Mo Dao Zu Shi

Rozdział 14 – Udoskonalenie IV13 min. lektury

Lan WangJi nie spojrzał na Wei WuXiana. Kiwnął głową w oznace szacunku i przemówił monotonnym tonem głosu:

Najpierw wyzwolić, później stłumić, a na końcu wyeliminować. Początkowo należy wykorzystać wdzięczność krewnych i spełnić jego ostatnie życzenie, uwolnić to, czego nie mógł odpuścić. Jeśli się nie powiedzie, stłumić. Gdyby zbrodnie były wyjątkowo perfidne, a ich energia urazy nie zniknęła, powinno się go całkiem wyeliminować. Błędy nie są dozwolone.

Wszyscy odetchnęli z ulgą, dziękując niebiosom, że staruszek wybrał do odpowiedzi Lana WangJi. Bo gdyby padło na nich, to na pewno ominęliby kilka kroków albo je pomieszali. Lan QiRen przytaknął z zadowoleniem.

Bezbłędnie. – Po chwili znowu przemówił – Trzeba być tak konkretnym nie tylko w kwestiach kultywacji, ale także jako osobistych. Jeśli ktoś stanie się beztroski i dumny, bo pokonał kilka górskich potworów w ich własnych domach i będzie miał pustą reputację, to prędzej czy później się zhańbi.

Wei WuXian uniósł brwi i zerknął na profil Lana WangJi. Było tak, jak przypuszczał. Staruszek się na niego uwziął. Wezwał swojego najlepszego ucznia, by z nimi siedział i świecił przykładem.

Mam pytanie – powiedział Wei WuXian.

Mów – odrzekł Lan QiRen.

Choć wyzwolenie jest pierwsze, to często niemożliwe do wykonania. „Spełnić jego ostatnie życzenie” brzmiałoby łatwo, gdyby to było pragnienie otrzymania nowych ubrań, ale co jeśli chce się zemścić i zabić wiele ludzi?

Dlatego stłumienie idzie w parze z wyzwoleniem. Jeśli konieczne trzeba później wyeliminować.

Co za marnotrawstwo. – Wei WuXian się uśmiechnął i po chwili kontynuował: – To nie tak, że nie znałem odpowiedzi, po prostu myślałem nad czwartą metodą.

Nigdy nie słyszałem o czwartej metodzie – powiedział Lan QiRen.

Kat zmarł w taki sposób, więc to naturalne, że zamienił się w okrutnego trupa. Skoro przed śmiercią wykonał egzekucje ponad stu osób, to dlaczego nie można wykopać ich ciał, wzniecić energii urazy i kazać im z nim walczyć…

Lan WangJi nareszcie odwrócił się, by na niego spojrzeć. Jego brwi były ściągnięte, a twarz jak zwykle pozbawiona wyrazu. Lan QiRenowi ze złości aż trzęsła się kozia bródka.

Jak śmiesz!

Wszyscy obecni byli zszokowani. Staruszek zerwał się na nogi.

Esencją egzorcyzmowania demonów i eliminowania duchów jest wyzwolenie! Nie uczysz się metod wyzwolenia, a nawet myślisz o zwiększeniu ich energii urazy! Odwracasz naturalną kolej rzeczy, ignorując etykę i moralność!

Jest parę rzeczy, które nie przydają się po wyzwoleniu, więc dlaczego by ich nie wykorzystać? Kiedy Wielki Yu1 powstrzymał powódź, zatamowanie było gorszą metodą, a przekierowanie wody lepszą. Stłumienie to to samo, co zatamowanie, więc czy nie jest gorsze…

Lan QiRen rzucił w niego książką, ale drgnął w bok i jej uniknął. Wyraz twarzy chłopaka się nie zmienił i dalej plótł swoje bzdury.

Energia duchowa to energia. Energia urazy to też energia. Energia duchowa trzymana jest w dantianie2. Może rozerwać góry i wypełnić oceany, a do tego ludzie mogą z niej korzystać. To dlaczego nie możemy też wykorzystać energii urazy?

Poleciała kolejna książka. Lan QiRen przemówił ostro:

No to zapytam inaczej! Jak sprawisz, że energia urazy będzie się słuchała tylko Ciebie i nie wyrządzi krzywdy innym?

Jeszcze o tym nie myślałem! – powiedział Wei WuXian, unikając pocisku.

Gdybyś o tym pomyślał, to świat kultywacyjny nie zaakceptowałby twojego istnienia! Wynocha!

Wei WuXian nie mógł być szczęśliwszy i szybko wyszedł.

Szlajał się po Zaciszu Obłoków cały ranek, zrywając kwiaty i bawiąc się trawami. Po skończonych lekcjach pozostali spotkali go na szczycie wysokiej ściany. Siedział na szarych dachówkach, przeżuwając źdźbło. Prawą dłonią podpierał podbródek, jedną nogę miał opartą, a druga luźno zwisała, kołysząc się lekko. Stojący na dole uczniowie wskazali na niego.

Bracie Wei! To godne podziwu! Kazał ci wyjść, a ty wyszedłeś! Hahaha.

Minęła długa chwila po twoim wyjściu, zanim zdał sobie sprawę, co się stało. Jego twarz była purpurowa ze złości!

Pyta, to odpowiadam. Jeśli każe mi wyjść, to wyjdę. Co jeszcze chce, bym zrobił? – krzyknął Wei WuXian, przeżuwając trawę

Dlaczego to wygląda, jakby staruszek Lan był na ciebie wyjątkowo cięty? Zawsze beszta tylko ciebie – powiedział Nie HuaiSang.

Dobrze mu tak. Co to za odpowiedź? Może pleść te bzdury w domu, ale odważył się to zrobić przy Lanie QiRen. Szuka śmierci! – sarknął Jiang Cheng.

Nieważne jak odpowiem, to i tak mnie nie polubi, więc równie dobrze mogę mówić to, co chcę. Nie próbowałem go obrazić. Po prostu odpowiedziałem na pytanie.

Nie HuaiSang zastanowił się przez chwilę, a na jego twarzy pojawił się wyraz zawiści i tęsknoty.

Szczerze mówiąc, słowa brata Weia były interesujące. Energia duchowa może zostać zdobyta tylko przez kultywację i ciężką pracę nad tworzeniem złotego rdzenia. Zajmie to nie wiem nawet ile lat, szczególnie komuś takiemu, jak ja. Mój talent został pożarty przez psa, kiedy byłem jeszcze w łonie matki. Ale energia urazy jest wytwarzana przez złe duchy. Jeśli można ją łatwo wziąć i wykorzystać, to byłoby wspaniale.

Złoty rdzeń to coś, co kultywatorzy formowali, gdy doszli do pewnego etapu. Mógł kontrolować i przechowywać energię duchową. Po jego uformowaniu poziom kultywacji posiadacza rdzenia podnosił się w zawrotnym tempie i stale polepszał. W innym wypadku będą po prostu marni. Jeśli uczeń z prominentnej sekty w prawie dorosłym wieku nie miał jeszcze rdzenia, to powiedzenie o tym innym przynosiło hańbę, jednak Nie HuaiSang wcale się nie wstydził.

Co nie? Nikomu by to nie zaszkodziło. – Wei WuXian się zaśmiał.

Wystarczy. Możesz o tym mówić, ale nie wchodź na tak pokręconą ścieżkę – ostrzegł Jiang Cheng.

Wei WuXian się uśmiechnął.

Dlaczego miałbym opuścić wygodną i szeroką drogę, by iść wąskim mostem nad ciemną i porywistą rzeką? Nie martw się. Tylko zapytał, a ja tylko odpowiedziałem. Ej, idziecie? Jeszcze nie ma godziny policyjnej, więc chodźmy zapolować na bażanty.

Jak to „zapolować na bażanty”? Skąd tutaj bażanty?! Najpierw musisz skopiować Prawość. Lan QiRen kazał ci przekazać, że masz przepisać sekcję Cnoty z Prawości trzy razy, żebyś nauczył się, czym jest prawo naturalne i moralność.

Prawość to zbiór zasad sekty Lan. Zasady były zbyt długie, więc Lan QiRen zebrał je w gruby zbiór. Sekcje Cnoty i Postępku zajmowały cztery piąte całej księgi.

Wei WuXian wypluł przeżywaną trawkę i otarł pył ze spodni.

Trzy razy? Jeśli przepiszę ją raz, to natychmiast polecę do nieba3. Nie jestem z sekty Lan i nie mam zamiaru wziąć z niej żony, więc po co miałbym przepisywać ich zasady? Nie mam zamiaru tego robić.

Przepiszę je! Przepiszę je dla ciebie! – powiedział szybko Nie HuaiSang.

Nikt nie wyświadcza przysług bez powodu. Powiedz, co chcesz, żebym zrobił?

Chodzi o to… Bracie Wei, staruszek Lan ma pewien zły nawyk. On…

W połowie wypowiedzi przerwał i zakaszlał sucho, otwierając wachlarz i odsuwając się na bok. Wei WuXian wiedział, że coś było nie tak. Odwrócił się. Pod antycznym, pokrytym zielenią drzewem stał Lan WangJi z Bichenem przepasanym na plecach i patrzył się w ich kierunku. Wyglądał jak jadeitowe drzewo, odbijając promienie słoneczne i niewyraźne cienie liści. Jednak w jego spojrzeniu nie było ani krztyny dobroci, jakby mógł dzięki niemu zamknąć ich w lodowym więzieniu. Wszyscy wiedzieli, że ich krzyki były trochę zbyt głośne i się zamknęli. W końcu to hałas go tu prawdopodobnie przywabił. Wei WuXian zeskoczył i podszedł do niego.

Bracie WangJi! – Lan WangJi natychmiast się odwrócił i odszedł. Wei WuXian z radością za nim pobiegł, krzycząc: – Bracie WangJi, zaczekaj na mnie!

Ubrana na biało postać mignęła za drzewo i nagle zniknęła bez śladu, pokazując, że Lan WangJi nie chciał z nim rozmawiać. Nie otrzymując nawet słowa pożegnania, Wei WuXian odwrócił się do pozostałych i zaczął narzekać.

Zignorował mnie!

Tak – powiedział Nie HuaiSang. – Najwyraźniej bardzo cię nienawidzi, bracie Wei. Lan WangJi normalnie… Nie, nigdy nie robi czegoś tak niegrzecznego.

Już mnie nienawidzi? Chciałem go przeprosić.

Teraz? Trochę za późno! Razem z wujem na pewno myśli, że jesteś nikczemny i spaczony, więc już nie zwróci na ciebie uwagi.

Wei WuXian myślał inaczej. Zachichotał.

Kogo obchodzi, że mnie zignorował? Nawet nie jest ładny.

Po chwili zdał sobie sprawę, że Lan WangJi jest ładny, więc stłumił potrzebę wykrzywienia ust.

Dopiero po trzech dniach Wei WuXian poznał zły nawyk Lan QiRena.

Jego lekcje nie tylko były nieznośnie długie, ale też robił z nich szczegółowe testy. Zmiany pokoleniowe w ważniejszych klanach, podział siły, znane cytaty poważanych kultywatorów, drzewa rodzinne…

Choć w klasie nic a nic nie rozumiał, to Nie HuaiSang harował jak wół przed zbliżającym się sprawdzianem. Przepisał dwukrotnie Cnotę dla Wei WuXiana i błagał go przed testem.

Proszę, bracie Wei, jeśli dostanę dwóję, to brat z pewnością połamie mi nogi. Rozróżnianie bezpośrednich krewnych, pobocznych, głównego klanu, jego odłamów… My, uczniowie z dużych sekt, nie znamy nawet powiązań z naszymi bliskimi krewnymi i wszystkich z drugiej linii nazywany wujami i ciotkami. Czy ktoś ma wystarczająco pojemny mózg, by zapamiętać, kto jest w obcych sektach?!

Podczas testu wszędzie w powietrzu latały ściągi, więc Lan WangJi nagle zaatakował i złapał kilku inicjatorów całego zamieszania. Lan QiRen wybuchł ze złości i szybko napisał listy do prominentnych sekt. Nienawidził Weia WuXiana – na początku uczniowie ledwo co potrafili usiedzieć w miejscu, ale przynajmniej się nie wygłupiali, a ich tyłki dotykały krzeseł. Jednak pierwotnie pozbawione jaj dzieci nabrały odwagi po przybyciu Wei Yinga, wymykając się w nocy, by pić alkohol. Te niezdrowe zachowania przybierały na sile. I jak można się było tego spodziewać, Wei WuXian był największym zagrożeniem dla ludzkości!

Ying zawsze taki był. Proszę, zajmij się jego dyscypliną, panie Lan – napisał Jiang FengMian w odpowiedzi.

No i Wei WuXian znowu został ukarany.

Na początku niewiele o tym myślał. To tylko przepisywanie tekstów i nigdy nie brakowało chętnych, którzy zrobiliby to za niego. Ale tym razem Nie HuaiSang powiedział:

Bracie Wei, nawet jeśli chciałbym ci pomóc, to już nie mogę. Sam będziesz musiał to znosić.

Co się stało? – zapytał Wei WuXian.

Staruszek… Pan Lan powiedział, że masz przepisać Cnotę i Postępek. – Postępek był najbardziej skomplikowaną z dwunastu sekcji zasad sekty GusuLan. Cytowano w niej wiele klasyków, była nieziemsko długa i podczas zapisywania użyto wielu starych znaków. Wystarczyło ją przepisać raz, by odechciało się żyć. Dziesięć przepisań zapewniało bezpośrednią ścieżkę do nieba. – Powiedział też, że w trakcie trwania twojej kary nie można się z tobą wygłupiać i że nikt nie może zrobić tego za ciebie.

Skąd będzie wiedział, że ktoś je za mnie przepisał? Przecież nikt mnie nie będzie pilnował.

A właśnie, że będzie – odparł Jiang Cheng.

…co żeś powiedział? – zapytał Wei WuXian.

Lan QiRen powiedział, że nie wolno ci wychodzić na dwór, a przepisywać masz w pawilonie bibliotecznym. Musisz jeszcze siedzieć w stronę ściany i zastanawiać się nad swoimi błędami. Oczywiście ktoś będzie cię pilnował. Chyba nie muszę ci mówić kto?

***

W pawilonie bibliotecznym…

W środku znajdowało się jedno bambusowe siedzisko, biurko, dwie świece i dwie osoby. Jedna siedziała poprawnie, ale z drugiej strony poniewierał się Wei WuXian, który przepisał już dziesięć stron Postępku. Kręciło mu się w głowie, a jego serce było znudzone, więc odłożył pędzel na bok, by odetchnąć i spojrzał naprzeciw siebie.

W Yunmeng było wiele dziewcząt, które mu zazdrościły możliwości uczenia się z Lanem WangJi. Mówiono, że w każdym pokoleniu jest pełno przystojnych mężczyzn, szczególnie Dwóch Jadeitów z obecnej generacji. Wcześniej Wei WuXian niespecjalnie się mu przyglądał. Teraz kiedy to zrobił, przyszły mu do głowy różne myśli. Wyglądał całkiem nieźle. Jednak gdyby tylko te dziewczyny mogły przyjść i zobaczyć go na własne oczy! Cały czas chodził ze zgorzkniałą miną, jakby wszyscy go urazili albo zmarli jego rodzice. Jego przystojność nie miała tu znaczenia.

Lan WangJi przepisywał antyczny tekst, który był nie tylko stary, ale też niedostępny dla innych. Jego pociągnięcia pędzlem były wolne i pewne, a jego charakter pisma porządny, lecz jednocześnie pełen ostrego wigoru. Wei WuXian nie mógł się powstrzymać przed sprawieniem szczerego komplementu.

To naprawdę wspaniałe znaki! Totalnie najwyższego poziomu.

Lan WangJi pozostał beznamiętny.

Wei WuXian rzadko milczał aż tak długo. Dusząc się, pomyślał – muszę siedzieć z tak sztywną osobą codziennie przez miesiąc. Jak ja to przeżyję?

Myśląc to, nie mógł się powstrzymać przed pochyleniem całego ciała do przodu.


1. Wielki Yu, właśc. Si Wenming – legendarny założyciel dziedziczonej dynastii Xia. Znany z opracowania metody do zapobiegania zalewania wiosek przez rzeki.

2. Dantian – dosł. cynobrowe pole. Jest to środek ciężkości ludzkiego ciała, tzn. punkt położony ok. dwie szerokości kciuka poniżej pępka i ok. trzy szerokości kciuka w głąb. W Chinach oraz Japonii dantian jest uważany za miejsce gromadzenia się qi.

3. Wznieść się do nieba – kiedy kultywator osiągnie najwyższy możliwy poziom, to staje się nieśmiertelny i leci do nieba. W MDZS ten wątek nie został rozwinięty.

Tłumaczenie: Ashi

0 Comments

  1. Avatar Apolinary Rumianek

    Hehehe, nic dziwnego że nie wyrzucili WWX skoro wszyscy od początku uważali go za „największe zagrożenie dla ludzkości” XD Dziękuję za tłumaczenie https://dracaena.webd.pl/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/15.gif

    Odpowiedz

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: