True Star

Rozdział 36 – Nieżyczliwy II5 min. lektury

Albert uniósł nieznacznie palce. Stojący na boku ochroniarz natychmiast zbliżył się z papierosem i zapalniczką. Złotowłosy mężczyzna zaciągnął się głęboko i nieśpiesznie wypuścił kłęby dymu.

Przejdźmy do sedna tego, dlaczego tutaj jesteś.

Czy próbujesz powiedzieć, że do tej pory tylko się wygłupialiśmy? Albert, naucz się nieco poczucia humoru i zrelaksuj się trochę. Pamiętaj, że jesteśmy szanowanymi ludźmi. – Słowa Charlesa nie miały za grosz wiarygodności, lecz jego mina wyrażała całkowitą pewność siebie. Sprawiało to, że wydawał się niezwykle atrakcyjny.

Albert zaśmiał się zimno. Następnie uniósł znacząco podbródek. Ochroniarz niezwłocznie położył na stole walizkę. Kącik oka Tang Fenga drgnął na ten widok. Nie może być wypełniona narkotykami lub pieniędzmi, prawda? Mimo że wcześniej był zaznajomiony z ludźmi balansującymi na krawędzi czarnego i białego, sam Tang Feng stanowił modelowy przykład prawomyślnego obywatela.

Otwórz i popatrz – rzekł Albert. Wówczas Charles wyciągnął cygarnicę. Tang Feng wiedział, że mężczyzna lubił cygara.

Zgodnie z rozkazem Alberta, ochroniarz otworzył walizkę. W środku nie było żadnych paczek z narkotykami ani plików gotówki, jedynie parę strzykawek wypełnionych nieznanym płynem. Obecna sytuacja sprawiła, że Tang Feng poczuł się jak w filmie, lecz nadal siedział spokojnie u boku Charlesa. Skoro Charles zabrał go tutaj, oznaczało to, że nie obchodziło go czy Tang Feng wiedział o tym, co robi. Tylko skąd Charles czerpał pewność, że Tang Feng nie wyzna nikomu, co widział?

Oczywiście Tang Feng nie był na tyle głupi, by donieść o tym policji. Jeżeliby to zrobił, prawdopodobnie tym razem doświadczyłby prawdziwej śmierci. Charles wstał i odebrał jedną ze strzykawek. Spojrzał na nią beztrosko i wyciągnął kolejną z walizki.

Kochanie, pomóż mi to załadować.

W całym trzydziestoparoletnim życiu Tang Fenga był to pierwszy raz, gdy został zamieszany w biznesowe interesy kryminalnego półświatka. Westchnął cicho, ale jednak wyciągnął rękę i odebrał od Charlesa dwie strzykawki. Postarał się, by zachować opanowanie, lecz kto wie jakiego rodzaju podejrzany płyn znajdował się w środku. Czy był zdenerwowany? Oczywiście, że był.

Jednakże w tej sytuacji Tang Feng nie mógł pozwolić sobie na ujawnienie swojego napięcia lub wściekłości. Albert, który siedział naprzeciwko, posłał Tang Fengowi kolejne spojrzenie. Wtedy, tuż przed twarzą Tang Fenga, oznajmił:

Powiedz Lu Tian Chenowi, żeby wypożyczył mi tego mężczyznę na parę dni. Chcę się z nim zabawić.

Kurwa… Tang Feng zaklął we wnętrzu. Więc naprawdę był traktowany jak zabawka?

Haha, tego nie mogę zrobić. Jeżeli go chcesz, pójdź i sam zapytaj Lu Tian Chena. Ale teraz jest mój. – Charles przyciągnął Tang Fenga, by go objąć. Obejmując ramieniem talię mężczyzny, intymnie pocałował go w policzek, a jego zachowanie mimochodem przekazywało Albertowi, że nie powinien kłaść teraz ręki na Tang Fengu. Ale co stanie się pół miesiąca później?

W tej chwili Tang Feng naprawdę pogardzał Charlesem. Rozumiał sposób rozumowania zamożnych ludzi: jeżeli ktoś ma coś, czego oni nie mają, również będą tego chcieli. Jeżeli obiekt zostanie im odmówiony, jedynie przyczyni się to do większego pobudzenia ich zainteresowania. Im bardziej Charles go osłaniał, tym bardziej intensywne stawało się zainteresowanie Alberta.

Po swoim odrodzeniu Tang Feng chciał jeszcze raz stać się podziwianą gwiazdą filmową. Chciał ponownie skupić się na graniu w filmach. Tym, czego nie chciał robić, było wskakiwanie do łóżka kolejnemu mężczyźnie. Nie wspominając nawet o tym, że Albert na pierwszy rzut oka wydawał się jakimś szczególnym typem zboczeńca z dziwnymi preferencjami.

Gdy opuścili restaurację, wyraz twarzy Tang Fenga wykazywał stałe niezadowolenie. Nie starał się ukrywać swojej irytacji i nie miał wyrzutów sumienia, używając ciszy, aby wyrazić swój zły humor.

Nie miało znaczenia, czy był to Lu Tian Chen, czy Charles – w ich oczach nie różnił się wiele od pozostałych ludzi. Był zaledwie zabawką lub pionkiem.

Aczkolwiek w oczach Tang Fenga, zarówno Charles, Lu Tian Chen i Albert, wszyscy oni byli szumowinami. Czy myśleli, że mają do czynienia z jakąś glinianą lalką, która może zostać łatwo zgnieciona? Skoro tak, nie miał potrzeby, by się wstrzymywać. Ostatecznie nie polegał tylko na swoich umiejętnościach aktorskich, by z pozycji sieroty wspiąć się na pozycję gwiazdy filmowej.

Tłumaczenie: Berenice96

Tom I
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 125
Rozdział 126
Rozdział 127
Rozdział 128
Tom II
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Rozdział 139
Rozdział 140
Rozdział 141
Rozdział 142
Rozdział 143
Rozdział 144
Rozdział 145
Rozdział 146
Rozdział 147
Rozdział 148
Rozdział 149

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: