True Star

Rozdział 49 – Zjeść cię II5 min. lektury

Jesteś pierwszym człowiekiem, który kiedykolwiek ośmielił się na mnie nadepnąć.

Charles zmrużył oczy, a kąciki jego ust uniosły się w zwierzęcym uśmiechu.

Gdy tylko skończył mówić, Tang Feng ponownie uniósł stopę i nadepnął na ramię. Jedna z jego nóg była na łóżku, podczas gdy druga następowała na Charlesa. Luźny szlafrok tylko częściowo osłaniał jego ciało. Z miejsca, w którym leżał Charles, był to naprawdę znakomity widok.

Ty wyniosły mężczyzno. – Ostre słowa Tang Fenga zostały nieco złagodzone przez jego pobłażliwy ton.

Charles chwycił jego stopę i przesunął się, aby pocałować jej podbicie. Tang Feng z premedytacją potarł stopę o dłonie Charlesa. Ten drugi czuł się, jakby miał zaraz zacząć płonąć. Rozsądek? Kontrola? Wszystko to mogło po prostu pójść do piekła.

Jak wcześniej zauważył Tang Feng, Charles był zaprawionym kochankiem. Posiadał mnóstwo technik budujących przyjemność. Całował ciało Tang Fenga, wybierając wszystkie wrażliwe obszary. Podeszwy stóp, nogi, wnętrze ud, podbrzusze, jabłko Adama… Był delikatny, lecz zaciekły. Jego sposoby nie były mniej intensywne dla kogokolwiek po odbierającej stronie. Całe szczęście, że Tang Feng mieszkał u niego tylko na miesiąc. W innym przypadku martwiłby się, że umrze z rozkoszy bezpośrednio w łóżku Charlesa.

Posłuchaj, skarbie. Nie mam kompleksu dziewicy, więc nie przeszkadza mi twoja przeszłość z Lu Tian Chenem. – Charles lekko wodził językiem wzdłuż uszu Tang Fenga, trzymał gładkie płatki w ustach, nadgryzając i liżąc.

Jego głos brzmiał dziwnie nisko z podniecenia. Chwytając mocno talię Tang Fenga i ujmując jedną ręką jego tyłek, przemieścił się między jego nogi i podniósł mężczyzn tak, by ten na nim usiadł. Był to pierwszy raz, gdy zmienili pozycję. Ta nadmierna intymność sprawiła, że wyglądali jak głęboko zakochana para.

Ja też nie mam, więc nie dbam o to, z iloma osobami spałeś w przeszłości, dopóki nie masz żadnej choroby i twoje ciało jest zdrowe. – Tang Feng założył ręce dookoła karku Charlesa i pochylił się, aby złożyć pocałunek na jego czole. Usłyszał, jak wydaje z siebie westchnienie przyjemności.

Lubię, kiedy mnie całujesz. – Charles silnie trzymał talię i plecy Tang Fenga, zachłannie całując jego podbródek i wargi.

Dzisiaj… Wyglądasz jak główny bohater filmu, który jest głęboko zakochany. – Tang Feng zadrżał lekko.

Co dziwne, ten gangster przygotował go tym razem tak, jak zrobiłby to poprawny dżentelmen. Delikatność, która wychodziła z jego strony, była nieco trudna do zniesienia.

Brzmi pięknie. W takim razie ty jesteś drugim głównym bohaterem tego filmu.

Czując, że Tang Feng był niemal gotowy, Charles podniósł nieco ciało mężczyzny i siłą pociągnął je z powrotem na dół. Zderzenie ich ciał było niczym wybuch wulkanu, z iskrami i lawą latającymi we wszystkich kierunkach. Tang Feng jęknął cicho, zaciskając obie ręce wkoło pleców Charlesa.

Zmieniłem zdanie… Nnn, nie jesteś wcale jakimś głęboko zakochanym głównym bohaterem… Jesteś… Ahh… Jesteś po prostu dzikim zwierzęciem! – Tang Feng wciągnął mocno powietrze. To było zbyt głęboko, tak głęboko, że mogło zakończyć to jego stare życie.

Charles pieścił ramiona oraz talię Tang Fenga, pozwalając mu powoli przyzwyczaić się do natarcia. Wyszczerzył zęby i powiedział:

W takim razie zagrajmy w Pięknej i Bestii, skarbie.

Ich ciała były ciasno złączone, pierś przy piersi. Nigdy wcześniej nie czuli bicia swoich serc tak blisko, jak czuli je teraz. Za oknem powoli wschodziło słońce. Okazałe, grube kotary blokowały jego blask. W środku jedynymi słyszalnymi dźwiękami były okazjonalne przekleństwa oraz urywane oddechy wśród dzikiej nocy drżącego zaspokajania się. Po wszystkim niewyobrażalnie wykończonemu Tang Fengowi pozostało jedynie tyle siły, by zamknąć oczy. Jednakże Charles, godny swojego tytułu „bestii”, nadal gładził jego roztrzęsione ciało.

Charles. – Gdy tylko złapał oddech, Tang Feng odezwał się do mężczyzny, który aktualnie całował jego palce.

Tak, kochanie, czego chcesz? – Charles spojrzał do góry, nadal trzymając dłonie Tang Fenga we własnych i dotykając ustami jego przeguby.

Nie zakochałeś się we mnie, prawda? – spytał Tang Feng, wpatrując się w mężczyznę beznamiętnie.

Tłumaczenie: Berenice96

Tom I
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 125
Rozdział 126
Rozdział 127
Rozdział 128
Tom II
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Rozdział 139
Rozdział 140
Rozdział 141
Rozdział 142
Rozdział 143
Rozdział 144
Rozdział 145
Rozdział 146
Rozdział 147
Rozdział 148
Rozdział 149

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: