Mo Dao Zu Shi

Rozdział 27 – Złośliwość V11 min. lektury

Dopiero wtedy Lan Wangji znowu się do niego odwrócił, ale jego wzrok skierowany był lekko na bok. Widząc to, Wei Wuxian zamrugał i z jakiegoś powodu miał ochotę się z niego ponabijać. Już miał zacząć, kiedy od strony biurka dobiegł ich głośny trzask.

Obaj wstali, by sprawdzić, co się stało. Imbryk i filiżanki roztrzaskały się na ziemi, a pośród kawałków białej porcelany i rozlanej herbaty leżała sakiewka qiankun. Jej powierzchnia falowała, jakby zamknięta w niej istota chciała wyrwać się na zewnątrz.

Choć sakiewki qiankun były wielkości pięści, to zostały specjalnie wykonane do przechowywania większych przedmiotów. Po obu stronach wyhaftowano na nich skomplikowane inkantacje, co dodawało kilka warstw pieczętujących. Lan Wangji pierwotnie zamknął rękę w sakiewce i postawił na niej filiżankę. Teraz, widząc jej agitację, nareszcie przypomnieli sobie, że była najwyższa pora zagrać Odpoczynek. Gdyby co noc jej nie uspokajali, to sakiewka nie byłaby w stanie sama jej powstrzymać, bez względu na swoją wytrzymałość.

Wei Wuxian sięgnął po bambusowy flet, który miał przywiązany u pasa, ale go nie znalazł. Odwracając się, zauważył, że Lan Wangji trzymał go w rękach. Głowa mężczyzny była lekko pochylona w dół i oddał mu instrument, dopiero kiedy skończył coś na nim uważnie ryć. Przyjmując go, Wei Wuxian zauważył, że po poprawkach nawet takie szczegóły jak otwory na palce były o wiele bardziej precyzyjne.

Zagraj porządnie.

Przypominając sobie ich okropny duet zagrany w mingshi, który tak wkurzył Lan Qirena, że staruszek aż wybudził się ze śpiączki i na nowo zemdlał, Wei Wuxian zaśmiał się tak mocno, że prawie się przewrócił. Musiało mu być ciężko tolerować to tak długo! Powstrzymał się przed dalszymi wygłupami i z poważną miną uniósł flet do ust. Jednak po kilku nutach sakiewka nagle zwiększyła swój rozmiar i stanęła pionowo na ziemi!

Aż tak przyzwyczaiła się do słabego grania? Pierwszy raz gram porządnie i nawet jej się to nie podoba! – skomentował Wei Wuxian.

Jakby w odpowiedzi sakiewka rzuciła się na niego. Melodia grana przez Lan Wangjiego przybrała ostry wyraz. Od jednego ruchu ręki zadrżały wszystkie struny, wydając dźwięk przypominający zbliżającą się lawinę. Pod jego wpływem uwięziona ręka ponownie upadła na ziemię. Wei Wuxian grał dalej, a Lan Wangji uspokoił swoje ruchy, kontynuując Odpoczynek i powoli dźwięk guqinu wymieszał się z nutami granymi przez flet.

Kiedy skończyli grać, sakiewka nareszcie zmniejszyła się do poprzednich rozmiarów i pozostała w bezruchu. Wei Wuxian z powrotem wsunął flet za pas.

Jeszcze nie wyglądała na aż tak niecierpliwą. Wygląda, jakby została przez coś sprowokowana.

Przez coś na tobie – powiedział Lan Wangji, odwracając się do niego.

Wei Wuxian natychmiast spojrzał na swoje nogi. Dzisiaj tylko jedna rzecz była inna – symbol klątwy, który przeniósł na siebie z Jin Linga. Chłopak prawdopodobnie został przeklęty w kamiennym zamku na grani Xinglu. Widząc, jak silnie upiorna dłoń na to zareagowała…

Chodzi ci o to, że kolejna część tego ciała może być w murach hali szabli sekty Nie?

Następnego dnia ponownie wyruszyli w stronę grani.

Wczoraj Nie Huaisang został złapany i wszystko im wygadał. Nocą wezwał kilku zaufanych uczniów swojej sekty, by pomogli mu posprzątać bałagan spowodowany przez intruzów. Kiedy Wei Wuxian i Lan Wangji dotarli na miejsce, to dziura zrobiona przez Jin Linga w murze została już załatana, a do środka włożono nowe ciało. Nie Huaisang wytarł pot z czoła, widząc starannie ułożone białe cegły. Jednak, kiedy się odwrócił, nogi prawie się pod nim ugięły. Uśmiechnął się krzywo.

Hanguang-jun… I ty…

Budujesz mury, liderze sekty Nie? – zapytał Wei Wuxian, uśmiechając się i machając mu na powitanie.

Nie Huaisang wytarł pot chusteczką, pocierając tyle razy, że prawie zdarł warstwę naskórka.

Tak, tak…

Przepraszam. Naprawdę mi przykro, ale chyba będziecie musieli od nowa go odbudować – powiedział Wei Wuxian wypełnionym empatią i odrobiną nieśmiałości tonem.

Tak, tak… Co?! Czekaj!

Zanim skończył mówić, Bichen został wyjęty z pochwy. Nie Huaisang mógł tylko patrzeć, jak naprawiona chwilę temu ściana na nowo została zniszczona.

Destrukcja zawsze była łatwiejsza od naprawy. Niszczycielska siła miecza była o wiele razy szybsza od ich tempa układania cegieł. Nie Huaisang drżał, mocno ściskając wachlarz i czując się tak oszukanym, że był na skraju łez. Jednak Hanguang-jun stał z boku i nic nie mówił, więc i on nie śmiał się odezwać. Kiedy Lan Wangji dokładnie wyjaśnił mu sytuację, natychmiast zaczął kląć na wszystkie strony.

Bzdura! To totalna bzdura! Ciała znajdujące się w hali szabli są kompletne i nie brakuje im ani kawałka mięsa. To niemożliwe, by w środku znajdował się pozbawiony przedramienia trup mężczyzny. Jeśli mi nie wierzycie, to razem z wami zburzę mury, by dowieść swojej niewinności. Jednak później macie jak najszybciej odłożyć je na miejsce. W końcu to nasze rodzinne miejsce pochówku…

Dołączyło do nich również kilkoro uczniów z sekty Nie. Teraz kiedy inni zaczęli pracować, Wei Wuxian wycofał się i stanął z boku, czekając na rezultaty. Po godzinie została zdjęta większość cegieł składających się na ścianę, która pożarła Jin Linga. Niektórzy uczniowie założyli maski na twarz, a inni połknęli czerwone pigułki, aby ludzka energia zawarta ich w oddechach nie wywołała transformacji. Pośród czarnej ziemi czasami dało się zauważyć wystającą bladą dłoń lub żylastą nogę, nie wspominając o brudnych i splątanych włosach, które były wszędzie. Każde męskie ciało zostało szybko oczyszczone i ułożone w rzędzie na ziemi.

Trupy były w różnych kształtach i rozmiarach, z niektórych zostały tylko szkielety, inne były w trakcie gnicia, a pozostałe nadal dość świeże. Jednak żadnemu nic nie brakowało. Nie znaleźli ciała bez lewej ręki.

Rozebranie jednej ściany wystarczy, prawda? Czy trzeba rozebrać więcej? Pewnie nie, prawda? – powiedział ostrożnie Nie Huaisang.

To rzeczywiście było wystarczające. Symbol klątwy znajdujący się wcześniej na ciele Jin Linga był niezwykle ciemny, więc istota, która go zostawiła, prawdopodobnie została zakopana w pobliżu i na pewno nie dalej niż na odległość jednej ściany. Wei Wuxian przykucnął przy rzędzie trupów. Po chwili zastanowienia odwrócił się do Lan Wangjiego.

Czy powinniśmy wyjąć to z sakiewki?

Wyciągnięcie ręki, by ta zidentyfikowała swoje ciało, nie było złym pomysłem. Jednak jeśli znajdzie się za blisko pozostałych części, to ciężko będzie ją uspokoić, by nie wywołała większych problemów. Ze względu na ilość zebranej w tym miejscu mrocznej energii, poziom niebezpieczeństwa się zwiększał. To dlatego postanowili przyjść w dzień.

To wcale nie oznacza, że to ramię nie należy do mężczyzny, prawda? Nie, to niemożliwe. Na pierwszy rzut oka jestem w stanie rozpoznać rękę kobiety… To może właściciel miał trzy ręce?! – pomyślał Wei Wuxian, potrząsając głową.

Już miał się zaśmiać na głos na tę myśl, kiedy Lan Wangji ponownie się odezwał:

Nogi.

Po tym przypomnieniu Wei Wuxian szybko się zorientował, co przegapił. Symbol klątwy pojawił się na jego nodze i nie rozciągał wyżej.

Spodnie! Zdejmijcie im spodnie! – zawołał szybko.

Dlaczego mówisz coś tak wstydliwego przy Hanguangu-jun? – Nie Huaisang był zszokowany na śmierć.

Niby z której strony to jest wstydliwe? Wszyscy jesteśmy mężczyznami. Pomóżcie mi ściągnąć im spodnie. Tylko mężczyznom! To nie ma nic wspólnego z kobietami – odpowiedział Wei Wuxian, sięgając ku pasom leżących na ziemi ciał. Nie Huaisang miał prawdziwego pecha. Nie spodziewał się, że po wczorajszym wyznaniu dzisiaj będzie musiał zdejmować trupom spodnie w hali jego przodków. A do tego mężczyznom! Cały się zapłakał, będąc pewnym, że po jego śmierci wszyscy przodkowie sekty QingheNie obiją mu twarz i będzie tak potłuczony, że nawet po reinkarnacji pozostanie kaleką. Na szczęście Hanguang-jun powstrzymał swojego towarzysza. Nie Huaisang już miał zacząć wychwalać, jak bardzo jest godny swego tytułu, kiedy usłyszał:

Ja to zrobię.

Ty to zrobisz? Naprawdę zrobisz coś takiego? – zapytał Wei Wuxian.

Brwi Lan Wangjiego zadrżały lekko, jakby się przed czymś powstrzymywał.

Nie ruszaj się. Ja to zrobię – powtórzył.

To był największy szok, którego doświadczył dzisiaj Nie Huaisang.

Oczywiście Lan Wangji nie użył dłoni do rozbierania trupów. Po prostu wziął do ręki Bichen i lekko rozciął materiał, odsłaniając znajdującą się pod nim skórę. W przypadku niektórych ciał nie było to potrzebne, bo ich ubrania same z siebie zdążyły już się postrzępić. Po kilku chwilach powiedział:

Znalazłem.

Wszyscy natychmiast spojrzeli na ziemię. Na obu udach ciała leżącego przy białych butach Lan Wangjiego znajdowały się dwa jasne, okrągłe ślady. Szwy składające się z cielistych nici zostały mocno zaciągnięte. Odcień skóry pod szwem różnił się lekko od tego powyżej. Wyraźnie było widać, że nogi i reszta ciała nie należą do jednej osoby.

Ta para nóg została przez kogoś doszyta!

Nie Huaisang zaniemówił.

Kto wybiera ciała, które są używane w hali szabli? – zapytał Wei Wuxian.

Przeważnie jeszcze za życia zbierali je poprzedni liderzy sekt. Mój brat zmarł młodo i zebrał ich zbyt mało, więc mu trochę pomogłem… Wybrałem ciała ze wszystkimi kończynami, o niczym więcej nie wiem… – odparł Nie Huaisang.

Niemożliwe było wyciągnięcie z niego informacji, kto mógł przynieść tutaj to ciało. Było zbyt wielu podejrzanych – od krewnych ofiar po członków sekty Nie. Prawdopodobnie poznają prawdę, dopiero kiedy złożą całe ciało i odnajdą duszę.

Odczepiwszy nogi, Wei Wuxian włożył je do nowej sakiewki, mówiąc do Lan Wangjiego:

Wygląda na to, że nasz przyjaciel został poszatkowany na kawałki. A do tego jego części zostały rozrzucone po całym kontynencie, fragment tu, fragment tam. Jak bardzo nienawidził go jego morderca? Możemy tylko mieć nadzieję, że nie pociął go zbyt drobno.

Choć Nie Huaisang powiedział „do zobaczenia”, kiedy odchodzili, to, sądząc po jego przerażonej minie, nie chciał ich już nigdy więcej widzieć. Opuścili grań Xinglu i wrócili do gospody. Po dotarciu do względnie bezpiecznego miejsca wyjęli wszystkie kończyny i zaczęli je oglądać. Tak jak się spodziewali, nogi miały tę samą karnację, co ramię. Kiedy kładli je blisko siebie, to reagowały silnie, cały czas wibrując, jakby chciały na nowo się połączyć. Jednak ich wysiłek był daremny, bo nadal brakowało między nimi najważniejszej części. Pewne było, że to kawałki tej samej osoby.

Nie wiedzieli nic o tajemniczym ciele z wyjątkiem tego, że był to wysoki, umięśniony mężczyzna z długimi kończynami i wysokim poziomem kultywacji. Na szczęście upiorna dłoń szybko wskazała kolejny kierunek – południowy zachód.

Podążając w tę stronę Wei Wuxian i Lan Wangji skierowali się do Yueyang.

Tłumaczenie: Ashi

Tom I
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36

Tom II
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57

Tom III
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Rozdział 64
Rozdział 65
Rozdział 66
Rozdział 67
Rozdział 68
Rozdział 69
Rozdział 70
Rozdział 71
Rozdział 72
Rozdział 73
Rozdział 74
Rozdział 75
Rozdział 76
Rozdział 77
Rozdział 78
Rozdział 79
Rozdział 80
Rozdział 81
Rozdział 82
Rozdział 83

Tom IV
Rozdział 84
Rozdział 85
Rozdział 86
Rozdział 87
Rozdział 88
Rozdział 89
Rozdział 90
Rozdział 91
Rozdział 92
Rozdział 93
Rozdział 94
Rozdział 95
Rozdział 96
Rozdział 97
Rozdział 98
Rozdział 99
Rozdział 100
Rozdział 101
Rozdział 102
Rozdział 103
Rozdział 104
Rozdział 105
Rozdział 106
Rozdział 107
Rozdział 108
Rozdział 109
Rozdział 110
Rozdział 111
Rozdział 112
Rozdział 113
Posłowie autorki I
Posłowie autorki II

6 Comments

  1. Śmieciuszek baraluszek

    Nowe teorie w mojej głowie
    To są części weia ;-;
    Jian Cheng je porozrzucał
    A nic nie może się odezwać bo już nie może
    Nie było mówione ze tak wei nie wyglądał :zonk:

    Odpowiedz

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: