True Star

Rozdział 55 – Nakładanie maści I5 min. lektury

Tang Feng zajął luksusowy pokój urządzony w stylu wiktoriańskim. Usiadł na miękkim łóżku i ponownie doszedł do wniosku, że bycie bogatym jest naprawdę miłe. Z willi Charlesa do rezydencji Lu Tian Chena, czy powinien być zadowolony, że miał dosyć szczęścia po swoim odrodzeniu? Pomijając początek, gdy musiał zostać w szpitalu, po tym zawsze udawało mu się trafiać do rezydencji.

Na początek wezmę kąpiel. – Tang Feng otworzył drzwi łazienki i zapatrzył się w podziwie. – Wow, dlatego mówię, że bogactwo jest dobre! Moja droga ogromna wanno, nadchodzę.

Wanna miała automatyczny wyzwalacz wody i regulację temperatury. Tang Feng był bardzo usatysfakcjonowany, jednak szkoda, że łazienka nie była wyposażona w przymocowany do ściany telewizor tak jak u Charlesa. Z tych dobrych stron – jego pokój miał laptopa. Tang Feng śmiało zaniósł go do łazienki. Wanna właśnie skończyła się wypełniać. Rozebrał się z ciuchów, wszedł do środka i zaczął oglądać film. W tej chwili słabości kompletnie zapomniał o Lu Tian Chenie.

Lu Tian Chen zawołał imię Tang Fenga po raz któryś tego dnia. Jednakże, czy liczyło się to jako przełom w ich relacji, było odmienną kwestią.

Tang Feng!

Lu Tian Chen wszedł do pokoju, lecz nie zauważył mężczyzny, którego szukał. Widział walizki leżące na podłodze oraz… ubrania? Śledził oczami szlak ciuchów, zatrzymujący się ostatecznie przed na wpół otwartymi drzwiami łazienki. Gdy podszedł bliżej, usłyszał dochodzący ze środka głos. Jego wzrok opadł na klamkę i — po chwilowym przystanięciu — Lu Tian Chen otworzył szeroko drzwi. Napotkał widok Tang Fenga leżącego wygodnie w wannie ze stopą wystającą z wody. Naprzeciwko niego leżał laptop, z którego puszczany był film.

Prezesie Lu? – Tang Feng odwrócił się, by spojrzeć mężczyźnie w oczy i uśmiechnął się. – Potrzebujesz czegoś?

Tang Feng traktował to miejsce jak swoje własne, lecz z drugiej strony w tej chwili był to jego pokój, przynajmniej tymczasowo.

Wyjdź i zjedz coś.

Lu Tian Chen zerknął na bladą klatkę piersiową Tang Fenga, obnażoną ponad powierzchnią wody. Podszedł i zamknął laptop. Gdy odwrócił się, stanął twarzą w twarz z Tang Fengiem. Spojrzał na nikłe ślady po miłosnych ukąszeniach znaczące jego pierś. Zmrużył lekko oczy i dodał chłodno:

Pośpiesz się.

Odwróciwszy się gwałtownie na pięcie, Lu Tian Chen wyszedł z pomieszczenia. Tang Feng popatrzył na plecy wycofującego się Lu Tian Chena. Lekko potrząsnął głową i wydobył z siebie stłumiony śmiech – jego szef naprawdę miał zmienną osobowość. Założył szlafrok i wyszedł z łazienki. Gorący posiłek już został położony na zabytkowym drewnianym stole w jego sypialni. Nagle poczuł się bardzo głodny.

Prezesie Lu, chcesz zjeść wspólnie? – Tang Feng usiadł przy stole.

Lu Tian Chen siedział naprzeciwko ze szklanką whisky z lodem w dłoni.

Nie.

Pomijając nieoczekiwaną zmianę w zachowaniu Lu Tian Chena, jego słowa nadal były łatwe do zrozumienia. Skoro szef powiedział już „nie”, Tang Feng będzie jadł sam. W tej dziwnej atmosferze Tang Feng pochylił głowę i powoli zjadł kolację. Lu Tian Chen pił swoją whiskey, od czasu do czasu rzucając spojrzenia w stronę drugiego mężczyzny. Kiedy Tang Feng już prawie skończył jedzenie, Lu Tian Chen odłożył szklankę i powiedział raptownie:

Zdejmij ciuchy.

Khy, khy…!

Nie minął nawet dzień, od kiedy Tang Feng opuścił wilczą norę Charlesa. Nagłe słowa Lu Tian Chena autentycznie go przestraszyły. Lu Tian Chen z twarzą pozbawioną emocji podał mu chusteczkę.

Xiao Yu zadzwoniła dzisiaj do mnie. Nie musisz martwić się tym, co zdarzyło się na planie. Po prostu bądź następnym razem ostrożniejszy.

Czy oznaczało to, że nie powinien drążyć sprawy? Tang Feng uśmiechnął się słabo. Sam również myślał, że z przebadania tego nic by nie wyszło. Nawet jeżeli wiedziałby, kto pociąga za sznurki z cienia, co mógłby zrobić? Co najwyżej zdystansować się od tej osoby. Nie mógł walczyć z ogniem przy pomocy ognia. Najlepszy sposób na rozprawienie się z zazdrośnikami to nigdy nie pozwolić by ci dorównali. Nie mając żadnego sposobu na pokonanie zazdrości, do samej śmierci mogliby tylko walać się w swojej żałosnej sytuacji.

Pomogę ci zająć się twoją raną na plecach. – Lu Tian Chen podniósł się i wskazał na łóżko. – Połóż się.

Tang Feng wstał beztrosko i zaśmiał się.

Prezes Lu wie jak leczyć rany?

Wiem nawet jak wyciągnąć pocisk.

Ten wypowiedziany z kamienną twarzą żart w ogóle nie był zabawny.

Tłumaczenie: Berenice96

Tom I
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 125
Rozdział 126
Rozdział 127
Rozdział 128
Tom II
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Rozdział 139
Rozdział 140
Rozdział 141
Rozdział 142
Rozdział 143
Rozdział 144
Rozdział 145
Rozdział 146
Rozdział 147
Rozdział 148
Rozdział 149

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: