Yeho

Rozdział 1013 min. lektury

Przełknąłem jęk i zacisnąłem dłonie na prześcieradle. Moje oczy wpatrywały się w sufit za jego drżącym ramieniem, a moje ciało również drżało.

Jego ciężki oddech i mokra skóra w kontakcie z moją skórą sprawiały, że w sercu uczucie szczęścia mieszało się ze smutkiem. Zamknąłem oczy i przechyliłem głowę w bok, zaciskając usta i ignorując ból. Wilgotne i miękkie wargi dotknęły mojej szyi. Poczułem jak to ciepło stopniowo mnie uspokaja. Nieświadomie poruszyłem biodrami, słysząc jak jego niski głos wypowiada moje imię, a dziwne, mokre i lepkie ciepło rozchodzi się nagle we wnętrzu mego ciała.

Achhh…

Wydałem z siebie głośny jęk, a moje ciało rozluźniło się. Wciąż lekko przechylałem głowę w bok, gdy nagle poczułem, jak jego wilgotne czoło dotyka mojej szyi, a usta całują mój obojczyk.

Yeho.

Znów wypowiedział moje imię. Miałem ochotę płakać, słysząc ten wypełniony zmęczeniem i czułością głos. Jego duże i ciepłe palce przejechały łagodnie po długości mego ramienia i zacisnęły się na nadgarstku.

Słyszałem, że znowu nie zjadłeś kolacji. – Puścił mój nadgarstek i delikatnie przesunął palce trochę wyżej, pieszcząc wnętrze mojej dłoni i ostatecznie wplatając palce między moje.

Zjadłem zbyt dużo podczas obiadu, więc proszę cię, nikogo za to nie obwiniaj i nie besztaj.

Ledwo mogłem mu odpowiedzieć, gardło miałem obolałe, a głos ochrypły. Wciąż patrzyłem na rozmytą sylwetkę księżyca za zasłoną. Przypomniałem sobie, jak kilka dni temu był wściekły na kucharza, bo opuściłem jeden z posiłków.

Zaśmiał się słysząc moją odpowiedź i powoli przesunął w bok, uwalniając od ciężaru moje leżące pod nim ciało. Jego rozgrzana skóra odłączyła się od mojej, a zimne nocne powietrze uderzyło we mnie. Zadrżałem z tego powodu, lecz już po chwili poczułem, jak okrywa mnie kocem od stóp aż po szyję, a potem dotyka delikatnie mojej twarzy.

Wiem, słyszałem o tym. Zjadłeś prawie cały obiad, ale pomimo tego powinieneś zjeść na kolację, chociaż kilka łyżek zupy. Z pewnością jesteś teraz głodny.

Nie odpowiedziałem mu, tylko przymknąłem oczy i lekko wzruszyłem ramionami. Zdjął dłoń z mojego policzka i zaśmiał się, jednak jego śmiech nie brzmiał przyjaźnie. Gdzieś w głębi serca, wiedziałem, że nie wróży to niczego dobrego. Instynktownie skuliłem moje ciało jeszcze bardziej, a on dodał po chwili:

W nadchodzącym tygodniu rozpocznie się sezon siewu. Odbędzie się wielka Ceremonia Siewu, na której wystąpisz wraz z cesarzową.

Zamarłem słysząc jego słowa. Koc okrywający moje ciało zsunął się, ale nawet tego nie zauważyłem.

Wasza Wysokość, co masz na myśli…?

Jesteś moją Madame. Inne konkubiny również przyjdą, by świętować. To nie miałoby sensu, gdyby ciebie tam zabrakło.

– …Czy to kurtuazja Imperium Północnego?

Uśmiechnął się, pokazując rząd białych zębów, po tym jak usłyszał moje pytanie.

Kurtuazja? Jeśli właśnie o to chodzi, to czy Madame, która dba bardziej o kurtuazję, niż sam nauczyciel kurtuazji, nie powinna przyjść na uroczystość? Tak, jesteś moją Madame, najwyższą spośród konkubin. Cesarzowa stoi po mej prawej stronie, a ty musisz zająć miejsce po lewej. Inne konkubiny będą stały za mną według rangi.

Zadrżałem z przerażenia, słysząc tę odpowiedź.

Kiedy dwadzieścia dni temu odbyła się ceremonia nadania mi tytułu Madame, wszystkie spojrzenia ludzi rzucane w moim kierunku były bardzo ostre.

Tamtego dnia miałem na sobie piękną białą suknię ślubną, taką, której nawet cesarzowa nie miała podczas swych zaślubin. Skłoniłem się w kierunku Niebiańskiego Pałacu, miejsca w którym na co dzień mieszkał cesarz, a potem musiałem udać się do Pałacu Oblubienicy, domu cesarzowej. Gdy wszedłem do środka, wszystkie pozostałe konkubiny stały w linii prostej i kłaniały się z szacunkiem przed cesarzową, która szła przede mną. Moja twarz była zakryta kilkoma warstwami welonu, ale myślę, że ktoś z pewnością zauważył, że nie jestem kobietą.

Pamiętam, że wszystkie konkubiny były piękne jak kwiaty, a twarz cesarzowej była najpiękniejsza, jaką kiedykolwiek widziałem. To sprawiło, że już wtedy czułem się bardzo niepewny i przerażony. Na samą myśl, że teraz mam stanąć przed tymi wszystkimi ludźmi podczas Ceremonii Siewu… Moje serce zamarło, ogarnięte strachem. Podczas tej uroczystości miałbym nosić na sobie tradycyjną suknię. Nie mogę zakryć twarzy welonem jak tamtego dnia, co martwiło mnie jeszcze bardziej.

Odetchnąłem ciężko, a on natychmiast to zauważył.

Nie chcesz iść?

Zapytał nagle, a ja potrząsnąłem głową wciąż nie patrząc na niego.

Nie, nie o to chodzi…

Powiedz mi, jeśli nie chcesz iść – nalegał.

Nie, to nie tak…

Odpowiedziałem cicho i podciągnąłem koc do góry. Doskonale rozumiałem, że nie będzie to dobrze odebrane, jeśli nie pojawię się na tej ceremonii.

Gdybym nadal był tylko złym duchem z rezydencji w Pałacowych Ogrodach, nie dbałbym o to, czy mam wyjść stamtąd czy też nie. Gdybym nadal był tą księżniczką z maleńkiego królestwa, której śmierć nie obchodziłaby nikogo w tym wielkim imperium, byłoby inaczej. Ale teraz jestem Madame – Madame, która pozostaje zamknięta w komnatach cesarskich Niebiańskiego Pałacu i co noc dzieli łoże z cesarzem…

Muszę być ostrożniejszy niż kiedykolwiek, muszę rozważnie wykonywać każdy ruch i dobrze pomyśleć, zanim cokolwiek powiem. Moje błędy nie kończą się tylko na mnie, odbijają się również na nim, plamiąc jego dobre imię. Jednak po części to też jego wina, przecież zmusił mnie, bym z nim zamieszkał… A teraz boję się stąd wychodzić, bo na zewnątrz muszę uważać na tak wiele rzeczy… Muszę z samego rana zawołać Soę i kazać jej przygotować odpowiednią suknię na tego rodzaju ceremonię, muszę poćwiczyć i nauczyć się co powinienem robić, aby nie popełnić żadnego błędu.

Zmarszczyłem brwi, myśląc o tych wszystkich rzeczach. Nawet nie zauważyłem, że on cały czas na mnie patrzy. Dopiero jego głos wyrwał mnie z zadumy.

Jeśli nie chcesz wychodzić na zewnątrz, po prostu mi to powiedz.

Powiedziałem ci, że to nie tak, że nie chcę wychodzić. Dlaczego wciąż o to pytasz? – Spojrzałem na niego zdziwiony.

Nie wyglądasz najlepiej – dodał nagle łagodnie.

Ach… – Dotknąłem swojej twarzy. – To pewnie dlatego, że cały czas myślę o tym, jak powinienem się przygotować do ceremonii. Muszę zobaczyć jaki rodzaj sukni jest odpowiedni na tę okazję i koniecznie muszę nauczyć się czegoś o tradycjach Północnego Imperium, bo tak naprawdę nic o nich nie wiem.

Leżał na boku, opierając brodę na dłoni i przyglądał mi się uważnie.

– … Ale nadal to ci się nie podoba, prawda?

Te słowa sprawiły, że poczułem się lekko zirytowany. Przecież powiedziałem mu tyle razy, że nie o to chodzi… Dlaczego on wciąż o to pyta?!

Mówiłem, że to nie tak, że nie chcę iść, więc przestań w kółko zadawać to pytanie.

Chcę usłyszeć, jak wypowiadasz to głośno, jak mówisz, że to wszystko ci się nie podoba, że nie chcesz stąd wychodzić.

Przygryzłem wargi i otworzyłem szeroko oczy ze zdziwienia. Na jego twarzy pojawił się zimy i samotny uśmiech, a ton jego głosu wyrażał jakiś rodzaj smutku i tęsknoty.

– …Po tamtym incydencie nigdy już nie słyszałem, żebyś mówił mi „nie”.

Od razu zrozumiałem, co miał na myśli. To był dzień, w którym powiedziałem mu, że chcę opuścić Pałac Imperialny i wrócić do mojej siostry. Dzień, w którym pierwszy raz się ze mną kochał. Pamiętałem ten dzień bardzo dobrze… Odwróciłem głowę, chcąc uniknąć jego wzroku.

Zrób to, zrób tamto. To ja ciągle chcę czegoś od ciebie. Pokazujesz mi, że ci się to nie podoba, ale potem szybko poddajesz się i wszystko bez sprzeciwu akceptujesz. Już nawet nie sprzeczasz się ze mną o jedzenie. Rozkazuję kucharzom, aby dawali ci duże posiłki, a ty, pomimo że nie zjadasz ich w całości, to nawet już nie wykłócasz się ze mną jak dawniej. Ostatnim razem, gdy ukarałem kucharza, zaraz po tym zjadłeś tak dużo, że aż się rozchorowałeś. Myślisz, że o tym nie wiem? Dziś jest tak samo, nie odmawiasz mi niczego, nie mówisz, że jesteś chory, albo że czegoś nie chcesz… Ponieważ mi tego nie mówisz, nie mogę ci nawet pokazać, że o tym wszystkim wiem.

Słuchałem go z głową zwróconą w stronę okna i milczałem. Za grubą zasłoną widziałem niewyraźny zarys księżyca, jednak on nie spuszczał ze mnie wzroku i kontynuował:

Yeho, rób to, co chcesz robić i nie zmuszaj się do robienia czegoś wbrew sobie. Dlaczego nie obserwujesz już deszczu? Dlaczego nie pytasz już o magnolię, które tak bardzo chciałeś zobaczyć? Czy w ogóle widziałeś drzewo magnolii posadzone dla ciebie w ogrodzie?

Nie widziałem, ale Soa mi o tym opowiedziała. Kazałeś przesadzić ogromne drzewo magnolii i umieścić je w tym ogrodzie. Śmiała się, mówiąc, że było tak ogromne, że pracownicy mieli z tym kłopot. Ale ja nawet nie byłem w stanie myśleć o tym, by wyjść na zewnątrz i na nie popatrzeć. Zbyt mocno bałem się, że ktoś może zauważyć, kiedy spaceruję wśród zielonych alejek. To samo dzieje się, gdy pada deszcz. Boję się, że ludzie mogą źle mówić o tym, że Madame otwiera szeroko okna, pokazując swą twarz i postać w nieodpowiedni i niegodny sposób. Zamknąłem się w tej komnacie i tylko od czasu do czasu słyszę opowieści z ust Soiy. Nie bałem się o to, gdy jeszcze do niedawna mieszkałem w mej rezydencji, ale teraz, od kiedy przebywam w twym pałacu, boję się wszystkiego. Obserwuje mnie tutaj tyle par oczu, pokojówki, służba, straż. Dobrze wiem, że muszę być bardzo ostrożny i nie dawać im powodów do kolejnych plotek.

Yeho…

Zawołał do mnie i złapał za moje ramię. Prawdopodobnie odczuwał dystans między nami, ponieważ wciąż milczałem, nie odwracałem głowy i tylko wpatrywałem się w rozmazany księżyc za oknem. Wiedziałem, że muszę mu odpowiedzieć, więc cicho wyszeptałem:

To dlatego, że jest zbyt zimno podczas deszczu, a to za wiele dla mojego chorego i słabego ciała. Również z tego powodu nie mogłem pójść i zobaczyć drzewa magnolii, Wasza Wysokość. Przepraszam…

Nadal nie mówisz mi „nie”.

Puścił moje ramię, wstał z łóżka i włożył swą nocną szatę. Nie miałem nawet odwagi, aby spojrzeć na jego plecy. Chłodnym głosem wezwał eunucha, a ja natychmiast poprawiłem koc okrywając moje nagie ciało aż po szyję. Rozkazał służącemu, aby pomógł mu się odpowiednio ubrać, po czym oznajmił, że idzie do sali zgromadzeń.

Dlaczego o tej porze chce iść do sali zgromadzeń? Zadałem sobie to pytanie w głowie. Przecież nie będzie mógł tam spać, to miejsce jest przeznaczone tylko do spotkań rządowych… Nagle coś sobie uświadomiłem, przecież nie jest jeszcze tak późno, aby nie móc iść do pałacu cesarzowej, albo do rezydencji którejkolwiek z jego konkubin…

Myślałem o tym, ale nie potrafiłem ubrać tego w słowa i wypowiedzieć na głos. Wciąż milczałem, obserwując jak opuszcza sypialnię.

Westchnąłem cicho i zamknąłem oczy. Zostanę tutaj, nie chcę stawać mu na drodze. Obiecałem sobie, że ukryję się w tym pałacu, przed wzrokiem innych ludzi, ale wciąż jestem na tyle głupi, że nie mogę pozbyć się uczucia zazdrości. Nie oglądam już padającego deszczu, zrezygnowałem z magnolii, ale nie mogę znieść myśli, że on może iść do sypialni innej konkubiny.

Powodem, dla którego nie mówię mu o tym, co kryją moje myśli, jest to, że boję się, że mnie opuści.

Powodem, dla którego nie mówię „nie”, jest to, że on może pomyśleć, iż za dużo narzekam i w końcu będzie miał tego dość.

Powodem, dla którego tak bardzo jestem wrażliwy na punkcie kurtuazji, powodem dla którego rezygnuję z tak wielu rzeczy i ukrywam się w tym miejscu, jest to, że nikt nie będzie w stanie mnie oczernić i stąd wyrzucić, ale ja będę mógł zostać przy jego boku, trochę dłużej.

Teraz nawet nie jestem w stanie wmówić sobie, że chcę stąd odejść. Nie potrafię nawet oddychać, gdy nie ma go w pobliżu. Jak mogę go zostawić? Powinienem był to zrobić, kiedy jeszcze myślałem, że mogę. To uczucie coraz bardziej i bardziej pogłębiało się, aż w końcu zakorzeniło się głęboko w moim sercu, powstrzymując mnie przed ucieczką. On codziennie ze mną śpi, codziennie się ze mną kocha, codziennie jest czuły… ale moja dusza co noc roni łzy. Boję się tego, że tak bardzo go kocham. Kiedy zasypia, zwijam się w kłębek w rogu łóżka, zakrywam twarz dłońmi i cicho płaczę.

Płaczę nawet teraz…

Tłumaczenie: Polandread

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

:błeee:  :płaku:  :WeiMądruś:  :zonk:  :NieNie: 
:AAAA:  :ależeco:  :blabla:  :ugh:  :cooo: 
:ekscytacja:  :facepalm:  :patriarcha:  :muahaha:  :złamaneserce: 
:szok:  :przestań:  :zachwyt:  :zachwyt2: