True Star

Rozdział 59 – Stolik dla czworga I4 min. lektury

Lu Tian Chen przyglądał się leżącym na biurku plikom. Minęły całe dwie godziny, a jednak on przebrnął dopiero przez trzy strony. Pół godziny wcześniej był na stronie trzeciej. Teraz, pół godziny później, nadal był na stronie trzeciej. Naprawdę chciał wiedzieć, jak Charlesowi udawało się skupiać na pracy, kiedy zabierał ze sobą Tang Fenga. Po raz trzydziesty szósty Lu Tian Chen odwrócił nieznacznie głowę, aby zerknąć na mężczyznę nieopodal. Tang Feng rzecz jasna nie powodował żadnych hałasów i nie przeszkadzał mu, lecz wydawał się naprawdę lubić chodzenie wkoło po biurze. Aby uniknąć hałasowania, ściągnął nawet buty. Słońce świeciło przez okna i odbijało się od pary bladych, bosych stóp, wywołując oślepiający efekt. Znudzony czytaniem Tang Feng stał przy oknie, patrząc na niekończący się pośpiech ludzi i samochodów w dole. Ale nie mógł ustać w bezruchu. Jedna z jego stóp przechodziła od stania na palcach do stania płasko na posadzce. Nie był również w stanie stale obserwować. Po przyglądaniu się przez chwilę zaczynał się poruszać. Obracał szyję jak wahadło, wykręcał talię tam i z powrotem, aż wreszcie rozciągał plecy. Niespokojny mężczyzna odszukał wkrótce hantle. Usiadł z powrotem na kanapie i zaczął wykonywać ćwiczenia. Tang Feng oczywiście nie wydawał żadnych dźwięków, lecz bez przerwy kontynuował przemieszczanie się. Parokrotnie Lu Tian Chen naprawdę chciał otwarcie powiedzieć mu, żeby przestał, ale ostatecznie nadeszła pora lunchu i nadal się nie wypowiedział.

Posiłki powinny być spożywane regularnie, inaczej rozwiną się problemy żołądkowe.

Tang Feng położył ręce na biurku Lu Tian Chena. Nie miał zamiaru powiedzieć temu nieznośnemu mężczyźnie, że przez cały ranek poruszał się z rozmysłem. Lu Tian Chen spojrzał do góry i zmierzył Tang Fenga wzrokiem.

Kafeteria.

Oczywiście. – Pasowało mu wszystko.

Tang Feng podążył za Lu Tian Chenem do kafeterii przeznaczonej wyłącznie dla firmy. Po drodze wielu pracowników rzucało mu potajemne zerknięcia. Przeżył już to samo, gdy był z Charlesem, więc nie czuł się ani trochę onieśmielony lub zakłopotany. O wilku mowa — mężczyzna, z którym żył przez miesiąc niespodziewanie się pojawił. Charles siedział dokładnie w tym samym miejscu, w tym samym punkcie jak wówczas, gdy jedli tutaj wspólnie ostatnim razem.

Charles aktualnie pił wino i palił papierosa w strefie à la carte. Miał tę samą twarz yuppie1 co zwykle. Jednak tym razem siedzącym naprzeciwko niego nie był Tang Feng. Był to inny dosyć przystojny młody mężczyzna. Po ponownym zobaczeniu Charlesa, w umyśle Tang Fenga krążyła tylko jedna myśl: ten playboy prawdopodobnie nabawi się kiedyś problemów z nerkami.

Oprócz tego nie rozmyślał zbyt dużo o tym, że Charles jest z inną osobą. Tak samo oczekiwał, że on nie będzie czuł niczego po zobaczeniu go razem z Lu Tian Chenem. W końcu Charles sam powiedział, że spotkają się i rozstaną w dobrych stosunkach.

Hej, co za zbieg okoliczności. Może zjemy razem? – Charles pomachał ręką od razu, gdy tylko ujrzał Tang Fenga z Lu Tian Chenem.

W tej samej chwili pociągnął młodego mężczyznę na miejsce obok własnego. Czule oparł rękę na ramionach młodzieńca, a jego uśmiech był wyjątkowo promienny.

W porządku.

Lu Tian Chen uśmiechnął się, podchodząc. Usiadł naprzeciwko Charlesa, zmuszając Tang Fenga do zajęcia ostatniego miejsca. Tang Feng usiadł niespiesznie. Następnie z łatwością powitał Charlesa i skinął głową w stronę młodego mężczyzny.


1. Yuppie – młody, dobrze zarabiający przedstawiciel klasy średniej, prowadzący ostentacyjnie wystawny tryb życia.

Tłumaczenie: Berenice96

Tom I
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 125
Rozdział 126
Rozdział 127
Rozdział 128
Tom II
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Rozdział 139
Rozdział 140
Rozdział 141
Rozdział 142
Rozdział 143
Rozdział 144
Rozdział 145
Rozdział 146
Rozdział 147
Rozdział 148
Rozdział 149

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: