True Star

Rozdział 11 – Lu Tian Chen II4 min. lektury

Lu Tian Chen i Charles, szukając jakiegoś tematu do rozmowy, rozpoczęli mimochodem pogawędkę. Poruszane przez nich kwestie były bardzo różnorodne, od obecnego stanu gospodarki po najnowsze inwestycje firmy. Tang Feng taktownie nie ingerował. W tego typu sytuacji postawienie na pełne szacunku przysłuchiwanie się było najlepszym podejściem. Na podstawie czyiś słów można domyślić się, jakiego typu jest to osoba. Na razie zarówno Lu Tian Chen i Charles zaliczali się do racjonalnego typu.

Nagle Tang Feng naprawdę zapragnął spotkać Ge Chena, na którego punkcie rzekomo szalał Lu Tian Chen. Doprowadzić tak zamożnego, racjonalnego, dojrzałego i przystojnego mężczyznę do zatracenia się w miłości – nic dziwnego, że ten człowiek był teraz znanym celebrytą.

A ty co sądzisz, Tang Feng? – Nie pozwalając Tang Fengowi na zamknięcie się
w sobie, Charles za pomocą tego jednego zdania sprawił, że cała uwaga skupiła się na nim. Lu Tian Chen zachowywał się tak, jakby było to całkowicie normalne i również odwrócił się w jego stronę.

Tang Feng dopiero co był zagubiony w rozmyślaniach i nie przysłuchiwał się w ogóle ich konwersacji. Tylko jak przez mgłę pamiętał Charlesa poruszającego temat nowego filmu i wspominającego nieco o treningu dla nowicjuszy. Udawanie kogoś lepszego niż się jest w rzeczywistości, by zaimponować innym, nie było najlepszym pomysłem.

Odłożył filiżankę, która akurat znajdowała się przy jego ustach. Uśmiechnął się przepraszająco, kierując w stronę Charlesa lekko błagalne spojrzenie. Wiedział, że potężni i utalentowani mężczyźni z łatwością nabierali się na tego typu wyraz twarzy. Za dawnych czasów znał całkiem sporo producentów i reżyserów. Zdawali się zatrważający ze swoją zdystansowaną i zimną postawą, lecz w rzeczywistości wystarczało nieco złagodnieć, aby zaczęli cię dobrze traktować.

Jedynym warunkiem było to, by przed tymi aroganckimi, egoistycznymi ludźmi sukcesu w razie gdy nie zrozumiałeś czegoś nie udawać, że jest inaczej lub nie sprawiać wrażenia, że rozumiesz więcej niż oni.

Och… Przed chwilą trochę się zamyśliłem, więc jeżeli nie masz nic przeciwko, mógłbyś powtórzyć? – rzekł miękko Tang Feng.

Zamiast tego poprzez przyznanie się do błędu i nieco zawstydzone zachowanie, mógł sprawić, by ludzie mieli o nim dobrą opinię.

Charles naprawdę złapał przynętę. Ponieważ byli w miejscu publicznym, nawet jeżeli był żądnym seksu zboczeńcem, nie mógł się z tym za bardzo obnosić. Nachylił się, chwytając za rękę mężczyznę siedzącego po drugiej stronie i uśmiechnął się ciepło:

Mój drogi Tangu, twój zażenowany wyraz twarzy sprawia, że serce bije mi szybciej.

Tang Feng uśmiechnął się dyskretnie.

Tian Chen, skoro i tak nie chcesz Tang Fenga, dlaczego mi go nie oddasz? – Charles popatrzył na Lu Tian Chena, który był jak niechciane piąte koło u wozu. Mężczyzna siedział właśnie ze znudzoną miną. Usłyszawszy słowa Charlesa, zaśmiał się tylko obojętnie.

Gdy Lu Tian Chen rzucił spojrzenie Tang Fengowi, jego ton był dosyć chłodny:

To będzie dla niego zaszczytem.

Tang Feng wiedział, że Lu Tian Chen nim gardził, lecz nie podejrzewał, że aż do tego stopnia. Oddawanie go komuś i twierdzenie przy tym, że to dla niego zaszczyt? Nie miał nic przeciwko posiadaniu partnera do łóżka, lecz jedynie, jeżeli obydwaj nie byli w jakiejś przeklętej relacji pan-niewolnik. Sposób, w jaki omawiali przy nim to, do kogo należy, był po prostu rozmyślnie raniący.

W istocie jest dla mnie zaszczytem mieć takiego cudownego szefa jak prezes Lu – odparował Tang Feng z uśmiechem, nie ujawniając zanadto emocji. Lu Tian Chen spojrzał w jego kierunku. Maskując swoje lekceważenie, zaśmiał się zimno i nie odezwał się ponownie do Tang Fenga. Charles zachowywał się tak, jakby niczego nie zauważył i zasugerował, by po południu wspólnie zagrali.

Oczywiście – zgodził się chętnie Lu Tian Chen.

Tang Feng zaśmiał się chłodno we wnętrzu. Tylko czekajcie, jeżeli Lu Tian Chen odważyłby się wystąpić przeciwko niemu przy stole bilardowym, z całą pewnością pokonałby tego protekcjonalnego dupka tak, że błagałby na kolanach o wybaczenie.

Tłumaczenie: Berenice96

Tom I
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Rozdział 114
Rozdział 115
Rozdział 116
Rozdział 117
Rozdział 118
Rozdział 119
Rozdział 120
Rozdział 121
Rozdział 122
Rozdział 123
Rozdział 124
Rozdział 125
Rozdział 126
Rozdział 127
Rozdział 128
Tom II
Rozdział 129
Rozdział 130
Rozdział 131
Rozdział 132
Rozdział 133
Rozdział 134
Rozdział 135
Rozdział 136
Rozdział 137
Rozdział 138
Rozdział 139
Rozdział 140
Rozdział 141
Rozdział 142
Rozdział 143
Rozdział 144
Rozdział 145
Rozdział 146
Rozdział 147
Rozdział 148
Rozdział 149

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: