True Star

Rozdział 50 – Zjeść cię III5 min. lektury

Nie zakochałeś się we mnie, prawda? – spytał Tang Feng, wpatrując się w mężczyznę beznamiętnie.

Charles roześmiał się głośno, zupełnie jakby właśnie usłyszał najzabawniejszy żart roku. Śmiał się tak bardzo, że nawet jego głowa odchyliła się do tyłu.

Skarbie, w jakim show gramy w tej chwili?

Myślę, że w Chwili Prawdy. – Tang Feng uśmiechnął się nonszalancko.

Odepchnął się do góry, zabrał rękę, którą nadal trzymał Charles i użył jej, aby zaczesać z powrotem zwisające na czole włosy.

Liczyłem dni i pozostało jedynie około tygodnia. Wcześniej tylko żartobliwie się z tobą droczyłem, więc nie bierz sobie tego do serca. Po zakończeniu umowy nie będę próbował cię znaleźć ani nie będę ci się naprzykrzać. Nie martw się, nie jestem upartą, przyczepną osobą. – Poklepując uśmiechającego się Charlesa po ramieniu, Tang Feng odwrócił się i losowo wybrał koszulkę do założenia.

Wstał z łóżka i skierował się w stronę łazienki. Charles, jesteś dobrym mężczyzną. Tang Feng zachował te parę ostatnich słów dla siebie. Takie słowa były zarezerwowane do łóżka. Otworzywszy drzwi łazienki, zniknął z pola widzenia Charlesa.

Uśmiech na twarzy Charlesa zdrętwiał powoli, aż w końcu zniknął. Usiadł na łóżku i mocno potarł twarz rękoma. Jeszcze tylko tydzień więcej. A dokładniej, pozostały zaledwie cztery dni i pięć nocy. Cztery dni i pięć nocy. Cztery dni i pięć nocy?!

Gdyby Tang Feng mu o tym nie przypomniał, Charles zapomniałby, że ich jednomiesięczny układ zbliżał się ku końcowi. Jak mógł minąć tak szybko? Bóg czasu musiał być na diecie, skoro biegł tak prędko. W mgnieniu oka koniec ich umowy już nadszedł.

Nie będę próbował cię znaleźć ani nie będę ci się naprzykrzać.

Z łazienki dobiegał dźwięk rozpryskującej się wody. Poprzednie słowa Tang Fenga zabrzmiały w umyśle Charlesa. Jeżeli byłoby to w przeszłości, po cichu by się ucieszył. Ach, jak miło, nie musiał być dłużej prześladowany przez tych pomniejszych celebrytów. Był już nimi zmęczony. Lubił inteligencję i takt Tang Fenga, więc nie miał nic przeciwko cieszeniu się nim całym sercem przez ostatni miesiąc: jego czarującym ciałem, czarnymi oczami, w których kryła się zarówno mądrość jak i głębia, a także poczuciem humoru i nonszalancją mężczyzny. Tang Feng był niczym chmura przesuwająca się po niebie. Człowiek mógł ją zobaczyć, lecz nie był w stanie chwycić jej swoimi rękoma.

Więc co działo się teraz? Czym było to zaskakujące pobudzenie serca, ten niczym nieusprawiedliwiony ucisk w jego piersi i to zagadkowe pogorszenie się humoru? To w ogóle nie przypominało naturalnego i niewymuszonego niego. Może była to tylko jego chwilowa obsesja na punkcie Tang Fenga? Jakiego rodzaju młodych i pięknych mężczyzn nie można było znaleźć w dzisiejszych czasach? Było wielu przystojniejszych i piękniejszych niż Tang Feng, a także niezliczona ilość tych z lepszymi sylwetkami! Ktoś bardziej błyskotliwy i doświadczony niż Tang Feng… Ktoś zabawniejszy i bardziej swobodny niż Tang Feng… Ktoś bardziej sympatyczny niż Tang Feng…

W porządku, nie mógł przypomnieć sobie kogoś takiego w tym momencie. Ale wszystko, czego potrzebował to ktoś do ogrzania mu łóżka, nie zaś jakiegoś rodzaju wsparcia emocjonalnego. Jednak lepiej byłoby mieć równocześnie fizyczną przyjemność i psychiczną stymulację.

Dobrze, może zapomnę o nim w ciągu paru dni. Jaka miłość? Haha, to niedorzeczne. Jak mógłbym zakochać się w marnym aktorze? – Charles drwił sam z siebie, podpierając rękoma tył głowy. Jednakże jego śmiech był nieco wymuszony.

Pluskanie wody w łazience już ucichło. Zgodnie z nawykami Tang Fenga, prawdopodobnie będzie moczył się w wannie przez następną godzinę, oglądając film. Charles naprawdę lubił to jego przyzwyczajenie. Dlaczego nikt wcześniej nie zaprosił go do oglądania filmów w wannie? Za cztery dni i pięć nocy będzie musiał samotnie siedzieć w wannie i oglądać filmy. Nie, może znaleźć sobie ładnego modela lub gwiazdkę, by mu potowarzyszyli. Charles rozmyślał przez chwilę, po czym podniósł telefon i wysłał wiadomość: Kai, zastanowię się nad tym.

Wyskoczył z łóżka i pomknął w stronę łazienki.

Kochanie, jaki film oglądasz? Potrzebujesz czegoś do picia? Powiem komuś, żeby przyniósł.

Z tej dwójki, kto tak naprawdę kogo zjadł?

Tłumaczenie: Berenice96

Tom I
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 125
Rozdział 126
Rozdział 127
Rozdział 128
Tom II
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Rozdział 139
Rozdział 140
Rozdział 141
Rozdział 142
Rozdział 143
Rozdział 144
Rozdział 145
Rozdział 146
Rozdział 147
Rozdział 148
Rozdział 149

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: