Mo Dao Zu Shi

Rozdział 44 – Kuszenie II12 min. lektury

Skrzydełko kurczaka, które Lan Jingyi trzymał w zębach, wypadło mu z powrotem do miski, ochlapując sosem przód jego ubrań. Tylko jedna myśl wypełniła umysł Wei Wuxiana – jak Lan Wangji wytrzeźwieje, to nigdy nie będzie w stanie znowu spojrzeć innym w oczy.

Co on robi? – Jin Ling był zdezorientowany.

Pokazuje wam specjalny sposób używania wstążki na czoło sekty Lan – powiedział Wei Wuxian.

Jaki specjalny sposób… – Lan Sizhui zaniemówił.

Kiedy spotkacie naprawdę dziwnego trupa i poczujecie potrzebę zabrania go ze sobą z powrotem do sekty, by dokładnie mu się przyjrzeć, to możecie zdjąć wstążkę i tak go ze sobą gdzieś zaciągnąć!

Ale nie można tego robić! – wypalił Lan Jingyi. – Wstążka na czoło naszej sekty jest…

Lan Sizhui wepchnął skrzydełko z powrotem do jego ust.

Och, rozumiem! Nie wiedziałem, że można używać jej w ten sposób!

Ignorując dziwne spojrzenia, którymi ich obrzucano, Lan Wangji zaciągnął Wei Wuxiana na górę. Wszedł do pokoju, odwrócił się, zamknął drzwi i zaryglował, a na koniec zastawił je stołem, jakby chciał zablokować drogę wymyślonemu wrogowi.

Zabijesz mnie tutaj? – zapytał Wei Wuxian, obserwując, jak Lan Wangji krząta się w pośpiechu.

W prywatnym pokoju znajdował się drewniany parawan, który rozdzielał przestrzeń na dwie połowy. Po jednej stronie stał stolik z krzesłami, przy którym można było zjeść i porozmawiać, a po drugiej znajdowały się zasłony i długa drewniana leżanka do odpoczynku. Jak Lan Wangji zawlókł go na drugą stronę parawanu i mocno pchnął Wei Wuxiana na prowizoryczne łóżko.

Głowa mężczyzny lekko uderzyła o twarde oparcie. Wydał z siebie bezceremonialne „ałć”, myśląc: znowu zmusi mnie do spania? Jeszcze nie ma dziewiątej, prawda?

Słysząc to, Lan Wangji uniósł dół swojej białej szaty i usiadł elegancko na leżance, sięgając ku głowie Wei Wuxiana. Choć wciąż miał beznamiętną minę, to jego ruchy były delikatne, jakby pytał: „czy bolało?”.

Usta Wei Wuxiana zadrżały, kiedy poczuł dotyk dłoni.

Boli! Boli tak baaaardzo!

Na dźwięk zbolałych jęków zmartwiona mina w końcu pojawiła się na twarzy Lan Wangjiego. Jego dłonie były jeszcze delikatniejsze, kiedy poklepał ramię Wei Wuxiana, jakby chciał go pocieszyć. Leżący mężczyzna uniósł dłonie.

Dlaczego mnie nie puścisz? Hanguang-jun, związałeś mnie tak mocno, że moje ręce prawie krwawią. Tak bardzo boli! Rozwiąż wstążkę i mnie puść, okej? Okej?

Lan Wangji natychmiast zatkał mu usta.

Mn mnn mnnffff mnn mn mnfffnnnnn mnn mnnnnn mnn mnnn nfff mn nn, mnn nn mnn mnnfff mnnn mnnfff nnnff mnnn mnnff mnn nnf mn mnn mnff?!

Więc udajesz, że nie rozumiesz rzeczy, których nie chcesz zrobić, a jeśli nie możesz udawać, to nie pozwolisz mi ich powiedzieć?! Jak niemiło!

Skoro tak, to mnie za to nie wiń! – pomyślał Wei Wuxian.

Lan Wangji mocno zasłaniał jedną dłonią usta drugiego mężczyzny. Wykorzystując to, Wei Wuxian rozchylił wargi i szybko musnął ją czubkiem języka. To było delikatne jak tknięcie ważki, ale Lan Wangji wyglądał, jakby się sparzył. Natychmiast zabrał dłoń.

Wei Wuxian wziął głęboki oddech. Poczuł, że znowu zyskał nad nim przewagę, ale zaraz zobaczył, jak mężczyzna się odwraca. Siadając na leżance, Lan Wangji jednym ramieniem owinął kolana, a polizaną rękę przytulił do piersi i przestał się ruszać.

Co jest? Co robisz?

Wyglądał, jakby zrezygnował z życia, bo został skażony przez zboczeńca. Gdyby ktoś teraz wszedł, to na pewno pomyślałby, że Wei Wuxian mu coś zrobił.

Nie podobało ci się? – skomentował jego przegrany wyraz twarzy Wei Wuxian. – Cóż, to nie moja wina. To ty byłeś taki nachalny i nie dawałeś mi nawet nic powiedzieć. Jeśli tu podejdziesz, to wytrę ci dłoń, co ty na to?

Związanymi rękami sięgnął w stronę ramienia Lan Wangjiego, ale ten zrobił unik. Widząc, jak cicho siedział w kącie leżanki, Wei Wuxian znowu poczuł chęć napsocenia.

Klękając na łóżku, przesunął się w stronę Lan Wangjiego, uśmiechnął i swoim najbardziej diabelskim tonem głosu powiedział:

Boisz się?

Mężczyzna natychmiast skoczył na nogi. Tak jakby naprawdę się bał, stał do niego tyłem i zachowywał dystans między nimi.

Wei Wuxian w końcu zaczynał się dobrze bawić. Uśmiechnął się jeszcze szerzej, schodząc z leżanki.

Ej, dlaczego się chowasz? Moje ręce wciąż są związane i nawet nie jestem straszny, więc czego się boisz? Chodź, chodź. Chodź tutaj.

Podszedł do Lan Wangjiego, nie mając żadnych złych intencji. Jego cel wyminął drewniany parawan i wpadł na stolik, którym sam wcześniej zastawił drzwi. Wei Wuxian również obszedł parawan, goniąc za nim, a mężczyzna uciekł z drugiej strony. Wielokrotnie okrążyli przegrodę i Wei Wuxian nawet zaczął się dobrze bawić, ale nagle zdał sobie z czegoś sprawę.

Co ja robię? Bawię się w berka? Co to ma być? Całkiem mi odwaliło? Lan Zhan może i jest pijany, ale dlaczego też się z nim bawię?

Zauważając, że goniąca go osoba się zatrzymała, Lan Wangji przestał uciekać. Ukrywając się za parawanem, pokazał tylko połowę swojej bladej twarzy, zerkając milcząco w stronę swojego towarzysza,

Wei Wuxian obserwował go ostrożnie. Wciąż wyglądał poważnie i elegancko, jakby tym sześciolatkiem, który przed chwilą przed nim uciekał, był ktoś inny.

Chcesz kontynuować?

Lan Wangji przytaknął beznamiętnie. Wei Wuxian ledwo co powstrzymał śmiech.

Hahahahaha, o matko, Lan Zhan chce bawić się w ganianego! Po pijaku, hahahahaha!

Śmiech, który starał się zdusić w zarodku, był silniejszy niż wzburzone fale. Kiedy w końcu mu się to udało, całe jego ciało drżało. GusuLan zabrania hałasów, wygłupów, a nawet szybkiego chodzenia. Lan Zhan z pewnością się tak nie bawił, kiedy był dzieckiem.

Tsk, tsk, biedaczysko. Po wytrzeźwieniu i tak nie będzie nic pamiętał, więc równie dobrze mogę dalej się z nim bawić.

Podbiegł kilka kroków do Lan Wangjiego, udając, że będzie go gonił. Tak jak się spodziewał, mężczyzna ruszył w przeciwnym kierunku. Wei Wuxian współpracował z nim, jak tylko się dało, goniąc go kilka razy wokół parawanu, jakby bawił się z dzieckiem.

Uciekaj, uciekaj. Szybciej. Zaraz cię złapię! A jak cię złapię, to znowu cię poliżę. Boisz się?

To miała być groźba, jednak Lan Wangji nagle odwrócił się w jego stronę i na siebie wpadli.

Wei Wuxian planował go złapać, ale w ogóle nie oczekiwał, że ten sam wskoczy w jego ramiona. Zaniemówił z szoku. Widząc, że jego towarzysz nie reaguje, Lan Wangji uniósł jego związane dłonie i włożył głowę między ramiona patriarchy, jakby dobrowolnie wskakiwał w pułapkę bez wyjścia.

Złapałeś mnie.

…Hę? Tak, złapałem cię.

Tak jakby czekał na coś, co miało się zdarzyć, ale do tego nie doszło, Lan Wangji powtórzył te dwa słowa. Tym razem mocno każde z nich zaakcentował, brzmiąc niezwykle ochoczo.

Złapałeś mnie.

Tak. Złapałem cię.

Złapał go. Co jeszcze? Co takiego powiedział? Że co zrobi, jak go złapie?

…Nie.

To się nie liczy. Sam podszedłeś.

Zanim skończył mówić, mina Lan Wangjiego pociemniała. Wyglądał na niezwykle niezadowolonego.

Nie może być. Pijany Lan Zhan nie tylko lubi bawić się w berka, ale też być lizanym?

Chciał zabrać ramiona z szyi mężczyzny, ale Lan Wangji szybko je złapał. Trzymał je mocno, nie pozwalając ich ruszyć. Widząc, jak jedna z dłoni Lan Wangjiego jest w jego zasięgu, Wei Wuxian zastanowił się przez chwilę, po czym przysunął swoją twarz bliżej. Jego usta musnęły wierzch ręki drugiego mężczyzny, tak jakby był to połowiczny pocałunek, a czubek języka przemknął lekko po jadeitowej skórze.

Lekko. Bardzo lekko.

Lan Wangji się wzdrygnął, zabierając dłoń najszybciej, jak tylko mógł. Zdjął ramiona Wei Wuxiana z szyi i uciekł na bok. Przytulając polizany nadgarstek, w milczeniu odwrócił się w stronę ściany.

Podoba mu się to, czy jest przestraszony? A może oba na raz? – zastanawiał się Wei Wuxian.

Jak nad tym myślał, Lan Wangji z powrotem się odwrócił, a jego mina była spokojna jak zawsze.

Znowu.

Znowu? Co znowu?

Lan Wangji jeszcze raz schował się za drewnianym parawanem i wyjrzał zza niego, pokazując tylko połowę twarzy.

Jego intencja była jasna – znowu mnie gonisz, a ja uciekam.

Wei Wuxian ponownie na chwilę zaniemówił, po czym się posłuchał i znowu zaczął zabawę. Tym razem po krótkiej chwili Lan Wangji znowu w niego wpadł.

Robisz to specjalnie, prawda?

Lan Wangji jeszcze raz zarzucił sobie ramiona Wei Wuxiana na szyję, jak gdyby nie rozumiał, co oznaczają jego słowa i czekał, aż spełni swoją obietnicę.

Czy pozwolę Lan Zhanowi samemu świetnie się bawić? Pewnie, że nie! I tak nie będzie pamiętał nic, co mu teraz zrobię. Jeszcze lepiej się z nim zabawię!

Z ramionami wokół mężczyzny, Wei Wuxian wrócił z nim na leżankę i zapytał:

Lubisz to, prawda? Nie odwracaj się ode mnie. Mów. Lubisz to czy nie? Jeśli tak, to nie musimy za każdym razem tyle biegać. Co ty na to, bym pozwolił ci się zabawić tyle, ile chcesz?

Mówiąc to, podniósł jedną z dłoni Lan Wangjiego i złożył pocałunek między dwoma szczupłymi palcami. Mężczyzna chciał mu się wyrwać, ale Wei Wuxian trzymał mocno, nie pozwalając mu na to.

Potem usta Wei Wuxiana dotknęły wyraźnie zarysowanych kłykci. Delikatniej niż pióro, jego oddech powędrował na spód dłoni i tam też złożył pocałunek.

Lan Wangji pomimo starań nie był w stanie się wyrwać. Mógł tylko zacisnąć mocno palce. Wei Wuxian odsunął jego rękaw, odsłaniając blady przegub, który również dotknął ustami.

Po pocałunku nie uniósł głowy. Zwrócił tylko spojrzenie na Lan Wangjiego, pytając:

Czy to wystarczy?

Pijany mężczyzna wydął usta, odmawiając powiedzenia choćby jednego słowa. Wei Wuxian w końcu usiadł prosto, kontynuując leniwym tonem:

Powiedz. Czy spaliłeś dla mnie jakieś papierowe pieniądze?

Nie było odpowiedzi. Wei Wuxian zaśmiał się głośno i zbliżył do niego. Kolejny pocałunek złożył na ubraniach tuż nad sercem mężczyzny.

Jeśli nic nie powiesz, to więcej nie dostaniesz. Powiedz. Skąd wiedziałeś, że to ja?

Lan Wangji zamknął oczy. Jego wargi drżały, jakby był na skraju wyznania wszystkiego.

Jednak nagle coś owładnęło Wei Wuxianem, kiedy patrzył się na te miękkie bladoczerwone usta. Nie wiedział, co takiego, ale pochylił się i je ucałował.

A później nawet je polizał, jakby pocałunek nie wystarczał.

Obaj wytrzeszczyli oczy.

Lan Wangji uniósł dłoń. Wei Wuxian natychmiast zdał sobie sprawę z tego, co zrobił. Oblał się zimnym potem, obawiając się, że Lan Wangji zatłucze go na śmierć, więc szybko zlazł z leżanki. Odwracając się, zobaczył, jak mężczyzna uderza we własne czoło, tracąc przytomność.

W prywatnym pokoju Lan Wangji leżał na łóżku, a Wei Wuxian siedział na podłodze. Powiew zimnego wiatru dostał się przez otwarte okna, wywołując dreszcze na karku. Myśli Wei Wuxiana w końcu się rozjaśniły.

Wstał z ziemi, odstawił stolik na miejsce i przy nim usiadł.

Zamulił przez chwilę, po czym zębami zaczął rozwiązywać supły na wstążce. Z ogromnym wysiłkiem w końcu udało mu się wszystko rozplątać.

Mając w końcu wolne ręce, nalał czarkę alkoholu, by pomóc sobie w stłumieniu szoku. Trzymał ją przez chwilę przy ustach, ale ani kropla nie dotknęła jego języka. Spoglądając w dół, w końcu zauważył, że czarka jest pusta. Najwyraźniej wypił już cały dzban, czego nie zauważył, nawet kiedy próbował sobie coś teraz nalać.

Wei Wuxian odstawił puste naczynie na stół.

Starczy mi alkoholu. Naprawdę mam dość.

Kiedy się odwrócił, to po drugiej stronie parawanu zobaczył Lan Wangjiego, który cicho leżał.

Dzisiaj naprawdę zbyt wiele wypiłem. Lan Zhan to taka poważna osoba. Choć był pijany i nic nie będzie potem pamiętał, to i tak nie powinienem był zrobić czegoś tak skandalicznego… To był totalny brak szacunku względem niego.

Przypominając sobie, jaką „skandaliczną” rzecz zrobił Lan Wangjiemu, Wei Wuxian nie mógł się powstrzymać przed dotknięciem swoich ust.

Dopiero po chwili wysiłku udało mu się wyprostować wstążkę na czoło. Podchodząc do leżanki, położył ją obok poduszki. Udało mu się powstrzymać przed spojrzeniem na twarz Lan Wangjiego. Kucnął obok posłania i zdjął buty mężczyzny, po czym ułożył go w oficjalnej pozycji do spania sekty Lan.

Po wszystkim znowu usiadł na podłodze, opierając się o leżankę. Jego umysł był zagmatwany, ale jedna myśl się wyróżniała.

Będzie lepiej, jeśli w przyszłości nie zmusi Lan Zhana do picia. Jeśli po pijaku wszystkich tak traktował, to sytuacja będzie nieciekawa.

Tłumaczenie: Ashi

Aktualizacja: 22.01.2022

Tom I
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36

Tom II
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57

Tom III
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83

Tom IV
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Posłowie autorki I
Posłowie autorki II

23 Comments

  1. lan wuxian

    dusze sie ze śmiechu. A nie moge zaśmiać się na głos bo jest 1:28, i rodzice myślą, że śpię

    Јеdnаk nаglе соś оwłаdnęłо Wеі WuХіаnеm, kіеdу раtrzуł ѕіę nа tе mіękkіе blаdосzеrwоnе uѕtа. Nіе wіеdzіаł, со tаkіеgо, аlе nаglе росhуlіł ѕіę і је uсаłоwаł. – jeszcze raz :ekscytacja: :ekscytacja:

    Odpowiedz
  2. Nevi

    Z reguły nie lubię czytać polskich wersji chińskich novelek, ale to tłumaczenie jest całkiem niezłe :D przeczytałam to po angielsku całe parę razy, ale myślę że zrobię wyjątek i przeczytam to jeszcze raz… Tym razem po polsku :D

    Odpowiedz
    1. smieciuszek baraluszek

      tak
      tak…..
      nie polecam -1000000000000000000\10
      trzeba na siebie uważać
      nie pij na imprezach zbyt dużej ilości alkoholu
      bo jak będziesz miał dobą dusze przy sobie to cie ochroni
      ale jak nie to…….
      najlepiej kwakać na całe miasto nisz to przeżyć :płaku:

      Odpowiedz
  3. Gladiolus

    Końcówka rozdziału mnie „zabiła”, głośno parsknęłam śmiechem w autobusie, aż parę osób rzuciło mi zdziwione spojrzenia ;D
    Ich zachowanie mnie rozkłada na łopatki, a pijany Lan Zhan nie ma sobie równych. Jedyne do czego można było by się przyczepić to długość rozdziału. Tekst jest naprawdę wciągający i zawsze towarzyszy mi ból, gdy nagle docieram do końca ;) https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/21.gif
    Dobra robota Ashi!https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/25.gif

    Odpowiedz
    1. Apolinary Rumianek

      XD Twój komentarz nasunął mi skojarzenie, że WWX jest trochę jak Król Julian z Madagaskaru: „Szybko, zróbmy to zanim zorientujemy się, że to całkowicie bez sensu!” XD

      Odpowiedz
          1. smieciuszek baraluszek

            normalnie się dusze djbiye;gf7t2lefvd’fsayfdeydfewytdfeytdhwqgdywgsvctdewofdykufeytwcdytfewykudefyt

  4. nerenka

    Dziękuję za ten rozdzialik. Ach ten WWX , Wei- psotnik…sam wpadł w tą pułapkę…tylko szkoda, że Lang nie był temu świadomy…a może był? Ciekawe, czy autorka o tym wspomni w kolejnych rozdziałach? Super mi się czytało. https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/21.gif

    Odpowiedz

Skomentuj Anonim Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: