzecia albo czwarta osoba wyskoczyła, podczas gdy on starał się jak mógł by kontrolować swoje żądze, nie będzie w stanie powstrzymać się przed załatwieniem ich.

Pytanie zadane przez Charlesa było czymś, czego Lu Tian Chen nie wziął pod uwagę. Zmarszczył brwi, usłyszawszy ten pomysł i stawał się coraz bardziej zirytowany, jedynie rozmyślając o takiej możliwości. Jeżeli ktoś ośmielił się dotknąć jego własność, to sprawi, że będzie musiał zapłacić cenę nawet wyższą niż życie.

Skoro tak, powinniśmy go znaleźć, zanim się ściemni.

Lu Tian Chen gwałtownie zakończył połączenie i wyrwał swój zestaw słuchawkowy Bluetooth.

***

Tang Feng czuł się ogłupiały i oszołomiony, tak jakby słoń stąpał po jego głowie, gdy był nieprzytomny. Cała jego osoba utknęła we wrażliwym stanie pomiędzy dezorientacją a czuwaniem.

Czując lekką niewygodę, wziął słaby oddech i starał się zmusić swój umysł do trzeźwości, zanim otworzył oczy. Przypominał sobie, że wcześniej tego dnia pił kawę z Chen Ming Xu. Rozprawiali o ostatnich wydarzeniach i wtedy Chen Ming Xu poszedł do toalety. Słuchał muzyki, czekając na jego powrót, a kiedy podniósł głowę, zobaczył…

Wygląda na to, że użyłem zbyt dużej dawki. Masz, napij się. Wkrótce poczujesz się lepiej.

Za uchem Tang Fenga zabrzmiał znajomy głos. Czuł, jak ktoś go prostuje i opiera o wezgłowie łóżka. Po chwili poczuł dotyk zimnej wody zwilżającej jego wyschnięte wargi. Instynktownie otworzył usta i przełknął wodę. Po wypiciu poczuł się znacznie lepiej. Chociaż miał wściekły ból głowy, to przynajmniej opuścił krainę snów i mógł myśleć jaśniej. Jego grube rzęsy zatrzepotały, gdy otworzył swoje ciemne oczy. W jego oczach widać było ślad wyczerpania i dezorientacji, ale wyraźnie odbijały one wizerunek mężczyzny ubranego w czarno-biały, kraciasty garnitur. Mężczyzna trzymał szklankę wody w dłoni i uśmiechał się, obserwując, jak aktor rozchyla powieki. Wpatrywał się w Tang Fenga mającego zamglone spojrzenie i nie mógł się powstrzymać przed dotknięciem jego policzka.

Przebudzony?

Su Qi Cheng.

Tłumaczenie: Berenice96

Tom I
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 125
Rozdział 126
Rozdział 127
Rozdział 128
Tom II
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Rozdział 139
Rozdział 140
Rozdział 141
Rozdział 142
Rozdział 143
Rozdział 144
Rozdział 145
Rozdział 146
Rozdział 147
Rozdział 148
Rozdział 149

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: